Lotnisko Gdynia-Kosakowo jest potrzebne nie tylko Pomorzu

ANTYMUSZKIETEROWIE

Wszyscy za jednego, jeden za wszystkich. Tak było w gronie muszkieterów. W gremium pomorskich samorządów bywa różnie. Dowodzi tego oświadczenie, jakie zostało wydane w związku z decyzją Komisji Europejskiej dotyczącej budowy portu lotniczego Gdynia-Kosakowo. Trzech samorządowców: marszałek województwa praz prezydenci Gdańska i Sopotu, odcięło się od dokonań czwartego, który do budowy tego lotniska doprowadził.

Przypomnijmy, że Komisja Europejska nakazała Polsce odzyskanie od portu lotniczego Gdynia-Kosakowo nienależnie wypłaconej pomocy państwa. Co wcale nie świadczy, że ta pomoc rzeczywiście była niepotrzebna, błędnie przyznana. Trzeba walczyć o zmianę decyzji KE.

Niestety, prezydent Gdyni, Wojciech Szczurek, pozostał sam. To przypadek niemal bez precedensu w historii Europy, kiedy rycerza pozostawia się samego na placu boju.

Nie pomogli prezydentowi Gdyni ani koledzy trójmiejscy samorządowcy, ani rząd, ani europosłowie czy członkowie polskiego parlamentu.

Gdyby w Pomorskiem dziennikarstwo działało normalnie, nikt by nie ośmielił się wydać oświadczenia przeciw prezydentowi Gdyni w sprawie lotniska. Bałby się bowiem krytyki. A gdyby już taki błąd popełnił, to starałby się go naprawić.

Co można, a nawet trzeba więc zrobić? Przeciętni ludzie mogą nie wiedzieć, na jakiej podstawie zapadają decyzje w Komisji Europejskiej, jak stanowione jest prawo, także przez Parlament Europejski. Szefowie samorządów znają te zasady. Otóż, jedną z najważniejszych podstaw podejmowania decyzji w KE i PE jest lobbing, czyli namawianie urzędników Komisji i europosłów. Takich lobbystów, namawiaczy w Unii Europejskiej są dziesiątki tysięcy i mają oni podstawy prawne do działań. O tym może nie wiedzieć zwykły obywatel. Natomiast sprawujący władzę, parlamentarzyści, maja obowiązek zdawać sobie z tego sprawę. Mogą włączyć się w owo „namawianie”. Lub skłonić do tego pomorskich i polskich lobbystów (mamy w Brukseli np. Regionalne Biuro Województwa Pomorskiego, kilku europarlamentarzystów, jednego komisarza).

Wywalczenie zmiany decyzji KE nie powinno być trudne. Trzeba jednak chcieć zacząć działać, czyli lobbować, przekonywać decydentów w UE.

Tym bardziej, że lotnisko w Gdyni – Kosakowie może być potrzebne. Pomorzu, Polsce, Europie. Wzmocni konkurencyjność gospodarki Pomorskiego w Europie.

Unia Europejska przeznaczyła setki miliardów euro dla krajów śródziemnomorskich, by ratować je przed upadkiem. Do zagrożenia tych krajów upadkiem doszło nie wskutek zbyt śmiałych inwestycji, lecz m.in. wskutek nadmiernej konsumpcji, czyli „przejedzenia” pieniędzy w tych krajach. W Gdyni chodzi o konkretną inwestycję i zaledwie (w porównaniu z wydatkami na rzecz południowej Europy) niespełna 100 mln złotych. Wystarczy trochę powalczyć… Warto, bo lotnisko bez mgły może mieć duże znaczenie dla zagranicznych biznesmenów – tych prowadzących w Trójmieście interesy, albo rozważających ulokowanie w Pomorskiem swego kapitału.

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.