Straż Graniczna i Krajowa Administracja Skarbowa informują: wysoka grzywna, do 5 lat więzienia za przywóz do kraju, a także do UE, niedozwolonych: przedmiotów, roślin, zwierząt. Uwaga na CITES, czyli konwencję o ochronie flory i fauny, na bombowe żarty, na odpowiednie zachowanie się na pokładach samolotów

Fot. Kazimierz Netka.

Jak latać bez kłopotów, czyli czego nie przywozić i nie wywozić z zagranicznych wakacji, by uniknąć nieprzyjemności

Egzotyczny gad w butelce, nawet kupiony w zagranicznym hipermarkecie., może sprawić nam wiele kłopotów. Znaleziona na afrykańskiej plaży muszla ślimaka może w Gdańsku zostać nam odebrana, a dodatkowo dosięgnie nas kara. A żart o posiadaniu bomby w plecaku spowoduje, że do samolotu nie zostaniemy wpuszczeni. O tym na co jeszcze trzeba uważać na lotniskach i wtedy, gdy już będziemy w powietrzu, dowiedzieliśmy się podczas specjalnej konferencji prasowej, zorganizowanej w Porcie Lotniczym Gdańsk.

Fot. Kazimierz Netka.

Już pierwszy widok po wejściu do Terminala T2 na gdańskim lotnisku zwiastował coś niezwykłego. Pojawiło się więcej niż zwykle umundurowanych pracowników Straży Granicznej i Krajowej Administracji Skarbowej. Przy stoisku, na którym eksponowano m.in. przepiękne wyroby ze skóry krokodyli, węży, ze skorup żółwi, zębów morsów. Ludzi obwąchiwały labrador i owczarek belgijski. W pobliżu poruszał się samobieżny, zdalnie sterowany pojazd na gąsienicach, z wysięgnikiem – ramieniem, takim, że mógłby nie tylko zatrzymać człowieka, ale również delikatnie uszczypnąć: precyzyjny i silny; używany m.in. do przenoszenia niebezpiecznych przedmiotów.

Taka sceneria przyciągała uwagę czekających na samoloty i przylatujących. Nie zabrakło atrakcji dla dzieci, które mogły pogłaskać psa, ale też otrzymać kartkę z wizerunkami różnych stworzeń, do pokolorowania. Wszystko to pracownicy Krajowej Administracji Skarbowej oraz Straży Granicznej przygotowali w celach edukacyjnych. Dlaczego takie działania są potrzebne? Bo podróżujący samolotami, często nieświadomie, narażeni są na różne kłopoty – na krajowych lotniskach, ale również na zagranicznych, także poza Unią Europejską. Sankcje na innych kontynentach mogą być o wiele bardziej dokuczliwe niż w Europie.

Fot. Kazimierz Netka.

O szczegółach, poinformowali, podczas konferencji prasowej Barbara Szalińska – reprezentująca Wydział Komunikacji Pomorskiej Krajowej Administracji Skarbowej; komandor podporucznik Straży Granicznej Andrzej Juźwiak – rzecznik prasowy Komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku; podinspektor Marcin Gołaszewski – kierownik Oddziału Celnego Port Lotniczy w Gdańsku Krajowej Administracji Skarbowej; major Straży Granicznej Krzysztof Paszczyk – kierownik Grupy Bezpieczeństwa Lotów – Placówka Straży Granicznej w Gdańsku.

Oto, co zanotowaliśmy:

– Jesteśmy odpowiedzialni za ruch towarowy i obrót towarowy, na cargo jak i w rozumieniu pasażerskim – co ludzie przywożą i wywożą w walizkach i w bagażu podręcznym – powiedział podinspektor Marcin Gołaszewski – kierownik Oddziału Celnego Portu Lotniczego Gdańsk Rębiechowo. – To jest nasze główne zadanie. Tak naprawdę oprócz tego, że stoimy na straży przestrzegania przepisów celno – skarbowych, przepisów wynikających z rozporządzeń unijnych i naszych wewnętrznych, nasza rola to również edukacja. Między innymi dlatego spotykamy się dzisiaj na konferencji, żeby przekazać za pośrednictwem państwa wiadomości tym, którzy korzystają z Przejścia Granicznego Lotniczego Gdańsk Rębiechowo, żeby mogli czuć się bezpiecznie, komfortowo, przekraczając granicę zarówno wyjeżdżając jak i wracając do naszego kraju.

Konwencja Waszyngtońska i polscy celnicy chronią florę oraz faunę świata

Edukujemy poprzez różnego rodzaju wystawy, np. pasażerowie wylatujący mają okazję zapoznać się z gablotą okazów CITES – fauny i flory zabrane pasażerom, podróżnym i one w tej gablocie pokazują, czego nie należy przywozić, na przykład rafy koralowej, bo jest to zakazane, różnego rodzaju muszli, skorupiaków, wypchanych krokodyli.

Fot. Kazimierz Netka.

Mamy tutaj okaz zatrzymany nie na lotnisku, ale mamy niedźwiedzia baribala o wymiarze 1,60 metra. On został znaleziony na statku towarowym w jednym z portów Trójmiasta.

CITES to skrót po angielsku nazwy Konwencji Waszyngtońskiej: Konwencji o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem (Convention on International Trade in Endangered Species of Wild Fauna and Flora)

Edukacja to również – jesteśmy otwarci na takie inicjatywy – wizyty w szkołach. Wychodzimy jako Pomorska Administracja Skarbowa – do młodzieży. Przeprowadzamy różnego rodzaju spotkania, prelekcje, pokazy w szkołach średnich, podstawowych. Jako funkcjonariusze pracujący na lotnisku, zajmujemy się edukacją w postaci pomocy w organizowaniu wycieczek – zwiedzania lotniska – tej jego strony, której zwykły człowiek mnie zobaczy. Pokazujemy jak działa Straż Graniczna, Straż Pożarna, ale też pokazujemy okazy CITES.

Fot. Kazimierz Netka.

Poprzez to staramy się zapobiegać niemiłym przeżyciom pasażerów, takim, gdy człowiek wracając z pięknych wakacji zagranicznych, staje się nagle przestępcą. Przywożenie okazów CITES czy chronionych gatunków flory i fauny zagrożone jest sankcjami kary grzywny, ale też karą od 3 do 5 lat pozbawienia wolności.

Papierosy z chęci zysku, jedzenie – nieświadomie

Niektórzy podróżni przemycają alkohol, papierosy i wyroby akcyzowe. Należy powiedzieć, że w przypadku wyrobów akcyzowych, to mamy do czynienia z chęcią zysku, papierosy kupione w porcie lotniczym w Turcji, są zdecydowanie tańsze niż w Polsce, więc podróżny chce przywieźć sobie więcej, a może tylko 200 sztuk, czyli 10 paczek.

Oprócz wyrobów akcyzowych i CITES – tutaj jest chyba największa nieświadomość pasażerów – mamy do czynienia z zakazem przywozów do Wspólnoty wyrobów pochodzenia zwierzęcego i mlecznych. To są mięsa, wędliny, nabiał. Jest bezwzględny zakaz – jeden wyjątek: względy zdrowotne ale ze specjalnym zaświadczeniem. Niestety podróżni z niewiedzy, z powodu braku świadomości kupują np. dobry ser w Gruzji, przywożą go. Nie dość, że go zabieramy, to jeszcze jest to związane z sankcjami karno – skarbowymi, z karą mandatu.

Fot. Kazimierz Netka.

Wyjątkowa piątka

Oprócz towarów pochodzenia zwierzęcego, które są zakazane w całości, mamy też zakaz przywozu do kraju owoców i warzyw, z wyjątkiem 5: banany, kokosy, duriany, ananasy i daktyle. Spoza Unii Europejskiej nie można przywozić do kraju, czy to ziemniaków, jabłek, czereśni. Jest to również obarczone sankcjami karnymi z naszej strony – poinformował podinspektor Marcin Gołaszewski – kierownik Oddziału Celnego Portu Lotniczego Gdańsk Rębiechowo.

Fot. Kazimierz Netka.

Grupa Bezpieczeństwa Lotów

Placówka Straży Granicznej w Gdańsku swym zasięgiem obejmuje dwa przejścia graniczne morskie i jedno lotnicze Gdańsk Rębiechowo, Na placówce pracuje ponad 300 funkcjonariuszy.

Na lotnisku jest największy ruch. Straż Graniczna działa w dwóch podstawowych obszarach: prowadzenie kontroli granicznej, polegającej na kontroli pasażerów przekraczających zewnętrzną granicę Unii Europejskiej – pod względem posiadanych dokumentów, czy pozwalają one na przekroczenie granicy, na pobyt w kraju, w Polsce, w Unii Europejskiej. Sprawdzana jest ważność dokumentów: czy nie są fałszywe, podrobione, przerobione. W całym zeszłym roku było 19 przypadków wykrycia fałszywych dokumentów. W bieżącym roku do tej pory było również 19 takich przypadków – powiedział powiedział major Straży Granicznej Krzysztof Paszczyk, kierownik Grupy Bezpieczeństwa Lotów.

Fot. Kazimierz Netka.

Jeśli chodzi o ruch graniczny i liczbę kontrolowanych pasażerów to w zeszłym roku funkcjonariusze Straży Granicznej odprawili granicznie 720 000 pasażerów na wjazd i wyjazd. Aktualnie w pierwszej połowie tego roku odprawiliśmy 520 000 pasażerów.

Drugi obszar działalności oprócz kontroli, to szeroko rozumiane bezpieczeństwo na lotnisku: bezpieczeństwa międzynarodowego i komunikacji lotniczej oraz bezpieczeństwa w zasięgu terytorialnym przejścia granicznego.

Do zadań Straży Granicznej należy zadbanie o ład i porządek na terenie przejścia granicznego. Generalnie dedykowana jest ku temu specjalna grupa na palcówce, to jest Grupa Bezpieczeństwa Lotów, której jestem kierownikiem – powiedział major Straży Granicznej Krzysztof Paszczyk.

Funkcjonariusze tej grupy wykonują zadania w zakresie zapewnienia tego bezpieczeństwa. Przede wszystkim jest t sprawowanie nadzoru nad kontrolą bezpieczeństwa, wykonywaną przez zarządzającego lotniskiem. Funkcjonariusze Straży Granicznej sprawdzają czy pracownicy lotniska wykonują te kontrole w sposób prawidłowy, zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Ponadto w Grupie jest też Zespół Interwencji Specjalnych, reagujący w przypadku, gdy na lotnisku, w samolocie mamy do czynienia z pasażerem agresywnym stwarzającym niebezpieczeństwo, mamy też minerów – pirotechników, reagujących gdy jest zagrożenie bombowe. Są też funkcjonariusze radiometryści, dbający o to, żeby na teren naszego kraju nie zostały wwiezione jakieś materiały radioaktywne i dokonują kontroli w tym zakresie

Dodatkowo na terenie lotniska Straż Graniczna ma 5 psów wspomagających funkcjonariuszy przy wykrywaniu narkotyków oraz materiałów wybuchowych i broni.

Walizki i torby niczyje

Zdarzenia z którymi najczęściej mamy do czynienia i przed którymi chcielibyśmy pasażerów ostrzec i zaapelować, by było ich jak najmniej, to pozostawianie bagażu bez opieki – powiedział major Straży Granicznej Krzysztof Paszczyk, kierownik Grupy Bezpieczeństwa Lotów. Te zdarzenia angażują służby zupełnie niepotrzebnie. W zeszłym roku mieliśmy do czynienia z 12 takimi przypadkami, teraz mamy już ich 28, a dopiero niedawno zaczął się sierpień.

Generalnie wynika to z roztargnienia podróżnych, z ich pośpiechu i w efekcie zapominają o walizkach, pakunkach i pozostawiają je na lotnisku. Dodatkowo pozostawienie bagażu wynika również z faktu iż niektórzy pasażerowie mają nadbagaż. W monecie gdy jest odprawa biletowo – bagażowa pozostawiają nadwyżkę.

Czasami pasażerowie starają się pozbyć pustych walizek czy przedmiotów, które muszą wyjąć z bagażu i zostawiają gdziekolwiek, gdzie popadnie po prostu. A wtedy my mamy z tym problem.

Fot. Kazimierz Netka.

Bagaż, który nie ma właściciela, zgłasza się do Straży Granicznej. My wysyłamy w to miejsce partol minersko – pirotechniczny. Na tym etapie jest też poszukiwany właściciel właśnie przez komunikaty, jak również na monitoringu – funkcjonariusze mający dostęp do wszystkich kamer sprawdzają czy nie można ustalić właściciela, który oddalił się od takiego bagażu. Jeśli to nie przyniesie efektu, to funkcjonariusz miner – pirotechnik podejmuje działania, żeby poznać, co w tym bagażu się znajduje. Na początku wyznacza strefę bezpieczeństwa, z której powinno się ewakuować ludzi. Przeprowadzana jest ewakuacja przez funkcjonariuszy Straży Granicznej przy wsparciu Służby Ochrony Lotniska. Po czym funkcjonariusz miner – pirotechnik sprawdza ten bagaż, korzystając z różnych urządzeń. Odbywa się prześwietlanie takiego bagażu, używa kombinezonu minersko – pirotechnicznego, podchodzeniowego, używa robota, może też wykorzystać psa do wykrywania materiałów wybuchowych.

Fot. Kazimierz Netka.

Celem jest ustalenie, czy bagaż jest bezpieczny. Jeśli okaże się, że wszystko ładnie w obrazie tego prześwietlonego bagażu widać, że nie ma tam nic co zagrażałoby bezpieczeństwu lotniska, na tym pirotechnik kończy swe działanie> Pasażerowie mogą wrócić na terminal i taki bagaż jest zabierany. Ustalany jest właściciel, który zostanie ukarany mandatem za pozostawienie takiego bagażu. Często się zdarza, że właściciel sam się znajduje. Jeżeli zostawi przez przypadek torbę, walizkę, to sam się zgłasza, gdy są tam cenne dla niego przedmioty.

Może się też zdarzyć, że bagaż nie zostanie rozpoznany, to znaczy, nie będzie wiadomo, co jest w środku, albo że będzie podejrzenie, że jest tam jakieś urządzenie wybuchowe. Wówczas pirotechnik przystępuje do dalszych działań czyli wywiezienia takiego bagażu poza teren lotniska i na jednym z poligonów ten bagaż zostanie zneutralizowany.

Agresywni podróżnicy

Kolejne wydarzenie, którym zajmuje się Grupa Bezpieczeństwa Lotów to interwencje wobec pasażerów zachowujących się agresywnie.

Sytuacje takie mają miejsce i na pokładach samolotów i tutaj, na terenie terminala. Jeśli chodzi o zeszły rok, to takich interwencji mielimy 65, można powiedzieć, że prze 2 miesiące codziennie funkcjonariusze podejmowali interwencje wobec pasażerów agresywnych. W bieżącym roku mamy 46 takich przypadków, czyli też sporo.

Generalnie pasażerowie na pokładach samolotów mają czasami problem z wykonywaniem poleceń członków załogi, np.: proszę zapiąć pasy, proszę nie spożywać własnego alkoholu, czasami zdarza się, że pala papierosy w toalecie. Dochodzi czasami do tego, że zaczynają wyzywać się, kłócić, a nawet wszczynać bójki na pokładzie samolotu. W takich sytuacjach kapitan statku informuje wieżę kontroli lotó, wieża przekazuje nam informację, pod samolot udaje się patrol, który interweniuje na pokładzie samolotu. Często zdarza się, że krnąbrny agresywny pasażer, widząc funkcjonariusza ubranego w uniform, kominiarkę, mającego broń, potulnieje i spokojnie opuszcza pokład samolotu. Ale zdarza się też tak, że nie chce wyjść, stwarza zagrożenie i wówczas funkcjonariusze muszą, niestety, użyć środków przymusu bezpośredniego. Stosują czasami kajdanki, chwyty doprowadzające i zabierają agresywnego pasażera do pomieszczeń placówki. Osoby agresywne, stwarzające niebezpieczeństwo podczas lotu są karane mandatem. Zdarza się, ze są pod wpływem alkoholu, wówczas trafiają do pogotowia socjalnego dla osób nietrzeźwych. Dopiero następnego dnia lub w późniejszym terminie zostają ukarane za popełnione wykroczenie.

Wrażliwe słowo: bomba

Ostatnim, najbardziej dziwnym zdarzeniem dotyczącym bezpieczeństwa na lotnisku, to informowanie prze z pasażerów o posiadaniu w bagażu bomby, czasami mówią, że mają granaty. Odbywa się to na etapie odprawy biletowo – bagażowej, kiedy pasażerowie na pytanie obsługi, standardowe, które muszą zadać pracownicy obsługi typu czy: pakował pan bagaż sam, czy posiada pan jakieś przedmioty zabronione – na to pytanie oni odpowiadają z uśmiechem na ustach: tak, mam w bagażu bombę.

Oczywiście słowo: bomba na lotnisku jest słowem wrażliwym. Nie można używać go w sposób nieodpowiedzialny, a takie sytuacje miały miejsce w tym roku: 14 razy, nawet wczoraj osoba poinformowała, że w bagażu ma bombę.

Każdy taki przypadek ma konsekwencje. Pracownik obsługi informuje Straż Graniczną, ona zjawia się na miejscu, dokonuje rozpytania, sprawdzenia bagażu i osoba taka zostanie ukarana mandatem, a to według jej mniemania był tylko żart. Ale to nie wszystko. Mandat jest taka mała dolegliwość. Najgorsze jest to, że kapitan statku powietrznego, we wszystkich tych przypadkach, z którymi mieliśmy do czynienia w tym roku, nie zabrał takiej osoby na pokład samolotu. Tak więc, osoba, która dopiero co rozpoczęła swoją podróż od odprawy biletowo – bagażowej na tym etapie ją kończy, ponieważ kapitan nie zgadza się na zabranie takiego żartownisia na pokład samolotu.

Dlatego tutaj spotkaliśmy się w celu edukacyjnym, by zwrócić uwagę, że takie sytuacje są zupełnie niepotrzebne, angażują one i służby lotniskowe, ale też stanowią czasami bardzo poważną konsekwencję, dolegliwość dla pasażera – powiedział major Straży Granicznej Krzysztof Paszczyk, kierownik Grupy Bezpieczeństwa Lotów.

Takie są spostrzeżenia funkcjonariuszy Morskiego Oddziału Straży Granicznej i pracowników Krajowej Administracji Skarbowej z przejść morskich i lotniczego w Pomorskiem. Warto zainteresować się tą problematyką w szerszym zakresie.

Szczegóły przekazano nam podczas konferencji. Opublikowano je też na stronie https://www.gov.pl/web/kas/jak-nie-zostac–wakacyjnym-przemytnikiem :

Wracając z urlopu, zamiast do pracy możesz trafić do więzienia! Wystarczy, że zabierzesz ze sobą kawałek rafy koralowej lub muszlę chronionego gatunku.

– Wbrew pozorom w strefie Schengen nie wszystkie towary można swobodnie przewozić.

– Uwaga, przemytnicy wykorzystują nieświadomych turystów jako swoich pośredników! Sprawdź, jak się przed tym chronić.

– Kłopotliwe muszelki i azjatyckie medykamenty – w 2021 r. Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) zatrzymała 20,9 tys. okazów CITES.

– Sprawdź, co turyści mają w walizkach – najciekawsze eksponaty zatrzymane przez Krajową Administrację Skarbową.

Fot. Kazimierz Netka.

Muszelka z plaży, oryginalny upominek, regionalna wędlina… Czasem dopiero na granicy, okazuje się, że przewozimy towary, za które grozi nam w Polsce wysoka grzywna, albo od 3 do 5 lat więzienia. Aby uniknąć przykrych niespodzianek, warto poznać zarówno polskie prawo celne, jak i przepisy w kraju, do którego wyjeżdżamy.

Strefa Schengen – nie wszystkie towary można swobodnie przewozić

W Holandii kupisz legalnie marihuanę, ale za jej wywóz do większości europejskich krajów możesz trafić za kratki. Poszczególne państwa w strefie Schengen mają odrębne przepisy prawne. Pamiętaj o tym, podróżując po Europie. Różnego rodzaju regulacje dotyczą m.in. przewozu leków, zwłaszcza psychotropowych, na padaczkę, ADHD, a także silnych środków przeciwbólowych. Restrykcyjne przepisy obowiązują np. w Norwegii. Wiele substancji, których powszechnie używamy m.in. w Polsce, tam nie kupimy lub musimy mieć na nie receptę. Możemy zabrać ze sobą określoną ilość leków w oryginalnych opakowaniach, ale musimy mieć zaświadczenie lekarskie, żeby udowodnić, że są one przeznaczone na własny użytek. Odpowiednie dokumenty są niezbędne także, gdy przewozimy przedmioty zabytkowe. Więcej o podróżach w strefie Schengen na stronie – granica.gov.pl.

Samochodem możesz przewieźć 10 cygar, statkiem – 50, a kanapkę z serem musisz zjeść przed unijnym szlabanem

Podczas przekraczania granic zewnętrznych UE lub strefy Schengen zwróć uwagę przede wszystkim na wartość przewożonych prezentów i pamiątek oraz ilość tzw. wyrobów akcyzowych (papierosy, alkohol). Wartości te są różne w zależności od środka transportu. W przypadku podróży transportem lądowym, zgłoś wwożone towary o wartości powyżej 300 euro, a gdy dostajesz się na teren UE drogą lotniczą lub morską – powyżej 430 euro. Różne limity dotyczą także wyrobów tytoniowych i alkoholowych. Na granicy zgłoś także większą ilość gotówki – limit to 10 tys. euro albo odpowiednik w innych walutach.

Pamiętaj, że na teren UE nie możemy przywozić żywności pochodzenia zwierzęcego: mięsa, wędlin, nabiału. Takie produkty mogą zawierać patogeny wywołujące choroby zakaźne u zwierząt. Dlatego na granicy trzeba wyrzucić je do specjalnego pojemnika. Wyjątkiem może być żywność dla niemowląt i produkty spożywcze, których używasz ze względów zdrowotnych. Żywność pochodzenia niezwierzęcego możesz przywieźć na teren UE bez granicznej kontroli sanitarnej, ale tylko na własne potrzeby. W przypadku produktów roślinnych do UE możesz wwieźć tylko 5 gatunków owoców: banany, kokosy, duriany, ananasy i daktyle. Przed podróżą koniecznie sprawdź, jakie przepisy celne obowiązują w kraju, do którego się wybierasz – np. na stronie ambasady. Więcej informacji na stronie granica.gov.pl

Przemytnicy „zatrudniają” turystów

W niektórych krajach za przemyt narkotyków grozi nam wiele lat więzienia, a nawet kara śmierci. W dodatku przestępcy próbują wykorzystywać turystów jako swoich pośredników, często zupełnie nieświadomych. Jak się ochronić?  Przede wszystkim nie przyjmuj od obcych osób żadnych rzeczy do przewiezienia. Może okazać się, że „leki dla cioci” są narkotykiem lub innym nielegalnym towarem. Pamiętaj też o tym, aby cały czas mieć na oku swój bagaż, żeby nikt nie mógł go podmienić ani niczego do niego nie „podrzucił”. Nie zostawiaj bagażu bez opieki, ponieważ może on zostać uznany za podejrzany. W momencie kiedy takim pakunkiem zainteresują się służby, możesz dostać kolejną pamiątkę z urlopu – mandat.

Kłopotliwe muszelki i azjatyckie medykamenty

KAS w 2021 r. zatrzymała 20,9 tys. okazów CITES – gatunków zagrożonych wyginięciem, które są chronione postanowieniami Konwencji Waszyngtońskiej (CITES). W tym zatrzymaliśmy: 1572 żywe zwierzęta, a także 18,5 tys. okazów medykamentów medycyny azjatyckiej.

W walizkach turystów można znaleźć skóry ze zwierząt, kość słoniową, koralowce, muszle, ale również różnego rodzaju medykamenty tradycyjnej medycyny azjatyckiej. Często wśród przejętych pamiątek są wypchane zwierzęta, takie jak duże koty lub krokodyle. Czasami można znaleźć rzadkie okazy typu kolce jeżozwierza, zęby z aligatorów, czy też zęby hipopotamów. Kupowanie takich pamiątek z chronionych zwierząt i roślin, to nie tylko przykładanie ręki do ich cierpienia i wymierania całych gatunków. To również przestępstwo, za które grozi nam wysoka grzywna, kara więzienia od 3 miesięcy do 5 lat, oraz utrata okazu.

Fot. Kazimierz Netka.

Chronionych gatunków roślin i zwierząt jest kilkadziesiąt tysięcy i nauczenie się ich jest praktycznie niemożliwe. Przed wyjazdem za granicę sprawdź, na jakie kłopotliwe pamiątki warto zwrócić szczególną uwagę. Informacje na ten temat znajdziesz na stronie podatki.gov.pl oraz stronach ambasad poszczególnych krajów. Jednak najlepiej będzie, jeśli zrezygnujesz z zakupu  przedmiotów wykonanych ze zwierząt.

Dlaczego nie można zabrać ze sobą znalezionych na plaży muszli czy koralowców?

Takie pamiątki są modne. Turyści, nawet jeśli ich nie kupują, często próbują oderwać kawałek rafy. Wyobraźmy sobie, co się dzieje, gdy tak robi tylko co dziesiąty turysta. Poza tym przyzwolenie na przewożenie takich przedmiotów automatycznie stwarza sprzyjające warunki do rozwoju nielegalnego handlu. W efekcie rafa w Morzu Śródziemnym już teraz jest zdewastowana, a chronione zwierzęta są poławiane, aby pozyskać z nich modne muszle.

Więcej informacji znajduje się na stronach: podatki.gov.pl i granica.gov.pl.

Fot. Kazimierz Netka.

Warto wiedzieć, że podobne przepisy dotyczące zakazów z zakresu CITES, obowiązują w wielu innych, pozaunijnych państwach świata. Tak więc, pamiątki z wakacji mogą zostać nam odebrane już podczas wylotu z kraju, w którym spędzaliśmy urlop. Z Polski też nie można wywozić (bez specjalnego zezwolenia, zaświadczenia o odpowiednim pochodzeniu) żywych stworzeń, roślin oraz przedmiotów wyszczególnionych w CITES i aktach prawnych wykonawczych do tej konwencji.

Kazimierz Netka

Czytaj również na portalu: netka.gda.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.