Turystyka. Woda w Bałtyku może nagle stracić na wartości. Dlatego, Związek Miast i Gmin Morskich  apelując do rządu o wsparcie, powinien popatrzeć dalej w przyszłość, bo pandemii może być więcej. Trzeba oferować wczasowiczom nie tylko to, co znajduje się na plażach czy na Kaszubach. Warto sięgnąć po unikaty, które stworzyli np. Kresowianie, Kociewiacy, Słowińcy, Borowiacy, mieszkańcy delty Wisły i Powiśla

Fot. Kazimierz Netka.

Pokazujmy obiekty i miejsca, które są mało znane, zwłaszcza cudzoziemcom. Budujmy potencjał turystyczny na bardziej atrakcyjnych fundamentach niż piasek, jeziora i lasy

Koronawirus zadał kolejny cios branży rekreacji i podróży. Nie ma w tym roku wyjazdów dzieci i młodzieży na zimowe ferie. Ośrodki wypoczynkowe, narciarskie znowu nie zarobią. Państwo obiecuje wsparcie zwłaszcza turystyce na południu kraju. Pomocy potrzebują również firmy znajdujące się w innych regionach, np. na północy kraju. Sprawą tą zajął się m.in. Związek Miast i Gmin Morskich (ZMiGM), mający główną siedzibę w Gdańsku.

– Działając na prośbę miast i gmin nadmorskich, Zarząd Związku postanowił zwrócić się do Premiera RP w sprawie pomocy branży turystycznej nie tylko dla gmin południowych Polski. Treść przekazanego na ręce Premiera Apelu znajduje się w załączeniu – napisał do nas Marcin Makowski – dyrektor Biura Związku Miast i Gmin Morskich.

Oto treść przekazanego na ręce Premiera Apelu, który podpisał Andrzej Bojanowski – prezes zarządu Związku Miast i Gmin Morskich:

Źródło ilustracji: ZMiGM

Nadmorskie samorządy czują się pokrzywdzone. Niech jednak we własnym zakresie skuteczniej zabiegają o turystów. Już teraz, a nie dopiero po pandemii. Posiadają przecież nie tylko kaszubskie lasy i jeziora. O lepszych atrakcjach nie chcą powiadamiać turystów? Jeżeli przyczyną tego nieinformowania jest nacjonalizm, to lepiej zmienić nastawienie do swych sąsiadów, bo nacjonalizm może się obrócić przeciw nacjonalistom, których, na szczęście, podobnie jak faszystów, na razie nie widać.

Świat po pandemii może wyglądać zupełnie inaczej. Zmienić się mogą oczekiwania i upodobania ludzi. Niewykluczone, że staniemy się ostrożniejsi i więcej uwagi zwracać będziemy na to, co naprawdę jest godne zobaczenia. A woda w Bałtyku może nagle stracić na wartości, na znaczeniu. I to z dnia na dzień, co nadmorski biznes turystyczny powinien mieć na uwadze, chyba, że chce zrezygnować z przyjmowania gości i przestawić się na świadczenie usług w zakresie turystyki wyjazdowej.

Dlatego, nie zapominajmy o tym, czego dokonali np. Olędrzy i Kresowianie. Nie marnujmy tego, co posiadają Kociewiacy. Wykorzystajmy te zasoby do przyciągania turystów w Pomorskie.

Można bowiem odnieść wrażenie, że Pomorskie nie umie posługiwać się swymi atutami. Marnuje np. silne „magnesy” na wczasowiczów, miłośników historii, kultury. Pomorzanie nie dostrzegają jak cennymi zabytkami są m.in. Biblia Gutenberga (znajdująca się w Pelplinie na Kociewiu) i Biblia Gdańska (znajdująca się w Gdańsku). Czyżby dlatego nie było w PCIT należycie wyeksponowanych wiadomości na temat tych ksiąg, bo znajdują się one poza terenem Kaszub?

Tymczasem, Pomorskie liczy, że rząd sypnie im pieniędzmi. Najpierw trzeba włożyć trochę pracy w ulepszenie promocji regionu.

Na zdjęciu: Dom podcieniowy na Żuławach. Fot. Kazimierz Netka

Gdy Polska, w tym Pomorskie, starały się o powierzenie Gdańskowi zorganizowania Jamboree ‘2023 – światowego zlotu harcerzy i skautów, nie wykorzystano najważniejszych atutów, znajdujących się na północy naszego kraju. Być może dlatego przegraliśmy z Koreą Południową.

Popełniliśmy błąd, czyniąc atut z jezior i lasów podczas starań Polski o powierzenie nam zorganizowania Jamboree ‘2023. Zapomnieliśmy o Żuławach – na których owo Jamboree miało mieć główny kampus (na Wyspie Sobieszewskiej). Na opisaniu Żuław należało się wówczas skoncentrować. Żuławy to przecież unikatowe dzieło międzynarodowe; pokazanie tej części Polski miałoby duże znaczenie i być może zaważyłoby na ostatecznej decyzji, dotyczącej tego, który kraj ma zorganizować Jamboree ‘2023.

Może oprócz wykorzystywania w promocji wody i piasku na Kaszubach, warto też sięgnąć Polski po posiadaną przez Kociewiaków Biblii Gutenberga, zadbać o pokazanie tego, co w ciągu wieków dokonali reprezentacji różnych narodów na Żuławach i gdzie indziej na nadmorskich nizinach? Może warto pochwalić się tym, co powstało dzięki Kresowianom? To są unikatowe dzieła; opłaci się na ich podstawie opracować odpowiednie produkty turystyczne dla cudzoziemców i przedstawiać je na międzynarodowych oraz krajowych targach wypoczynku i podróżowania.

Na zdjęciu: Ekspozycja reprintu Biblii Gutenberga w Muzeum Diecezjalnym w Pelplinie. Fot. Kazimierz Netka.

Przede wszystkim jednak powinniśmy ukazywać wielkie bogactwo etniczne Pomorza i delty Wisły, podkreślając, że oprócz Kaszubów mieszkają tu również m.in. Arabowie, Białorusini, Borowiacy, Chińczycy, Czesi, Karaimi, Kociewiacy, Krajniacy, Kresowianie, Litwini, Łemkowie, Niemcy, Olędrzy, Ormianie, Powiślanie, Romowie, Rosjanie, Słowacy, Słowińcy, Tatarzy, Ukraińcy, Żuławianie, Żydzi oraz wiele innych grup, reprezentujących różne społeczności i narody świata.

Myślmy o przyszłości. Budujmy pomorski potencjał turystyczny na bardziej atrakcyjnych fundamentach niż jeziora i lasy.

Wody Bałtyku też są niepewne. Wykorzystajmy więc walory, dotychczas niedoceniane, marnowane, traktowane po macoszemu. Zrezygnujmy z nacjonalizmu, bo on pomorską gospodarkę, zwłaszcza turystyczną, doprowadzi do upadku.

Na zdjęciu: Biblia Gdańska pokazana w 2017 roku na wystawie w Zielonej Bramie w Gdańsku. Fot. Kazimierz Netka

W Pomorskiem trzeba sięgnąć po te atuty regionu, które dotychczas są wręcz ukrywane przed turystami; powinniśmy ukazać swe całe bogactwo historyczne, etniczne, kulturowe, naturowe, biznesowe, a także nowoczesność Polski, w tym Pomorza i delty Wisły. Nie można tych zasobów traktować wybiórczo, przedstawiając turystom tylko niektóre elementy pomorskiego piękna.

Kazimierz Netka

Czytaj również na portalu: netka.gda.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.