Sześć osób straciło życie, kilkadziesiąt jest rannych. Do akcji udzielania pomocy przyłącza się armia – takie są następstwa huraganu, jaki wystąpił w Polsce w piątek, 11 sierpnia 2017 roku, wieczorem. Wichura zniszczyła ludziom domy, zwierzętom – siedliska; powaliła tysiące hektarów lasu. O dziwo, nie stwierdzono, by wskutek żywiołu zostały zabite większe, dziko żyjące ssaki. Czy przeczuły katastrofę i uciekły z lasu? Wzrasta zagrożenie pożarowe; z igieł powalonych sosen wydzielają się łatwopalne olejki eteryczne!

Na zdjęciu: Uczestnicy konferencji prasowej w RDLP Gdańsk. Fot. Kazimierz Netka.

Powalone duże połacie Borów Tucholskich – hodowanych od około dwustu lat, lasów. Możemy to oglądać od kilku dni na zdjęciach i filmach. To nie upadek meteorytu (jak w Tunguzji na Syberii) czy skutki wybuchu bomby atomowej spowodowały takie zniszczenia. To efekt zjawiska przyrodniczego: niezwykle silnego huraganu. Nikt chyba nie pamięta podobnej, wielkiej katastrofy przyrodniczej.

Po huraganie mogą przyjść pożary…

O szczegółach mówiono w poniedziałek, 14 sierpnia 2017 roku, podczas konferencji w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku. Wydano też komunikat, w którym czytamy:

 

Fot. Marcin Naderza

W niemal stuletniej historii Lasów Państwowych nie było jeszcze takiego huraganu. Wichura, która w nocy z piątku na sobotę (11/12 sierpnia) przeszła nad częścią Polski praktycznie zmiatając z powierzchni ziemi tysiące hektarów drzew w 6 rejonach kraju miała niespotykaną siłę. Najbardziej podczas huraganu ucierpiały tereny trzech Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych z: Torunia, Gdańska i Poznania. Mniej, ale również, poszkodowane zostały tereny dyrekcji ze Szczecinka, Wrocławia i Łodzi – informuje Katarzyna Kaczmarek – rzecznik prasowy RDLP w Gdańsku, cytując w komunikacie także wypowiedzi:

 

Fot. Marcin Naderza

– Tak ogromnych zniszczeń nie zanotowaliśmy nigdy dotąd podczas jakiegokolwiek zdarzenia losowego na Pomorzu. Siła szalejącego w naszym regionie wiatru była nieprawdopodobna, skala strat jest wciąż jeszcze trudna do opisania. Na chwile obecną – według szacunków z drugiej doby po przejściu kataklizmu – praktycznie ogołoconych z drzew zostało ponad 8.000 hektarów lasu. To 16 000 pełnowymiarowych boisk piłkarskich! W lasach mierzymy drewno objętościowo. Huragan powalił na Pomorzu 2 200 000 m3 drewna (to dane na poniedziałek, 14 sierpnia). Dla zobrazowania rozmiaru strat wystarczy powiedzieć, że drewnem tym można wypełnić 45 000 (!) dużych kontenerów. Gdyby zostały ustawione jeden za drugim, zapełniłyby trasę z Gdańska do Zakopanego! – mówi Adam Kwiatkowski, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku. – Niestety, straty wciąż rosną. Do wielu miejsc nie udało nam się jeszcze dotrzeć z powodu zablokowanych, nieprzejezdnych dróg. Nasze służby wraz ze strażakami, policjantami i ochotnikami już od 48 godzin pracują nad udrożnieniem wszystkich przejazdów – wiemy, że w niektórych leśniczówkach i osadach leśnych uwięzieni są ludzie (mamy z nimi łączność; są bezpieczni), chcemy jak najszybciej umożliwić im kontakt ze światem – dodaje dyrektor.

 

Fot. Marcin Naderza

– Na Pomorzu najbardziej ucierpiało Nadleśnictwo Lipusz. W 95% szkody powstały właśnie na jego terenie. Tak jak mniej więcej potrafimy oszacować straty w drzewostanie, na razie trudno jest określić starty w zwierzynie. Na pewno zniszczone zostały ostoje saren i jeleni (rejony te obfitują w tę właśnie zwierzynę), przestały istnieć siedliska ptaków chronionych – dodaje Marcin Naderza, zastępca dyrektora RDLP w Gdańsku. – Huragan zmiótł z powierzchni ziemi jeden pomnik przyrody, co z pozostałymi – okaże się, jak udrożnimy wszystkie przejazdy i dotrzemy we wszystkie zniszczone rejony naszej dyrekcji. Generalnie skupiamy się na jak najszybszym zapewnieniu przejezdności wszystkich dróg. To prawdziwy wyścig z czasem, po nawałnicy nastały upały, zaczyna się zwiększać zagrożenie pożarowe. Większość połamanych drzew, to drzewa iglaste. Obumarłe igły zaczynają wydzielać olejki eteryczne. To w połączeniu z ogromną suszą stanowić może mieszankę (dosłownie!) wybuchową. Apelujmy również o powstrzymanie się od wycieczek i wchodzenia do lasów. Nie tylko tych zniszczonych, także do lasów na terenie nadleśnictw, które z pozoru nie ucierpiały. Wycieczki takie mogą być bardzo niebezpieczne. Drzewa są nadwerężone – mogą być popękane, najmniejszy nawet podmuch wiatru może spowodować ich złamanie.

Dziesiątki samochodów odwiedzających zniszczone tereny blokują również i tak mocno zawężone drogi – ścigające się z czasem służby ratunkowe mają przez to bardzo utrudnioną pracę – wyjaśnia Naderza.

Przypominamy, ze z uwagi na zagrożenie został wprowadzony DO ODWOŁANIA zakaz wstępu do lasów Nadleśnictwa Lipusz, Cewice i Kościerzyna – napisano w komunikacie RDLP w Gdańsku.

Zakaz wstępu do lasów obowiązuje tez w niektórych nadleśnictwach w Borach Tucholskich, w części zarządzanej przez RDLP w Toruniu, np. w Nadleśnictwie Rytel.

 

Fot. Kazimierz Netka

Podsumowania skutków ataku żywiołu w nocy z piątku na sobotę (z 11 na 12 sierpnia 2017 roku), dokonali w poniedziałek, podczas konferencji prasowej, dr inż. Adam Kwiatkowski – dyrektor RDLP w Gdańsku; Marcin Naderza – zastępca dyrektora RDLP w Gdańsku; Katarzyna Kaczmarek – rzecznik prasowy RDLP w Gdańsku. Oto najważniejsze wiadomości, przekazane podczas wspomnianego spotkania:

Od Śląska przez Środkowe Pomorze ku Bałtykowi przeszła silna wichura. Najbardziej zniszczone zostały Bory Tucholskie W Pomorskiem najbardziej ucierpiało Nadleśnictwo Lipusz. Z wstępnych szacunków wynika, ze w tym Nadleśnictwie zostało powalonych około 2 mln metrów sześciennych drewna, w około pół godziny. Taka ilość drewna pozyskuje się tam zwykle w ciągu 20 – 25 lat.

To największy kataklizm od powołania w 1924 roku polskiej administracji lasów państwowych. Podobnie wyglądała Puszcza Piska, gdy wichura powaliła tam w 2002 roku olbrzymie połacie lasu. To, co zdarzyło się w piątek 11 sierpnia 2017 roku, to jednak dwa razy więcej strat niż 15 lat temu w Puszczy Piskiej.

Odnawianie się lasu w Borach Tucholskich po huraganie z 11 sierpnia, może potrwać kilkadziesiąt lat. Złamane zostały drzewa w wieku od kilkunastu do około 150 lat. Las w tych miejscach trzeba będzie odtwarzać, odnawiać. Coś co pielęgnowano przez półtora wielu, zostało zniszczone w ciągu 30 minut. Warto wiedzieć, że d gdy się odnawia las, to sadzi się 8 000 – 10 000 drzewek na hektar. W wieku nadającym ścięcia, np. sosny gdy liczy około 100 – 120 lat, tych drew jest zaledwie kilkaset – tysiąc sztuk na hektar. W międzyczasie dokonuje się tzw. trzebień; pozyskuje drzewa, które trzeba wyciąć. z różnych powodów. Podczas piątkowego huraganu zniszczone zostały drzewostany od młodników po najstarsze.

 

Fot. Marcin Naderza

Te drzewa, które nie zostały złamane, też umrą. Bo mają uszkodzone systemy korzeniowe.

Podczas oglądu miejsca katastrofy, do poniedziałku nie natrafiono na zabite, większe dziko żyjące zwierzęta. Może dlatego, że była to noc i jelenie, sarny dziki, żerowały w tym czasie na polach. Jednak, podczas katastrofy w Puszczy Piskiej w 2002 roku (6 000 ha lasów, 4 mln metrów sześciennych drewna powalonych) też nie było zabitych zwierząt, a do ataku przyrody doszło w dzień, 4 lipca – wspominał dr inż. Adam Kwiatkowski – dyrektor RDLP w Gdańsku.

Nie wchodźmy do lasu! Możemy się czuć bezpieczni w odległości dwóch wysokości drzewa, które może upaść; więc około 50 metrów od pnia jest krąg zagrożenia! Gdy jedno drzewo pada, może pociągnąć za sobą inne – ostrzegają leśnicy.

 

Na zdjęciu: Widok z samolotu na okolice siedziby Nadleśnictwa Rytel. Fot. P. Chybowski, M. Stopiński; RDLP w Toruniu.
O stratach informuje też na swej stronie internetowej Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu. W artykule autorstwa Mateusza Stopińskiego – rzecznika prasowego RDLP w Toruniu, czytamy:

Późnym wieczorem 11 sierpnia 2017 r. przez teren Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu przeszła nawałnica. Najbardziej ucierpiały nadleśnictwa położone w Borach Tucholskich.

Niestety, na terenie Nadleśnictwa Rytel poniosło śmierć dwoje dzieci przebywających na obozie harcerskim w Suszku, część uczestników jest rannych.

 

Fot. P. Chybowski, M. Stopiński

Leśnicy oceniają straty w drzewostanach i infrastrukturze, wiele dróg jest nieprzejezdnych. Jednostki państwowej i ochotniczej straży pożarnej udostępniają lokalne drogi i zabezpieczają mienie poszkodowanych. Część nadleśnictw nie ma prądu. Obowiązują zakazy wstępu do lasu.

Wstępne szacunki mówią o ok. 22,3 tys. hektarów zniszczonego lasu i ok. 3,6 mln metrów sześciennych przewróconych drzew (w woj. kujawsko-pomorskim w zasięgu RDLP – 8,0 tys. ha i 1,1 mln m sześc., w woj. pomorskim 14,3 tys. ha i 2,5 mln m sześc.). Planowo, w ciągu całego roku, we wszystkich nadleśnictwach toruńskiej dyrekcji, w ramach zrównoważonej gospodarki leśnej pozyskuje się łącznie 2 mln m sześc. drewna.

Szkody mają charakter powierzchniowy (zniszczone są całe drzewostany) oraz pojedynczy (pojedyncze drzewa). Największe straty zanotowały Nadleśnictwa: Rytel, Czersk, Runowo, Zamrzenica, Woziwoda, Szubin, Przymuszewo i Gołąbki.

Dyrektor RDLP w Toruniu Janusz Kaczmarek osobiście koordynuje działania jednostek Lasów Państwowych dotkniętych szkodami w Borach Tucholskich. Trwają pilne spotkania dotyczące koordynacji działań leśników i innych służb.

 

Fot. P. Chybowski, M. Stopiński

Przypomnijmy, że w 2012 r. przez Bory Tucholskie przeszła trąba powietrzna niszcząc 500 ha lasu i 142 tys. m. sześc. drzew. Leśnikom udało się uporządkować i odnowić ten teren – napisano na stronie internetowej RDLP Toruń.

Huragan zabijał i ranił ludzi, powalił drzewa, zniszczył dorobek życia wielu rodzin. Na tym nie koniec. Poległe drzewa tamują nurty wielu rzek. Wskutek tego może dojść do powodzi, podtopień. Do zapobieżenia tym kataklizmom potrzebne są większe siły.

– Informujemy, że w dniu dzisiejszym Wojewoda Pomorski Dariusz Drelich podjął decyzję o skierowaniu do gminy Rytel sił i środków Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej celem wsparcia administracji państwowej w sytuacji kryzysowej po ostatnich nawałnicach, jakie przeszły nad województwem pomorskim – powiadomiła nas, specjalnym komunikatem Małgorzata Sworobowicz – rzecznik prasowy wojewody pomorskiego. – Siły zostaną zaangażowane do prac przy udrożnianiu koryta rzeki BRDA w miejscowości Konigort (gm. Rytel, pow. chojnicki) w związku z niedrożnością koryta rzeki spowodowanej silnymi wiatrami z 11 i 12 sierpnia br. oraz w udrożnieniu przejazdu do zapory.

W celu udrożnienia koryta rzeki do pomocy zostaną zaangażowane m.in. 2 spycharki szybkobieżne, 2 zestawy niskopodwoziowe, 2 samochody ciężarowo – terenowe, 2 zestawy gąsienicowych transporterów pływających, 4 samochody ciężarowo – terenowe. W dyspozycji będzie ok. 60 żołnierzy, którzy wykonują konkretne zadania. Na miejsce wysłano również grupę rekonesansową, która ma dokonać rozeznania, czy potrzebne będą dodatkowe siły i środki.

Osobą odpowiedzialną za koordynację akcji w miejscowości Konigort jest komendant Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku – starszy brygadier Tomasz Komoszyński.

Dodatkowo informujemy, że służby wojewody pomorskiego stale monitorują sytuację w województwie. Służby energetyczne podejmują wszelkie możliwe działania nad przywróceniem energii elektrycznej we wszystkich gminach. Przejazdy kolejowe są drożne.

Wypłacane są pierwsze transze środków finansowych na wypłatę zasiłków celowych dla gospodarstw domowych z gmin dotkniętych przejściem huraganów i ulewnych deszczy oraz gradobicia. Są to kwoty do 6 tys. zł na gospodarstwo domowe – napisano w komunikacie.

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.