Czystka etniczna w Pomorskiem c.d. 60 lat dyskryminowania niekaszubskich społeczności. Niefortunne sformułowanie: Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie – od 1964 roku jest źródłem krzywdzenia około 2 milionów osób. Nasilenia tej dyskryminacji możemy się spodziewać w 2024 roku – wówczas Gdańsk ma być wcielony – co najmniej symbolicznie – do Kaszub

Na zdjęciu: Napis: Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, sugerujący, że w Pomorskiem liczą się tylko Kaszubi, a inne społeczności mało znaczą albo nie istnieją. Fragment ekspozycji w sezonie urlopowym. Fot. Kazimierz Netka.

Można odnieść wrażenie, że ktoś chce ukształtować województwo pomorskie według zasady: ein volk, ein land. Sprzyja temu wojna na Ukrainie

Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie – co może oznaczać takie zdanie? Na przykład to, że w województwie pomorskim żyją prawie wyłącznie Kaszubi, a innych społeczności tam nie ma, zaś jeśli są to mało znaczą. Tymczasem, właśnie ci rzekomo mało znaczący, poniżani przy użyciu stwierdzenia: Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, niekaszubscy obywatele Pomorza oraz dolnej Wisły mieli i mają największe zasługi dla Pomorza (w tym dla Kaszub i Kaszubów), dla delty Wisły. Od starożytności (kupcy z Cesarstwa Rzymskiego, Święty Wojciech), od średniowiecza (rycerz z Kociewia był pierwszym wojewodą pomorskim – reprezentantem króla Polski), w XIX wieku (najbardziej zasłużony nadburmistrz Gdańska urodził się na Kociewiu; architekt urodzony na Żuławach zbudował m.in. gdańskie wodociągi), a zwłaszcza po I i po II wojnie światowej (Kresowianie – ekspatrianci, a także inni imigranci) rozwijają tu, w Gdańsku naukę, medycynę, kulturę, przemysł, tworzą miejsca pracy również dla Kaszubów.

W 2024 roku minie 60 lat od utworzenia zdania: Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. Przez ponad pół wieku, zakłamywało ono, to zdanie i posługujące się nim osoby rzeczywisty obraz bogactwa kulturowego i etnicznego województwa najpierw gdańskiego, obecnie pomorskiego, sugerując, że cały ten obszar jest równoznaczny z granicami Kaszub. To jest 60 lat bombardowania ludzi sugestiami, że w województwie gdańskim, a dzisiaj w województwie pomorskim istnieją prawie wyłącznie Kaszuby i Kaszubi.

Można odnieść wrażenie, że ktoś chce ukształtować województwo pomorskie według zasady: ein volk, ein land. Niekoniecznie chodzi tu o przetarcie szlaku dla Niemców, bo być może skorzystają na tym również inni.

Ktoś, kto wówczas, prawie 6 dekad temu, wymyślił określenie: Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie oraz ci, którzy wprowadzili je do powszechnego stosowania aż do dzisiaj, zachowali się ciut nieroztropnie. Spowodowali bowiem, że poprzez używanie zestawienia słów: Kaszuby i Pomorze zaczęto pomniejszać znaczenie ludzi najbardziej zasłużonych, czyli niekaszubskie społeczności żyjące w ówczesnym województwie gdańskim, a dzisiaj w województwie pomorskim. Wywyższani są zaś Kaszubi.

Powyżej, na ilustracji, na białym tle: nazwy najbardziej zagrożonych wyniszczeniem przez rasę panów grup społeczno – kulturowych i etnicznych w województwie pomorskim, w Polsce. (opr. K.N.). Źródło mapy podstawowej: PPWK.

Na margines zostały zepchnięte takie grupy etniczne, społeczne, kulturowe jak: Kresowianie – ekspatrianci, Słowińcy, Żydzi, Tatarzy, Arabowie, Kociewiacy, Borowiacy, Powiślanie, Żuławianie, Łemkowie, Bojkowie, Ukraińcy, Krajniacy, a także wiele innych społeczności; imigrantów ze wschodu, z centrum Polski, z południa. A każda, nawet licząca zaledwie kilku członków społeczność, a także każda osoba powinny być traktowane jednakowo.

Tymczasem, od prawie 60 lat czyli od 1964 roku, trwa systemowe dyskryminowanie niekaszubskich społeczności, wymazywanie ich z pamięci nie tylko mieszkańców Pomorza, Polski, ale również świata. Krzywdzonych jest około 2 milionów mieszkańców województwa pomorskiego. Zamiast łagodzić tę dokuczliwość, sytuacja jest zaogniania, poprzez stosowanie różnych odmian i różnych zestawień wyrazów z określenia: Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. W użyciu, w tym urzędowym, pojawiają się takie zestawienia słów jak: Kaszuby i Pomorze; Kaszubsko – Pomorskie; Pomorze i Kaszuby itp., dodatkowo poniżające niekaszubskie społeczności, a także potęgujące niszczenie dorobku niekaszubskich obywateli województwa pomorskiego. Jest to tym bardziej groźne, że owe słowa są używane przez uznawane za wiarygodne instytucje publiczne państwowe i samorządowe. W konsekwencji takie sugestie, że w Pomorskiem istnieją prawie wyłącznie Kaszuby, przekazywane są dalej w świat, i przez to dyskryminacja i czystka etniczna w Pomorskiem uzyskuje wymiar nie tylko krajowy ale i globalny.
W tym procederze dyskryminowania niekaszubskich społeczności wykorzystywane są różne metody, instrumenty, narzędzia, sposoby. Z naszych ustaleń wynika, że do lansowania Kaszub i Kaszubów wykorzystywane są instytucje publiczne: państwowe i samorządowe. Skutecznymi narzędziami, oddziałującymi zwłaszcza na podświadomość, są w tej dyskryminacji państwowe media publiczne, zmuszone do tego: Telewizja Polska S.A. oraz Polskie Radio.

Lista przypadków wykorzystywania konferencji, publikacji, wystąpień, stron internetowych, miejsc publicznych do wywyższania Kaszubów i poniżania innych mieszkańców województwa pomorskiego jest długa. Poniżej przedstawiamy przykłady:

Wpis autorstwa instytucji samorządowej. Podkreślono następujący fragment: „Charakterystyczną grupą etniczną, która zamieszkuje Pomorze, są Kaszubi”:

Wpis autorstwa instytucji państwowej (podkreślono fragment sugerujący, że w województwie pomorskim liczą się tylko Kaszubi):

Z naszego rozeznania wynika, że w 2024 roku, czyli niemal dokładnie w 60. rocznicę wprowadzenia do użytku słów: „Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie”, Gdańsk ma zostać symbolicznie wcielony do Kaszub; ma być ogłoszony stolicą Kaszub. Sprzyja temu wojna, tocząca się za naszą wschodnią granicą. Gdy na Ukrainie są rosyjskie ataki, cała uwaga świata jest tam kierowana, więc destruktorzy wykorzystują ową wojnę do rozmiękczenia, osłabienia województwa pomorskiego, a więc do zaszkodzenia również Polsce.

Z naszych spostrzeżeń wynika, że do ogłoszenia Gdańska stolicą jednej grupy społecznej, etnicznej, przygotowane są niektóre organizacje. To byłoby dość dziwne, gdyby do Gdańska – miasta równości – tylko jedna grupa uzyskała większe prawa niż inne. Do tej pory żadna społeczność niekaszubska, nawet ta najbardziej zasłużona, takich żądań uznania Gdańska za swą stolicę nie wysuwała.

Dążenie wyodrębniającej się w Pomorskiem rasy panów do oznaczenia Gdańska, do ogłoszenia Gdańska stolicą Kaszub jest więc bardzo dziwne. Tym bardziej zdumiewające, że Gdańsk i Kaszuby się ze sobą nie stykały. Gdańsk od dawna jest stolicą całego województwa, w tym również stolicą delty Wisły czyli Mierzei Wiślanej i urodzajnych Żuław, które od wieków karmiły gdańszczan. Wydawać się może iż rasa panów przejawia szowinizm i niechętnie jest nastawiona do niekaszubskich społeczności, pragnie wymazać je z mapy, z pamięci ludzkości, usiłuje przywłaszczyć sobie cudze dokonania, zasługi oraz terytoria.

Na ilustracji: przybliżony zasięg Żuław – delty Wisły (czerwona linia, opr. K.N.). Źródło mapy podstawowej: PPWK.

Podsumowując: wprowadzenie do użytku 60 lat temu sformułowania: Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie było trochę nieroztropną decyzją. Określenie to gloryfikuje, wyróżnia jedną tylko społeczność: Kaszubów i wprowadza w błąd. Wykreśla z wyobraźni oraz z wiedzy ludzi świadomość istnienia w Pomorskiem wielu społeczności, zwłaszcza tych najbardziej zasłużonych dla rozwoju regionu. Było jednak dość czasu: 60 lat – by błąd ów skorygować i dyskryminację niekaszubskiej ludności ukrócić. 60 lat wyrządzania krzywd społecznościom o innej nazwie niż Kaszuby, to bardzo długo i dość przykry okres dla niekaszubskich społeczności w województwie pomorskim. Czas pomyśleć o rekompensatach, o zadośćuczynieniu tym dyskryminowanym mieszkańcom województwa.

Zjawisko dyskryminowania niekaszubskich społeczności w Polsce, w województwie pomorskim, jest warte zbadania przez naukowców, krajowych i zagranicznych. Jest to bowiem temat, problem, destrukcyjny proces, wymagający rozpoznania, gruntownego opisania przez przedstawicieli różnych dyscyplin nauki.

Ten proceder musi zostać dokładnie przeanalizowany przez niezależnych badaczy, na przykład przez takich, którzy nie mają powiązań z organizacjami kaszubskimi. Nie chodzi tu o brak zaufania do organizacji kaszubskich, bo to bardzo zacne instytucje, ale o to, by nikt nie pomyślał, że na opracowania naukowe dotyczące zjawiska wyniszczania kulturowego i etnicznego Pomorza w XXI wieku, ktokolwiek miał wpływ.

Kazimierz Netka

Proszę, czytaj również na portalu: netka.gda.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *