Fot. Kazimierz Netka.
Dawał odbiorcom wolność, nie narzucał im swoich myśli
Fot. Kazimierz Netka.
Pochodzący z Poznania artysta Jull Dziamski zaprojektował rzeźbę Taniec Żywiołów. Wykonał ją Marek Zaleski – artysta ze Szczecinka, mający pracownię niedaleko Człuchowa. Województwo pomorskie pokazało tę rzeźbę w 2025 roku w Osace, na Światowej Wystawie. Świat się zachwycił polskim Tańcem Żywiołów, a od 7 stycznia 2026 roku mogą to dzieło podziwiać odlatujący z gdańskiego lotniska.
Dla porównania: dziełami sztuki we francuskim Luwrze zachwyca się rocznie około 9 milionów osób. Rzeźby, obrazy, inne artystyczne dokonania umieszczone w Porcie Lotniczym Gdańsk oglądane są przez około 7 mln osób rocznie. Taką liczbą zwiedzających nie może poszczycić się chyba żadne muzeum w Polsce.
Fot. Kazimierz Netka.
Nową unikatową rzeźbę Taniec Żywiołów można w hali odlotów Portu Lotniczego Gdańsk, oglądać od 7 stycznia 2026 roku, godz. 10. 30. Wtedy to odsłonięto owo dzieło znane już w świecie. Oto, co usłyszeliśmy i zobaczyliśmy:
Uroczystością kierowała red. Agnieszka Michajłow – rzeczniczka prasowa Portu Lotniczego Gdańsk.
– Rzeźba Taniec Żywiołów, którą za chwilę odsłonimy, powstała specjalnie po to, żeby promować województwo pomorskie na Expo, w ubiegłym roku, w Osace, a od dzisiaj, jak widzicie, będzie tutaj cieszyć oko mamy nadzieję że pasażerów – naszych gości z Polski, z zagranicy – poinformowała red. Agnieszka Michajłow, inaugurując wydarzenie. Powitani zostali m.in.: Mieczysław Struk – marszałek województwa pomorskiego; Agnieszka Baranowska – członkini zarządu województwa pomorskiego; radni Sejmiku Województwa Pomorskiego; Aleksander Gappa – starosta powiatu człuchowskiego; Tomasz Kloskowski – prezes zarządu Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy; Marek Zaleski – artysta ze Szczecinka, wykonawca rzeźby; Izabella Odejewska – partnerka Julla Dziamskiego autora projektu, prezes spółki Odejewski – Odan; Vinzenz Dziamski – syn nieżyjącego projektanta.
Fot. Kazimierz Netka.
– Jak pani rzecznik przed chwilą powiedziała rzeźba, którą odsłonimy ma swoją historię. Powstała na Pomorzu ale także zaistniała w innej części świata, bo trafiła na Światową Wystawę EXPO w Osace – mówił Mieczysław Struk – marszałek województwa pomorskiego:
Fot. Kazimierz Netka.
Chcę przypomnieć, że polski pawilon, który został zbudowany w Osace był przedmiotem zachwytu, był naprawdę piękny, nie wstydziliśmy się tego pięknego miejsca, które zostało tam stworzone. Bardzo nam zależało na tym aby Pomorze mogło zaprezentować się z jak najlepszej strony.
Światowa wystawa Expo jest świetnym pretekstem do tego, żeby nawiązywać dobre kontakty nie tylko na poziomie politycznym administracyjnym, ale także na poziomie gospodarczym i kulturowym. Stąd ten pomysł abyśmy pokazali województwo pomorskie jako miejsce, w którym się łączą tradycja, historia z nowoczesnością. Stąd nic dziwnego, że w delegacji, która pojechała z Pomorza na Światową Wystawę Expo w Osace, pojawili się również przedsiębiorcy ale także przedstawiciele kultury. Przedsiębiorcy uczestniczyli wcześniej, w innym wydarzeniu Bari-Ship 2025 – Imabari Maritime Fair – to targi morskie w Japonii, a potem pojawili się także w Osace.
Dzięki obecności Lecha Wałęsy, który pojechał z nami jako taki sztandar, który jest bardzo silnie identyfikowany z Pomorzem, z Gdańskiem, był świetny czynnik bardzo przyciągający do polskiego pawilonu.
Ja chcę bardzo podziękować wszystkim uczestnikom tych wydarzeń promujących województwo pomorskie w Osace. Część tych osób znajduje się dzisiaj tutaj na tej uroczystości. Bardzo się cieszę, że dzisiaj możemy odsłonić te dwie postacie, tę rzeźbę Taniec Żywiołów Julla Dziamskiego, która reprezentowała województwo pomorskie, a dzisiaj będzie wzbudzać zainteresowanie pasażerów odlatujących do innych krajów Europy i świata z Gdańska. Tak jak powiedziałem, Lech Wałęsa był w Osace i niejako zamykamy klamrą dzisiejszą uroczystość, bo na lotnisku imienia Lecha Wałęsy będzie odsłonięta ta rzeźba. Symboliczna rzeźba, która pokazuje ścisły związek i mieszkańców Pomorza i jego historii pomorskich, gdzie tradycja i historia łączy się z nowoczesnością, tradycyjne rzemiosło spotyka się z nową technologią.
To jest świetna okazja żeby podziękować Izie Odejewskiej za zgodę na wykorzystanie projektu instalacji Julla Dziamskiego, panu Markowi Zaleskiemu za wykonanie instalacji.
Cieszę się bardzo, że możemy dzisiaj odsłonić tę rzeźbę, która symbolizuje nasz region – powiedział Mieczysław Struk – marszałek województwa pomorskiego.
– Jull Dziamski był obywatelem tego świata, człowiekiem niezwykle wolnym i niezależnym, wszechstronnie wykształconym, człowiekiem tysiąca talentów – mówiła Izabella Odejewska – partnerka Julla Dziamskiego, autora projektu:
Fot. Kazimierz Netka.
– Właściwie nie było w sztukach dziedziny, której by nie sprostał. Jeżeli nie był wykształcony w tym kierunku, to z pewnością natychmiast nauczył się, ponieważ sztuka była całym jego życiem. Jull Dziamski zawsze wielbił starych mistrzów, był pełen szacunku dla swoich wzorców jakim był na przykład Salvadore Dali. Mówił o nich w sposób otwarty. Nie ukrywał, że czerpie z nich inspiracje i że są dla niego niedoścignionym wzorem w sztuce i w malarstwie.
Mały Julek, na którego w rodzinie mówiono Michu, kiedy namalował pierwszy obraz miał 7 lat. Już wtedy wiedział, że będzie robił to do końca życia. W czasach studenckich bardzo szybko zyskał status niezależny, ponieważ jaki mówił Jan A. P. Kaczmarek, był najszybszy w mieście. Julek był człowiekiem od zadań specjalnych. Jeżeli miałeś potrzebę wykonania plakatu, Julek przez noc pracował i plakat był gotowy. Julek w swojej sztuce surrealizmu cenił najbardziej przekaz i precyzję. Na precyzję nie miał czasu ale na przekaz tak.
Dawał swoim odbiorcom wolność, nie narzucał im swoich myśli. Nigdy nie pytał: co autor miał na myśli. Zawsze zadawał pytanie: Co czujesz? To jest dla mnie ważne, co ty masz do powiedzenia i to go nakręcało do tego, żeby tworzyć dalej.
Niespodziewanie wyjazd do Niemiec zatrzymał go na wiele, wiele lat, ponieważ stan wojenny nie pozwolił już wrócić do Polski, ale w Niemczech nie był szczęśliwy. Walczył o przetrwanie, o to co pamiętał z czasów dzieciństwa i młodości, a czego w Niemczech nie mógł znaleźć. I tak odnajduje kolejne miejsce w swoim życiu: Hiszpanię. Czarodziejską, magiczną wyspę Ibizę. Tam słońce staje się jego największym przyjacielem i inspiruje do całej serii obrazów pięknych i słonecznych. Na Ibizie jego praca jest niezwykle szanowana. Jako osoba jest kochany przez mieszkańców, ponieważ jest niezwykle ciepły, charyzmatyczny, kocha ludzi; kocha z nimi rozmawiać.
Fot. Kazimierz Netka.
Największy jego sukces to 9000 metrów kwadratowych budynek, który Julek ożywił swoimi muralami. Była to największa hiszpańska Bodega.
Julek zyskał tytuł najpiękniejszego dzieła w kategorii Bodega. Zrobił dzieło, które przetrwa wszystkie czasy. Stoi do dziś i zachwyca wszystkich przejeżdżających.
Ibiza była miejscem, gdzie rozkwitała jego twórczość i zdawało się, że tak już zostanie. Ale w 2015 roku Julek wraca do Polski. Zostawia swoją magiczną wyspę. Wszystko co stworzył, zostawia swoją galerię i wraca z jednego powodu: dla miłości, dla mnie.
Jego sztuka w tej miłości lewituje ku obszarom, o których nie miał pojęcia. Są to obszary spokoju, bezpieczeństwa. Obszary wolności, gdzie nie ma czasu, gdzie zegar nie tyka. W tym czasie doskonali swoja precyzję. Bo precyzja zawsze była istotna, ale jak wspomniałam, nie miał na nią czasu.
Ostatnie 9 lat są jednym z najpiękniejszych okresów. Doskonalił swoje rzemiosło.
Drodzy państwo, ta chwila tutaj, teraz, pozwala mi powiedzieć, że to pytanie: kim był Jull Dziamski, nie jest odpowiednie. Jull Dziamski jest czasem teraźniejszym. Jestem przekonana, że jest tu teraz, bardzo wzruszony, i ponieważ znam go bardzo dobrze, to wiem, że płacze i chciałby podziękować kilku osobom. Przede wszystkim chciałby podziękować tobie Marto, za najwspanialsze rozmowy o sztuce, za twoją wnikliwość i głębię, za to, że miałaś w sobie tyle szacunku dla artysty dla jego wizji i potrafiłaś dać mu ciepło odbiorcy, którego bardzo potrzebował.
Następnie chciałby podziękować panu Mieczysławowi Strukowi za decyzyjność, za siłę sprawczą, za serce.
Chciałby podziękować gospodarzowi, panu Tomaszowi Kloskowskiemu, gospodarzowi tego miejsca. Często o tym rozmawialiśmy. Chciałby podziękować panu za to, że w niewiadomy sposób pan wypełnił ten budynek i tę przestrzeń, duszą. To trudne, ale to czuć.
Chciałby podziękować panu Aleksandrowi Gappie – naszemu staroście człuchowskiemu – za człowieczeństwo i za przywilej stworzenia najpiękniejszego oddziału dziecięcego z surrealnym malarstwem na ścianach – przepiękny, niepowtarzalny obiekt stał się faktem.
Fot. Kazimierz Netka.
Chciałby podziękować panu Adamowi Bondarenko za to, że wspierasz artystów w sposób realny, dbasz o nich i z ogromną determinacją walczysz o to, żeby nasz mały Człuchów był wielkim kulturalnie miejscem na mapie tego kraju. Chciałby podziękować przyjaciołom, którzy tutaj są, głównie Jarkowi i Oli za to, że przywróciliście mu wiarę w sens tworzenia, za to, że można rozmawiać o sztuce całymi nocami, że nie ocenia się jej wartości poprzez nazwiska i tylko poprzez to, co się dostrzega i widzi, to, co się czuje; że potrafiliście to wyrazić w sposób tak piękny, że każde spotkanie kończyło się łzami.
I na koniec chciałby podziękować człowiekowi, którego zwał swoim przyjacielem, panu Markowi Zaleskiemu, nie przyjacielem, choć nim był – nazwał go bratem, ponieważ Marek Zaleski przejął cały ciężar skończenia projektów, dokończenia tej rzeźby, tej historii, aby uszanować przestrzeń, myśli pragnienia mistrza Julla Dziamskiego.
Proszę państwa, kiedy 20 marca 2024 roku Jull Dziamski jechał w swoją ostatnią podróż do Gdańska, po to, żeby zaprezentować ten projekt, wyjeżdżając powiedział: to jest dobry projekt. Wiesz dlaczego? Bo łączy wszystkie żywioły w sobie. Ale to nie wszystko. On ma jeszcze piąty element. Ma duszę, a to jest najpiękniejsze.
Taniec Żywiołów jest też symbolem charyzmatycznego, cudownego człowieka, artysty o przepięknym sercu, mężczyzny, który potrafił kochać w sposób bezgraniczny, mężczyzny, który kochał naturę, zwierzęta i wszystkich ludzi. Człowieka, który jest. Dziękuję bardzo! – powiedziała Izabella Odejewska – partnerka Julla Dziamskiego – autora projektu.
– Dzień Dobry Państwu! Państwo marszałkowie, szanowni państwo, jest mi niezmiernie miło, że mogę w kilku słowach powiedzieć o komunikacji, jaka towarzyszyła rzeźbie – mówiła Marta Chełkowska – dyrektor Departamentu Turystyki i Sportu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, prezes Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej:
Fot. Kazimierz Netka.
– Pawilon Polski na Expo 2025 w Osace Kansai miał taki przekaz: dziedzictwo przyszłości. Staraliśmy się z naszą narracją o rzeźbie – przez 10 godzin w 5 dniach pani Weronika Gronowska i pan Cyprian Kuczkowski opowiadali japońskim głównie turystom, po to, by zrozumieli o co w tym tak naprawdę chodzi i czym jest Pomorskie. Pomorska opowieść proszę państwa, jest w naszych umysłach, i w naszych głowach. I dlatego trzeba spojrzeć trochę na dziedzictwo, na historię, na naszą tożsamość by zdać sobie sprawę, że nic nie dzieje się bez przyczyny, że wszystko tu i teraz ma swoje konsekwencje i przyczynę. Pomorskie to właśnie jest symbol i przekaz, który pokazuje nam Taniec Żywiołów. – To jest narracja, która nas reprezentowała. Reprezentuje dwie osoby ale tak naprawdę to jesteśmy my, Pomorzanie. Naszymi korzeniami są woda i ziemia, które przez wieki walczyły z takimi żywiołami jak słońce i wiatr i one stworzyły bursztyn po 40 milionach lat. Mamy bursztyn, który jest symbolem Pomorza. Bursztyn jest też synonimem ciepła i odporności. Tak jak my Pomorzanie, skoro to nasz symbol, jesteśmy silni i gościnni, i budujemy nasz region ku przyszłości i dla pokoleń, ponieważ tu się urodziliśmy, tu się wychowaliśmy i dla Pomorza pracujemy.
Dlatego też dbamy o swoje środowisko, o swoje otoczenie, dbamy o parki narodowe i krajobrazowe, inwestujemy w turystykę aktywną. Muszę si tu pochwalić: inwestujemy w turystykę żeglarską, rowerową, konną, kajakową, ale też wspieramy rozwój uzdrowisk, bo ważne dla nas jest zdrowie mieszkańców i turystów. Dbamy o dostępność transportową, dbamy o zabytki i kulturę regionalną.
Ważni są dla nas mieszkańcy, których odporność, lokalność, społeczność budujemy, a razem z mieszkańcami budujemy turystyczne oferty. Rozwijamy zielone Pomorze, które tak naprawdę przyczynia się do zrównoważonego rozwoju gospodarczego w tym turystyki.
Tacy jesteśmy, proszę państwa. Ale myślę, że to, co Iza powiedziała, skłania ku innej refleksji niż ta cała komunikacja. Mianowicie, Jull Dziamski chciał się spytać nas: co z tą rzeźbą, którą zaraz jeszcze raz zobaczymy, bo znamy ją przecież na pamięć: kim jesteśmy i co czujemy patrząc na nią. To jest pytanie autora i myślę, że z tym pytaniem mogę państwa zostawić. Dziękuję! – powiedziała Marta Chełkowska – dyrektor Departamentu Turystyki i Sportu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, prezes Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.
– Pan prezes Kloskowski jest znanym mecenasem sztuki, jak państwo widzicie – powiedzial po odsłonięciu dzieła Mieczysław Struk – marszałek województwa pomorskiego. – Spotkaliśmy się przy obrazie Ostatnia Wieczerza. Tu też dzięki panu prezesowi Kloskowskiemu mogliśmy znaleźć takie miejsce na te rzeźbę, a jak wracacie, przylatujecie państwo do Gdańska, to po drodze macie prosto z Muzeum Pomorza Środkowego, obrazy Witkacego, które dokumentują największą kolekcję obrazów Witkacego, zlokalizowaną w Słupsku. Jeszcze raz bardzo dziękujemy panie prezesie, za ten mecenat kultury.
Oto nagranie wypowiedzi podczas uroczystości odsłonięcia Tańca Żywiołów:
Źródło nagrania: Kazimierz Netka.
– Kiedy Jull odszedł, w styczniu Iza poprosiła mnie, żebym wykonał tę rzeźbę. Traktowałem Julla jak starszego brata, więc wiedziałem, co mu siedzi w głowie – powiedział nam Marek Zaleski – artysta rzeźbiarz, wykonawca dzieła „Taniec Żywiołów:
Fot. Kazimierz Netka.
– Czułem się bardzo zaszczycony. – Serce na głowie kobiety, mapa Polski na twarzy mężczyzny, generalnie to są również symbole Pomorza naszego jest bursztyn. W Osace to symbolizowało Polskę. Wszystko jest wykonane z żywicy, ze względów logistycznych. Forma musiała być dostosowana do transportu; musiała przelecieć kilkanaście tysięcy kilometrów, bezpiecznie, więc nie mogła być z wytrzymałych materiałów.
Moja pracownia znajduje się pod Człuchowem. Generalnie rzeźba tam powstawała, przez 3 miesiące. Pracowałem po 10 – 12 godzin na dobę. Jeżeli człowiek czuje, że coś robi dla wszystkich to się nie czuje zmęczenia – powiedział Marek Zaleski – artysta, który wykonał rzeźbę „Taniec Żywiołów”
Oto dodatkowe wiadomości, które przekazała nam red. Agnieszka Michajłow – rzecznik prasowy Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy:
„Taniec żywiołów” z Osaki do Portu Lotniczego w Gdańsku
Instalacja była wcześniej prezentowana na światowej wystawie EXPO2025 w Osace, Kansai, w maju ubiegłego roku, w trakcie Dni Województwa Pomorskiego. Dziś (7 stycznia 2026) stanęła w terminalu Portu Lotniczego w Gdańsku.
Fot. Kazimierz Netka.
„Taniec żywiołów” w nowej lokalizacji odsłonili: Mieczysław Struk Marszałek Województwa Pomorskiego, Agnieszka Baranowska członkini Zarządu Województwa Pomorskiego, Marta Chełkowska Dyrektor Departamentu Turystyki i Sportu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, Tomasz Kloskowski Prezes Portu Lotniczego Gdańsk, rzeźbiarz Marek Zaleski, Izabella Odejewska partnerka Julla Dziamskiego autora projektu, prezes spółki Odejewski – Odan, Vinzenz Dziamski syn nieżyjącego projektanta.
„Taniec żywiołów” przedstawia dwie ludzkie postacie: kobiety i mężczyzny wrośnięte w podłoże jak drzewa. Instalacja pokazuje mieszkańców Pomorza, regionu Polski położonego nad Morzem Bałtyckim, którzy żyją w harmonii z naturą, zakorzenieni w historii. To właśnie z szalonego tańca żywiołów, wiatru, morza i słońca powstał bursztyn, który kształtowany na pomorskiej ziemi przez miliony lat, stał się symbolem trwałości, piękna, odporności i ciepła, a obecnie jest symbolem Pomorza.
Instalację zaprojektował światowej sławy surrealista Jull Dziamski. Wykonana została przez Marka Zaleskiego, dyrektora i założyciela Sculptural Decorations Mazagro-Art. Teraz będzie prezentowała się pasażerom gdańskiego lotniska.
Jull Dziamski (1956-2024), artysta pochodzący z Poznania. Malarz, rzeźbiarz, designer, muralista, architekt, surrealista. Tworzył na Ibizie, w Niemczech, w Polsce, w tym w Chojnicach i Człuchowie. Prowadził trzy autorskie galerie: Art Society na Ibizie, Museo de las Ilusiones w Labastida w Rioja Alavese (Hiszpania) oraz Jull’s Art Gallery w Człuchowie.
Marek Zaleski, ceniony rzeźbiarz, malarz i medalier, twórca monumentalnych rzeźb i posągów, m.in. King Konga. Jego prace zyskały międzynarodowe uznanie. Współtworzył dekoracje na jeden z największych festiwali muzyki elektronicznej na świecie Tomorrowland w Belgii – napisała red. Agnieszka Michajłow – rzecznik prasowy Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy.
Gdańskie lotnisko – największa galeria sztuki
Tomasz Kloskowski – prezes zarządu Portu Lotniczego Gdańsk imienia Lecha Wałęsy potwierdza, że gdańskie lotnisko to największa galeria sztuki w województwie pomorskim: Lotnisko obsługuje ono rocznie około 7 milionów pasażerów, więc jest też około 7 milionów oglądających dzieła. Proszę mi wskazać galerię, które ma więcej wizytujących gości. Największa galeria sztuki wzbogaciła się o kolejne dzieło, które służy promocji województwa pomorskiego. Było w Osace, więc tak i jest u nas: chcemy pokazywać to, co mamy najpiękniejszego w województwie pomorskim.
Fot. Kazimierz Netka.
Nawiązując do Światowej Wystawy, prezes Tomasz Kloskowski powiedział m.in. że trzeba bywać na Expo. Kto tam nie jeździ, to jako region, jako kraj znika z mapy świata. Dlatego uważam, że trzeba się pokazywać bez względu na to, gdzie to Expo jest. Natomiast pamiętajmy, że promocja, która jest w takich miejscach, ona nie skutkuje w ciągu roku, dwóch. To „sianie” na wiele lat do przodu – mówił prezes Tomasz Kloskowski. – To są takie elementy typu: must have dla wszystkich.
– Rzeźba Taniec Żywiołów pozostanie u nas do czasu aż będziemy chcieli zmienić ekspozycję na coś innego. Może jakiś malarz zdobędzie jakąś nagrodę, albo będziemy mieli jeszcze większe dzieło, to zmienimy – powiedział nam Tomasz Kloskowski – prezes Portu Lotniczego Gdańsk.
Sprawdziliśmy, ile osób odwiedza Luwr. Okazuje się, że około 9 milionów rocznie. Jest to liczba do osiągnięcia przez gdańskie lotnisko za kilka, kilkanaście lat.
Kazimierz Netka
Proszę, czytaj również na portalu: netka.gda.pl
