Kibolom pobłażają, nad kobietą się znęcają

Samorządowcy z Gdańska śmiało atakują nauczycielkę. Brakuje im odwagi, by stawić czoła kibolstwu…

Nowa cenzura w mieście wolności

Minęło wiele lat od zlikwidowania Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (GUKPPiW). Urząd ten został skasowany formalne w kwietniu 1990 roku, ale już po wygranej „Solidarności” w wyborach 4 czerwca 1989 roku, w rzeczywistości prawie nie pełnił swej funkcji.

W błędzie jest ten, który myśli, że takiej kontroli i jej następstw obecnie nie ma. Istnieje ona, a ostatnio przybrała na sile w mieście wolności i solidarności, czyli w Gdańsku. Ćwierć wieku po zniknięciu GUKPPiW.

Oto niemal dokładnie w 25. rocznicę utraty mocy sprawczej przez GUKPPiW, instytucje różnego rodzaju nie mogą się powstrzymać od potępiania uczynków i słów jednej nauczycielki. Za to, że ośmiela się głośno wyrażać własne opinie. ża to, co powiedziała podczas posiedzenia Rady Miasta. za to, że sprzeciwiła się pochodowi, na który urząd wydał zgodę. Okazuje się, że w Gdańsku to tak zupełnej swobody wypowiedzi nie ma.

Zmasowane ataki na gdańską nauczycielkę  są z różnych stron. Politycy, podparci urzędami, które zajmują, popisują się w mediach. Jak kobieta śmiała wypowiedzieć :takie” słowa, o byłym premierze – dziwią się. Chodzi zaś o to, co powiedziała na temat Tadeusza Mazowieckiego. I o to, co mówiła i robiła, próbując przeciwstawić się ulicznej demonstracji – Marszowi Równości. Czy naprawdę do kontroli widowisk, wypowiedzi jest wyłącznie urząd, a obywatel nie powinien zbyt głośnio się sprzeciwiać?!

IMG_2363

Na zdjęciu: Przeciwko temu pochodowi protestowała, 30 maja 2015 roku, pani nauczycielka. Zapomniała, że do kontroli publikacji, widowisk, od wielu dziesiątków lat uprawniony jest… urząd, a nie obywatel?

Oczywiście, można przypuszczać, że urzędnicy – politycy sprawujący władzę – mają rację. Niech jednak równie stanowczo, równie często co przeciw słowom i uczynkom pani radnej – nauczycielki, opowiadają się przeciwko poczynaniom kiboli.

Tymczasem, kibice piłki nożnej, spokojnie sobie napadają na pociągi, na domy. Jedynym, który wyraźnie przeciwstawia się takiemu chuligaństwu pochodzenia futbolowego, jest wojewoda pomorski – przedstawiciel władzy państwowej.

Samorządowcy trójmiejscy wolą wypowiadać mało słów na temat pseudokibiców (którzy próbowali zakłócić Marsz Równości), albo milczą. Są za to głośni, gdy trzeba skrytykować kobietę. Chuliganów się boją? A może bandyckie widowiska są milej w Gdańsku widziane niż protesty pojedynczych osób?

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.