Słabnie życie biologiczne w polskich wodach terytorialnych na Bałtyku – ostrzegają rybacy. Giną gatunki ryb, zdychają foki. Czy winna jest budowa kawern w pokładach soli? Alarm z ogólnopolskiej konferencji w Morskim Instytucie Rybackim w Gdyni.

Fot. Kazimierz Netka.

Powtórna degradacja środowiska morskiego – takiej sytuacji nie było od lat 70. ubiegłego wieku.

Chude i małe dorsze, wymierające inne gatunki ryb, zdychające foki – taki jest obraz środowiska naturalnego Bałtyku, widziany oczami rybaków. Jaka jest przyczyna takich zmian w środowisku naturalnym? Tego dokładnie nie wiadomo. Brakuje pieniędzy na badania, a do wody wprowadzane są takie substancje, które mogą zmieniać dotychczasowy stan morza.

 

Fot. Kazimierz Netka

Mówiono o tym w Morskim Instytucie Rybackim – Państwowym Instytucie Badawczym w Gdyni, 6 lutego 2019 roku, podczas ogólnopolskiej konferencji pt. „Degradacja środowiska polskich wód terytorialnych – brak ryb”. Zaprosił na nią zainteresowanych Zespół ds. przeciwdziałania degradacji środowiska w składzie: Andrzej Kobylarz – poseł na Sejm RP, członek Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej; Darłowska Grupa Producentów Ryb i Armatorów Łodzi Rybackich w Darłowie; Bałtyckie Stowarzyszenie Wędkarstwa Morskiego w Darłowie; Zrzeszenie Rybaków Morskich – Organizacja Producentów we Władysławowie; Stowarzyszenie Armatorów Jachtów Komercyjno – Sportowych w Kołobrzegu; Daniel Kohnke – Przewodniczący Rady Miasta Jastarnia; Stowarzyszenie Ekologiczno – Kulturowe Nasza Ziemia Nasza Zemia w Kosakowie.

 

Fot. Kazimierz Netka

W spotkaniu uczestniczyli także m.in.: Alina Szydowska – sekretarz i Grażyna Kmiecik – wiceprezes Stowarzyszenie Ekologiczno – Kulturowego Nasza Ziemia Nasza Zemia w Kosakowie;

 

Fot. Kazimierz Netka

Marcin Buchna – prezes Stowarzyszenia Ekologiczno – Kulturowego Nasza Ziemia Nasza Zemia; Andrzej Kobylarz – poseł na Sejm; Tyberiusz Narkowicz Burmistrz Miasta Jastarnia; Krzysztof Plewka ze Stowarzyszenia Armatorów Jachtów Komercyjno-Sportowych SAJKS – Rybołówstwo Rekreacyjne; Artur Jończyk z Darłowskiej Grupy Producentów Ryb i Armatorów Łodzi Rybackich.

 

Fot. Kazimierz Netka

W spotkaniu licznie uczestniczyli reprezentanci rybaków. Obecni byli naukowcy, a także przedstawiciel rządu oraz szefowie państwowych instytucji, zajmujących się badaniami sanitarnymi i stanu środowiska naturalnego, a także Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Na początku spotkania był obecny także poseł Paweł Kukiz.

Zaproszono reprezentantów m.in. Ministerstwa Środowiska, Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi śródlądowej, a także wójtów i burmistrzów g,min położonych nad Zatoka Pucką. W imieniu rządu wystąpił Grzegorz Hałubek – doradca ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

 

Fot. Kazimierz Netka

Problem jest taki: Od środkowego polskiego wybrzeża aż do Bałtyku wschodniego na obszarze polskich ród terytorialnych o wód wewnętrznych, ryb jest coraz mniej. Musimy też wyjaśnić, dlaczego zdychają foki. W 2018 roku padło ich około 250 – mówił poseł Andrzej Kobylarz.

Stan Bałtyku jest katastrofalny – przekonywał Jacek Stefański, przedstawiając sytuacje, armatorów jednostek rybackich. Zwrócił uwagę na duża liczbę fok, które rozprowadzają nicienie i ryby są z tego powodu zarobaczone.

 

Fot. Kazimierz Netka

Gdy wypływam w punkt o współrzędnych 55 i 19 stopni, liczę, że przywiozę ryby, które dadzą utrzymanie nie tylko mojej, ale rodzinom członków załogi – mówił prezes Jacek Wittbrodt, poruszając problem zmian w ekosystemie i ich wpływie na rybołówstwo. Budzimy się jednak w sytuacji odmiennej. Możemy mówić, ze jest to wynikiem ocieplania się klimatu, ale nie tylko. Jeśli nie podejmiemy radykalnych decyzji na rzecz ochrony ekosystemu, to przyszłości dla rybołówstwa nad Bałtykiem nie będzie. W wewnętrznej części Zatoki Puckiej, zmiany są najbardziej widoczne. Śledzie, trocie, ryby płaskie, okonie i szczupaki tam były, a teraz ich nie ma. Bałtyk staje się pustynią jeśli chodzi o zasoby ryb.

Jeśli nie podejmiemy działań, by znaleźć inne rozwiązanie, to przyszłe pokolenia będą miały pretensje do nas.

 

Fot. Kazimierz Netka

Pogorszenie się rybostanu w Zatoce Gdańskiej wiązane jest z wypłukiwaniem kawern (podziemnych zbiorników) na gaz w pokładach soli, pod ziemią na terenie gminy Kosakowo. Jakie są spostrzeżenia w trym zakresie – przedstawił Marcin Buchna – prezes Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturowego Nasza Ziemia Nasza Zemia. Zwrócił uwagę, że Zatoka Pucka jest delikatnym ekosystemem Tu rodzą się ryby zasilające stado wschodnie. Problem pojawił się w 2012 roku. Prezes Marcin Buchna powiedział, że notowana jest obecność metali ciężkich. Wykonano 10 kawern. Pięć z nich już jest używana jako magazyny na gaz. Inwestor wystąpił o budowę kolejnych 10 kawern w pokładach soli. Zdaniem prezesa Marcina Buchny, to właśnie solanka może być przyczyną zaniku ryb w Zatoce Puckiej, a ponadto, pochodzący z wypłukiwania kawern płyn wypuszczany do Zatoki Puckiej nie jest typową solanką. Kawerny są bowiem wypłukiwane przy użyciu ścieków zutylizowanych w pobliskiej oczyszczalni.

Nie popieramy rozmnażania fok – mówił prezes Marcin Buchna. Widzimy jednak, ze coś niedobrego z tymi ssakami się dzieje, bo coraz więcej ich jest martwych. Ryb jest coraz mniej, a dwaj drapieżnicy : człowiek i foka walczą o to, co pozostało.

Jest też inne spojrzenie. Profesor ze Szczecina zwrócił uwagę, że mówiąc o środowisku, mówimy o sobie. Powiedział, że 80 procent tlenu pochodzi z oceanu i jego zanieczyszczanie szkodliwe jest dla nas.

 

Fot. Kazimierz Netka

Zmniejszanie się rybostanu w Bałtyku jest powodowane także przez coraz większe połowy – powiedział pan profesor. Pojawiły się na tym morzu statki do połowów paszowych; są to jednostki duże, o długości do 50 metrów. Powinien być wprowadzony przez Unię Europejską zakaz dokonywania połowów na Bałtyku przy użyciu takich dużych jednostek. Trzeba ograniczyć to do 30 metrów długości

Poseł Jerzy Kozłowski z Komisji Zdrowia nawiązując do budowy kawern podał przykład z Wielkopolski, gdzie wodę z odkrywek węglowych wypuszczano do jezior, by podwyższyć ich poziom obniżony wskutek powstania lejów depresyjnych. Ta „dolewka” wód pokopalnianych spowodowała, że życie w tych uzupełnianych jeziorach, zaczęło wymierać.

 

Fot. Kazimierz Netka

W imieniu ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej wypowiedział się Grzegorz Hałubek – doradca tego ministra. Grzegorz Hałubek potwierdził słowa rybaków, poruszając sprawę połowów paszowych; powiedział, że duńskie rozporządzenie zakazuje dokonywania takich połowów na Bałtyku zachodnim. Czy więc żyjemy w Unii 15 prędkości, że w jednym miejscu można wykonywać nadmierne połowy, a w innych nie?

Rybacy zwracali też uwagę, że za mało prowadzi się badań środowiska.

 

Fot. Kazimierz Netka

O jakości poławianych ryb mówił Tomasz Augustyniak – państwowy pomorski wojewódzki inspektor sanitarny w Gdańsku. Powiedział, że w rybach znajdują się nie tylko metale ciężkie, ale również pestycydy. Wiąże się to nie tylko z tym, co dzieje w najbliższym otoczeniu Bałtyku, ale również z tym, co spływa rzekami do naszego morza. Chodzi zaś m.in. o nadużywanie nawozów w rolnictwie, ale też i o jakość tych nawozów. Żeby takie instytucje jak stacje sanitarno – epidemiologiczne mogły częściej kontrolować, co się dzieje, potrzebują większego wsparcia finansowego.

Rybacy są zaniepokojeni wiadomościami, że w kawernach wypłukanych w soli ma być magazynowane nie tylko paliwo (ropa, gaz) ale też odpady niebezpieczne.

 

Fot. Kazimierz Netka

Dr inż. Edyta Witka-Jeżewska – pomorski wojewódzki inspektor ochrony środowiska w Gdańsku, zwróciła uwag,e, że podległa jej instytucja prowadzi badania środowiska wodnego, a także zoo- i fitoplanktonu. Nie bada wyższych organizmów. Nie stwierdzono znacznego pogorszenia stanu środowiska; jedynie eutrofizację. Potrzebne są badania organizmów wyższych. Nie widać by budowa kawern powodowała znaczące szkody w środowisku. Może potrzebna jest karencja 5 lat by sprawdzić, jaki budowa kawern ma wpływ na stan środowiska.

 

Fot. Kazimierz Netka

Solanka jest bardzo niebezpieczną substancją dla Zatoki Puckiej – potwierdził prof. Jan Marcin Węsławski – dyrektor Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii nauk w Sopocie. Jednak ta niebezpieczna substancja jest teraz skutecznie rozpraszana. Profesor Jan Marcin Węsławski powiedział, że informacje o kilkuset martwych fokach trzeba zweryfikować. Powinny być pobrane próbki tkanek. Bez tego nie można padłych zwierząt chować.

Zdaniem Mirosława Daniluka, armatora jednostki świadczącej usługi wędkarskie na Zatoce Gdańskiej, nadmiernemu rozrodowi fok sprzyja zbudowanie wyspy przy ujściu Wisły. Trzeba tęwyspę rozkopać, bo to nie jest twór naturalny.

Pogorszenie się stanu naturalnego Zatoki Puckiej wpłynie na zanik rybołówstwa i zaszkodzi turystyce – mówił Tyberiusz Narkowicz – burmistrz Jastarni. Przypomniał, że w latach 70. ubiegłego wieku w Zatoce była katastrofa ekologiczna. Potem, gminy zaczęły budować oczyszczalnie ścieków i sytuacja znacząco się poprawiła. Teraz znowu się pogarsza.

Jak powiedział Krzysztof Plewka, w 2011 roku na Zatoce Gdańskiej było około 40 jednostek rekreacyjnych dla wędkarzy. W 2012 pozostały trzy, a teraz prawie wszystkie zbankrutowały i nikt armatorom nie pomógł.

Nie wiadomo, dlaczego jest coraz gorzej. Coś ktoś zepsuł i nadal psuje – mówił Artur Jończyk. To nie jest wina rybaków.

 

Fot. Kazimierz Netka

Powstawanie wysp przy ujściu Wisły to proces geologiczny, naturalny – mówiła Klaudyna Świstun, pracownik naukowy Uniwersytetu Gdańskiego. Z tym nie zgodzili się rybacy. Rzeczywiście, jedna wyspa została tam usypana – podczas budowy tzw. kierownic wyprowadzających nurt Wisły dalej w Zatokę Gdańską. Inne wyspy są tymczasowe, powstają i zanikają. Pani Klaudyna Świstun powiedziała, że w Bałtyku żyje około 30 000 fok szarych, a na terenie polskiego Bałtyku – około 200 sztuk. Przypływają do nas z północnego Bałtyku.

Zdaniem Jacka Wittbrodta, ochrona fok przynosi obecnie więcej szkody niż pożytku.

Rybak z 40-letnim doświadczeniem przypomniał, że kiedyś z fokami nie było problemu. Pierwszy niechciany przyłów tego zwierzęcia był w 1987 roku. Foki roznoszą nicienie i zarażają nimi ryby. Na wschód od Bornholmu nicieniami jest zarażonych około 80 procent dorszy. Od Bornholmu do strefy rosyjskiej nie ma floty dorszowej.

Trzeba doprowadzić do tego, by były ryby, foki i rybacy. Żeby foki nie wyginęły w Bałtyku, wystarczy, jeśli będzie ich 10 000 sztuk.

 

Fot. Kazimierz Netka

Jakie są przyczyny kryzysu? To jest niełatwe do określenia, Trzeba dokładnie wskazać punkty, gdzie występują problemy – apelowała dr Barbara Wojtasik z Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego. Jeśli chodzi o nicienie w dorszach, to im czystsza wodna tym nicieni w rybach mniej. Takie są wnioski z badań dorszy w strefie arktycznej.

Do 2012 roku nie było problemów w Zatoce Puckiej. Najpierw ryby zaczęły zanikać w w okolicy Mechelinek, potem na Zatoce Gdańskiej, a teraz w strefie wód terytorialnych, aż do Darłowa na zachodzie – mówił prezes Marcin Buchna.

Pogorszenie się warunków środowiskowych w Bałtyku to efekt wielu czynników – dodała dr Barbara Wojtasik. – Nie zapominajmy o wodach balastowych.

Rybacy oczekują danych oraz informacji od środowiska naukowego – mówiła Grażyna Kmiecik.

Zaproponowano powołanie komisji, która zbierze wyniki badań dotyczących Zatoki Puckiej. Ze spotkania zostanie sporządzony protokół, który otrzymają m.in. uczestnicy spotkania w Morskim Instytucie Rybackim.

Kazimierz Netka

Czytaj również na portalu: netka.gda.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.