Krynica Morska – skarb z piasku wydobyty

Miasteczko na wydmach między dwoma morzami – Krynica Morska – stało się jedną z najbogatszych gmin w Polsce. Inne jednostki samorządowe, na niemal takim samym piasku, pogrążyły się w długach.

Cud gospodarczy na Mierzei Wiślanej czy efekt umiłowania Małej Ojczyzny?

Prawie taka sama woda, jedno morze, niemal taki sam piasek. Jedni się w owych warunkach bogacą, inni upadają. Tak jest nad Bałtykiem, na przeciwległych krańcach polskiego wybrzeża. Jedna z gmin wiejskich w Zachodniopomorskiem, położona niedaleko Niemiec – najbogatszego państwa Europy – jest zadłużona na 140 mln złotych. To około 250 procent jej rocznego budżetu. Natomiast Krynica Morska – miasto, którego terytorium przylega do granicy z Rosją – stała się jedną z najbogatszych gmin w Polsce, a zadłużenia nie ma. Można powiedzieć, że na zachodzie sprawdza się powiedzenie, że z piachu niczego się nie ukręci, a na plażach Mierzei Wiślanej z piachu wyrasta duże bogactwo. Ewenement!? Być może. Ale, sukces to efekt ciężkiej pracy kilku pokoleń, a pierwsze zaczynało na ruinach. Okazja do poznania tej frapującej historii, do porozmawiania z twórcami bogactwa na Mierzei Wiślanej, były uroczystości jakie odbyły się z okazji 25. rocznicy nadania praw miejskich Krynicy Morskiej. Sięgającej od Przebrna (od dawnej granicy Wonego Miasta Gdańska) do Nowej Karczmy – Piasków znajdujacych się tuż przy granicy z rosyjskim Obwodem Kaliningradzkim na Mierzei Wiślanej.

Mówi się Piaski, ale one… ich nie ma. Zniknęły. Zostały zasypane, przez wędrujące wydmy. Pozostała tylko nazwa (także na znakach drogowych), a nowa miejscowość to… Nowa Karczma, tuż przy granicy z Rosją na Mierzei Wiślanej w mieście Krynica Morska.

To obrazuje warunki, w jakich się kiedyś żyło na Mierzei Wiślanej. Było ciężko. Po II wojnie światowej tereny dzisiejszej Krynicy Morskiej stały się prawie bezludne. Zniszczone. Z jednej strony Zalew Wiślany, z drugiej – Bałtyk, pod stopami nowych mieszkańców: właśnie piaski. Z czego tu żyć? Oczywiście, z rybołówstwa najlepiej. A więc, osadnicy, którzy zaczęli pojawiać się w Krynicy Morskiej w 1947 roku, zajęli się wyławianiem bogactwa z Zalewu Wiślanego i z Zatoki Gdańskiej.

DSCN9574Była to ciężka i niebezpieczna praca. Jak niebezpieczna? O tym mówią najstarsi mieszkańcy miasteczka. Ich wspomnienia zostały utrwalone, nagrane, sfilmowane, opisane – przez pracowników Miejskiej Biblioteki Publicznej w Krynicy Morskiej. Premierowy, pierwszy pokaz tych dokumentów, odbył się w przeddzień obchodów 25. rocznicy nadania praw miejskich Krynicy Morskiej. Wtedy, 10 czerwca 2016 roku, otwarto wystawę fotograficzną „MOJA Krynica Morska – MÓJ Dom” oraz „Spotkania z Historią Krynicy Morskiej”.

– Wystawa jest nie tylko jednym z wydarzeń w ramach obchodów 25-lecia Krynicy Morskiej. Mamy taki jubileusz, ale historia współcześnie żyjących tu ludzi zaczęła się o wiele wcześniej, bo już w 1945 roku. Zamierzamy spisać jak najwięcej wspomnień najstarszych mieszkańców naszego miasteczka, którzy tu, wówczas do miejscowości o nazwie: Łysica, przyjechali zaraz po II wojnie światowej – mówi Krzysztof Swat, burmistrz Krynicy Morskiej. – Te wspomnienia są bardzo cenne; zamierzamy je opublikować, wydać książkę. Jestem kryniczaninem, ale pochodzę z Podlasia. Z Urzędem Miasta Krynica Morska jestem związany od początku nadania praw miejskich naszej miejscowości.

A czego dowiadujemy się z tych spisanych wspomnień?

„Zimowe sztormy przewracały marne łodzie rybackie, a wraz z nimi całe życie osiadłych na tym uroczym skrawku lądu ludzi. Wielką tragedię przeżyła w tym czasie moja Mama Zofia – wspomina Lucyna Jaworska, której dziadkowie pochodzą z Wileńszczyzny. – Jej pierwszy mąż – Władysław Markowski – utonął z całą załogą Łodzi. Podzielił los wielu rybaków…

Tacy ludzie budowali od 1945 roku siłę Łysicy. Potem miasteczka Krynica Morska.

DSCN9801Na zdjęciu: Pomnik Pierwszych Osadników w Krynicy Morskiej. Fot. Kazimierz Netka.

Pierwsi po wojnie mieszkańcy Krynicy Morskiej – wówczas Łysicy – doczekali się upamiętnienia – pomnika. Na nim jest napis: „To nie sztorm na morzu, ale wiatr historii rzucił nas w te strony”. Oni stworzyli podstawy do bogacenia się Krynicy Morskiej.

– Zauważyłem potencjał tego miejsca – mówi Dariusz Labuda – radny, prezes fundacji „Mierzeja 2200”, współwłaściciel hotelu „Krynica”. – Przyjechałem tutaj 15 lat temu, z Władysławowa. Zacząłem walczyć o wykorzystanie wód – solanek. Inicjatorem tego był burmistrz Andrzej Stępień. I do tego teraz dążymy z nowymi władzami miasta. Mamy problem. Rząd podjął decyzję o budowie kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną – bez konsultacji z mieszkańcami Krynicy Morskiej. Obawiamy się, że będziemy na tym tracić. Dlatego, mamy dla rządu propozycję, by utworzył turystyczną strefę wolnocłową Krynica Morska. Nasi sąsiedzi ze schodu przez wiele lat planowali utworzenie takiego obszaru w Kaliningradzie; bądźmy lepsi i zróbmy to pierwsi.

DSCN9747Na zdjęciu: Protest – w sobotę, 11 czerwca 2016 roku – przeciwko postępowaniu rządu przy planowaniu budowy kanału w poprzek Mierzei Wiślanej – dla statków morskich. Fot. Kazimierz Netka.

Krynica Morska może się stać unikatowym miejscem nad Bałtykiem. Zawiera przyjaźnie z różnymi miastami w kraju i za granicą. Kilkanaście lat temu zaprzyjaźniła się z Łebą. Realizuje unijne projekty wspólnie z Kaliningradem, z Kłajpedą. Spacerując po Krynicy Morskiej, warto zwrócić uwagę oczywiście na port żeglarski nad Zalewem Wiślanym, ale też na budynek, w którym znajduje się informacja turystyczna. Ten obiekt został wzniesiony dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej, w ramach realizacji projektu: „Bursztynowe wybrzeże Bałtyku. Rozwój obszaru przygranicznego poprzez budowę i modernizację infrastruktury turystycznej”. Przedsięwzięcie to uzyskało unijne wsparcie z zasobów finansowych Programu Współpracy Transgranicznej EISP Litwa – Polska – Rosja 2007 – 2013.

Teraz, Krynica Morska zainaugurowała współpracę ze swą „siostrą” z południa Polski– z Krynicą Górską. Podpisanie porozumienia nastąpiło podczas jubileuszu 25-lecia nadania praw miejskich Krynicy Morskiej – kilka dni po podjęciu odpowiednich uchwał przez radnych w obydwu miastach.

DSCN9697Na zdjęciu: Chwila po podpisaniu umowy. Od lewej: Dariusz Reśko – burmistrz Krynicy-Zdroju; Krzysztof Swat – burmistrz Krynicy Morskiej. Fot. Kazimierz Netka.

To historyczne, uroczyste zawarcie porozumienia – umowy partnerskiej – odbyło się 11 maja 2016 roku, w hotelu „Kahlberg”, nad Zalewem Wiślanym. Swe podpisy na dokumencie złożyli: Krzysztof Swat – burmistrz Krynicy Morskiej i Dariusz Reśko – burmistrz Krynicy-Zdroju (prawa miejskie posiada od 1911 roku).

DSCN9701Na zdjęciu: Uroczysta sesja Rady Miejskiej w Krynicy Morskiej. Władze Krynicy-Zdroju składają życzenia władzom i mieszkańcom Krynicy Morskiej. Fot. Kazimierz Netka.

– Przywożę pozdrowienia od Kryniczan-Zdroju dla wszystkich Kryniczan Morskich, czyste górskie powietrze – mówił burmistrz Dariusz Reśko (na jubileuszowe uroczystości przybył do Krynicy Morskiej z przewodniczącą Rady Miejskiej Krynica-Zdrój – Małgorzatą Półchłopek oraz z radnymi, także z miasta Tylicz). – Nie zazdrościmy wam wiatrów, wiejących nad Bałtykiem, ale trochę tej pięknej scenerii morskiej. Dzieli nas dość duża odległość, ale przedsiębiorcy znajdą miejsce na działania. Ta nazwa, która nas łączy, buduje potencjał, możliwości współpracy w obszarze marketingu miasta. Fantastyczny jest pomysł rajdu rowerowego. Przywożę pozdrowienia od starszej siostry: Krynicy-Zdroju, ale też od o wiele starszego brata – od Tylicza, który prawa miejskie otrzymał ponad 650 lat temu.

DSCN9737Rowerzyści przejechali z Krynicy-Zdroju do Krynicy Morskiej ponad 1200 kilometrów. Wyruszyli 1 czerwca, na mecie – na ul. Teleexpressu – byli 11 czerwca, około południa. Trochę pobłądzili na Wysoczyźnie Elbląskiej. Jak napisano na stronie internetowej Krynicy-Zdroju (http://www.krynica-zdroj.pl), I Krynicki Rajd Rowerowy został zorganizowany w ramach zainicjowanej dwa lata temu współpracy pomiędzy Bogdanem Kałuckim – prezesem Krynickiej Organizacji Turystycznej (KOT) i Danielem Lisakiem – kierownikiem KOT a Adrianem Bogusłowiczem – prezesem Lokalnej Organizacji Turystycznej w Krynicy Morskiej.

Umowa partnerska, podpisana 11 czerwca 2016 roku, jest uwieńczeniem rozpoczętej dwa lata wcześniej współpracy pod hasłem „Miasta są dwa a Krynica jest jedna”.

Krynica Morska to miejsce niezwykłe.

DSCN9714Na zdjęciu: Przemawia Mieczysław Struk – marszałek województwa pomorskiego. Fot. Kazimierz Netka.

– Gdy byłem małym chłopcem, patrzyłem z Półwyspu Helskiego i pytałem ojca co to za światła są po drugiej stronie Zatoki Gdańskiej – wspominał, podczas jubileuszowych uroczystości, Mieczysław Struk – marszałek województwa pomorskiego. – Ojciec mówił mi, że to światła latarni w Krynicy Morskiej. Wtedy, niedaleko tej latarni, rybacy z Półwyspu Helskiego, łowili śledzie, na głębokości 20 metrów. W wieku 15 lat po raz pierwszy maleńkim jachtem omega, popłynąłem na Zalew Wiślany i trafiłem właśnie do portu w dzisiejszej Krynicy Morskiej. To był mój pierwszy kontakt z tym miejscem, a także z Kątami Rybackimi, z Tolkmickiem, z Fromborkiem. Nie spodziewałem się wówczas, że historia zetknie mnie jeszcze bliżej z Krynicą Morską. Stało się to wtedy, gdy powstało województwo pomorskie. Gdy żeglowałem po raz pierwszy po Zalewie Wiślanym, ta część Mierzei Wiślanej należała do innego województwa.

DSCN9661Na zdjęciu: Przemawia Krzysztof Swat – burmistrz Krynicy Morskiej. Fot. Kazimierz Netka.

– Wystąpienie Pana Marszałka Mieczysława Struka traktuję jako docenienie wszystkich burmistrzów i wszystkich radnych, którzy pracowali na rzecz Krynicy Morskiej – mówił burmistrz Krzysztof Swat. Obecne osiągnięcia Krynicy Morskiej to nie moje zasługi, ale praca wszystkich pracowników urzędu, mieszkańców. Dziękuję Panie Marszałku.
– 25 lat nadania praw miejskich jest tylko wycinkiem bogatej historii Krynicy Morskiej – mówił burmistrz Krzysztof Swat. – Niemniej, ten srebrny jubileusz jest bardzo ważny dla naszej całej samorządowej wspólnoty. W 1991 roku Krynica Morska otrzymała prawa miejskie odłączając się wraz z Piaskami, Siekierkami i Przebrnem od gminy Sztutowo. Formę prawną temu wydarzeniu nadało Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 22 grudnia 1990 roku podpisane przez Prezesa Rady Ministrów Tadeusza Mazowieckiego. 2 kwietnia 1991 roku  rozporządzenie weszło w życie, a Krynica Morska stała się miastem, jedynym na Mierzei Wiślanej i jednym z najmniejszych w Polsce. W czasie tych 25 lat funkcję burmistrza miasta piastowało 5 osób. Pierwszym burmistrzem był Pan Jan Boduszek, który w 1990 roku rozpoczynał swoją kadencje jako wójt  gminy Sztutowo i spełniając oczekiwanie mieszkańców kończył ją już jako burmistrz miasta Krynica Morska. Funkcję tę pełnił do roku 1998, czyli przez 2 kadencje. Następnie w latach 1998 – 2001 burmistrzem był Pan Edward Bednarz. Przez ponad 5 lat funkcję Burmistrza pełnił Pan Andrzej Stępień, który reprezentował nas do 2006 roku. Dwie kolejne kadencje czyli od roku 2006 do 2014 miastem kierował burmistrz Pan Adam Ostrowski. Obecnie od 1 grudnia 2014 roku mam zaszczyt i przyjemność pełnić funkcje burmistrza Miasta Krynica Morska.

Dlaczego uroczystą sesję i podpisanie umowy partnerskiej zorganizowano w hotelu Kahlberg? Bo to nawiązanie do przeszłości. Dość odległej, ale ważnej dla współczesności.

IMG_3676– Mieszkam w Elblągu, tu działam od 1992 roku – mówi Marian Groblewski – właściciel hotelu Kahlberg. – Obiekt kupiłem zniszczony; kiedyś znajdowała się w nim restauracja PSS. W 1999 roku zrobiliśmy remont i od 2000. istnieje nowy hotel Kahlberg, nawiązujący do przedwojennego takiego obiektu. Chodziło o to, by przedłużyć historię. Gdy zaczynaliśmy, nikt nie wierzył, że się nam uda, „bo tu tylko na wczasy pracownicze ludzie przybywają, a nikt nie przyjedzie do hotelu w Krynicy Morskiej”. Ja z żoną myśleliśmy inaczej. I to zdało egzamin. Jeśli chodzi o budowę kanału żeglugowego przez Mierzeję, to uważam, że byłoby to pożyteczne dla Krynicy Morskiej. Można by statkiem popłynąć do Gdańska, do Sopotu, na Hel. I tego samego dnia stamtąd wrócić.

IMG_3746 2Krynica Morska daje ludziom natchnienie, rozwija ich pomysłowość. Dowodem jest to, czego dokonał Stanisław Choma. W Krynicy Morskiej wraz z żoną uruchomił Pensjonat Polonia – niedaleko wzniesienia, na którym przed wojną stał Belvedere. Stanisław Choma stworzył też Muzeum Krynicy Morskiej. Potem, uruchomił ośrodek narciarski w Alpach. Tacy przebojowi ludzie, mogą pomnażać bogactwa różnych miast. Nie tylko w Polsce, ale też za granicą. W takich osobach tkwi tajemnica sukcesu Krynicy Morskiej i innych miast europejskich.

– Okazuje się że to, co wydaje się niemożliwe, w Krynicy Morskiej staje się realne – mówiła Marta Chełkowska – prezes zarządu Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.

DSCN9465Organizowane od kilkunastu lat Krynickie Spotkania Turystyczne – zjazdy reprezentantów środków masowego przekazu z kraju i z zagranicy, służą promocji nie tylko Mierzei Wiślanej. Dlatego, wydarzenia te cieszą się uznaniem władz turystycznych w województwie pomorskim. Na tych spotkaniach korzysta też Trójmiasto, a także inne miejscowości.

DSCN9741– Krynica Morska zawsze kojarzyła się z turystyką i rybołówstwem – mówił Bogdan Donke, wiceprezes zarządu Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, członek Rady Naczelnej Polskiej Izby Turystyki. – Chcę przypomnieć, że w 1973 roku wojewoda gdański podpisał z dyrektorem Zjednoczenia Uzdrowiska Polskie porozumienie o budowie uzdrowisk między innymi w Kątach Rybackich, Krynicy Morskiej i Piaskach. Do 2000 roku miało powstać 4,5 tysiąca miejsc noclegowych. W lutym 1986 roku odbyło się bardzo ważne sympozjum, związane z kilkoma osiedlami na Mierzei Wiślanej, a szczególnie z Krynicą Morską. Potem, Mierzeja Wiślana oraz Krynica Morska zostały objęte niektórymi przepisami ustawy uzdrowiskowej. Teraz jest w Polsce 45 uzdrowisk, w tym 6 nadmorskich. Jest szansa, że Krynica Morska będzie siódmym uzdrowiskiem nad polskim Bałtykiem. W imieniu Polskiej Izby Turystyki życzę, by te plany się ziściły – powiedział prezes Bogdan Donke.

– Zanim Krynica Morska stanie się uzdrowiskiem, jeszcze wiele trzeba zrobić. Nie wystarczy sięgać po lecznicze wody solankowe. Po ich wykorzystaniu, trzeba coś z tymi solankami zrobić. Do morza albo do zalewu Wiślanego nie można będzie ich wypuszczać – mówił Roman Gaik – przedsiębiorca z miejscowości Jantar, prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej „Jantarowe Wybrzeże” w Stegnie. – Trzeba drugi otwór wyborować, by zużytą solankę wtłaczać pod ziemię. A to kosztuje. Jednak, warto się zastanowić nad rozwijaniem miasta w tym kierunku. Muszę przyznać, że Krynica Morska bardzo się zmieniła. Gdy pojawiłem się tutaj 25 lat temu, Krynica była wioską. Teraz jest prawie kurortem. Oczywiście, trzeba by zmienić wygląd głównej ulicy, przy której jest wiele różnych stoisk handlowych. Nie bardzo pasują one do krajobrazu pięknej, nadmorskiej miejscowości wypoczynkowo – leczniczej. Oczywiście, najlepiej jest w Jantarze. Krynica Morska jest wspaniała, jako miejscowość turystyczna. Szkoda, że na uroczystości jubileuszowe nie przybyli wszyscy, którzy byli burmistrzami w Krynicy Morskiej…

DSCN9743– Takiego połączenia sił przyrody, cudownej pogody, wspaniałego słońca, jakie są w Krynicy Morskiej, darmo szukać gdzie indziej na świecie – mówi Adrian Bogusłowicz – prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej Krynica Morska, właściciel Agencji Alfa, członek zarządu Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. – Od 20 lat tutaj jestem. Przybyłem z hanzeatyckiego Elbląga do Łysicy. Jak mogę, tak promuję Krynicę. Można powiedzieć, że to, co tutaj zrobiono, z piachu powstało. To unikatowe miejsce, pod względem krajobrazowym i przyrodniczym. Przepiękne są Piaski – ostatnia „dzielnica” Krynicy Morskiej, blisko granicy z Rosją. Tam czas płynie w zupełnie innym rytmie. Nawet w szczycie sezonu. Tam też jest ośrodek edukacji ekologicznej, w którym organizowane są „zielone szkoły” dla młodzieży z całego kraju.

DSCN9682Na zdjęciu: Uroczysta sesja, z okazji XXV-lecia nadania praw miejskich Krynicy Morskiej. Przemawia Teresa Pawłowska – przewodnicząca Rady Miejskiej w Krynicy Morskiej. Przy stole siedzą radni, Fot. Kazimierz Netka.

– Żadna, nawet najpiękniejsza, nawet najtrafniejsza myśl nie spełni się bez ludzi, którzy będą konsekwentnie wcielać ją w życie – mówiła Teresa Pawłowska – przewodnicząca Rady Miejskiej w Krynicy Morskiej. – Dzięki temu nasza Mała Ojczyzna się w pełni rozwija. Pragnę podziękować wszystkim tym, którzy codzienna pracą, osiągnięciami, promują Krynicę Morska i troszczą się o jej przyszłość.

IMG_4960 1– Jestem tu od zawsze. Od urodzenia – mówi Grzegorz Lew, prezes spółki zarządzającej sanatoriami w Krynicy Morskiej oraz w Stegnie. – Moi rodzice przyprowadzili się tutaj w 1947 roku. Powołanie samorządnej jednostki terytorialnej jako gminy miejskiej uważam za wydarzenie mające olbrzymie znaczenie dla rozwoju tej części Mierzei Wiślanej. Krynica Morska jest ewenementem. Rozwija się między dwoma morzami. Z jednej strony znajduje się morze wewnętrzne, nazywane Zalewem Wiślanym ale w rzeczywistości to wody morskie. Z drugiej strony jest Bałtyk. W turystyce pracuję od 40 lat. Od 22 lat zajmuję się rehabilitacją. To ciężki kawałek chleba. Usługi tego rodzaju świadczymy całorocznie, co zapewnia stabilizację i możliwość rozwijania się. I taka powinna być przyszłość Krynicy Morskiej. W Stegnie mamy tężnie solankowe. Cała Mierzeja Wiślana powinna być uzdrowiskiem, jak Kotlina Kłodzka. I będzie…

DSCN9774Na zdjęciu: Spotkanie przed odsłonięciem tablicy pamiątkowej. Fot. Kazimierz Netka.

Zwieńczeniem obchodów XXV-lecia Krynicy Morskiej było odsłonięcie tablicy pamiątkowej „Pirs Komandorów Portu Jachtowego Krynica Morska”. Dokonali tego burmistrz Krzysztof Swat oraz Henryk Fall – były dyrektor wydziału organizacyjnego Urzędu Wojewódzkiego w Elblągu, komandor Jacht Klubu w Krynicy Morskiej.

DSCN9715Na zdjęciu: Zbigniew Ptak – starosta nowodworski składa życzenia i gratulacje włodarzom Krynicy Morskiej. Fot. Kazimierz Netka.

Port jachtowy w Krynicy Morskiej się rozbudowuje – w ramach unijnego projektu: „Pętla Żuławska – rozwój turystyki wodnej”. Głównym realizatorem tego projektu jest Zbigniew Ptak, obecnie starosta nowodworski. To daje nowe szanse rozwoju – czego, podczas uroczystości, starosta Zbigniew Ptak życzył kryniczanom.

Krynica Morska marzy jednak o czymś więcej – o budowie pirsu na Zatoce Gdańskiej; pirsu, przy którym mogłyby cumować morskie statki turystyczne. Przed wojną taki pomost istniał…

Nic dziwnego, że Krynica Morska – miasto do którego można mieć zaufanie – staje się liderką w realizacji różnych projektów zasilanych unijnymi dotacjami. Reprezentantów tego miasteczka spotkaliśmy podczas rozdziału takich pieniędzy – niemałej kwoty, bo aż około 200 milionów złotych z unijnej kasy – na termomodernizację, na oszczędzanie prądu. Jest pan burmistrz Krzysztof Swat i pani skarbnik, Bożena Górnicz. Reprezentowali także gminę Sztutowo.

DSCN9805Może teraz opowiedzą, jak to się dzieje, że długu nie mają w kasie miejskiej? Oczywiście, każdy wie, że się wzbogacili na „dnie” Zalewu Wiślanego. Konkretnie – z opłat za zajmowanie przez państwo samorządowych gruntów znajdujących się pod państwowymi wodami. Ale – na jak długo to może wystarczyć? Poza tym – musieli zapłacić „janosikowe”

– Krynica Morska nigdy się nie zadłużała, w poprzednich kadencjach i teraz też nie – stwierdzają zgodnie pani skarbnik oraz pan burmistrz.

To jeszcze nie wyjaśnia, jak doszło do ekonomicznego sukcesu. Chyba nasi rozmówcy są zbyt skromni. Co potwierdza następna wypowiedź:

– Nasza wysoka pozycja w rankingach najbogatszych samorzadów wynika z małej liczby mieszkańców Krynicy Morskiej: zaledwie niespełna 1300 obywateli. Jeśli na taką liczbę dzieli się wydatki inwestycyjne – to wychodzi dużo.

– Łatwo jest wziąć kredyt – mówią burmistrz i skarbnik. – Staramy się jednak zamiast z banku, pozyskiwać środki z innych źródeł zewnętrznych. To jet sztuka, ale ona się nam udaje.

– Z czego wynika wasza dobra kondycja? – stajemy się coraz bardziej dociekliwi. Wreszcie pada odpowiedź, którą chcemy usłyszeć:

– Z dobrego zarządzania.

– Na czym polega to dobre zarządzanie? – dopytujemy.

– Na pilnowaniu budżetu, z dopinaniem wszystkiego co w finansach, na ostatni guzik. Na pilnowaniu wydatków, żeby nie rozdmuchać tych, związanych z potrzebami bieżącymi. Nie mamy długu, a nawet posiadamy małą „górkę” pieniędzy na wkład własny w unijne projekty – takie jak te, na które dzisiaj otrzymujemy unijną dotację – na termomodernizację i zaraz będziemy podpisywać umowę.

Krynica Morska z własnych dochodów ma wpływy do budżetu w wysokości 10 – 12 milionów złotych rocznie. Z dotacjami różnego rodzaju, budżet wynosi razem około 21 milionów złotych.

DSCN9533– Mamy trochę własnych terenów komunalnych – mówi burmistrz Krzysztof Swat. – Stawka 700 złotych za metr kwadratowych gruntu przy sprzedaży działki nie jest niczym dziwnym. Staramy się tymi gruntami gospodarować rozsądnie; niekoniecznie wszystko sprzedawać, ale raczej dzierżawić. Krynica Morska jest modną, znaną miejscowością i kwoty dzierżawy są dość wysokie.

– Dlaczego innym samorządom, mających podobne warunki, tak się nie powodzi?

– Niektóre gminy inwestują w obiekty niepotrzebne – uzasadnia pani księgowa. – Budują hale sportowe, baseny, akwaparki. Nie przynoszą one zysków; trzeba dokładać, po kilka milionów złotych. Małe samorządy nie są w stanie takich obiektów utrzymać, tym bardziej, że u nas turystyka jest sezonowa, nie ma całorocznej. Przykładem może być akwapark w Sopocie. Znajduje się w dużej aglomeracji; posiada klientów przez cały rok, a kokosowych interesów na nim nie ma. Dlatego, wydatki trzeba tonować, nie można patrzeć tylko na koszty wybudowania obiektu, ale też analizować, czy będzie gminę stać na utrzymanie.

DSCN1343– Nie jesteśmy jakimś ewenementem – zapewniają nasi rozmówcy. – Ale pani skarbnik pieniądze w Krynicy Morskiej twardą ręką trzyma – przyznaje burmistrz Krzysztof Swat. – I to jest chyba podstawa sukcesu, każdego samorządu. Trzeba kontrolować wydatki, a gdy wydaje się pieniądze pod publiczkę przed wyborami, to samorząd niebezpiecznie się zadłuża.

– Wiele zależy od burmistrza i rady – dodaje pani skarbnik. Budżet uchwalany jest bowiem przez Radę Gminy. Jeśli rada racjonalnie podchodzi do tego, co w budżecie, przyjmuje inwestycje na które gminę stać, to efekt jest dobry. Nie sztuka naplanować inwestycje i je realizować za pożyczone pieniądze. Sztuką jest tak wydawać, żeby wystarczyło i na wydatki bieżące, i na inwestycje. Jeśli buduje się pod publiczkę to kończy się widmem bankructwa. Niektóre samorządy zadłużają się, by móc wykorzystać unijne dotacje. Poza tym jest presja społeczeństwa. Trzeba umieć się tej presji przeciwstawić.

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.