Dość tych powodzi! Gdańsk gotowy na „podatek” od deszczu.

Retencja, nawet ta mała, osłabi uderzenie powodzi, ale też złagodzi dokuczliwość suszy. Dlatego będą opłaty „dachowe”

Będziemy chwytać deszczówkę, albo… chwytać za portfele.

Bez „pospolitego ruszenia” przeciw przyczynom powodzi, przed tym kataklizmem się nie obronimy. Każdy, na własnym podwórku, będzie musiał coś zrobić. Jeśli nie – zapłaci specjalny „podatek”, od deszczu.

W Gdańsku, który jeszcze cierpi po powodzi z 14 lipca 2016 roku, nad takimi finansowymi „zachętami” do zatrzymywania deszczówki, mówiono od dawna. Teraz już miasto jest zdecydowane. Samo chce płacić za to, że nie powstrzymuje spływu wody z opadów lub roztopów. Pragnie jednak, by płacili wszyscy: wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe, a także właściciele domów, posesji, nieruchomości, no i oczywiście przedsiębiorstwa oraz instytucje. Potwierdza to Maciej Lorek – dyrektor Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Podstawę do pobierania opłat ma stworzyć nowelizacja ustawy Prawo wodne – mówi dyrektor Maciej Lorek. Nowe zobowiązanie finansowe to nie ma być podatek. Nosić będzie nazwę: opłata za utraconą retencję, za utraconą wodę.

DSCN1976Na zdjęciu: Tak wyglądał Kanał Raduni w piątek, 15 lipca 2016 roku rano, w centrum Gdańska. Fot. Kazimierz Netka.

Szacuje się, że w stolicy województwa pomorskiego około 80 – 90 procent sumy opłat za utraconą retencję będzie pochodziło z kasy miejskiej – za wodę, spływającą wprost do kanalizacji, w coraz większej ilości i w coraz większej szybkości z ulic i innych zabetonowanych, zaasfaltowanych itp. powierzchni, nieprzepuszczających wody bezpośrednio do ziemi.

A co mają zrobić, ci, którzy posiadają prywatne działki? Oni też będą tego rodzaju należności przekazywać – najprawdopodobniej na rzecz Państwowego Gospodarstwa Wodnego „Wody Polskie”. Albo, będą zatrzymywać deszczówkę spływająca z ich działki, z dachu ich domu. Miasto przewiduje pomoc finansową dla tych, którzy zadbają o retencję, czyli magazynowanie wody z opadów, roztopów na swoim terenie. Posiada specjalny fundusz, z którego może być wspierane retencjonowanie. Kto nie zadba o zatrzymywanie wody na swym terenie i będzie ją wypuszczał wprost do kanalizacji – zapłaci podatek „dachowy”. Obliczany on ma być nie tylko w stosunku do powierzchni dachu, ale też zabetnonowanej czy innej nieprzepuszczalnej powierzchni. Chyba, że cała woda z deszczu na działce będzie wsiąkać w ziemię.

A jak to robić, jak retencjonować wodę – doradzi oraz pokaże Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Maciej Kazienko, zastępca prezesa zarządu tego Funduszu, ma spore doświadczenie w tym zakresie, także prywatne. Twierdzi, ze wprowadzenie mikroretencji w skali miasta jest możliwe i da dobre rezultaty. Mikroretencja oznacza, że niemal na każdej posesji będzie zbiornik – magazyn na deszczówkę, którą w czasie suszy można wykorzystać np. do podlewania trawnika, ogródka.

DSCN7593Na zdjęciu: Jeden z dużych zbiorników retencyjnych w Gdańsku. Fot. Kazimierz Netka.

W środę, 12 lipca, projekt nowego prawa wodnego przyjął Komitet Stały Rady Ministrów. Pod koniec lipca będzie ten projekt przedmiotem obrad Rady Ministrów, natomiast do prac parlamentarnych ma być skierowany po wakacjach – napisano na stronie internetowej www.mos.gov.pl .

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.