Hej, Sokoły, omijajcie gdańskie doły!

Właściwie, trzeba powiedzieć jednoznacznie: inwestorzy, omijajcie Gdańsk dużym łukiem! Po tym, co spotkało biznesmena zamierzającego wznieść wieżowce na tzw. Młodym Mieście.

Kto jeszcze zechce utopić pieniądze w stolicy województwa pomorskiego?

Deweloper – biznesmen rozwijający gospodarkę regionu, budownictwo – chce w Gdańsku zostawić grube miliony, budując wieżowce na zaniedbanym terenie. Zgodnie z prawem, po wszelkich uzgodnieniach. Nagle, komuś się to spodobało. Nie będzie obcy nam tu wież stawiał! I deweloper ów otrzymał list z apelem, by nieco zmienił swe plany. Pod pismem do owego inwestora widnieje ze siedemdziesiąt podpisów.

IMG_3714

Na zdjęciu: Dziura przy ul. Rajskiej i Heweliusza w centrum Gdańska. Widok z Domu Technika. Fot. Kazimierz Netka.

Gdańsk, miasto wolności solidarności, od wieków otwarte dla świata, od wieków budowane przez ludzi z różnych krajów, teraz jakby się zamykało! Skąd tyle niechęci do przybyszy, do biznesmenów, gotowych włożyć w odbudowę Gdańska olbrzymie kwoty? W odbudowę po II wojnie światowej i po tzw. transformacji.

Wystosowanie przez grupę 70 pisma do biznesmena, który już uzyskał zgodę na postawienie wieżowców, można uznać za przejaw agresji tej grupy 70 wobec tego inwestora. Wymuszanie zmiany jego decyzji to zaś zmuszanie do tego, by stracił miliony. Można wysnuć następujący wniosek: inwestujesz w Gdańsku, nie bądź pewny dnia ani godziny.

Sytuacja ta trochę przypomina scenę z filmu, ilustrującego działania gangsterów.

Reprezentanci mafii przychodzą do restauratora.

– Jesteś nam winien pieniądze – mówią. – 5 tysięcy.

– Jak to, przecież miałem wam płacić 3 tysiące.

– Przepisy się zmieniły – uzasadniają reprezentanci mafii.

Oczywiście, chodzi o prawo mafijne. Trudno się oprzeć wrzeniu, że w przypadku wieżowców na Młodym Mieście sytuacja wygląda podobnie. Oficjalne przepisy się nie zmieniły, ale mimo to grupa ludzi che zmusić biznesmena do tego, by podjął decyzje, dla niego niekorzystne.

IMG_3727

Na zdjęciu: Jak widać, dziury w Gdańsku mogą być. Wara stawiać wieżowce! Te, wysokościowce, które widać na fotografii, wzniesiono w czasach PRL-u. Fot. Kazimierz Netka.

Trudno nie uznać, że sygnatariusze listu chcą nakłonić biznesmena do niekorzystnego rozporządzenia swym mieniem. Kodeks karny zawiera w tym zakresie konkretny paragraf, przewidujący kary za takie nakłanianie.

Biznesmen chce zagospodarować teren zdegradowany. W Gdańsku właśnie trwa dyskusja o tym, jak takie miejsca zrewitalizować. Zdegradowanych terenów naliczono dziewięć. Pięć ma być poddanych ożywieniu. Na resztę brakuje pieniędzy. A tu z nieba spada bogaty biznesmen. I się go zniechęca. Najbardziej niepokojące jest to, że w owej siedemdziesiątce sygnatariuszy listu do budowniczego wieżowców, są przedstawiciele mediów. Oni, reprezentanci środków masowego przekazu, powinni zachować neutralność. A już opowiedzieli się po jednej ze stron. Proponuję, by gdańska septuaginta przeczytała sobie „Septuagintę”. Tam może znajdą wskazówki jak postępować w życiu, jak traktować bliźnich.

A teraz wracając do potrzeb inwestycyjnych: Gdańsk to miasto dziurawe. Kto nie wierzy, niech pójdzie na styk ul. Heweliusza i Rajskiej. Tam zobaczy dziurę dziur. To „najwspanialsze” zagłębienie w gdańskiej ziemi. Oczywiście jest wiele innych. Czy po tym, jak potraktowano inwestora na Młodym Mieście, jeszcze ktoś bogaty zechce w gdańskim dziurawym gruncie utopić pieniądze?

IMG_3710

Na zdjęciu: Dziura zasłonięta parawanem. Gdyby była mniejsza, przykryto by ją wojskową siatką maskującą? Fot. Kazimierz Netka

Niepewność jest coraz większa. Gdańsk, miasto otwarte dla świata, staje się zaściankowym. Kilka lat temu próbowali zawładnąć nim kaszubscy nacjonaliści. Działali metodą faktów dokonanych. Na granicach miasta umieścili swe znaki. To nie budzi zaufania inwestorów. Kto tu rządzi? – można zapytać. Delikatnie przypominamy, że Gdańsk to miasto Kresowian; Oni po II wojnie światowej odbudowali stolicę województwa pomorskiego.

Potrzebna jest stabilność. Poparcie dla prezydenta Gdańska. Okazuje się bowiem, że w Gdańsku są ludzie próbujący przepisy naginać i to się im udaje. Jeśli prawa naciągnąć się się nie da, to próbują nagiąć biznesmena…

Sokoły, biznesmeni, twórcy miejsc pracy, uważajcie. W Gdańsku jest dużo niebezpiecznych dołów…

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.