Fot. Kazimierz Netka.
W środę odbyło się spotkanie podsumowujące projekt nowej wystawy, a dzień później sensacyjne odkrycie…
Wchodząc na Westerplatte – jedno z miejsc, w których hitlerowskie Niemcy rozpętały II wojnę światową, napadając na Polskę, zastanawiamy się jaką bronią dysponowali Polacy. Najchętniej ten oręż – oryginalny – oglądalibyśmy na własne oczy. Niestety, hitlerowcy wszystko, albo prawie wszystko zniszczyli. Ale, czasami udaje się coś znaleźć, ocalić dzięki archeologom.
Fot. Kazimierz Netka.
Bardzo ważnego odkrycie dokonali na Westerplatte (na Żuławach Gdańskich – Mierzei Wiślanej) w czwartek, 16 lipca 2026 roku, archeolodzy z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. To płyta oporowa moździerza – broni artyleryjskiej używanej przez polskich żołnierzy do obrony.
Fot. Kazimierz Netka.
O szczegółach poinformowano już następnego dnia rano, 17 lipca 2026 roku, w Pracowni Konserwacji Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. O znaczeniu tego odkrycia mówili m.in.: Piotr Kalka – archeolog Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, odkrywca obiektu; Adam Dziewanowski – zastępca kierownika Działu Archeologii Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku; Mateusz Jasik – zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku ds. popularyzacji; Szymon Bednarz – pracownik Działu Konserwacji Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Konferencję prowadził Grzegorz Żaczek – specjalista ds. komunikacji i promocji internetowej, Dział Komunikacji i Promocji. Obecni byli też m.in.: prof. Rafał Wnuk – dyrektor Muzeum II Wojny światwej w Gdańsku oraz dr Janusz Marszalec – zastępca dyrektora tegoż Muzeum ds. badań i rozwoju.
– Witam na konferencji poświęconej jednemu z najbardziej wyjątkowych odkryć archeologicznych dokonanych w ostatnim czasie podczas badań prowadzonych na Westerplatte. Spotykamy się w pracowni konserwacji, ponieważ właśnie tutaj trafił zabytek odnaleziony wczoraj w wykopie numer 48 w pobliżu historycznych Koszar na Westerplatte – mówił Grzegorz Żaczek – specjalista ds. komunikacji i promocji internetowej, Dział Komunikacji i Promocji Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku:
Fot. Kazimierz Netka.
– Archeolodzy odkryli podstawę polskiego moździerza kalibru 81 mm wzór 31, jednego z zaledwie 4 egzemplarzy używanych podczas walk we wrześniu 1939 roku. Zabytek zachował się znakomitym stanie, z czytelną tabliczką znamionową oraz z oryginalnym malowaniem, co czyni go odkryciem o wyjątkowej wartości historycznej i muzealnej.
Podczas dzisiejszego spotkania opowiemy o okolicznościach odkrycia i jego znaczeniu dla badań i nad historią kampanii polski w 1939 roku, a także o planowanych pracach konserwatorskich.
Na początek zapraszam pana Piotra Kalkę – archeologa Muzeum ii wojny światowej w Gdańsku, odkrywcę obiektu, który opowie o przebiegu badań archeologicznych oraz o okolicznościach odnalezienia unikatowej podstawy polskiego moździerza.
Z Pruszkowa, na francuskiej licencji
– Rzeczywiście zabytek, który dzisiaj prezentujemy, z którego powodu tutaj spotkaliśmy, jest obiektem absolutnie wyjątkowym. Tak jak mówił kolega, został znaleziony wczoraj, podczas prac archeologicznych, które jako pracownicy działu archeologii Muzeum II Wojny Światowej prowadzimy w tym roku od kwietnia na terenie Westerplatte – mówił archeolog Piotr Kalka z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku:
Fot. Kazimierz Netka.
– Zabytek został znaleziony w wykopie zlokalizowanym przy dawny, nieistniejącym już obecnie, północnym skrzydle Koszar, w miejscu, gdzie znajdował się plac apelowy.
Sam zabytek zalegał na głębokości 140 centymetrów poniżej obecnego poziomu gruntu, około 6 metrów od wschodniej ściany Koszar i znaleziony został w dosyć zaskakującym kontekście, czyli w wypełnisku leja, który powstał w wyniku wybuchu gdzieś pod koniec marca lub na początku kwietnia 1945, wybuchu, który zniszczył północne skrzydło koszar, więc jeszcze nie jesteśmy pewni, w jaki sposób ten konkretny zabytek trafił do wypełniska tego leja. To będzie oczywiście przedmiotem naszych dociekań i badań.
Muszę państwu powiedzieć, że moment odkrycia był rzeczywiście wyjątkowy, gdy obiekt zaczął wyłaniać się ziemi. Na początku oczywiście nie wiedzieliśmy, co to może być, bo absolutnie nie spodziewaliśmy się takiego odkrycia, że płyta oporowa polskiego moździerza, który brał udział w obronie we wrześniu 1939 roku może znajdować się jeszcze na Westerplatte.
No i ta chwila, w której zorientowaliśmy się, że jest to oczywiście płyta oporowa moździerza, ale gdy ukazała się nam tabliczka znamionowa, bardzo czytelna, nie było już wątpliwości, że jest to nasz, polski moździerz z obrony wrześniowej.
Fot. Kazimierz Netka.
No takie momenty są najprzyjemniejsze w życiu i w pracy archeologa, więc zabytek jest zdecydowanie wyjątkowy; trafił od razu do naszego Działu Konserwacji, gdzie zostanie zabezpieczony i odpowiednio zakonserwowany. Jego stan – tak jak mówiliśmy – jest fantastyczny jak na ponad 80 lat zalegania w ziemi: zachowała się farba, nie jest uszkodzony jak państwo widzicie, więc naprawdę uważam odkrycie jest wyjątkowe, którego no co tu dużo mówić, trudno się było spodziewać.
To były polskie moździerze produkowane na francuskiej licencji w fabryce prawdopodobnie w Pruszkowie, bo od 1932 roku właśnie w Pruszkowie takie moździerze były wytwarzane w Zakładzie Stowarzyszenia Mechaników Polskich z Ameryki. Tak się ten zakład nazywał, więc jest to jak najbardziej produkt polski. Takie moździerze używane były w wojnie obronnej we wrześniu 1939 w wielu miejscach, natomiast na Westerplatte były tylko 4. No i jak widzimy podstawa jednego z nich – płyta oporowa – zachowała się i jest dzisiaj przed państwem.
Najtrudniejszy odcinek badań
– Drodzy państwo, to, że znaleźliśmy akurat tę płytę oporową przy Koszarach na Westerplatte nie jest przypadkiem, ponieważ przed 1 września 1939 roku polska załoga przygotowała 4 stanowiska moździerzy właśnie na północnym skrzydle – powiedział Adam Dziewanowski – zastępca kierownika Działu Archeologii Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku:
Fot. Kazimierz Netka.
– Dwa działony, czyli moździerze wraz z obsługą, znajdowały się niedaleko wejścia głównego do budynku. Dwa kolejne znajdowały się przy drzwiach garażowych na skraju północnego skrzydła Koszar. Były to takie miejsca, które zapewniały osłonę przed ewentualnym ostrzałem, głównie prowadzonym zza Kanału Portowego, a tam już byli właśnie we wrześniu 39 były stanowiska karabinów maszynowych, które ostrzeliwały Westerplatte, więc wiemy, że ta lokalizacja nie jest przypadkiem. Chociaż i tak jak kolega Piotr mówił, jest o tyle dla nas zaskakująca ta lokalizacja, ponieważ bardziej wiąże się z kontekstem dotyczącym 1945 roku.
I wiemy, że moździerze, załoga moździerzy, obsada moździerzy wraz z sprzętem w trakcie obrony w 39 roku oddały 104 strzały – załoga oddała 104 strzały przeciwko głównie Niemcom atakującym placówkę Prom i walnie przysłużyły się te strzały do odparcia pierwszego szturmu niemieckiej piechoty.
Prawdopodobnie ten krótki epizod: 104 wystrzały bardzo mocno, przyczyniły się do tego, że Polacy mogli kontynuować obronę przez drugą część dnia 1 września 39 roku, a później już przez pozostałe dni obrony aż do 7 września.
Wiemy natomiast, że po tym, jak 1 września wystrzeliwano z nich granaty moździerzowe, 2 września może zostały uszkodzone w trakcie bombardowania wprowadzonego przez Luftwaffe i później już nie mogły uczestniczyć w obronie, a dowódca moździerzy plutonowy Bieniasz został wyznaczony jako dowódca nowego oddziału, który miał obsadzić placówkę Tor Kolejowy w miejscu zniszczonej Wartowni numer 5, która ulega zniszczeniu w czasie bombardowania właśnie 2 września.
Tak naprawdę to, co znaleźliśmy tutaj przy Koszarach, to jest efekt naszego trzynastego etapu prac na Westerplatte. Pracujemy na Półwyspie od 10 lat. Dotychczas przebadaliśmy nieco ponad 10% powierzchni Półwyspu, a badania Koszar to są dwa wykopy archeologiczne. To jest takie trochę ukoronowanie naszych prac, ponieważ Koszary były najważniejszym punktem obrony w 1939 roku.
Jednocześnie jest to najtrudniejszy odcinek naszych badań.
W trakcie prac udało nam się odnaleźć mnóstwo przedmiotów, ale głównie związanych z walkami z 1945 roku. No i niestety, masę niewybuchów niewypałów, które na bieżąco są neutralizowane przez Wojsko Polskie i naszych saperów.
Pokażemy nie tylko jakim uzbrojeniem polscy żołnierze walczyli, ale którym konkretnie
– Szanowni państwo, trudno nie kryć emocji, dlatego że takiego odkrycia jeszcze nie było – ocenił Mateusz Jasik – zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku ds. popularyzacji:
Fot. Kazimierz Netka.
– Możemy pokazać na przyszłej wystawie stałej Muzeum Westerplatte, z jakim uzbrojeniem walczyli polscy żołnierze podczas kampanii polskiej 39 roku, ale to jest odkrycie właściwie zmienia wszystko, bo pokażemy nie jakim uzbrojeniem polscy żołnierze walczyli, ale którym konkretnie. Jest to dokładnie ten egzemplarz broni, dzięki któremu odpieraliśmy szturmy, dwa szturmy 1 września. To zupełnie zmienia też kontekst prezentowanych eksponatów na wystawie stałej przyszłego Muzeum Westerplatte.
To jest też niezwykła korelacja czasowa. Dokładnie w ostatnią środę odbyło się takie spotkanie podsumowujące projekt nowej wystawy, a dzień później takie sensacyjne odkrycie, którego się nie spodziewaliśmy, dlatego, że polskie uzbrojenie Niemcy zebrali i wywieźli. Dlatego trudno było się spodziewać, że w tak doskonałym stanie znajdziemy tego typu eksponat i co ważne, chcemy pokazać na tej wystawie jak dobrze przygotowani byli polscy żołnierze. Te wieloletnie przygotowania Wojskowej Składnicy Tranzytowej do ewentualnej obrony, to jest przykład polskiego, perspektywicznego myślenia, starannego przygotowania stanowisk obronnych, dokładnego rozplanowania. To burzy absolutnie taki stereotyp o Polakach, którzy są nieprzygotowani, czy raczej dobrzy w improwizacji. Nie. Westerplatte było tak skuteczne dlatego, że ten proces przygotowywania obrony trwał przynajmniej od 1933 roku – jeżeli mówimy o tym zasadniczym systemie i wydaje mi się, że to jest też informacja, która poruszy miłośników historii polskiego oręża: jeden z czterech moździerzy czy fragment jednego z czterech moździerzy z Westerplatte, ale też jeden z zaledwie około 900 wyprodukowanych dla całego Wojska Polskiego, a więc szanowni państwo, absolutny unikat, a jeszcze w tym stanie zachowania to jest coś, co dla kampanii polskiej, opowieści o kampanii polskiej 1939 roku stanowi bardzo ważne uzupełnienie.
Egzemplarz lufy posiadamy, no to jest kwestia pewnego kontekstu czy tworzyć, przepraszam, składak czy jednak prezentować osobno? Tutaj zabiegi scenograficzne mogą być różne, można rozróżnić, co jest elementem oryginalnym, a co jest elementem uzupełnionym albo rozrysowanym. Jakby wartość tego obiektu jest podwójna, a dwa, że jest dokładnie z Westerplatte.
Chirurgiczne zabiegi uzdrawiające
– Jak państwo możecie zobaczyć, obiekt jest zachowany w stanie zaskakująco dobrym. Większą część powierzchni zajmuje oryginalna, zielona farba – mówił Szymon Bednarz – pracownik Działu Konserwacji Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku:
Fot. Kazimierz Netka.
– W dolnej części podstawy znajduje się też oryginalna, zachowana, wykonana z mosiężnej blaszki, tabliczka znamionowa. Mamy również na powierzchni zanieczyszczenia ziemiste, połączone, zespolone produktami korozji stali.
Pierwszy etap konserwacji będzie polegał na tym, żeby oczyścić powierzchnię obiektu właśnie z tych zbędnych zabrudzeń. Użyjemy do tego różnych narzędzi manualnych, szczoteczek, skalpeli, także szczoteczek montowanych na mikrosilniku protetycznym. Jest to dosyć żmudny i będzie to czasochłonny etap prac.
Następnie krokiem, który musimy wykonać – możemy nazwać go procesem stabilizacji procesów korozyjnych – będzie ekstrahowanie z mikroporów stali zasolenia. Tam znajdują się jony chlorków i ich pozostawienie skutkowałoby tym, że w obiekcie mogłaby się rozwinąć bardzo szybko wtórna korozja. A więc ten etap musimy przeprowadzić z odpowiednim starannością.
Po oczyszczeniu mechanicznym, po ustabilizowaniu procesów korozyjnych, powierzchnię obiektu zabezpieczymy odpowiednimi powłokami. Ma to na celu ochronę obiektu przed niekorzystnie oddziałującymi czynnikami środowiskowymi. Chodzi głównie o wilgotność, o to, aby obiekt po prostu uchronić i zachować go w jak najlepszym stanie przez wiele najbliższych lat
To jest stal pokryta farbą. Stal zapewne walcowana, a później spawane wszystko i pokrywane powłoką, którą można zobaczyć, tej zielonej farby – poinformował Szymon Bednarz – pracownik Działu Konserwacji Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
Kazimierz Netka
Proszę, czytaj również na portalu: netka.gda.pl
