O klimacie i plastiku w Sopocie. W tym roku powstaną biodegradowalne woreczki foliowe – mówił Reinhard Schneider – partner zarządzający i właściciel firmy Werner & Mertz. Ziemia otrząśnie się jak żubr ze śniegu i wszyscy pospadamy – ostrzegał aktor Marcin Dorociński.

Fot. Kazimierz Netka

Podczas debaty pt. „Czyste oceany bez plastiku – wizja czy przyszłość?” Niemcy i Polacy przekonywali, że oceany mogą być chronione przed plastikiem.

Producent środków czystości proponuje światu innowacyjne recyklowanie (powtórne wykorzystanie) plastiku

Nie dość, że produkujemy gazy cieplarniane, to dodatkowo zatruwamy Ziemię, wodę i powietrze, czyli również ludzi. Można i trzeba temu skutecznie przeciwdziałać. Powinniśmy sprzątać nie tylko po sobie, ale również po innych…

Fot. Kazimierz Netka

Plastik do łask przywracany – tak można nazwać niektóre treści wypowiedzi, filmów podczas dyskusji, która toczyła się w czwartek, 17 października 2017 roku, w Centrum Konferencyjnym hotelu Sheraton w Sopocie. To dziwna ocena spotkania, w sytuacji, gdy po oceanach pływają duże wyspy z odpadów plastiku, zapowiadane są zakazy używania wyrobów plastikowych, niektóre już obowiązują. A jednak…

Plastik to bowiem jeden z najcenniejszych wynalazków ludzkości. Gdyby nie owo tworzywo, pewnie świat byłby jeszcze bardziej zniszczony; ogołocony z lasów; podziurawiony w poszukiwaniu rud metali. Jednak, co z odpadami plastikowymi zrobić? Przecież niektóre z plastikowych wyrobów degradują się same w ciągu nawet 1000 lat, a spalanie ich emituje trujące substancje i gazy cieplarniane. Po co więc plastikowi dawać adwokata?

Fot. Kazimierz Netka

Być może tworzywo to wróci jednak do łask. Nawet nieplastikowe opakowania, gdy są produkowane, przyczyniają się do powstawania gazów cieplarnianych (np. dwutlenku węgla) i innych niechcianych substancji. Jakie są szanse na rehabilitację plastiku i czy one istnieją? O tym rozmawiali w Sopocie m.in. Barbara Chrząstowska – prezes polskiej filii firmy Werner & Mertz; Reinhard Schneider – partner zarządzający i właściciel firmy Werner & Mertz w piątym pokoleniu, laureat Niemieckiej Nagrody Ochrony Środowiska 2019; Marcin Dorociński – aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, autor książki,działacz społeczny na rzecz ochrony środowiska i zwierząt, laureat POLITYKI 2018, ambasador WWF; Marcin Meller – polski historyk, dziennikarz i prezenter telewizyjny, dyrektor wydawniczy Grupy Wydawniczej Foksal – moderujący debatę, której tytuł brzmiał: „Czyste oceany bez plastiku – wizja czy przyszłość?”.

Fot. Kazimierz Netka

Film pt. „100 procent do butelek, nie do oceanu”, przedstawia poglądy firmy na problem tworzyw sztucznych. Jesteśmy w posiadaniu rekordu świata w dostarczaniu w postaci opakowań materiału pochodzącego w 100 procentach z recyklingu. Łącznie dostarczyliśmy prawie 300 mln butelek, które mamy w obiegu zamkniętym – relacjonował na filmie właściciel firmy. W porównaniu do produkowania nowego plastiku z nowej ropy naftowej, przy produkcji z butelek, które są w obiegu zużywamy znacznie mniej energii. To jest coś co chcemy wnieść do innych dziedzin, do innych dostawców, innych firm. Także do przemysłu spożywczego, bo to otwarta innowacja. Okres, gdy plastik jest jednym z głównych źródeł odpadów, może być przezwyciężony – stwierdza Reinhard Schneider – właściciel firmy Werner & Mertz.

Fot. Kazimierz Netka

Plastik jest idealnym surowcem dla gospodarki w obiegu zamkniętym, jeśli użyjemy go w odpowiedni sposób. Gdy plastik kończy w oceanie, jest już za późno. Jedynie niewielka część plastiku znajdująca się w oceanie, pływa po powierzchni. Eksperci twierdzą, że to mniej niż 1 procent. W ten sposób nie zbierzemy zbyt wiele materiału. Dlatego jest ważne by unikać przedostawania się plastiku do oceanu. I Frosch stara się temu przedostawaniu się przeciwdziałać.

Film pt. „Co wiemy o plastiku?” jest przeglądem historii. Plastik powstał 100 lat temu. Dzisiaj wiele produktów zrobionych jest z plastiku. Materiał ten nie stanowi problemu, ale sposób,w jaki go używamy – już tak. Pierwotnie miał służyć do wytwarzania produktów jednorazowych, których rozkład twa wiele lat – ze względu na odporność i trwałość. Balonik rozkłada się 6 miesięcy torebka – 150 lat, sztućce 400 lat, pielucha 450 lat, butelka – 500 lat.

Fot. Kazimierz Netka

Plastik produkowany jest w zbyt dużych ilościach. Od początku jego wynalezienia powstało 8,3 miliarda ton plastiku, czyli 1 miliard słoni, wyprodukowano 6.3 miliarda ton odpadów rozkładających się w czasie od 500 do 1000 lat. Wykorzystaliśmy z tego 9 procent, spaliliśmy 12 procent a 79 procent to wciąż odpady.

Co roku około 9 milionów ton plastiku trafia do oceanów, z czego 75 procent opada na dno, wyrządzając szkody w ekosystemach morskich. Szacuje się, że w roku 2050 w oceanie będzie więcej plastiku niż ryb.

Największym problemem jest mikroplastik – cząsteczki, których rozmiary nie przekraczają 5 milimetrów, powstające m.in. w wyniku ścierania się plastików większych rozmiarów. Są one wykorzystywane do wytwarzania niektórych kosmetyków, past do zębów, mydeł, środków czystości. 51 trylionów cząsteczek mikroplastiku pływa w oceanach i te cząsteczki są pochłaniane przez organizmy morskie. W ten sposób mikroplastiki dostały się do łańcucha pokarmowego.

Czy powinno się zakazać używania plastiku?

Fot. Kazimierz Netka

Niestety, jest to zagadnienie bardzo skomplikowane, gdyż zanieczyszczenie plastikiem jest dużo większym wyzwaniem niż używanie plastiku. Niektóre zamienniki mają jeszcze większy wpływ na środowisko naturalne. Na przykład wyprodukowanie jednorazowej torebki plastikowej wymaga niskiego nakładu energii, a w wyniku tego procesu emitowane są małe ilości CO2. Aby bawełniana siatka wielokrotnego użytku wpłynęła mniej szkodliwie na środowisko naturalne, musiałaby być użyta 7 100 razy. Problem polega na tym, że plastikowe torebki wykorzystywane są średnio przez 15 minut, jednak pozostają w naturalnym środowisku około 150 lat. Podsumowując: wszystko w jakiś sposób wpływa na środowisko, mamy do czynienia ze złożonym procesem wzajemnych wpływów, w którym trudno znaleźć rozwiązanie. Plastik pomaga w rozwiązywaniu problemów, dla których do tej pory nie znaleziono dobrych alternatywnych rozwiązań. Jedna trzecia produkowanej żywności nie trafia do spożycia, lecz psuje się na wysypiskach, wytwarzając metan – silny gaz cieplarniany. Najlepszym sposobem zapobiegania psuciu się żywności i jej marnowaniu są plastikowe opakowania. Dlatego plastik jest potrzebny jeśli odgrywa ważną rolę w naszym życiu. Jednak powinniśmy zastanowić się nad konsekwencjami jego nadużywania oraz obecnymi sposobami przetwarzania odpadów – usłyszeliśmy podczas projekcji filmu.

W związku z tym marka Frosch pragnie przyczynić się do zrównoważonego rozwoju, doceniając plastikowe odpady i starając się ponownie włączyć je do cyklu produkcyjnego, aby wspierać gospodarkę o obiegu zamkniętym. Z każdej butelki Frosch otrzymuje nową butelkę. Aby to osiągnąć, proponuje segregację odpadów opakowaniowych. Produkty tej firmy zostały specjalnie opracowane, aby umożliwić ich recykling. Na przykład, butelki zostały wykonane z plastiku w 100 procentach nadającego się do odzysku. Marka Frosch może się pochwalić się certyfikatami i wyróżnieniami. Zakończeniem filmu jest zobowiązanie Frosch do dbania o czystość naszej planety.

Fot. Kazimierz Netka

Na rozmowy o plastiku zapraszani są dziennikarze z całej Europy. Firma, produkująca środki czystości pod marką Frosch, chce pokazać, co dobrego robi. Te spotkania rozpoczęły się w styczniu w Hiszpanii. Potem były m.in. w Paryżu Belgii, Austrii – mówiła Barbara Chrząstowska – prezes polskiej filii firmy Werner & Mertz Delta Polska sp. z o.o.

Dzięki metodzie opracowanej w firmie Werner & Mertz, plastik, zamiast trafiać do oceanów, do Morza Bałtyckiego, może być powtórnie wykorzystywany, w gospodarce o obiegu zamkniętym.

Fot. Kazimierz Netka

Odpady plastikowe są różnej wielkości. Porzucone butelki PET każdemu „rzucają” się w oczy. Są jednak takie odpady, których nie widać, To właśnie mikroplastiki – mówił Reinhard Schneider – partner zarządzający i właściciel firmy Werner & Mertz. To efekt działań gospodarczych od kołyski do grobu (form cradle to grave). Powinniśmy zaś postępować tak, by cykl życia produktu był od kołyski do kołyski (from cradle to cradle), od jednego życia do następnego. Proces od kołyski do kołyski oznacza brak powstawania odpadów, albo znikomej ich ilości. Oczywiście jest to nieco droższe od produkcji w cyklu od kołyski do grobu (od produktu do odpadu na wysypisku lub w piecu, albo np. porzucenie go w lesie, utopienie w jeziorze, rzece, morzu, oceanie).

Wiadomo też jak lepiej zużywać plastik. Istnieją innowacje nieopatentowane i z nich można korzystać. Nie mówmy, że plastik to odpad, ale zachowajmy go w obiegu – apelował Reinhard Schneider – partner zarządzający i właściciel firmy Werner & Mertz.

Fot. Kazimierz Netka

80 procent plastiku w oceanach pochodzi z dzikich składowisk śmieci, wymywanych przez deszcze, wywiewanych przez wiatry. Nie wyrzucajmy z plastiku, nie rezygnujmy z niego, przywracajmy go do obiegu zamkniętego – mówił Reinhard Schneider – partner zarządzający i właściciel firmy Werner & Mertz.

Teraz, butelki stosowane w Werner & Mertz, wykorzystywane są 20 razy. Potem trzeba je poddawać recyklingowi,bo w procesie używania się kurczą. Można z nich wytwarzać następne butelki, albo poddawać downcyklingowi, czyli recyklingowi do innego rodzaju produktów, na przykład do doniczek.

W powszechnym użyciu są folie, na przykład woreczki z tego tworzywa. Folie to często mieszanki plastików, nienadające się do poddania ich recyklingowi.

– W bieżącym roku firma Werner & Mertz wprowadzi woreczki foliowe, które w 100 procentach będą nadawały się do recyklingu – usłyszeli zgromadzeni w sali Baltic Panorama.

Jeśli do tego dojdzie, może stać się owo wydarzenie światowym przełomem w spojrzeniu na foliowe opakowania i zatrzymać proces, który teraz jest bardzo szkodliwy dla ludzi, dla środowiska i życia zwierząt oraz roślin, szpecący dla krajobrazów.

Fot. Kazimierz Netka

O tym, jak jest teraz, mówili również inni uczestnicy debaty pt. „Czyste oceany bez plastiku – wizja czy przyszłość?”. Wszak problem ochrony naszego środowiska, życia nie dotyczy tylko odpadów plastikowych, coraz bardziej wszechobecnych w naszym otoczeniu. Jak dużo produkujemy odpadów – w mieście nie zawsze można dostrzec, bo z jednego wieżowca, bloku wszystko trafia do jednego śmietnika, oczywiście posegregowane lepiej lub gorzej. Wyraźniej, jak dużo śmieci powstaje w naszych domach, mieszkaniach, widać to na wsi, gdzie pojemniki wystawiane są na zewnątrz pojedynczych domów – mówił red. Marcin Meller. Niestety, nie brakuje tam podrzucanych worków ze śmieciami – zwłaszcza przy trasach dojazdowych z dużych miast do miejsc weekendowego wypoczynku.

Jeśli nie zmienimy swego postępowania, źle się dla nas skończy. Zwracał na to uwagę aktor Marcin Dorociński, przypominając słowa jednego z profesorów z Białowieży: Ziemia sobie poradzi – mówił. – Otrząśnie się jak żubr ze śniegu, ale my z niej pospadamy. Tak więc, zintensyfikujmy swe działania. Sprzątajmy nie tylko po sobie, ale też po innych, po cudzych psach – apelował aktor Marcin Dorociński. Zabierajmy również nie swoje śmieci. Czas dobrobytu kusi, żeby wyrzucać, ale dlaczego?

Kazimierz Netka

Czytaj również na portalu: netka.gda.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.