Czy Polacy stworzą sobie zastępy robotów, czy staną się „robotami” świata? Wiele zależy od tego, jakie będzie naszej młodzieży kształcenie… Pojawiają się opinie, że IQ polskiego społeczeństwa się zmniejsza

Fot. Kazimierz Netka.

Jak wyedukować ludzi, którzy mogliby uczynić nasz kraj silniejszym na światowym rynku rywalizacji?

Debaty w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym i w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego. Niektóre wypowiedzi, które zabrzmiały podczas tych konferencji mogą budzić zdziwienie, ale też skłaniają do przemyśleń, refleksji.

Fot. Kazimierz Netka.

Młodzi się przyglądali…

Mówi się o potrzebie kształcenia młodych ludzi dla nowoczesnej gospodarki. Chyba za mało wsłuchujemy się przy tym w głosy reprezentantów przemysłu. Na szczęście, próbujemy to nadrobić. Dobrze, gdybyśmy bardziej wsłuchiwali się również w to, co uczennice i uczniowie myślą o wprowadzaniu robotów do fabryk, co mówią o projektowaniu i programowaniu tych „cyborgów”, czyli o tworzeniu świata być może takiego, jakim widzą go autorzy filmów i książek o tematyce science fiction.

Fot. Kazimierz Netka.

Czy za bardzo boimy się tego, że roboty wezmą nas do niewoli; pozbawią pracy?

Fabryki zatrudniające roboty i automaty zamiast ludzi? To już nie jest fantastyka, lecz rzeczywistość. I temu zagadnieniu, a zwłaszcza kształceniu młodzieży i wychowywaniu do przemysłu przyszłości, poświęca się wiele uwagi. W Pomorskiem na przykład, są to tematy często poruszane w działalności Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (PSSE), a także podczas spotkań realizatorów inteligentnych specjalizacji Pomorza (ISP). PSSE utworzyła trzy lata temu Centrum Programowania Robotów Przemysłowych – ośrodek edukacji zawodowej młodzieży. Jednak, wydaje się, że w tym procesie dążenia do Przemysłu 4.0, czyli przemysłu przyszłości oraz nowej edukacji zawodowej, za mało uwzględnia się opinie młodzieży. Przyszli twórcy robotów muszą bowiem zdawać sobie sprawę z tego, co ich może spotkać.

Projektanci albo monterzy, a może jedni i drudzy

Skąd się wzięło słowo: robot? Brzmi ono bardzo polsko, jednak, pochodzi z zagranicy. Przypomniał to w Gdańsku dr Maciej Kawecki – prorektor Wyższej Szkoły Bankowej, prezes Instytutu Lema w wykładzie pt. „Władza algorytmów. Świat władzy absolutnej”, wygłoszonym podczas konferencji eksperckiej pt. „Inteligentne Specjalizacje. Innowacje. Smart Progress. Gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy w warunkach świata VUCA?”. Dr Maciej Kawecki przypomniał, że ponad 100 lat temu na deskach Teatru Narodowego w Pradze Karel Čapek wystawił sztukę „R. U. R.” (Rossumovi Univerzální Roboti – „Uniwersalne Roboty Rossuma”).

Fot. Kazimierz Netka.

– To była sztuka, w której Karel Čapek stworzył humanoidalne stwory, przypominające dzisiejsze roboty – powiedział dr Maciej Kawecki. – Roboty, które miały pomóc człowiekowi w podejmowaniu bieżących czynności życia codziennego. Słowo robot pochodzi od czeskiego słowa robota, które oznacza pracę niewolniczą. Roboty miały być niewolnikami człowieka, miały pomóc człowiekowi w podejmowaniu bieżących czynności. Rzeczywiście, jak spojrzymy sobie na początek tej sztuki, to roboty człowiekowi pomagały. Sztuka obiegła cały świat, wystawiana najpierw w Pradze, w Krakowie, na Broadwayu w Nowym Jorku i wraz z nią słowo robot obiegło cały świat. Dzisiaj odmieniane jest przez wszystkie przypadki stanowiące filar rozwoju nowych technologii. Jeżeli zadamy sobie pytanie co Karel Čapek 101 lat temu chciał przez to słowo przekazać, jaki gen wkomponował w to słowo, trzeba sobie po prostu tę sztukę przeczytać. I te roboty rzeczywiście na samym początku pomagały człowiekowi w podejmowaniu takich bieżących czynności. Potem, zaczęły człowieka wyręczać, a na samym końcu zabiły każdą żywą istotę na Ziemi i tak urodziło się słowo: robot – powiedział dr Maciej Kawecki.

Czy Karel Čapek przewidział w swym dramacie „R.U.R.” to, co zacznie się dziać nieco ponad 100 lat później?

Czego więc przede wszystkim młody człowiek powinien się w szkole uczyć? Oczywiście języka polskiego, historii, języków obcych oraz innych przedmiotów ogólnokształcących, poznając przy tym takie dzieła o przyszłości jak dramat „R.U.R.”. Czy powinien poznawać sposoby obrony przed współczesnymi RUR? Czy taka edukacja sprawi, że Polacy i Polska zaczną więcej w świecie znaczyć? Czy to wystarczy, by obronili się przed inwazją powstających w innych krajach robotów, maszyn, przed nadmierną automatyzacją, które wyrugują nas z miejsc pracy i pozbawią źródeł utrzymania? Obronimy się, jeśli świat nie zrobi z nas monterów tych robotów. Obronimy się, jeśli nauczymy się owe urządzenia nie tylko skręcać, składać i programować, ale również projektować i produkować. Wprowadzanie automatyzacji do przemysłu nie powinno nas przerażać, lecz raczej wzmacniać.

W Polsce jest za mała gęstość robotów

Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna oraz Instytut Badań Edukacyjnych, a także inwestorzy Polskiej Strefy Inwestycji i partnerzy, mając świadomość konieczności rozwoju nowych gałęzi technologii związanych z robotyzacją i automatyzacją procesów produkcyjnych, wychodząc naprzeciw wymaganiom rynku, również rynku pracy, zorganizowali konferencję „Wyzwania robotyzacji”. W zaproszeniu na tę konferencję napisano m.in.:

„Polska mając dziś jeden z najniższych poziomów gęstości robotyzacji w Europie, jest na 16 pozycji pod względem liczby pracujących robotów na świecie. Aby nasycić robotami polskie zakłady wytwórcze do poziomu średniej europejskiej, przedsiębiorstwa produkcyjne muszą dokonać ogromnych inwestycji w technologie wytwórcze, w tym automatyzację i robotyzację. (…) Tym samym rośnie świadomość efektywnej edukacji w obszarze Przemysłu 4.0. Podstawowa edukacja w obszarze robotyzacji oraz szeroka edukacja w zakresie aspektów transformacji digitalnej jest koniecznym warunkiem rozwoju przedsiębiorstw produkcyjnych w kierunku gospodarki Przemysł 4.0.” – napisali eksperci z DBR 77 Robotics w Raporcie Prognoza Kierunków Rozwoju Robotyzacji w Polsce.”

Mieliśmy przyjemność uczestniczyć w tym spotkaniu i przysłuchiwaliśmy się wypowiedziom. Konferencja odbywała się w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym, znanym z nowoczesności – między innymi z tego, że tam znajduje się główne biuro Polskiej Agencji Kosmicznej, dbającej o rozwój branży, która opiera się m.in. na działaniach robotów.

Fot. Kazimierz Netka.

„Gęstość” robotów w polskich firmach wynosiła w 2020 roku 52 sztuki na 10 000 osób pracujących w przemyśle. Średnia światowa wynosiła 128 sztuk – poinformowali: dr Piotr Wiśniewski, DBR77 w wykładzie pt. „Prognoza rozwoju robotyzacji w Polsce oraz o czym powinien wiedzieć przedsiębiorca zanim kupi pierwszego robota?” oraz Radosław Grabowski, Robotpol; Robotyzacja Polska w wykładzie: „Jak uzyskać przewagę konkurencyjną dzięki robotyzacji – dlaczego to się opłaci? Jak wyeliminować ryzyko nieefektywnego wdrożenia?”

Będziemy nabijać kasę zagranicznym producentom i projektantom?

Brzmi to niewesoło. Do światowego stopnia robotyzacji brakuje nam wiele. Można roboty wydzierżawiać, kupować w innych państwach. Można też konstruować je samemu zamiast nabijać kasę zagranicznym producentom i projektantom. Do tego musimy wykształcić projektantów.

W Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym stoi bardzo stary komputer, „Odra”. Takie maszyny powstawały w latach 70 – 80 ubiegłego stulecia. Miały wielkość kilku szaf i pamięć niewielką.

Fot. Kazimierz Netka.

Jak dzisiaj wyglądają komputery i jaką mają moc obliczeniową wszyscy wiemy – mówił Przemysław Sztandera – prezes zarządu Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, otwierając konferencję „Wyzwania robotyzacji” i witając przybyłych. Do robotyzacji firmy nie potrzeba inżynierów. Młody człowiek, po dwutygodniowym kursie, jest w stanie zaprogramować robota przemysłowego. Niech inżynierowie zajmą się projektowaniem robotów, a nie ich programowaniem – powiedział pan prezes.

Komputery nie pozbawiły nas pracy. Nie zaszkodzą nam też robotyzacja i automatyzacja

Fot. Kazimierz Netka.

Do nabycia umiejętności projektowania robotów droga jest długa, jeśli chce się wyszkolić dobrego projektanta takich maszyn. Przede wszystkim, trzeba uświadamiać młodych ludzi, jak może wyglądać ich dorosłe życie, uzmysławiać im, że ich dorosłość nie będzie polegała wyłącznie na oglądaniu internetu czy zarabianiu na you tube i innych mediach społecznościowych, ale że trzeba będzie chodzić np. do fabryki, by tam zdobywać pieniądze na utrzymanie. Jak więc powinna wyglądać edukacja w tym kierunku? W jakie umiejętności, kompetencje należy wyposażać naszych młodych rodaków? Tematyce tej poświecono dwie debaty podczas konferencji „Wyzwania robotyzacji”.

Temat pierwszej brzmiał: „Polska droga do robotyzacji. Czego nie wie o niej polski przedsiębiorca i jaka będzie w niej rola Europejskich Hubów Innowacji Cyfrowych?”  Moderator: Jaśmina Zwierz – Project Manager w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym PSSE; Paneliści:  dr Piotr Wiśniewski, DBR77 Robotics; dr hab. inż. prof. PG Łukasz Kulas, Politechnika Gdańska; Radosław Wika, DPNT, PSSE;  Bartosz Sobolewski, Prezes Pirxon; Michał Kułaczkowski, Prezes Devopsbay.

Współpraca przemysłu, biznesu z nauką

– Proces edukacji musimy zacząć w szkołach już na samym początku procesu edukacyjnego. Co wy panowie robicie w tym zakresie, w jaki sposób współpracujecie właśnie z nauką? – zapytała panelistów prowadząca, Jaśmina Zwierz.

Fot. Kazimierz Netka.

– Konferencja „Wyzwania robotyzacji” jest tego bardzo dobrym przykładem – odparł Radosław Wika – dyrektor Parków Naukowo-Technologicznych Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. – W grudniu lub w styczniu powstanie showroom, w którym będzie można zobaczyć, jak funkcjonują roboty – dodał. Będziemy pokazywać, jak wdrażać technologie robotyczne. Chcemy kupić roboty szkoleniowe, komputery, programy szkoleniowe dla najmłodszych uczniów techników, a także dla studentów, bo wierzymy w to, że naukę zawodu trzeba zaczynać od samego początku edukacji. Mam nadzieję, że stanie się to w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym – który jest platformą wymiany doświadczeń oraz propagowania dobrych praktyk, wdrażania – nie mówię tylko o robotyzacji, ale również, co już zostało tutaj powiedziane – nawyków wykorzystywania danych, nauczania jak to robić, przekonując, dlaczego „chmura” jest lepsza niż własny komputer. Można korzystać z narzędzi, które są już dostępne na naszym rynku i powinniśmy to robić, bo ja też mam dosyć czasami tego, gdy muszę pracować na excelach, a chciałbym mieć systemy, które będą automatyzowały mój proces usługowy – mówił dyrektor Radosław Wika.

Czy są na to szanse? O tym dyskutowano podczas następnej debaty pt. „Edukacja, a robotyzacja i digitalizacja. Kształcenie w dobie przemysłu przyszłości”. Moderator: dr Ziemowit Socha – adiunkt i ekspert, Instytut Badań Edukacyjnych; Paneliści: Michał Nowakowski – lider projektu ZSK4/Odznaka+, Instytut Badań Edukacyjnych; Łukasz Ziółkowski – programista Robotyk R&D, STESAR; Paweł Nowak – Dyrektor Działu Zarządzania Wiedzą Fundacji Platforma Przemysłu Przyszłości; Arkadiusz Wódarczyk – HR Manager w spółce Flex, prezes zarządu Fundacji Edukacyjne Centrum Doskonalenia; dr inż. Wojciech Władziński – wicedyrektor ds. technicznych i kształcenia zawodowego Technikum Łączności Gdańsk; Jarosław Filipczak – prezes zarządu Regionalnej Izby Gospodarczej Pomorza.

Naszym zdaniem, niektóre stwierdzenia były bardzo kontrowersyjne. Każdy jednak sam musi wyciągnąć wnioski. Niektóre zdania wypowiedziane podczas tej debaty zabrzmiały bardzo prowokująco, ale to dobrze, bo pojawił się drobny ferment i miejmy nadzieję, że wyjdzie z tego bardzo dobre, dojrzałe „wino”.

Każdy naród dynamicznie się rozwija pod warunkiem, że jest dobra edukacja

Fot. Kazimierz Netka.

Na ekranie pojawiła się informacja zatytułowana: „Jakie kompetencje będą ważne dla przemysłu przyszłości?”

– Dlaczego rozmawiamy o edukacji, o wątkach kompetencyjnych? Jest kilka aspektów, o których warto powiedzieć. Są bowiem ważne trendy demograficzne: więcej ludzi schodzi z rynku pracy niż na ten rynek wchodzi. Kwestia kompetencji w tym kontekście wydaje się bardzo istotna, mówimy też o istotnych rzeczach, takich jak ulga na robotyzację, która wchodzi w Polsce. Kwestia rozwoju robotyzacji nie tylko w dużych i zagranicznych firmach jest łatwiejsza, ale również firmy małe i średnie będą mogły z robotów korzystać. Rozwój kompetencji związanych z obsługą robotów przemysłowych może być coraz bardziej popularny. W związku z tym mam dwa pytania do wszystkich panelistów: Jakie kompetencje są istotne dla przemysłu przyszłości w kontekście robotyzacji i digitalizacji? Jak to kształtować? – powiedział prowadzący debatę dr Ziemowit Socha, zwracając uwagę uczestników konferencji na uwidocznione na ekranie wyniki badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Najważniejsze kompetencje to: myślenie krytyczne, kreatywność i rozwiązywanie złożonych problemów. Czy te kompetencje polski biznes uważa za kluczowe?

– Oczywiście tak – odparł Jarosław Filipczak – prezes zarządu Regionalnej Izby Gospodarczej Pomorza. – Pytanie, czy dzisiaj my tych kompetencji uczymy, czy uczy ich polska szkoła; w podstawówce, szkołach ponadpodstawowych i średnich. Wydaje mi się, że nie do końca tak jest. Chcielibyśmy być narodem, który uczy kompetencji, ale to nie działa w sposób jak nam to się wydaje.

Można wykwalifikować pracownika z osoby, która miała zerowe kompetencje

Po co to powinniśmy robić – uczyć młodych ludzi odpowiednich kompetencji? Po to, żeby nastąpił dużo większy wzrost gospodarczy Polski, bo każdy naród dynamicznie się rozwija pod warunkiem, że jest dobra edukacja, a potem wzrost produkcji, efektywności – powiedział prezes Jarosław Filipczak.

Fot. Kazimierz Netka.

Dla porównania: w Stanach Zjednoczonych na taką samą efektywność jak w Polsce pracuje jedna osoba, podobnie jest w Skandynawii, Niemczech, a u nas aż trzy osoby muszą pracować, by osiągnąć taką efektywność jak 1 człowiek w tych krajach. Musimy podnieść efektywność produkcji, poprzez cyfryzację, robotyzację, lepszą organizację pracy. Wtedy staniemy się bardzo mocno konkurencyjni, będziemy mogli więcej eksportować, staniemy się efektywniejsi i to jest główny cel – uzasadniał prezes Jarosław Filipczak. W Pomorskiem powstał zawód technik programista i on się teraz dynamicznie rozwija w całej Polsce. Nie musimy programisty uczyć aż cztery lata. Wystarczy 6-miesięczny kurs. Firmy same sobie tworzą działy szkoleniowe, Okazuje się, że można wykwalifikować sobie pracownika z osoby, która miała zerowe kompetencje. Musimy postawić na szkolnictwo zawodowe. W ostatnich latach było preferowane ogólnokształcące licealne. Teraz pora na wspieranie szkolenia dualnego, czyli powinno być zupełnie nowe podejście do edukacji i większa współpraca szkół z biznesem.

Podstawy programowe są bardzo „rozdmuchane” – stwierdził inny dyskutant. Niektórym się wydaje, że uczeń kończąc szkołę już umie wszystko, a to było dopiero liźnięcie zagadnień. Później zdobywa większe doświadczenie, musi się wyspecjalizować, by mieć dobrą pracę. Są tacy, którzy po podstawówce przychodzą do szkoły średniej zawodowej z doświadczeniem zerowym i mają pierwszą styczność z technicznymi zagadnieniami. I tutaj muszę stwierdzić, że pracownie są bardzo ważne; tam odbywa się pierwsza nauka zagadnienia technicznego.

Fot. Kazimierz Netka.

Najważniejsza jest praktyka na obiekcie i znajomość języków programowania – mówił kolejny panelista. Takie umiejętności uczeń może zdobyć w warsztacie. Chodzi też o to, by ludzi doświadczonych wiązać z młodymi uczniami, by mówili im, tym młodym, w jakim kierunku powinni iść by zostać programistą.

Co to znaczy współpraca szkoły z biznesem? Jak powinna się układać?

Pierwszy element współpracy to dobre rozeznanie organów prowadzących szkoły odnośnie tego, jaki biznes jest w regionie. Stosownie do niego szkoły powinny uruchamiać naukę takich zawodów, by edukacja była dostosowana do potrzeb firm. Trzeba też zmienić mentalność firm, by wiedziały, że kształcą one fachowców nie tylko w celu zaspokojenia własnych potrzeb kadrowych, ale również dla rynku pracy. W Pomorskiem będą szkoły referencyjne; to jest zapisane w strategii pomorskiej – mówił prezes Jarosław Filipczak. Planujemy powołanie klastra edukacyjnego na Pomorzu – dodał.

Fot. Kazimierz Netka.

Czy przemysł potrzebuje kompetencji miękkich? – pytał prowadzący.

Liczy się krytyczność, a na tej krytyczności trzeba budować kreatywność – mówił prezes Arkadiusz Wódarczyk – HR Manager w spółce Flex, produkującej m.in. elementy w technologii 5G. Jesteśmy zachłyśnięci technologiami; one mają ułatwiać nam życie, bo po to są. Gdyby jednak wydarzyła się taka burza słoneczna jaka zaistniała w 1859 roku, to światowy internet zostałby sparaliżowany. Świat by stanął w rozwoju, a my zaczęlibyśmy się kanibalizować – stwierdził Arkadiusz Wódarczyk.

Z badań wynika, że co pokolenie to IQ Polaków spada o 7 punktów?

Okazuje się, że aż połowa dzieci w naszej północnoatlantyckiej cywilizacji chce być jutuberami, ale to nie jest wina dzieci, tylko taki jest system. Z badań wynika, że co pokolenie to IQ spada o 7 punktów – stwierdził prezes Arkadiusz Wódarczyk.

– Nie do końca chcę się z tym zgodzić, bo gdybyśmy stawali się coraz mniej inteligentni, to byśmy z wysokiego poziomu wracali do jaskiń – odpowiedział inny panelista.

– Bo są ludzie wybitni, którzy ciągną ten świat. Chodzi o populację. Jest coraz gorzej; do firmy przychodzi coraz słabsza młodzież – kontynuował Arkadiusz Wódarczyk. Dzieciaki uważają, że już za samo oddychanie im się coś należy; mamy konwencje praw dziecka, ideologie nas otaczają. Ja bym zlikwidował Ministerstwo Edukacji – powiedział trochę prowokująco Arkadiusz Wódarczyk.

– Odważna teza – stwierdził prowadzący. – Potrzebna jest jakaś struktura w nowoczesnym świecie; nie możemy wracać do pomysłów likwidacji ministerstwa, ale zastanawiać się jak dostosowywać się do rynku pracy. To pytanie, na które nie da się dobrze odpowiedzieć, bo nie da się tak zrobić, by szkoła uczyła tego, czego konkretny przedsiębiorca potrzebuje. Szkoła musi tak uczyć, żeby przedsiębiorca mógł z absolwentem coś dalej zrobić.

Musimy też uzyskiwać kompetencje oduczania się, byśmy nie wchodzili w schematy. Świat bardzo szybko, dynamicznie się zmienia.

– Słyszałem o innych badaniach, z których wynika, że raczej ta inteligencja rośnie, tylko nie tak szybko – stwierdził następny dyskutant. – Spotykamy się z wieloma dzieciakami; to są niesamowici ludzie: kreatywni, mają wielką wiedzę. Nie wiedziałem tyle o świecie, mając 18 lat, ile oni teraz wiedzą.

Kim chcą być nasze dzieci? Różne poglądy, spostrzeżenia

Fot. Kazimierz Netka.

– Gdy nasze dzieci się pyta kim chcą być, to odpowiadają: jutuberami, a chińskie chcą być naukowcami, inżynierami.

– Z badań przeprowadzonych w Niemczech wynika, że młodzi nie chcą iść na studia, bo pragną uczyć się rzemiosła.

– Ostatnia dekada lat pokazuje spadający współczynnik scholaryzacji, czyli jaki odsetek osób w wieku 18 – 24 lat studiuje. W 2011 roku było to 42 procent, teraz jest 33 procent. Rocznie mniej więcej 1 punkt procentowy spada.

– 10 lat temu inaczej się pracowało z młodzieżą. Dzisiaj wiedza – tylko to co w szkole – musi im wystarczyć. Za moich czasów w domu się tę wiedzę pogłębiało. Była inna ciekawość wśród młodzieży. Teraz tylko to, co w szkole i koniec. Praktyki zawodowe – to jest dobre wyjście w edukacji. Uczeń dokładniej pozna zagadnienie wtedy, gdy jest w zakładzie. Pracodawca chce jednak, żeby uczeń, przychodząc do jego firmy, już coś umiał, ale gdzie on ma się tego nauczyć? Wprowadzając naukę zawodu musimy mieć pracownie. Szkoła za swe fundusze nie jest w stanie wybudować tych pracowni; to są kolosalne pieniądze.

– Marzy mi się, żeby dzieciaki były świadome wyborów; łączyły kroki, wiedziały, że to, co nas otacza, niezupełnie jest takie jak się im wydaje.

– Moim zdaniem, rozwój dzieci, wszystkich nas, będzie szybszy tylko wtedy, kiedy będziemy mieli indywidualną ścieżkę edukacji. Sztuczna inteligencja i aplikacje mogą nam pomagać – już powstały takie, żeby każde dziecko mogło się uczyć tego, co najbardziej mu pasuje i iść w swoim tempie. Tradycyjna szkoła pewnie będzie musiała się zmieniać, ale damy radę. Jeśli nie będzie ludzi, którzy zechcą przyjść do pracy, to w inny sposób poradzimy sobie. Od kilkudziesięciu tysięcy lat sobie radzimy w cywilizacyjnym życiu, czyli można.

– Z mojego doświadczenia wynika, że jako robotycy mamy na świecie znakomitą opinię i szkoda byłoby to zepsuć, bo uważam, że młodzi ludzie mogliby budować swoje firmy.

Młodzi też powinni mieć szansę wypowiadania się podczas debat

W konferencji „Wyzwania robotyzacji” uczestniczyła młodzież z Technikum Łączności w Gdańsku. Uczennice i uczniowie brali udział w sesjach plenarnych w charakterze widzów. W programie konferencji nie przewidziano oficjalnego, publicznego wystąpienia młodych. Na szczęście, szkolnictwo było dobrze reprezentowane przez dorosłych i umożliwiono młodym uczestniczenie w warsztatach. Czy w wystarczający sposób? Czy może właśnie to jest mankamentem edukacji, że twórcy, reformatorzy kształcenia zawodowego za mało wsłuchują się w głosy tych, którzy z tej edukacji powinni mieć największy pożytek? Owszem są to ludzie bardzo młodzi, ale już wkraczający w dorosłe życie, więc ich głos powinien być brany pod uwagę w większym stopniu.

Zapytaliśmy młodych, kim chcą być

Fot. Kazimierz Netka.

Kilka dni przed zakończeniem roku szkolnego postanowiliśmy zajrzeć do ośrodków kształcenia zawodowego młodzieży i do szkół.

– Jeszcze nie wiem, ale zastanawiam się nad studiowaniem psychologii – opowiada Marzena, uczennica II klasy Liceum Katolickiego.

– Ja? Może pójdę do którejś stoczni. Słyszałem, że tam uczą zawodów – mówi Łukasz, uczęszczający do Młodzieżowego Centrum Kariery w Tczewie. – Stąd mam jakieś podstawy. Jest tu warsztat, są praktyki we Flexie a technologa 5G, którą tam rozwijają to jest przyszłość. A na kursach tutaj dają wstępną wiedzę o różnych fachach.

Z patrzeniem w przyszłość naszej młodzieży nie jest więc tak źle. Nie każdy młody człowiek w Polsce jest już na zawsze zapatrzony w smartfona. Widzi, co się dzieje w jego otoczeniu.

Liczy się znajomość języków obcych. Przede wszystkim angielskiego. Nie brakuje jednak chętnych na hiszpański, bo stał się modny. Są zwolennicy uczenia się francuskiego, bo to język kultury, dyplomacji. Kim chcą być tacy uczniowie? To przede wszystkim pytanie na wakacje.

Fot. Kazimierz Netka.

Młodzi ludzie mają dwa miesiące na to, by przynajmniej od czasu do czasu o swej przyszłości pomyśleć. A nauczyciele francuskiego, hiszpańskiego, niech się zastanowią nad tym jak podpowiadać młodym ludziom, w jaki sposób znajomości języków obcych wykorzystywać w życiu dorosłym, w kształtowaniu swych karier zawodowych, w zdobywaniu certyfikatów w oparciu o Zintegrowany System Kwalifikacji. Więcej wiadomości znajduje się na: www.kwalifikacje.edu.pl .

Kazimierz Netka

Czytaj również na portalu: netka.gda.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.