Fot. Kazimierz Netka.
Sztuka wodą naturalnie kreowana, ze szkuty widziana i na fotografiach utrwalana
Czy Wisła płynęła kiedyś od Bałtyku na południe? Geomorfolodzy twierdzą, że tak było zaraz po tym, gdy lodowiec skandynawski wycofał się z terenów lądowych dzisiejszej Polski i zatrzymał się na Bałtyku. Taka sytuacja zaistniała około 11 000 lat temu.
Później jednak Wisła ukierunkowała się na dobre ku północy i już nie płynie „pod prąd”, chyba że wtedy, gdy Bałtyk rośnie i napiera na Żuławy – wtedy wiślany nurt cofa się od Zatoki Gdańskiej aż nawet do Tczewa.
Fot. Kazimierz Netka.
Takie przemiany w dolinie Wisły sprawiają, że rzeka ta buduje unikatowe, naturalne dzieła artystyczne, a gdy wody dostaje mało, to nawet odsłania archipelag wysp.
Gdzie to wszystko można zobaczyć? Nie trzeba wyprawiać się na podróż np. Po Wiśle kajakiem z południa do Gdańska, ale byłaby to atrakcyjna podróż. Zamiast takiej ekspedycji, można obejrzeć wystawę, którą w piątek, 25 września 2026 roku otworzyło Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku, na terenie swego oddziału: w Muzeum Wisły, właśnie w Tczewie. Jest to ekspozycja fotografii, pod wspólnym tytułem „Rzeźbione Rzeką” – zdjęć, które wykonał artysta Wiktor Strumiłło. Mieliśmy przyjemność uczestniczyć w inauguracji prezentacji tych dzieł.
– Dzień dobry. Witam na otwarciu naszej najnowszej wystawy w Muzeum Wisły w Tczewie – mówił Szymon Kulas – dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.
Fot. Kazimierz Netka.
– Serdecznie chciałbym powitać panią Hannę Ciesielską-Golicką – zastępcę prezydenta Tczewa. Bardzo nam miło, że zaszczyciła nas swoj a obecnością pani Teresa Boguszewska – wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Wielkie dzięki. Witam przede wszystkim autora zdjęć Wiktora Strumiłło oraz Franciszka Czaudernę – reprezentanta firmy WaterSense.
Fot. Kazimierz Netka.
Powitani zostali również inni obecni na wernisażu, w tym pracownicy Narodowego Muzeum Morskiego , m.in. kuratorki wystawy „Rzeźbione Rzeką”.
– Witam państwa bardzo serdecznie – mówiła Hanna Ciesielska-Golicka – wiceprezydent Tczewa.
Fot. Kazimierz Netka.
Przede wszystkim serdecznie dziękuję za zaproszenie. Drodzy państwo, woda, czyli żywioł. Jesteśmy pokorni wobec żywiołów. Dzisiaj zobaczymy jaki ten żywioł jest piękny. Nie mogę się doczekać. Dziękuję serdecznie.
Rzeki się zmieniają. Co tydzień może zmieniać się ich stan wody, czyli głębokość. Czasami nawet z dnia na dzień. To sprawia, ze coraz mniej sprawnie wykorzystujemy je do transportu ludzi, towarów. Dlaczego kiedyś potrafiliśmy bardziej czerpać korzyści z Wisły?
– Serdecznie państwa witam. Kuratorkami wystawy są Ewa Sidor, Gabrysia Chrzanowiecka. O samej wystawie opowie jej autor Wiktor Strumiłło. Ja natomiast chciałabym opowiedzieć troszeczkę o szerszym kontekście, w którym ta wystawa powstała – mówiła Jadwiga Klim – szefowa Działu Historii Żeglugi Śródlądowej Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, kuratorka wystawy „Rzeźbione Rzeką”.
Fot. Kazimierz Netka.
– Proszę państwa jak zajrzycie tutaj za róg w tej wystawy, to zobaczycie stanowisko kończące naszą wystawę stałą: „Wisła w dziejach Polski” – To stanowisko nazywa się Renesans wiślanych tradycji, renesans szkutnictwa nadwiślańskiego. To jest zjawisko, które rozpoczęło się mniej więcej 20 lat temu, kiedy Wisła ze ścieku zaczęła stawać się w miarę czystą rzeką. Wrócili nad nią ludzie i chcieli nad nią spędzać czas, a wkrótce przyszły łodzie. Ci ludzie zaczęli budować drewniane łodzie.
Fot. Kazimierz Netka.
Najpierw mniejsze konstrukcje, wzorowane na dawnych łódkach rybackich, komunikacyjnych, drogowych, a około 2010 roku zaczęli również budować repliki dawnych statków składowych, które w XVI – XVIII wieku transportowały zboże do Gdańska. I taką ostatnią replikę szkuty zbudował również Wiktor.
Drugie zjawisko, na które chciałabym zwrócić uwagę, to jest oddawanie rzekom głosu. My od kilku lat organizujemy w Muzeum Wisły wystawy czasowe z cyklu „Człowiek i rzeka” i w centrum tych wystaw była historia i relacji człowieka z rzeką, ale zawsze człowiek jest na pierwszym planie. Rybak, szkutnik, armator flisak artysta, hydrolog, inżynier – to zawsze ten człowiek był centrum naszej uwagi.
Ta wystawa „Rzeźbione Rzeką” zmienia naszą perspektywę. Zmienia sposób patrzenia na rzekę; tu odchodzimy od tej perspektywy, antropocentrycznej i przechodzimy do perspektywy rzekocentrycznej, bo teraz rzeka jest w naszym centrum i znowu jest to część szerszego zjawiska, które się dokonało w naszym kraju w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Po prostu rewolucja, jeśli chodzi o świadomość ekologiczną naszego społeczeństwa. Przez ten czas powstały organizacje społeczne, które bronią rzek, między innymi Koalicja Ratujmy Rzeki czy Siostry Rzeki. Powstały inicjatywy ustawodawcze. Zmieniło się prawo. Od 2024 roku mamy prawo mówiące o renaturalizacji rzek.
Zresztą powstały inicjatywy, żeby nadać naszym rzekom Odrze i Wiśle osobowości prawne, więc wszystko się faktycznie w tej kwestii zmieniło. I proszę państwa, wbrew pozorom te wątki, o których ja mówię: renesans wiślanego szkutnictwa i rewolucjach świadomości ekologicznej – one się ze sobą łączą, dlatego że twórcy tego renesansu: flisacy, szkutnicy, armatorzy, drewniacy – to są miłośnicy tych rzek. Oni coś uwielbiają, traktują rzekę jako skarb, którego nie wolno zniszczyć. Dlatego nie chcą jej grodzić, nie chcą jej regulować. Oni idą ścieżką, którą kilkaset lat temu wyznaczyli flisacy. Nie chcą dopasowywać rzeki do swoich statków, tylko swoje statki dopasowują do rzeki, oni się z rzeką nie kłócą, oni się z nią pogodzili i ją szanują. I jaki jest tego efekt? Wszyscy drewniacy pływający na drewnianych łodziach i statkach mogą w obecnych trudnych warunkach po Wiśle pływać po prostu. I ja mam swoje osobiste, duże życzenie, abyśmy również w Tczewie zobaczyli flotę drewnianą – powiedziała Jadwiga Klim – szefowa Działu Historii Żeglugi Śródlądowej Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, kuratorka wystawy „Rzeźbione Rzeką”.
– Dziękuję serdecznie że przyszliście na otwarcie wystawy, dziękuje za pomoc w postaci jej zorganizowania, panie dyrektorze i pani prezydent, dziękuję – mówił autor fotografii, Wiktor Strumiłło.
Fot. Kazimierz Netka.
– Wystawa powstała podczas Flisu „Łączymy Polskę” w 2024 roku. Flis ten trwał dość długo, bo najtrudniej było zebrać finanse, ponieważ flis odbył się repliką szkuty wiślanej Oskar Kolberg. Jest to duży statek, prawie 5,5 tony, więc wyzwanie było duże. Flis trwał 44 dni. Naszym marzeniem było przepłynąć Wisłę tak dla siebie, zobaczyć jak ona wygląda na początku, w środku, na końcu – co nas zaskoczy, co nas jeszcze bardziej przekona do Wisły.
Fot. Kazimierz Netka.
Co zadziwiło podróżników, uczestników Flisu „Łączy nas Wisła”? Wspominał to Wiktor Strumiłło. Oto, co usłyszeliśmy:
– Moja żona mówi: zobacz, jaki duży sum. Płynie na plecach i je ryby. Okazało się, że to była foka. Później sprawdziliśmy, czy nam się nie pomyliło. Foka podobno dopłynęła do Bydgoszczy.
Fot. Kazimierz Netka.
Na planszy umieszczonej na wystawie, można było przeczytać:
Flis rozpoczął się 17 lipca 2024 r. w Opatowcu i po 44 dniach i przepłynięciu niemal 1000 km zakończył się na początku września w Gdańsku. Jego celem było uczczenie tradycji flisactwa wiślanego, promocja walorów kulturowych i przyrodniczych Wisły oraz zwrócenie uwagi na stan rzeki i konieczność jej ochrony.
Fot. Kazimierz Netka.
Inicjator flisu, Wiktor Strumiłło, zorganizował go we współpracy z Fundacją Code for Green i Narodowym Instytutem Dziedzictwa. Podczas rejsu szkuta „Oskar Kolberg”, dowodzona przez Wiktora Strumiłłę, zatrzymała się w 11 nadwiślańskich miastach. W każdym z nich organizowane były pokazy filmu dokumentalnego „Do ostatniej kropli”, któremu towarzyszyły spotkania z twórcami filmu, a także debaty na temat dziedzictwa kulturowego, zasobów wodnych oraz unikalnych walorów przyrodniczo-krajobrazowych Wisły i jej doliny.
Fot. Kazimierz Netka.
Dużym wyzwaniem dla uczestników flisu był bardzo niski poziom wody w rzece, który wymagał doskonałej znajomości szlaku, uważnego „czytania” wody i umiejętnego nawigowania. Jednym z kluczowych elementów wyprawy było badanie czystości wody z wykorzystaniem specjalnego spławika AGUARD. Flis był również przypomnieniem historycznej roli Wisły jako jednego z głównych szlaków transportowych Polski oraz hołdem złożonym flisackiej tradycji. Dzięki spotkaniom w nadrzecznych miastach i licznym relacjom medialnym stał się okazją do ożywienia dyskusji na temat obecnego stanu rzeki i sposobach jej wykorzystania. Był apelem o ochronę unikatowego ekosystemu Wisły, który łączy ludzi i przyrodę. Wykonane podczas flisu przez Wiktora Strumiłłę dronowe fotografie Wisły prezentujemy na wystawie – napisano na jednej z plansz przedstawianych w sali ekspozycyjnej Muzeum Wisły.
Fot. Kazimierz Netka.
Na wystawie poinformowano również że, artysta fotograf Wiktor Strumiłło to m.in. operator obrazu, realizator światła, licencjonowany operator drona w Warner Bros. Discovery. Fotograf z zamiłowania. Żeglarz śródlądowy i morski (kapitan jachtowy). Współbudowniczy i właściciel repliki XVI-wiecznej szkuty „Oskar Kolberg”. Pasjonat rzek.
Fot. Kazimierz Netka.
Współautor zdjęć do filmu dokumentalnego „Pieśń buntu” o zespole R.U.T.A. (2012). Współscenarzysta, autor zdjęć i montażysta filmu dokumentalnego „Odkrywanie kart historii warszawskiej Pragi” (2014). Pomysłodawca, dokumentalista, autor zdjęć do filmu dokumentalnego „Zaginione Urzecze” (2020). W 2023 r. wykonał zdjęcia z drona do filmu Ewy Ewart „Do ostatniej kropli”, który zdobył wiele nagród w kraju i za granicą
Pomysłodawca i współorganizator Flisu Wiślanego „Łączymy Polskę”, który odbył się w 2024 r. Przeprowadził wówczas replikę wiślanej szkuty „Oskar Kolberg” przez ponad 1000 km. Flis połączony był z pokazami filmu „Do ostatniej kropli” i udziałem w trzech festiwalach: „Dookoła Wody”, „Dwa Brzegi” i „Święto Wisły”. Projekt obejmował również społeczny monitoring i pomiary czystości Wisły – napisano na ekspozycji.
Fot. Kazimierz Netka.
Czystość rzeki jest bardzo ważna. Na wystawie pokazano też urządzenie. O nim dużo mówił Franciszek Czauderna. Urządzenie to możemy zamawiać i wykorzystywać do sprawdzania kondycji rzek.
Fot. Kazimierz Netka.
Na zakończenie dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego, Szymon Kulas, podziękował twórcom wystawy, wręczając upominki paniom kuratorkom oraz innym osobom pracującym przy tworzeniu ekspozycji.
Kazimierz Netka
Proszę, czytaj również na portalu: netka.gda.pl
