Będzie mniej studentów na uczelniach. Około 30 lat temu, kto się dostał na studia, był niemal tak szczęśliwy, jakby wygrał miliona w totolotka. Takie czasy mogą wrócić?

Gowin: policzymy proporcję między uczonymi a studentami. Optymalny model to 1:12.

Przyjmowanie na studia może się zmniejszyć nawet o połowę.

Na zdjęciu powyżej: Gmach główny Politechniki Gdańskiej. Uczelnia ta prowadzi zajęcia wyrównawcze, przygotowawcze, uzupełniające – dla osób, przyjętych na I rok. Po to, by dać im większe szanse przetrwania na uczelni. Fot. Kazimierz Netka.

Kiedyś z dostaniem się na studia było niemal tak trudno, jak z wygraniem miliona w totolotka. Teraz, studiować może prawie każdy maturzysta; bywa, że bez egzaminów wstępnych. To się jednak ma zmienić, bo rząd pragnie, by studentów było mniej, nawet o połowę, a więcej pracowników naukowych na uczelniach. Chodzi o podwyższenie jakości kształcenia.

Źródło: www.kurier.pap.pl

Nowy sposób finansowania uczelni, oparty o proporcję między liczbą pracowników naukowych, a liczbą studentów, podniesie poziom kształcenia – uważa wicepremier Jarosław Gowin.

Wicepremier, minister nauki uczestniczył w Kongresie Samorządowym w Opolu, gdzie przedstawił koncepcję zmiany zasad finansowania uczelni.

html

Stracą prawie wszystkie uczelnie ekonomiczne z wyjątkiem SGH
Fot.Fotolia

Nowy algorytm finansowy odejdzie od związku pomiędzy poziomem finansowania uczelni a liczbą studentów. Ma zostać wprowadzony model skandynawski, który przewiduje, że poziom finansowania jest skorelowany nie z liczbą studentów, ale z czynnikiem jakościowym, jakim jest proporcja pomiędzy liczbą studentów a liczbą pracowników naukowych.

„Konsekwencją będzie podniesienie jakości kształcenia” – powiedział Jarosław Gowin.

„Do tej pory tak naprawdę rozstrzygającym elementem czy składnikiem finansowania jest liczba studentów, co w warunkach niżu zrodziło zjawisko swoistej pogoni za studentem, powodując obniżenie poziomu wymagań” – przypomniał.

– Skandynawowie doszli do wniosku, że optymalna proporcja to jest 1:12, bo wtedy są szanse na kształcenie na naprawdę wysokim poziomie. My przyjmujemy tutaj pewien margines bezpieczeństwa i chcemy w sposób najwyższy finansować uczelnie, gdzie byłaby proporcja 1 pracownik naukowy na 11 – 13 studentów – dodał Jarosław Gowin.

– Jeżeli będzie ich mniej albo, co znacznie częstsze, więcej – w Polsce są uczelnie publiczne, które w dodatku roszczą sobie pretensje do tego, żeby być czołowymi polskimi uczelniami, tam jest proporcja np. 1 pracownik naukowy na 25 lub 27 studentów – no to takie uczelnie będą na tym finansowo tracić – mówił.

Jak poinformował, wyniki pierwszych symulacji wskazują, że uczelnie powszechnie uchodzące za kształcące na najwyższym poziomie na tym algorytmie korzystają. Stracą natomiast – jak mówił – te, które kształcą masowo, a są to prawie wszystkie uczelnie ekonomiczne za wyjątkiem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP
wk/Kurier PAP

Źródło: www.kurier.pap.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.