Jemy zdrowo

Autor: Wła-49 Fot. Włodzimierz Amerski

Zdrowe jedzenie i pokaz synchroniczny!

O nowatorskim programie „Gdańsk – JeMY zdrowo!”, opowiedziano podczas konferencji prasowej,16 listopada w Urzędzie Miejskim w Gdańsku. Dzięki temu programowi (o którym szczegółowo piszemy oddzielnie) uczniowie w gdańskich szkołach i przedszkolach będą jadali jeszcze zdrowiej, a rodzice informowani m.in. o codziennym jadłospisie swoich dzieci.
Fot. W+éodzimierz Amerski 059
Uczestniczący w konferencji wiceprezydent Gdańska ds. społecznych Piotr Kowalczuk (na powyższym zdjęciu z lewej) powiedział, że najwięcej, bo aż 70 proc. uczniów gdańskich podstawówek żywi się w szkołach. Miasto dopłaca do tego wyżywienia i dzięki temu obiady są w przystępnej cenie 4 – 5 zł. Istotnym warunkiem jest przygotowanie dobrych i kalorycznych posiłków w odpowiednich urządzeniach kuchennych. W naszym mieście kosztem dużych nakładów finansowych modernizuje się przedszkolne i szkolne stołówki. Wyposaża się je w piece konwekcyjne, pozwalające przygotowywać jednocześnie duże ilości porcji na parze, dzięki czemu nie zatraca się wartości żywieniowych.
Fot. W+éodzimierz Amerski 084
W ocenie Grzegorza Łapanowskiego, osoby prowadzącej i będącej jurorem programu Top Chef, gdzie jak gdzie, ale właśnie w szkołach w ramach masowego żywienia, musimy wychować pokolenia smakoszy. Młodzież szkolna musi poczuć i rozróżniać różne smaki. Problem w tym, że aż 85 proc. pracowników zatrudnionych w przedszkolnych i szkolnych stołówkach, nie ma odpowiedniego wyszkolenia kucharskiego i dietetycznego. Poza tym, przygotowuje posiłki na przestarzałym sprzęcie.
Fot. W+éodzimierz Amerski 031
Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 44 w Gdańsku Przymorzu Katarzyna Sirak, zapewniła, że rodzice uczniów uzgadniają z jej szefową kuchni, jakiego rodzaju przyrządzać dania dietetyczne i bezglutenowe. Z kolei szefostwo kuchni informuje rodziców, co mają oni podawać w domu, aby ich pociechy poznały zdrowe dania o różnych smakach.
Fot. W+éodzimierz Amerski 070
Uczestnicząca w konferencji Bożena Belka, szefowa kuchni w SP 44 na Przymorzu, powiedziała, że codziennie musi wstawać o piątej rano, aby na czas uporać się z obraniem ziemniaków na obiad dla około 250 dzieci. Dla niej też jest niezbędny piec konwekcyjny, aby nie musiała podtrzymywać na ogniu kotletów, przez co są one zbytnio wypieczone i tracą na swojej wartości odżywczej. Jej zdaniem w szkolnych stołówkach koniecznie muszą być zatrudnieni fachowcy od zbiorowego żywienia, bo coś smacznego ugotować dla młodzieży nie jest wcale takie łatwe. Ona ma 15-letnie doświadczenie zawodowe i jest absolwentką Zespołu Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich przy ulicy Legionów w Gdańsku Wrzeszczu.

Fot. W+éodzimierz Amerski 025
Uczniowie tej szkoły, w liczbie 20 osób, podczas konferencji prasowej, po uprzedniej próbie generalnej, w niecodzienny sposób podali deser.
Fot. W+éodzimierz Amerski 042
W białych uniformach, w formie kelnerskiego serwisu synchronicznego, najpierw nalali do kieliszków wodę, a następnie za drugim wejściem, postawili na stole po prawej ręce gości, w przezroczystych pucharkach kolorowy deser.
Fot. W+éodzimierz Amerski 057
Był to deser typowy dla szkolnej młodzieży, czyli budyń szrekowy. Na dnie szklanego pucharu można było dostrzec żółtawego koloru masę z banana przykrytą cienką warstwą zielonego koloru młodym – również zmiksowanym – jęczmieniem. Na wierzchu dekoracje stanowiły rodzimego pochodzenia czerwone malinki, granatowe jagody i zielony listek mięty. Wszyscy zjedli przydzielone porcje i nikt nic nie pozostawił.

Nawet prezydent Gdańska Paweł Adamowicz chwalił sobie taki kolorowy szkolny deser.
Autor: Wła-49 Fot. Włodzimierz Amerski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.