Fot. Kazimierz Netka.
Branży półprzewodników nie można rozwinąć bez aktywnej, strategicznej, długoterminowej pomocy rządu
Wiele w tych nowoczesnych środkach wojskowych, bojowych zależy od półprzewodników…
Czy dzieli nas przepaść technologiczna, edukacyjna, naukowa od wielu innych państw w porównaniu z innymi państwami świata? Czy jesteśmy na znacznie niższym poziomie rozwoju? Od kilkudziesięciu lat nie potrafimy stworzyć ekipy fachowców do budowy stosunkowo prostej (ale wymagającej od wykonawców posiadania certyfikatów) budowy elektrowni atomowej. Na Pomorzu zauważa się, że niektórzy, zamiast koncentrować się na kształceniu fachowców, mają skłonności do przywłaszczania sobie tego, co stworzyli inni, będący na wyższym poziomie rozwoju (po co się wysilać jeśli można podebrać dzieło innych…). Tak stało się np. z szosą S6, którą po prostu nazwano kaszubską – w ten sposób określając do kogo ona należy i kto ją zbudował. W rzeczywistości największy udział w powstaniu tego szlaku komunikacyjnego maja osoby spoza Pomorza, ale maja te zasługi ludzie np. z Żuław, czyli z Gdańska, który jest stolicą Żuław Gdańskich. Przygotowywane są następne tego rodzaju „przejęcia“, znacznie wyższej rangi i z tego względu bardziej niebezpieczne.
A może warto coś zrobić własnymi siłami? Na przykład zacząć produkować półprzewodniki. Na jakim etapie jesteśmy pod tym względem w porównaniu np. do Tajwanu? Dzieli nas przepaść. U nas półprzewodniki są w „pieluchach“, w powijakach.
Dlatego, nic dziwnego, że podczas rozmów na temat rozwoju tej branży w Polsce i w województwie pomorskim, prowadzonych w Sopocie w trakcie Europejskiego Sympozjum Strategii Przemysłowej: SEMI Industry Strategy Symposium Europe (ISS), można było się przerazić, uświadomiwszy sobie, jak bardzo jesteśmy daleko na przykład za Dalekim Wschodem, jeśli chodzi o produkcję półprzewodników – produktów bardzo ważnych dla nowoczesności.
Nic dziwnego, że prowadzący rozmowę Wojciech Tyborowski – Dyrektor Invest in Pomerania w Agencji Rozwoju Pomorza, na samym początku zadał takie pytanie:
– Co z tą Polską?
Fot. Kazimierz Netka.
W debacie uczestniczyli m.in.: Patrycja Dorosz – Business Development Manager, MEP OSM Solutions, producent integrowanych prefabrykowanych systemów instalacji dla sektora półprzewodników i energetyki; dr Rafał Bugyi – CEO, TRUMPF Hüttinger GmbH & Co – jeden z globalnych liderów w dziedzinie zaawansowanej elektroniki, źródeł zasilania procesowego dla przemysłu wysokich technologii, w szczególności dla branży półprzewodnikowej, elektronicznej I technologii plazmowych; Paweł Pieczul – CEO & Co-Founder, Polski Krzem – młodej spółki z Gdańska, której celem jest stworzenie pierwszego polskiego mikroprocesora; Max Dropiński – lider SEMI i organizator dzisiejszego wydarzenia Industry Strategy Symposium Europe; bez niego by się ono nie odbyło.
Poniżej przedstawiamy zapis pierwszej części dyskusji. Dołączamy też nagranie, zawierające wszystkie wypowiedzi w dyskusji towarzyszącej SEMI Industry Strategy Symposium Europe, a poświęconej roli Polski w budowie suwerenności technologicznej Europy w sektorze półprzewodników.
Nawiązując do SEMI Industry Strategy Symposium Europe, dyrektor Wojciech Tyborowski przypomniał, że na konferencji usłyszeliśmy, że w 2025 roku, sprzedaż półprzewodników na całym świecie osiągnęła niemal 800 mld dolarów. Prognozy: w tym roku może być przekroczony 1 trylion dolarów. Stopa wzrostu w latach 2024 – 2025 wyniosła 25 procent. Z drugiej strony wojna, ryzyko w łańcuchach dostaw zwłaszcza, dostęp do krytycznych minerałów. Chciałem w zasadzie zapytać pana prezesa Rafała: Czy to jest eldorado i będzie już eldorado ponieważ AI napędza popyt na półprzewodniki, czy to jest coś, co się przez jakiś czas utrzyma, ale ryzyka globalne podetną skrzydła branży. Jak to będzie wyglądało? – zapytał dyrektor Wojciech Tyborowski.
– Zanim spojrzymy w przyszłość, spojrzymy najpierw w przeszłość – zaproponował dr Rafał Bugyi – CEO, TRUMPF Hüttinger GmbH & Co. – Przemysł półprzewodnikowy, który jest całkiem młodym przemysłem, ma około 80 lat, zależy jak liczyć. To jest przemysł, który zawsze rozwijał się cyklicznie, to znaczy była to zawsze sinusoida rosnąca, a zawsze średnio rósł ten przemysł. A więc cykliczność, więc momenty osłabienia są wpisane w tę branże co jest naturalne i trzeba się tego spodziewać też w przyszłości. Nikt nie prognozuje, bo nikt nie wie kiedy to będzie wyżej niż poprzednio. Jesteśmy przekonani, że nie ma zagrożeń, ale oczywiście jakieś, może chwilowe spadki.
Fot. Kazimierz Netka.
Nawet gdyby była chwilowo bańka, to AI jest tak mocna, że nawet jeśli nastąpi chwilowe przeinwestowanie to na pewno długofalowo to będzie tylko rosło. To jest nowa „maszyna parowa“. To jest nowe przesłanie i tu nie ma najmniejszych wątpliwości.
Co do krzemu też nie ma wątpliwości – mimo nowych technologii, nowych materiałów też nie mamy. Czy to jest eldorado, no mogę powiedzieć: dane z tego tygodnia – jeden z największych producentów systemów do produkcji półprzewodników poprosił nas, żebyśmy przygotowali się do wzrostu 64,5 procenta na rok 2027.
Wojna jest na pewno pewnym ryzykiem, niestety jest też dodatkowa motywacja. Widzimy jak wiele w tych nowoczesnych środkach wojskowych, bojowych zależy od półprzewodników, więc nie jest częścią wzrostu, którego byśmy sobie życzyli, ale który niewątpliwie też jest i będzie. Jesteśmy przekonani, że mamy przed sobą wzrost, nawet jeśli nastąpi przeinwestowanie. To jest coś co zostanie z nami na długo jeśli chodzi o półprzewodniki oparte na krzemie, w czym uczestniczymy – powiedział dr Rafał Bugyi – CEO, TRUMPF Hüttinger GmbH & Co.
Czy technologiczna suwerenność w półprzewodnikach jest możliwa – tak brzmiało kolejne pytanie, na które odpowiadał prezes Paweł Pieczul – CEO & Co-Founder, Polski Krzem – młodej spółki z Gdańska. – Czy mamy realne szanse jako Europa, by zyskać tę technologiczną suwerenność? Czy powinniśmy myśleć w kategorii pełnej autonomiczności, pełnej autonomii czy raczej takiej kontrolowanej współzależności z jakimiś partnerami?
– Chciałbym pomyśleć chwilę nad różnicą pomiędzy słowami autonomia a niezależność. To po polsku nie jest tak bardzo znaczące jak po angielsku, ale ta różnica jest fundamentalna i tu akurat pan użył słowa autonomia versus suwerenność. Dla mnie to jest to samo. Natomiast czymś zupełnie różnym jest niezależność. Niezależność postrzegam jako dosłownie: nie zależymy od innych, czyli wszystko jesteśmy w stanie zrobić sami. Myślę, że niezależność jest absolutnie nie do osiągnięcia w tej branży I też chyba w innej branży w dzisiejszym świecie, który jest po prostu bardzo światem złożonym. Natomiast autonomia jest do osiągnięcia jak najbardziej, przy czym autonomię ja postrzegam tożsamo z suwerennością i postrzegam jako zdolność do decydowania o swojej przyszłości. To wcale nie znaczy, że nie musimy być niezależni od innych; możemy zależeć od partnerów w innych krajach czy na innych kontynentach natomiast to my decydujemy o tym, jak będzie nasza przyszłość wyglądać, również przyszłość technologiczna. Dlatego, że mamy w ręku kontrolę nad kluczowymi elementami tej technologii. To myślę jest jak najbardziej do osiągnięcia. Natomiast myślę, że musimy zapomnieć o tym, że będziemy wszystko robić sami w Europie, albo wszystko robić sami m w Polsce. Nie uważam, że to jest złe; uważam, że interdependencja w dzisiejszym świecie jest nieunikniona, a nawet dobra, bo ona tak naprawdę pozwala nam osiągnąć więcej niż tylko gdybyśmy byli w stanie to zrobić samodzielnie.
Uważam, że aby osiągnąć tę suwerenność, którą rozumiem jako autonomię, musimy skupić się na kilku rzeczach, z których dla mnie absolutnie najważniejsza jest zdolność do tworzenia, do budowy architektury projektów, pełnych rozwiązań, w których czipy czy dowolne półprzewodnikowe układy są jednym z elementów rozwiązujących jakieś konkretne problemy, które na dzisiaj są palące. Myślę, że wtedy będziemy naprawdę w stanie kontrolować własną przyszłość technologiczną. To, czy te chipy będą wyprodukowane w Polsce, czy nie w Polsce, dla mnie jest rzeczą drugorzędną powiedzmy, aczkolwiek oczywiście lepiej jest mieć fabryki niż ich nie mieć, to jakby jest bezsprzeczne.
Z punktu widzenia odporności, z puntu widzenia suwerenności europejskiej powinniśmy dojść do porozumienia jaki układ jest najlepszy, tak abyśmy w każdym miejscu wykorzystali to, co jest silną stroną danego miejsca – powiedział Paweł Pieczul – CEO & Co-Founder, Polski Krzem.
– Czyli jednak jakaś forma współpracy nad tym dla Europy jest ważna. Chciałem panią Patrycję zapytać, co różne kraje czy też bloki robią w zakresie półprzewodników. Czy nie występuje dzisiaj takie zjawisko subsidy shopping, czyli szukania de facto lokalizacji, która ma lepsze subsydia, lepsze zachęty inwestycyjne? – powiedział dyrektor Wojciech Tyborowski.
– Jeżeli chodzi chodzi o subsydia czyli projekty, które są realizowane w ich ramach, to widzimy, że te projekty częściej przeżywają, okazują się mniej lub bardziej trwałe, natomiast w Europie częściej mamy do czynienia z opóźnieniami czy z jakimiś odwołaniami projektów – mówiła Patrycja Dorosz – Business Development Manager, MEP OSM Solutions. Tutaj oczywiście też różne są obszary specjalizacji, w zależności od Stanów czy Europy, innych części świata I tak naprawdę jest to bardzo dobry punkt do dyskusji na temat tych różnic pojawiających się miedzy tymi rynkami, ale także nad tym w jaki sposób powinniśmy projektować te strategie przyciągania inwestorów różnych projektów, ale też próby ich utrzymania u nas. I tak naprawę nie chodzi tylko o subsydia nie tylko wyłącznie o te pieniądze czy zachęty, bo inwestorzy zawsze będą zwracać uwagę też na inne elementy, które, myślę, że już ktoś w takim już dość osławionym raporcie z 2024 roku uplasował Polskę jako czołową lokalizację na projekty backendowe. Brano pod uwagę koszty operacyjne, zaplecze akademickie, czy dostęp do wykwalifikowanej kadry. Oczywiście, tutaj musimy wziąć pod uwagę w sprawie przemysłu półprzewodnikowego dostęp do stabilnych źródeł energii czy wody. Dopiero takie połączenie tych wszystkich elementów może sprawić, że zbudowanie tego ekosystemu i zaplecza, może sprawić, że jakiś projekt jesteśmy w stanie przewidywać jako bardziej rokujący.
Jeżeli spojrzymy na Europę, to faktycznie mamy tutaj w porównaniu ze Stanami różne kraje, różne regiony czy firmy, które specjalizując się w zróżnicowanych, komplementarnych elementach, pojawiających się w procesie produkcyjnym półprzewodników. I to jest ten punkt, który z jednej strony może decydować o naszej sile jeżeli będziemy tworzyć koalicję, współpracę I te ekosystemy, które będą wspierać tę inwestycję, które będą prowadzić do ich coraz bardziej komplementarnego rozwoju regionu, ale z drugiej strony to właśnie wspomniane zjawisko subsidy shopping może dla takiej już naturalnie podzielonej przez granice narodowe Europy być o tyle niebezpieczne, że potencjalnie może prowadzić do dalszej fragmentaryzacji – powiedziała Patrycja Dorosz – Business Development Manager, MEP OSM Solutions.
– Również Polska projektuje swoje wejście do gry, ponieważ w ramach polityki wsparcia sektora półprzewodników 2026+ rząd polski przewiduje pewną pulę dla rozwoju tego sektora. Ale, Max, US Chip Act – faktycznie jakbyśmy mieli sobie porównać wyniki, Amerykanie mają trochę więcej, żeby się pochwalić – powiedział dyrektor Wojciech Tyborowski, zwracając się do Maxa Dropińskiego – lidera SEMI i organizatora Industry Strategy Symposium Europe. – Nomen omen jeszcze administracja Bidena pod sam koniec jego urzędowania puściła taką informację, że Stany Zjednoczone jako jedyny kraj na świecie ma 5 największych dostawców chipów logicznych, chipów pamięci, natomiast żaden kraj na świecie nie ma nawet dwóch. Amerykanie prognozują, że dzięki temu co się zadziało za administracji Bidena I to, co się działo za Trumpa, do 2032 roku w zasadzie od zera dojdą do 30-prcentowego udziału w rynku najbardziej zaawansowanych chipów. Ale prezydent Trump nazwał Chip Act bardzo brzydką ustawą – horrible act.
– Przede wszystkim myślę, że warto zacząć od tego, że branża półprzewodników to jest wszędzie branża, która rozwija się przy pomocy rządów – ocenił Max Dropiński – lider SEMI, organizator wydarzenia Industry Strategy Symposium Europe. – Nie można jej rozwinąć bez aktywnej, strategicznej długoterminowej pomocy rządu. Widać po przykładach innych krajów, które taką branżę zbudowały od zera; przykładem najbardziej obrazowym jest Tajwan, który przez kilka dekad w sposób świadomy, systematyczny, strategiczny zbudował tę branżę do światowej potęgi. Nie wydarzyło się to bez udziału rządu i w żadnym innym miejscu na świecie również nie wydarzyło się to bez udziału rządu. Rzeczywiście to wsparcie rządowe jest ekstremalnie potrzebne I tutaj ważne jest czy zmiany polityczne, zmiany rządów nie wpłyną na to, że projekt może zostać zatrzymany, spowolniony. Tak strategiczna branża, która wymaga suwerenności, autonomii. Półprzewodniki powinny być ponad wszelkimi podziałami partyjnymi, politycznymi żeby zapewnić takie porozumienie ponad podziałami. I żeby rzeczywiście przez te kilka dekad taką branżę rzeczywiście w Polsce stworzyć. Jeżeli sobie coś takiego zapewnimy w Polsce, taki konsensus ponad podziałami politycznymi – bo jest to dla nas strategiczna branża – o będziemy ją wspierali niezależnie od poglądów, to ją zbudujemy. Jeżeli nie osiągniemy takiego konsensusu to może być z tym bardzo różnie; może być wolniej lub w ostateczności możemy wcale nie zbudować nowoczesnej i zaawansowanej branży półprzewodników.
Drugi aspekt, dotyczący tej części pytania o tempie zmian i tempie budowania takiej branży, to zrobiono takie porównanie, jak długo twa wprowadzanie dużej zmiany legislacyjnej: w Chinach – około 2 tygodni, w Stanach – około 2 miesięcy, w Europie – około 2 lat. Jesteśmy przeregulowani jako Europa, jako Polska, te dwie warstwy regulacji powodują, że bardzo trudno tutaj inwestycje realizować. Nie jesteśmy w sytuacji beznadziejnej, bo zawsze można wdrożyć specustawę dla konkretnej strategicznej branży, która by zdecydowanie przyśpieszała inwestycje, które są strategiczne dla interesu i dla bezpieczeństwa państwa. Jeżeli w taki sposób byśmy podeszli, to możemy sobie to tempo zwiększyć, więc jest tutaj też jakaś nadzieja. Zgadzam się z tobą, że ta branża w Stanach Zjednoczonych rozwija się zgodnie z planem – dojście do tych 30 procent z kilkunastu, które zaplanowano dwa lata temu. Natomiast w Europie to dojście z 8 – 9 do 20 nie idzie zgodnie z planem I to między innymi z powodu tego przeregulowania ale nie tylko; jest też szereg innych czynników – powiedział Max Dropiński – lider SEMI, organizator Industry Strategy Symposium Europe.
To tylko część wypowiedzi podczas dyskusji zorganizowanej przez Invest in Pomeranię na temat rozwoju przemysłu półprzewodników w Polsce, w Europie I na świecie. Wszystkie opinie zawarte są na poniższym nagraniu, do pobrania:
Wypowiedzi Invest in Pomerania
Źródło nagrania: Kazimierz Netka.
Fot. Kazimierz Netka.
Ważnym wydarzeniem, bezpośrednio po debacie, było podpisanie porozumienia – Memorandum of Understanding between The Polish Taiwanese Chamber of Industry and Commerce and SEMI Europe GmbH – Porozumienia o współpracy pomiędzy Polsko-Tajwańską Izbą Przemysłowo-Handlową a SEMI Europe GmbH.
Kazimierz Netka
Proszę, czytaj również na portalu: netka.gda.pl
