Debata pt. „Społeczeństwo wiedzy: edukacja i turystyka jako siła napędowa rozwoju regionów energetyki jądrowej” podczas III Bałtyckiego Forum Energetyki Nuklearnej w Gdańsku. To początek dyskusji o tym, jak profesjonalnie podejść do rozwoju turystyki atomowej, nuklearnej, energetycznej?

Fot. Kazimierz Netka.

Jeśli politycy usiłują „kręcić” w takich sprawach jak jednakowe poszanowanie wszystkich społeczności, to czy nie „kręcą” w przypadku energetyki jądrowej i jej wykorzystaniu dla dobra wszystkich, a nie tylko dla korzyści tej jednej, „wybranej”, „lepszej” nacji? Trzeba być ostrożnym…

Fot. Kazimierz Netka.

Atomowa elektrownia to za mało, żeby oderwać turystów od innych atrakcji i przyciągnąć ich do Polski. Jądrówki posiada niemal każde państwo w pobliżu Polski. Niewątpliwie, jest to duży atut i siła napędowa lokalnej turystyki, w Polsce zwłaszcza na Pobrzeżu Słowińskim, ale też na terenach dość odległych, bo również na południu kraju, a bliżej – np. na Mierzei Wiślanej – na Żuławach w województwie pomorskim, w Krynicy Morskiej.

Jednak, musimy zaproponować gościom, obywatelom świata coś dodatkowego, jeszcze bardziej niezwykłego, by właśnie zwłaszcza cudzoziemców Polskim atomem zainteresować. Taką szansę dają właśnie np. Pobrzeże Słowińskie, w obrębie którego polska elektrownia nuklearna powstaje, a także Mierzeja Wiślana, Żuławy czyli Gdańsk również. Niestety, wrogiem są lansowane obecnie w Pomorskiem ideologie typu: ein land, ein volk, zabijające bogactwo kulturowe, etniczne, historyczne, gospodarcze, narodowościowe tego regionu (zarówno terytorium jak i obecność przypisuje się tylko jednej nacji). Bez odzyskania zaufania tych krzywdzonych przez nacjonalistów społeczności, niewykluczone, że niektóre przedsięwzięcia się nie udadzą. Jeśli bowiem politycy usiłują „kręcić” w takich sprawach jak jednakowe poszanowanie wszystkich społeczności, to czy nie „kręcą” w przypadku energetyki jądrowej i jej wykorzystaniu dla dobra wszystkich, a nie tylko dla korzyści tej jednej, „wybranej” nacji? Trzeba być ostrożnym…

Do rozwoju turystyki atomowej, energetycznej trzeba się odpowiednio przygotować i już teraz, ją, tę turystykę, powinno promować w świecie.

Fot. Kazimierz Netka.

Jak stawiać pierwsze kroki na drodze do turystycznej wizji energetyki atomowej? O tym mówiono podczas III Bałtyckiego Forum Energetyki Nuklearnej w Gdańsku, 20 marca 2026 roku, podczas międzynarodowej debaty pt. „Społeczeństwo wiedzy: edukacja i turystyka jako siła napędowa rozwoju regionów energetyki jądrowej”. Zastanawiano się, jak zorganizować atomową turystykę i wiedzę. Jak zapowiedziano, dyskutowano m.in. na temat modeli centrów informacyjno – edukacyjnych funkcjonujących przy elektrowniach jądrowych. Ważnym wątkiem była też kwestia wprowadzenia centrów do oferty turystycznej oraz współpraca z lokalną branżą turystyczną. Omówiono dobre praktyki i typowe błędy w projektowaniu takich centrów (odbiorcy, narracja, dostępność, transparentność) w Europie.

Fot. Kazimierz Netka.

Debatę prowadził dr Miłosz Wojtyna z Uniwersytetu Gdańskiego. Wypowiadali się m.in.: dr Julia Ziółkowska z Uniwersytetu Gdańskiego; Martin Mansfeld – reprezentujący KSU; prof. Sylwia Mrozowska z Uniwersytetu Gdańskiego; prof. Renata Kierepko z Instytutu Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk (IFJ PAN); Katarzyna Zasadni z Women in Nuclear Netherlands.

Oto, co usłyszeliśmy podczas pierwszej części tej debaty:

– Założenie jest następujące: rozwój energetyki jądrowej to nie tylko ta gigantyczna inwestycja infrastrukturalna. To też impuls do tego, żeby te społeczności, w których ta gigantyczna inwestycja infrastrukturalna się odbędzie, mogły poczuć się docenione, mogły poczuć, że coś bardzo, bardzo ciekawego przed nimi. O tym porozmawiamy, próbując dotknąć tych dwóch obszarów: edukacji i turystyki. Edukacja to ten zakres działań, w którym przez wiedzę, ale też kształtowanie postaw możemy stać się kimś innym – zapowiedział dr Miłosz Wojtyna.

Możemy bazować na tym, kim jesteśmy, ale też szukać szans na to, żeby czuć się dobrze w miejscu, w którym żyjemy. Turystyka to dziedzina, w której regiony, w których będą się odbywały te inwestycje mogą zyskać rozpoznawalność ale też rozwijać się gospodarczo. O tym dzisiaj przez kolejne 50 minut w tym pięknym gronie. Spróbujemy zrobić tak, żeby to spotkanie było o tym, co można zrobić, żeby edukacja i turystyka były fajnymi filarami, które dadzą ten impuls tym przepięknym regionom, w których będziemy starali się inwestować w energetykę jądrową.

Spróbujemy rozmawiać o tym, co można i co trzeba zrobić.

Zaczniemy od Katarzyny, pytając o to, prosząc ją o praktyczną radę na bazie bogatego doświadczenia z pracy w Holandii. Co można zrobić, żeby właśnie te dwa obszary wyróżnić? Czy możesz nam opowiedzieć o takich praktykach, które sprawdzają się w kraju, w którym pracujesz?

– Holandia nie ma dużego programu jądrowego tak jak Francja, ale posiada reaktor jądrowy i posiada duże zaplecze reaktorów reserczowych również – odpowiedziała Katarzyna Zasadni z Women in Nuclear Netherlands. – I takim, powiedziałabym, bardzo charakterystycznym elementem tego, jak oni sobie świetnie poradzili systemowo z rozwiązaniem połączenia energetyki jądrowej z edukacją i z nauką, i ogólnie z przemysłem jest to miejsce, w którym ja pracuję w Pallas, gdzie znajduje się moja firma NRG Pallas. Tam jest zlokalizowany reaktor badawczy i on produkuje izotopy na cały świat i oczywiście też jeden z największych dostawców w Europie. On na siebie zarabia.

Do tego znajduje się na terenie tego obiektu – taki można powiedzieć ekosystem jądrowy czy hub, jak kto woli nazywać. Na terenie tym są również jednostki badawcze, jest przemysł, są firmy przemysłowe. Jest firma, która zajmuje się analizą izotopów. Jest firma, która zajmuje się researchem energy pod kątem materiałów i pod kątem nowych technologii. Nowy reaktor jest budowany, który zastąpi obecny reaktor i jest również centrum badawcze międzynarodowe. Tak że dużo się znajduje i to wszystko jest też połączone pod kątem edukacji, z Uniwersytetem TU Delft, z uniwersytetem, który posiada własny reaktory również o mocy 2 megawaty chyba.
To oznacza, że studenci, którzy tam studiują, mogą pracować fizycznie przy reaktorze i przez powiązania tego hubu, tego ekosystemu, który stworzyło Energy na terenie Pallas razem z uniwersytetem, ludzie mogą się kształtować najpierw na uniwersytecie, ale mogą również fizycznie wykonywać projekty, które będą potrzebne reaktorowi i jak ogólnie energetyce. Tak że mogą to być doktoraty wdrożeniowe. Bardzo dużo różnych form.

Fot. Kazimierz Netka.

Prowadzący: czyli dla kogoś, kto chce wejść na ścieżkę naukową albo związać się z tym sektorem zawodowo, to jest naturalny wybór.

– Tak, jest to praktyczne podejście. To są rzeczywiste rzeczy, które ludzie wykonują i ludzie po takiej ścieżce są gotowymi, przygotowanymi inżynierami czy w jakichś innych specjalizacjach, pracować. To nie jest tak jak się mówi: kończę studia. Idę do pracy i muszę się uczyć wszystkiego od nowa. Tam tak nie ma.

– Czyli jak patrzysz na swoje otoczenie w Holandii, to masz przekonanie, że się da tak to wszystko poukładać, żeby edukacja z sektorem energetycznym bardzo dobrze się dogadywała?

– Tak, na terenie tego hubu znajduje się również NRG Pallas Academy, to jest szkoleniowe centrum, które szkoli również operatorów, będzie szkoliło wszystkich inżynierów, do tego także wszystko po kolei jest wdrażane. Oprócz tego jeszcze firma ma oddział konsultingowy, który zajmuje się tak ja dokładnie, nowymi reaktorami i doradztwem w tym temacie i badaniem istniejących jednostek po przedłużeniu ich działalności, tak że jest bardzo duży zakres. Wszystko można połączyć. Każdy może znaleźć coś dla siebie dobrego.

– Ale musicie mieć strasznie dużo dobrych nauczycieli do tego – prowadzący.

– Oczywiście mamy, oczywiście.

– Bardzo ci dziękujemy za świetną opowieść o holenderskim kontekście. Nie powiedziałem państwu, jaki będzie porządek. Zadamy każdemu po jednym pytaniu, a potem po drugim, a potem wszyscy dostaną na koniec to samo – tak, żeby na koniec było trochę rywalizacji w tym, kto lepiej odpowie i nie trzeba motywować dodatkowo.

Zapraszamy pani profesor, na takie retro obszar badawczy i zadajemy następujące pytanie: Pani profesor zajmuje się identyfikacją śladów zdarzeń jądrowych, ale też w tym świetnym projekcie naukowym rozwija ideę pomiarów obywatelskich, prawda. Jak wykorzystać tego typu wiedzę i narzędzia, które wypracowujecie w projektach do edukacji społecznej regionów związanych z energetyką jądrową, ale tak, żeby budować nie tylko kompetencje, ale też zaufanie mieszkańców? Renato, spróbuj – zachęcał dr Miłosz Wojtyna z Uniwersytetu Gdańskiego.

– Ja może odwołam się do swego doświadczenia kilkuletniego, z pobytu w Japonii – zaproponowała prof. Renata Kierepko z Instytutu Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk. Po awarii elektrowni Fukushima DaiIchi. Bo Japonia pierwszy raz mi pokazała, że i ambicje naukowe, i potrzeby społeczne, czyli dwa pozornie rozbieżne zbiory, mogą mieć część wspólną i tą częścią wspólną jest zaufanie społeczeństwa do tego, co mówią naukowcy i odwrotnie. Taką prostą sytuację chciałam państwu przytoczyć, a mianowicie moja wizyta w szkole średniej w prefekturze Fukushima, gdzie uczniowie zadają mi pytanie: czy urządzenie, które jest na zewnątrz i pokazuje, monitoruje poziom promieniowania jonizującego w okolicy, pokazuje prawdziwe wartości? I od tej mojej odpowiedzi tak czy nie; od tej wiedzy i umiejętności, które przywiozłam z Polski, zależał komfort ich bycia i życia i to zaufanie przenosi się dalej na projekty i to też pokazała Japonia. Projekty, w których angażujemy społeczeństwo, tak zwane projekty obywatelskie to jest sytuacja: my angażujemy społeczeństwo, uzyskujemy dane pomiarowe, natomiast społeczeństwo zyskuje od nas wiedzę, komfort bycia i też odpowiedzi na masę różnych pytań, na które trudno jest znaleźć odpowiedź albo nie ma tej odpowiedzi tak ad hoc, aczkolwiek mam świadomość, że istnieje AI i teraz otrzymamy odpowiedź na jakiekolwiek pytanie na jakie chcemy. Ale takie wiarygodne? – chodzi o to, że musi być ten ktoś, kto stanowi dla nas pełen autorytet.

No więc, włączając społeczeństwo do badań, do badań obywatelskich, w których definicji jest, że to właśnie społeczeństwo będzie stanowiło istotny element tych badań – dajemy poczucie komfortu, komfortu bycia, życia i też funkcjonowania w tym, a nie innym środowisku.

Fot. Kazimierz Netka.

– I zobaczcie, pani to mówi w Europejskim Centrum Solidarności – zaakcentował prowadzący dr Miłosz Wojtyna z Uniwersytetu Gdańskiego. – Mówi o tym, jak ważne jest poczucie, że można współuczestniczyć w tym, co się dzieje w regionie; w tym, co nas tak bardzo interesuje.

Zrobimy krok w stronę Martina. Martin jest praktykiem, zna się na szkoleniu ludzi. I w tym sensie moje pytanie będzie o jego najlepszą wiedzę, o jego najlepsze doświadczenia. Z perspektywy twojego wieloletniego doświadczenia w szkoleniu personelu elektrowni jądrowych, jakie kompetencje powinny być rozwijane najwcześniej w regionach, które dopiero przygotowują się do wejścia w sektor energetyki jądrowej po to, żeby później edukacja rzeczywiście stała się impulsem rozwojowym dla tej lokalnej społeczności – dla rynku pracy?

Musimy zacząć od tego, co jest potrzebne elektrowni. Mogę się trochę różnić od moich kolegów, ponieważ będę mówił o szkoleniu, a nie o edukacji – zapowiedział Martin Mansfeld – reprezentujący KSU. Bo kiedy tworzysz program szkoleniowy, na przykład dla operatorów, musisz zaprojektować elektrownię i masz ludzi, z którymi będziesz współdziałać, i musisz ich połączyć, aby ludzie rozumieli, co muszą zrobić, aby zapewnić bezpieczną eksploatację elektrowni.

Na świecie istnieje wiele reaktorów, więc ten twój nie jest pierwszy na świecie, więc nie jesteś wcześniejszy od tej technologii. Stan jest dość znany, ale musisz również wiedzieć, gdzie się zaczyna, więc masz wiele decyzji do podjęcia.

Jeśli przyjrzymy się bliżej, może trzem źródłom osobowości, rekruterom, o których słyszeliśmy wcześniej, osobowościom wypalonym. Możesz również wykorzystać ludzi, którzy pracują przy rozruchu zakładu, a potem zostają. Zamiast więc iść do kolejnego zakładu, to lepiej zostań możesz ich również wykorzystać tych ekspertów. Są bardzo blisko i dlatego trzeba ich wykorzystać. A trzecia kwestia to oczywiście dzieci w szkole.

W pierwszych dwóch przypadkach powinieneś położyć nacisk na kulturę bezpieczeństwa i tego typu kwestie. Tak więc nastawienie powinno być bezpieczne, transparentne w komunikacji i tym podobnych kwestiach, tworząc starą kulturę.

Fot. Kazimierz Netka.

To wszystko jest bardzo ważne, ponieważ są bardzo dobrzy rzemieślnicy, ale pochodzący z innej kultury.

Jak wszyscy wiemy, jest to coś, co dzielimy, aby stworzyć kulturę bezpieczeństwa. Nie tylko ja będę myślał o bezpieczeństwie, bo pracujemy w kulturze bezpieczeństwa. Ktoś wcześniej powiedział, że trzeba zacząć od góry. Trzeba czyścić system od góry do dołu i to dotyczy również kultury bezpieczeństwa. Więc kultura będzie musiała się w niej rozwijać.

No cóż, kultura oczywiście, a jeśli się nad tym zastanowisz, to jaki wkład w to wniosło społeczeństwo obywatelskie? Może to być rodzaj programów i kalkulacji inżynieryjnych i tak dalej. Pierwszymi osobami, którymi naprawdę powinniście się zająć, po tym, jak powstanie projekt, to będzie swego rodzaju cenzura stacji, czyli operatorów, a potem konserwatorów, ponieważ rozumiecie, że to praca, a później także praca operacyjna i tego typu rzeczy.

Bardzo ważne jest, aby społeczeństwo obywatelskie, szkoła, system edukacji i fabryki ściśle ze sobą współpracowały.

Jak słyszycie jak Martin mówi o kulturze bezpieczeństwa to was ciarki przechodzą prawda? bo tam mamy dużo do zrobienia,. To chwilę nam zajmie, ale chyba się da i chyba warto – skomentował prowadzący debatę. – Dziękujemy Marcin za super materiał.

A teraz zapytamy Julię o to, czy jej zdaniem edukacja i turystyka mają szansę stać się fajnym paliwem dla całego regionu i kształtować nie tylko jego istnienie gospodarcze, ale też tożsamość miejsca, tożsamość tych ludzi, którzy w tym miejscu żyją, może ich poczucie dumy z tego, kim są i gdzie? Gdzie przyszło im żyć?

– Dziękuję za pytanie. Myślę, że jednoznaczna odpowiedź, że tak. I cieszę się też, że padło tutaj już pojęcie zaufania, bo myślę, że właśnie na tym trzeba też się opierać jeśli chodzi chociażby o rozwój turystyki w regionach, gdzie będą znajdowały się elektrownie – podkreśliła dr Julia Ziółkowska z Uniwersytetu Gdańskiego. – Takim właściwym podejściem czy czy strategią może być turystyka odpowiedzialna, bo to jest właśnie takie podejście, w którym bazujemy, czy jakby wychodzimy od tego, co jest na miejscu, i na tym opieramy tworzenie czy to już produktów turystycznych, czy po prostu całego takiego systemu, w którym turystyka się rozwija.

No bo turystyka składa się z bardzo wielu elementów i one wszystkie muszą być wzięte pod uwagę. Jeżeli chcemy, żeby też to miejsce było no chociażby właśnie atrakcyjne też dla przyszłych mieszkańców no to dzięki takiemu oddolnemu podejściu mamy dużą szansę, że zachowamy tę tożsamość, czy może stworzymy jakąś nową w tym przypadku prawda? I ona przyciągnie, czy będzie atrakcyjna jako no coś ciekawego dla przyszłych mieszkańców, bo będzie autentyczna, bo będzie właśnie oparta na tym, co co znajduje się w tej lokalizacji, a niekoniecznie w jakiś sposób zaczerpnięta gdzieś z daleka, co często w turystyce ma miejsce także.

– Łatwo jest coś pożyczyć – skomentował prowadzący.

– Tak, łatwo jest coś pożyczyć, a i widzimy, że to się gdzieś tam sprawdza, ale to niekoniecznie przynosi właśnie właściwe potem efekty, jeśli myślimy chociażby o rozwoju lokalnym.

Natomiast jeśli chodzi o edukację, no to to podobnie – też właśnie kwestia zaufania. Szkoły czy przedszkola nawet tam są bardzo często tym miejscem, gdzie tworzą się jakieś więzi. Oczywiście bywa z tym różnie, ale myślę, że możemy tak trochę założyć, że jednak jest to możliwe, szczególnie jeżeli się to w jakiś sposób wspiera. No i i te więzi mogą też służyć tym pozostałym elementom, jeżeli one tam tam się wykreują.

– Myślisz, że takie więzi da się projektować w długiej perspektywie czasowej przez edukację i turystykę? – zapytał prowadzący.

– Myślę, że jak najbardziej tak, że to jest jest do zrobienia, jeżeli się to odpowiednio oczywiście zaplanuje tak jak powiedziałeś.

– Jeśli za chwilę się okaże że energetyka jądrowa jest więziocentryczna albo że więziom sprzyja, to ja będę bardzo zadowolony. Bardzo ci dziękujemy. Jestem pewien, a w zasadzie widziałem kątem oka, że 3/4 osób na sali notowało pojęcie turystyki odpowiedzialnej i po panelu będzie chciało się zapytać już szczegóły.

Dzięki. Sylwię Mrozowską teraz zapytamy o jej poletko – to, co najbardziej lubi. Profesor Sylwia Mrozowska bada społeczne i polityczne uwarunkowania rozwoju technologii energetycznych. Więc ją zapytam:

– Jak prowadzić edukację i dialog wokół energetyki jądrowej, żeby mieszkańcy regionu czuli się nie tylko informowani, ale też rzeczywiście włączani w proces zmiany i współodpowiedzialni za to, jak ten proces będzie przebiegał?

Fot. Kazimierz Netka.

– Myślę, że też dodam tutaj, oprócz tego zaufania chyba ważne słowo, które się rzadko pojawia w tych debatach, a mianowicie szacunek dla lokalnej społeczności – powiedziała prof. Sylwia Mrozowska – dyrektorka Centrum Zrównoważonego Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego. – Myślę, że wszyscy rozumiemy tak naprawdę, jak ważna jest ta inwestycja. Trzy dni o tym dyskutujemy, natomiast to, że jest nas bardzo dużo jeżeli chodzi o ten zbiór instytucji, które mają swoje zadanie w tym procesie – to powoduje ogromne wyzwanie i duży stres dla społeczności lokalnych.

Ponieważ każdy chce dobrze: Polskie Elektrownie Jądrowe, Urząd Wojewódzki, Urząd Marszałkowski, również urzędy gmin, uczelnie wyższe. Wszyscy chcą dobrze, ale dopóki nie zrozumiemy, że ten mieszkaniec jest tak naprawdę osobą ze swoją wrażliwością i też ze swoimi wyzwaniami, problemami, marzeniami i postaramy się tak go poinformować, żeby on się czuł poinformowany – już nie mówiąc o włączeniu, bo rozmawialiśmy o teraz nauce obywatelskiej, która jest bardzo ważna i myślę, że ona się zadzieje, powinna się zadziać, to będzie bardzo trudno oczekiwać, że będzie efekt taki, na którym nam zależy. Tu nie chodzi o pieniądze i nie o piękne wystawy interaktywne. Chodzi o szacunek i zrozumienie tak naprawdę jak się czuje ten mieszkaniec. Dlatego ja państwu mogę to pokazać na podstawie oczywiście różnych europejskich przykładów, bo badamy, staramy się zrobić taki benchmarking, przygotować go dla nas, żeby też zrozumieć, ale musimy wiedzieć na początku, że my nie jesteśmy takim samym społeczeństwem, jak społeczeństwo, na przykład francuskie, czy jak społeczeństwo hiszpańskie, czy jak brytyjskie.

Musimy zwrócić uwagę na to, w jaki sposób my na co dzień uczestniczymy w życiu politycznym czy społecznym, jaką mamy też nawet strukturę administracyjną. Bo co innego jeżeli chodzi o odpowiedzialność różnych instytucji w państwach złożonych, inaczej unitarnych, ale też jaką mamy kulturę właśnie takiej partycypacji, czy też komu ufamy; rozmawiamy o autorytecie. Myślę, że to jest bardzo ważne, żebyśmy się temu przyjrzeli, zanim zaprojektujemy różnego rodzaju narzędzia, czy one na pewno dobrze są przygotowane dla społeczności lokalnych.

Ja bym chciała tylko tak literalnie spojrzeć na prawo atomowe, które nam daje odpowiedź na pytanie co się powinno zadziać, zadziać się powinny dwie kwestie, a mianowicie: powinien powstać oczywiście lokalny komitet, ten, który obywatelski ten, który wynika tak naprawdę z ustawy oraz lokalne centrum informacji. To są dwie różne instytucje, często są mylone, a założenie jest następujące: lokalne centrum informacyjne ciąży na oczywiście inwestorze, operatorze i ono jakby kierunkuje informacje, wiedzę i również pewne działania edukacyjne od środka elektrowni na zewnątrz. Natomiast lokalny komitet informacyjny – on jest od strony społeczeństwa, czyli my go tworzymy. Tworzą go przedstawiciele gmin – po jednym przedstawicielu w zależności od tego, jak wygląda kwestia lokalizacji elektrowni jądrowej, przedstawiciele lokalnej społeczności i też eksperci do współpracy. Taki lokalny informacyjny on może zlecić ekspertyzę, jeżeli na przykład nie do końca ufa pewnym informacjom. On też bardzo często z sukcesem potrafi współpracować z lokalnym centrum informacji i tego, bym sobie życzyła i wszystkim nam, żeby właśnie można było dać tę przestrzeń samodecydowania; czy ta informacja jest dla nas wiarygodna, czy nie – od dołu, czyli tzw. bottom up podejście i od góry czyli to top down. Jeżeli się zetkną te dwie strony i będą w stanie wytworzyć to poczucie bezpieczeństwa, to myślę, że to będzie ten sukces.

Na koniec jeszcze ostatnie zdanie tylko powiem, ale to nie jest proste. To jest bardzo trudne. Jeśli my zaczniemy budować te dwie instytucje dopiero jak elektrownia powstanie, to będzie za późno. One powinny być już powoli projektowane. Powinniśmy badać, rozmawiać, zastanawiać się – kiedy nastąpi ten moment, kiedy ta informacja, którą przygotujemy naprawdę, będzie odebrana jako wiarygodna, będzie na czas przekazana – to jest bardzo ważne – i to być może to oglądamy w Europie: lokalne centra – one funkcjonują wspaniale, tak samo te lokalne komitety informacyjne – jedne lepiej, drugie gorzej, mają swoje struktury, procedury. Ale to, co jest najważniejsze teraz dla nas w tym aspekcie – to jest ten etap budowy. Ten pierwszy etap, ten pierwszy etap jak mówimy wylania betonu. Jeżeli uda nam się na samym początku zbudować chociażby w społeczności lokalnej to poczucie, że się staramy – to będzie pierwszy krok do sukcesu.

Jeżeli to zaprzepaścimy, przygotujemy wspaniałe centrum, prawda, informacyjne, lokalne centrum informacyjne, użyjemy je zgodnie ze standardami, prawda, pięknych instalacji – to niestety to nie jest ta rola i to nie jest ta funkcja, więc jakby ważny jest szacunek. Ważne jest zrozumienie i przede wszystkim projektowanie od odbiorcy – zaakcentowała dyrektorka Centrum Zrównoważonego Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego.

– Wszyscy dobrze wiemy, że nie jest łatwo się dogadywać – tak podsumował pierwszą część dr Miłosz Wojtyna z Uniwersytetu Gdańskiego – prowadzący debatę pt. „Społeczeństwo wiedzy: edukacja i turystyka jako siła napędowa rozwoju regionów energetyki jądrowej”, podczas III Bałtyckiego Forum Energetyki Nuklearnej w Gdańsku.

Kazimierz Netka

Proszę, czytaj również na portalu: netka.gda.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *