Na ilustracji: apel do zwolenników „Naszych chłopców…“: nie stawiajcie pomników kolejnym ssmanom i innym hitlerowcom. Niemieckie, nazistowskie obozy koncentracyjne wystarczająco o nich świadczą. Na zdjęciu: Brama KL Stutthof. Fot. Kazimierz Netka.
Nowa metoda wybielania nazizmu utrwalana jest w Gdańsku. Nazwą: „Nasi Chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy” zasugerowano, że wszyscy współcześni mieszkańcy województwa pomorskiego pochodzą z rodzin, które były wierne hitlerowcom. Poszkodowanych takimi prohitlerowskimi sugestiami zostało około 2 000 000 obywateli woj. pomorskiego
Prawie żadna władza w Pomorskiem, w Polsce nie na odwagi oficjalnie wziąć w obronę obywateli krzywdzonych sugestiami, że są potomkami hitlerowców? Zaprotestowały przeciwko tym prohitlerowskim sugestiom środowiska związane z PiS, m.in. posłowie tego ugrupowania, niektórzy radni Gdańska, Klub PiS Radnych Sejmiku Województwa Pomorskiego. To za mało. Chyba że chcemy, by województwo pomorskie stało się ostoją współczesnego nacjonalizmu, a nawet nazizmu, neohitleryzmu.
Wstąpili na służbę u Hitlera, pomagali mordować ludzi w Gdańsku, na Żuławach, na Pomorzu, w Polsce, w Europie, na innych kontynentach. W 1945 roku i w latach następnych wielu z tych służących hitlerowcom uciekło z Gdańska, z Żuław i z Pomorza. Najprawdopodobniej poczuli się bardziej związani z Hitlerem niż z Pomorzem, niż z Żuławami, niż z Gdańskiem. Dzisiaj pobratymcy tych uciekających i służących do dzisiaj ideom Hitlera, a także tych którzy zostali i tych co zbiegli, usiłują doprowadzić do wybielenia hitlerowskich zbrodniarzy i tych, którzy zbrodniarzom pomagali.
Owszem, czemu nie? Jest przecież już ponad 80 lat po II wojnie światowej i można po chrześcijańsku darować winy ale niekoniecznie o zbrodniach i o realizatorach masowych mordowań zapomnieć. Przy tym „zapominaniu“, darowaniu, wybaczaniu, usprawiedliwianiu złoczyńców, nie może ucierpieć nikt z porządnych, a zwłaszcza nie mogą być krzywdzeni – nawet przypadkowo – ci, których przodkowie przeciwstawiali się hitlerowskim zbrodniom, walczyli z hitlerowskimi Niemcami.
Minęło już blisko 10 miesięcy od chwili, gdy w Gdańsku – mieście, które jako jedno z pierwszych w świecie przeciwstawiło się hitlerowskiej nawale – zaczęto oficjalnie próbować usprawiedliwiać tych, którzy Hitlera wspierali czynem, słowem, myślami, a obciążać tych, którzy z hitlerowcami walczyli. Pojawił się „szyld”: „Nasi Chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”, który może się wydać sugestią, przekazem informacji do obywateli świata, że prawie wszyscy mieszkańcy dzisiejszego województwa pomorskiego pochodzą od zwolenników Hitlera. Wspomniana nazwa: „Nasi Chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”, dotyczy wystawy dotyczącej właśnie tych, którzy Hitlerowi służyli. Prawdopodobnie w granicach dzisiejszego województwa pomorskiego, w 1939 roku było tych zwolenników führera znacznie więcej niż tych, którzy stawili mu czoła, broniąc II Rzeczpospolitej.
Dzisiaj, ci, którzy są potomkami obrońców Polski, mają w województwie pomorskim mniejsze prawa, niż ci, których przodkowie pomagali niemieckiemu nazizmowi – takie można odnieść wrażenie. Nazwą: „Nasi Chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy” jej autorzy, osoby prywatne, sugerują bowiem, że prawie wszyscy mieszkańcy województwa pomorskiego pochodzą od hitlerowców. Do tego prywatnego procederu oczerniania niewinnych wykorzystywana jest instytucja publiczna: Muzeum Gdańska, bo m.in. tam pojawiła się nazwa: „Nasi Chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”.
Jak już wspomnieliśmy, na terenie w granicach dzisiejszego województwa pomorskiego, zwolenników Hitlera było znacznie więcej niż tych, którzy świat przed niemieckim nazizmem bronili. Tak więc, spadkobiercy zwolenników Hitlera mają liczebną przewagę. Warto więc tę sytuację dokładnie zbadać – bez udziału w tych badaniach autorów nazwy: „Nasi Chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”.
Warto sporządzić wykazy pomorskich zwolenników hitleryzmu popierających niemieckiego führera w latach np. 1933 – 1945, pomorskich prohitlerowców, jacy istnieli na terenie objętym dzisiaj granicami współczesnego województwa pomorskiego. Warto więc opracować spisy pomorskich ssmanów, członków hitlerjugend, wehrmachtu, NSDAP oraz innych organizacji i formacji hitlerowskich, a także działających w werwolfie. Dobrze by było, gdyby w tych spisach z lat 1933 – 1945 podano adresy zamieszkania prohitlerowców, z dokładnością co najmniej do współczesnej nazwy gminy na której były miejsca zamieszkania ssmanów, hitlerjugend itp. osobników się znajdowało.
Otwierane, udostępniane są nowe materiały archiwalne, np. w Niemczech, w USA. Nadarza się więc dobra okazja, by takie wykazy zwolenników hitleryzmu z lat 1933 – 1945 sporządzić, opracować i zapewnić swobodny dostęp, wgląd do tych rejestrów, poprzez internet.
Wielu z tych, którzy wstąpili na służbę u Hitlera, pomagali mordować ludzi w Gdańsku, na Żuławach, na Pomorzu, w Polsce, w Europie, na innych kontynentach, już na początku 1945 roku i w latach następnych uciekli z Gdańska, z Żuław i z Pomorza; poczuli się bardziej związani z Hitlerem niż z Pomorzem, z Żuławami, z Gdańskiem. Dzisiaj pobratymcy tych prohitlerowców, którzy zostali i tych co zbiegli, usiłują doprowadzić do wybielenia zbrodniarzy.
W hitlerowskie bagno chcą przy okazji wciągnąć tych, którzy byli i są dobroczyńcami mieszkańców Kaszub, a z Hitlerem nie kolaborowali, nie wspierali nazizmu. Ci dobroczyńcy przynieśli do województwa pomorskiego wiedzę, naukę, kulturę, sprawiając, że mieszkańcy Kaszub mogli się oderwać od korzeni zacofania, mogli zacząć lepsze, dostatniejsze życie. I tych dobroczyńców oraz ich potomków usiłuje się zrównać z tymi, którzy naprawdę działali na rzecz hitlerowskich, nazistowskich Niemiec. Nazwa: „Nasi Chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy” jest używana jako narzędzie, instrument do wprowadzania obywateli świata w błąd.
Powtórzmy jeszcze raz: gdyby nie ci co przybywali do województwa pomorskiego po I wojnie światowej, po zaślubinach Polski z Bałtykiem w 1920 roku i po II wojnie światowej, to niewykluczone, że Pobrzeże Kaszubskie i Pojezierze Kaszubskie nadal byłyby pogrążone w zacofaniu. To bowiem owi przybysze przynieśli i przynoszą do województwa pomorskiego mądrość, wiedzę dzięki czemu na Kaszubach, na Kociewiu został szybko zlikwidowany analfabetyzm, zdołano wybudować kolej do Helu, stocznie i porty oraz miasto Gdynię. To przychodźcy do województwa pomorskiego i ich dzieci, wnuki są twórcami Cywilizacji Mądrości i Wolności, która rozwijana jest nad Zatoką Gdańską od 1920 roku i ma zasługi dla całego niemal świata bo pokazała w lecie 1980 roku, jak rewitalizować i odzyskiwać wolność. Dzisiaj, ci dobroczyńcy oraz ich potomkowie są poniżani, bo stawiani na równi z tymi mieszkańcami Pomorza, którzy są spadkobiercami tych, co służyli Hitlerowi.
Dlatego, ważne jest, aby sprawę tę zbadali naukowcy, niezależni naukowcy, czyli m.in. tacy co nie są powiązani np. z organizacjami kaszubskimi, niemieckimi, prohitlerowskimi, neohitlerowskimi, neonazistowskimi itp. To dobre zadanie dla Instytutu Pamięci Narodowej – niezależnej instytucji, mającej największe możliwości udokumentowania rozwoju hitleryzmu i neohitleryzmu w województwie pomorskim.
Kazimierz Netka
Proszę, czytaj również na portalu: netka.gda.pl
