Oscar za „Piotrusia i Wilka” jest w Gdańsku!

Gdański Park Naukowo-Technologiczny to niemal Hollywood. Trwa tu superprodukcja filmowa. Jest też najważniejsza nagroda dla twórców, za inny obraz

Vincent van Gogh ożywa w Polsce

– Proszę zobaczyć, jak powstaje u nas film „Twój Vincent” – zachęca Izabela Disterheft, dyrektor Gdańskiego Parku Naukowo-Technologicznego.

Ludzie z początku nie dowierzają. Wszak GPNT kojarzy się z nowoczesnością, z nauką, kulturą, a jakże. Jednak o tym, że ów Park stał się studiem filmowym, prawie nikt nie słyszał.

Tłum gości idzie we wskazanym kierunku. Pani dyrektor czeka na następnych. Wchodzimy do dużej hali. Tutaj – sceneria iście… malarska, ale jak się później dowiemy – w tejże hali odbywa się produkcja filmu o życiu niezwykłego człowieka: Vincenta van Gogha…

To jednak dopiero początek niespodzianek, a obecność malarzy na filmowym „planie” w GPNT jest jak najbardziej wskazana, konieczna, niezbędna dla istoty przyszłego dzieła, poświęconego wielkiemu artyście.

Opowiada Tomasz Wochniak, reprezentant firmy BreakThru Productions, producenta filmu „Twój Vincent”:

– To najnowsze dzieło reżyserskie Doroty Kobieli, malarki z wykształcenia. Pani Dorota wpadła na pomysł, by zrealizować film z ostatnich lat życia Vincenta van Gogha. To film pełnometrażowy. „Loving Vincent” – brzmi angielski tytuł tego filmu, a budżet jest bardzo duży. Robiliśmy już zdjęcia, w zeszłym roku. Malarze mogą je animować. Kolejne zdjęcia będą realizowane w Londynie, w kwietniu, maju.

IMG_7822Aby urzeczywistnić tego typu unikatowe dzieło, trzeba najpierw nakręcić zwykły film fabularny, z aktorami. Konieczne są prace postprodukcyjne, muszą zostać wykonane efekty specjalne, a budynki nagrane w 3D. Potem to wszystko trafia na specjalnie zaprojektowane stanowiska animacji, czyli ożywiania malarskiego, zwane w skrócie PAWS (painting animation work station; paws to po polsku: łapy).

Jest przy tym dużo pracy. Twórcy przewidują, że do końca bieżącego roku będą bardzo zajęci.

Głównym producentem jest BreakThru Films, czyli Hugh Welchman, założyciel studia Projects Films. On jest producentem liniowym, a wykonawczym Sean Bobbitt, prezes BreakThru Films

Dalej, zwiedzający słyszą:

Udało się nam, w 2008 roku za „Piotrusia i Wilka” zdobyć Oscara. Niestety, mamy mały problem. Oscar zamknięty jest w sejfie; nie udało się doń dostać…

– Możemy wydrukować Oscara, będzie jak prawdziwy – proponuje jeden z biznesmenów. – Pomalujemy, każdy będzie mógł go dotknąć.

– Robimy co w naszej mocy, by się sejf otworzył…

Ta opowieść, dla nieobeznanego ze sztuką filmową, z historią filmu, także z tą najnowszą, choćby sięgającą 2008 roku – brzmi jak żart. Oscar w Gdańsku? Prawdziwa statuetka? Przecież Polska do tej pory zdobyła tylko jedną, za „Idę” Pawła Pawlikowskiego. Wcześniej chyba Andrzej Wajda został uhonorowany Oscarem – sięgamy pamięcią w minione lata. I pokazano ową statuetkę w Dworze Artusa. A teraz znowu Oscar w Gdańsku? I to uwięziony w sejfie? Oryginalny?

– Zrobimy replikę, będziecie mogli pokazywać ją bez strachu – po raz drugi pan biznesmen przedstawia są ofertę.

– Obraz po obrazie zostanie zanimowany; taśma będzie się przesuwała z szybkością 12 klatek na sekundę – słyszą zebrani. – To będzie wspaniały film. Dlatego, cały czas szkolimy malarzy. Wszystko zostanie zrobione ręcznie…

Deklaracja ta wywołuje duże wrażenie na zwiedzających.

– Ręka ludzka robi to, co najpiękniejsze. Jestem stęskniona człowieka, a nie maszyny, nie tego wszechogarniającego skomputeryzowania – słychać wypowiedzi. Potwierdza to Karolina Lipińska, kierownik Referatu Rozwoju Przedsiębiorczości i Innowacji Departamentu Rozwoju Gospodarczego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.

Mamy okazję podziwiać pracę artystów malarzy przy filmie „Loving Vincent”.

IMG_7817– Jestem reżyserką, też tworzę filmy – opowiada o sobie Bogusława Izdebska, siedząca przy sztaludze i jednocześnie mająca przed sobą ekran komputera z wizerunkiem dzieła Vincenta van Gogha. – Także animuję. Tu maluję element do „Loving Vincent”; na razie robimy próbne obrazy; w ramach szkolenia.

Premiera „Loving Vincent” („Kochany Vincent”) ma być na początku przyszłego roku – słyszą zwiedzający. – Ale promocja, małymi kroczkami, idzie cały czas. Za public relations odpowiada koleżanka z Warszawy… Na zdjęcia ekipa wyjedzie do Londynu i do Wrocławia. Potem – pozostanie animacja.

Tutaj, do Parku Technologicznego, firma tworząca film o van Goghu, przeniosła się dwa lata temu.

Jak to się stało, że Oscar znalazł się pod dachem Gdańskiego Parku Naukowo-Technologicznego? Jak to się stało, że tutaj, pod adresem Trzy Lipy 3, powstaje unikatowe dzieło malarsko – filmowe? – pytamy panią Magdalenę Strzelczyk, pełnomocnik dyrektor GPNT do spraw rozwoju.

– Dyrekcja, władze Parku są otwarte na pomysły; bardzo interesują się tym, co robią firmy i zastanawiają się, jak ich sukces połączyć jak coś jeszcze zrobić, jak im ułatwić działanie. Trzeba wykorzystywać ludzkie talenty; człowiek jest najdoskonalszą maszyną.

Pomysł jest godny naśladowania, ale prawa autorskie do niego mają twórcy „Loving Vincent”. Opatentowali swe stanowiska pracy w międzynarodowym urzędzie patentowym. To jest technologia, której nie ma gdzie indziej na świecie.

Podchodzimy znowu do stanowisk artystów malarzy, do sztalug i komputerowych pulpitów.

Na ekranie wyświetla się Kościół w Auvers; jedno z ostatnich dzieł van Gogha, namalowane 125 lat temu. W 1890 roku.

IMG_7824– Tworzę to na razie w ramach szkolenia – opowiada artystka malarka Justyna Woźniak. Przyjechała do Gdańska aż z Krosna. Jest kostiumografem, malarzem. Zajmuje się tez projektowaniem kostiumów na potrzeby teatru, filmu.

Kończy się baśniowa podróż pomiędzy twórcami obrazów i filmu. Czas wracać do współczesności. Na tym jednak nie koniec niespodzianek…

Uczestnicy wycieczki do epoki van Gogha zasiadają w sali konferencyjnej, Tutaj będą dyskutować o problemach codzienności. O tym, jak pomorskie mikro, małe i średnie firmy mają sobie dawać radę w niełatwej sytuacji gospodarczej, w czasach sankcji gospodarczych kryzysu na świecie, wojen…

Przychodzi Teresa Kamińska, prezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, do której należy GPNT, z Oscarem w sejfie. Okazuje się, że pani prezes Oscara uwolniła!

Przed zebranymi staje na stole złota postać.

IMG_7856– To najprawdziwszy Oscar na świecie – zapewnia pani prezes Teresa Kamińska. – W naszym parku jest firma BreakThru, która rzeczywiście dostała najprawdziwszego Oscara za film animowany „Piotruś i Wilk”. To najprawdziwszy Oscar. Ten od „Idy” pojedzie do mieszkania reżysera w Londynie, a tu, proszę bardzo, można dotknąć, zobaczyć prawdziwego Oscara zdobytego przez filmowców z firmy „zaparkowanej” w GPNT.

Trudno uwierzyć własnym oczom, uszom. To sen, bajka? Nie można oderwać się od krzesła, by podejść bliżej, sfotografować. Oscar, marzenie świata, tutaj, w Gdańsku, w zasięgu ręki?

Tytuł konferencji brzmiał: „Plany i wyzwania pomorskich MMŚP. Konkurencyjność sektora MMŚP w regionie”. Pani prezes Teresa Kamińska mówiła na niej o tym, jak dbamy o dobrą markę polskiej gospodarki. Konferencja zorganizowana została przez Konfederację LEWIATAN, a także przez Pomorski Związek Pracodawców LEWIATAN. Przybyli parlamentarzyści, a wśród nich Bogdan Borusewicz, marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej. Nikt nie spodziewał się, że tu spotka się z Oscarem. Zdobytym wspólnie przez filmowców polskich i brytyjskich. Za przeniesienie na ekran rosyjskiej bajki, według Sergiusza Prokofiewa.

Na konferencji była mowa o słabych stronach pomorskich i polskich małych firm, ale też o sukcesach.

Z badań wynika, że my, Pomorzanie, jesteśmy zbyt skromni. Czas zacząć mówić odważniej o swoich sukcesach. Chwalmy się więc Oscarem – apelowała prezes Teresa Kamińska.

Na tym nie koniec. Wiele wskazuje, że pomorska nauka, kultura, niebawem znowu zadziwi świat…

Kazimierz Netka

Dzieła

O najnowszym filmie tworzonym przez BreakThru Films, można przeczytać na stronie internetowej www.breakthrufilms.pl .

W Loving Vincent, po polsku: Twój Vincent, przedstawiona zostanie tragiczna historia życia i śmierci jednego z najsłynniejszych malarzy wszech czasów – Vincenta van Gogha. Opowiedziana zostanie poprzez jego znakomite dzieła.

Twój Vincent to pierwsza na świecie pełnometrażowa animacja malarska – czytamy na wspomnianej stronie internetowej. O życiu i kontrowersyjnych okolicznościach śmierci Vincenta van Gogha, opowiadają bohaterowie jego portretów. Intryga pozwala odkryć tajemnicę śmierci niedocenianego za życia artysty. Czy na pewno popełnił samobójstwo?

Widzowie będą mieli okazję zobaczyć obrazy, które znają i uwielbiają w zupełnie nowym wymiarze. Technika ta po raz pierwszy pozwala na zastosowanie animacji malarskiej na tak szeroką skalę. Nowatorska technika animacji z wykorzystaniem specjalnie stworzonych na potrzeby produkcji Stacji Roboczych Animacji Malarskiej (PAWS), pozwoli na przeniesienie najsławniejszych dzieł van Gogha na ekran.

Trzydziestu artystów namaluje własnoręcznie około 60 000 klatek filmu – czytamy na www.breakthrufilms.pl .

A za co dostali Oscara? Za nową klasykę!

Za największy swój sukces i największe wyróżnienie w środowisku filmowym BreakThru uważa – co całkiem naturalne – uhonorowanie tej firmy w 2008 roku statuetką Oscara za krótkometrażowy film animowany „Piotruś i Wilk”. To dzieło zostało przez krytyków uznane za „nową klasykę”.
To kolejna opowieść o groźnym wilku czającym się w mrocznym lesie. Ale tym razem bohaterem jest chłopiec w czerwonej kurteczce, a nie w kapturku, a ofiarą wilka pada zaprzyjaźniona z głównym bohaterem gąska, a nie jego babcia. Jest to również opowieść o świecie, w którym mały chłopiec, dzięki z pomocą swoich przyjaciół: gąski – marzycielki i narwanej wrony odnajduje w sobie niezwykłą odwagę, która pozwala mu schwytać groźnego wilka.

„Piotruś i Wilk” produkcji BreakThru Films jest nową animowaną wersją klasycznej opowieści Prokofiewa i został zrealizowany pod nową aranżację muzyki mistrza w wykonaniu londyńskiej Philharmonia Orchestra.

Baśń Prokofiewa znana jest już ponad pięciu generacjom. Od czasu jej premiery w 1936 roku zyskała miliony odbiorców zafascynowanych jej czarem i siła oddziaływania. Nowa interpretacja nadaje klasycznej historii nieco bardziej współczesną oraz pro-ekologiczną wymowę, pozostając jednak wciąż bardzo bliska oryginałowi.

„Piotruś i Wilk” to 5 lat pracy, budżet o wysokości półtora miliona funtów – napisano na stronie http://www.breakthrufilms.pl/pl/filmy/piotrus_i_wilk/info .

Ile mamy Oscarów?

Polaków – zdobywców Oscarów przytacza „Rzeczpospolita” (http://www.rp.pl/artykul/97384.html). Kilkanaście razy to nam się udawało.

  • 1942 – Leopold Stokowski (brytyjski dyrygent polskiego pochodzenia), specjalny Oscar za muzykę do filmu animowanego „Fantazja” Walta Disneya
  • 1954 – Bronisław Kaper, za muzykę do filmu „Lili” Charlesa Waltersa
  • 1978 – Stefan Kudelski, za zasługi – Award of Merit
  • 1983 – Zbigniew Rybczyński za krótkometrażowy film animowany „Tango”
  • 1990 – Stefan Kudelski, honorowa nagroda Gordona E. Sawyera
  • 1994 – Janusz Kamiński (amerykański operator polskiego pochodzenia), za zdjęcia do filmu „Lista Schindlera” Stevena Spielberga
  • 1994 – Allan Starski i Ewa Braun, za scenografię i dekorację wnętrz do filmu „Lista Schindlera” Stevena Spielberga
  • 1999 – Janusz Kamiński, za zdjęcia do filmu „Szeregowiec Ryan” Stevena Spielberga
  • 2000 – Andrzej Wajda, honorowy Oscar za całokształt twórczości
  • 2003 – Roman Polański, za reżyserię filmu „Pianista”
  • 2005 – Jan A.P. Kaczmarek, za muzykę do filmu „Marzyciel” Marca Forstera
  • 2008 – „Piotruś i Wilk” – film polsko – brytyjski, zdobył nagrodę w kategorii najlepszy krótkometrażowy film animowany.
  • 2015 – „Ida”, film polsko – duński w reżyserii Pawła Pawlikowskiego. Oscara przyznano za najlepszy film nieanglojęzyczny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.