Pomagajmy polskim przedsiębiorcom. Sprzedaż firmy podczas pandemii. Dlaczego trzeba to rozważyć? Co zrobić, żeby jak najmniej stracić, a może nawet zyskać? O tym była mowa podczas webinarium pt. „Sprzedaż firmy jako wyjście z kryzysu bez problemów”, na które zaprosiła zainteresowanych Agencja Rozwoju Pomorza S.A.

Źródła ilustracji: webinarium.

Sprzedaj przedsiębiorstwo, zanim uzyska ono wartość ujemną. Czasami jednak warto kryzys przetrzymać, by potem wystartować jak rakieta…

W powieści Władysława Reymonta „Ziemia Obiecana” trzeba było odpowiednio swój zakład np. spalić, by w czasach kryzysu jak najmniej stracić. Ten obyczaj funkcjonuje – może się wydawać, do dzisiaj – patrząc, jak płoną wysypiska śmieci. W czasach koronawirusa można uczciwie postąpić i firmę sprzedać, chcąc uniknąć dużych kłopotów. Jak i dlaczego to zrobić – o tym powiedzieli eksperci podczas webinarium pt. Sprzedaż firmy jako wyjście z kryzysu bez problemów. Na to zdalne spotkanie zaprosiła nas Agencja Rozwoju Pomorza (ARP).

Podczas webinaru zostaną omówione kwestie związane ze sprzedażą firmy jako możliwości wyjścia z kryzysu bez problemu. Prowadzący powiedzą: jak można uzyskać wartość tu i teraz poprzez sprzedaż przedsiębiorstwa; jak można zmaksymalizować osobiste korzyści wynikające z założenia i rozwinięcia firmy. – napisała ARP w zaproszeniu, przedstawiając też prelegentów:

Paweł Korycki to przede wszystkim przedsiębiorca. Współzałożyciel i Członek Zarządu Grupa Profit Plus S.A. organizacji zajmującej się sprzedażą firm. W życiu poszukuje nowych okazji i przyszłościowych rozwiązań. Był właścicielem kilkunastu biznesów z różnych branż. Prowadzi bloga oraz podcast „Przedsiębiorca i Firma” na www.pawelkorycki.pl . Redaktor w Businessman Today oraz autor wielu publikacji biznesowych.  Jego zdaniem w biznesie najważniejsza jest pokora i ciągła nauka. Interesuje się psychologią i zarządzaniem. Obecnie skupia się na sprzedaży firm swoich klientów oraz wspieraniu ich w budowie firm na sprzedaż.

Maciej Stępa: „Pomagam klientom sprzedawać ich firmy. Zarobienie pierwszego miliona złotych na giełdzie nauczyło mnie, że prawdziwa satysfakcja płynie tylko z realnie wykonanej pracy. Utrata spadku nauczyła mnie pokory. Harcerstwo nauczyło mnie służby. Doświadczenia zawodowe ze świata korporacji otworzyły mi oczy na możliwości biznesu. Pięć kierunków studiów nauczyło mnie szanować ludzi za to kim są, a nie za to jakie mają dyplomy. Wierzę głęboko w to, że prawdziwy lider to ktoś, kto wszystkim służy. Jestem zwolennikiem tezy, że „jeśli chcesz zarabiać musisz nauczyć się dawać”. Wszystkie moje dotychczasowe nauki i doświadczenia wykorzystuję prowadząc i współtworząc firmę doradczą Profit Plus, a moim prawdziwym CV są przede wszystkim firmy którym pomogłem się rozwinąć lub sprzedać, oraz ludzie, którym pomogłem zrealizować biznesowy potencjał”.

Maciej Stępa jest współzałożycielem spółki Grupa Profit Plus S.A. zajmującej doradztwem biznesowym skierowanym do przedsiębiorców prowadzących firmy w Polsce. Doradza i wspiera partnerów, klientów i współpracowników w budowaniu efektywnych organizacji. Jest doświadczonym przedsiębiorcą, współwłaścicielem kilku spółek.

Wykład na temat sprzedaży firmy wygłosił podczas webinarium prezes Paweł Korycki.

Prelegent, przedstawiając własną działalność powiedział, że zajmuje się sprzedażą zarówno dobrze funkcjonujących firm przynoszących pieniądze, jak i tych, które mają problemy. Sprzedaż pozwala uniknąć kłopotów, gdy firma i cały rynek przestają dobrze „iść”, tak, jak teraz „idzie” żle. Paweł Korycki wyraził jednak nadzieje, że rozmrażanie gospodarki spowoduje, że będzie lepiej, na początku np. w restauracjach i hotelach. Teraz ludzie wydają pieniądze z zapasów, ale nie wiadomo, na jak długo im wystarczy; jak duże będą zamówienia mające wpływ na mniejsze firmy. Nie wiadomo, jak to „domino” będzie wyglądało i czy przypadkiem kryzys ekonomiczny dopiero nie nadejdzie.

W Polsce biznesy są zakładane i prowadzone z różnych pobudek. Pierwszy powód, wywołujący chęć posiadania firmy jest bardzo kapitalistyczny. Właściciel pragnie zarabiać, czyli ma podejście bardzo ekonomiczne do swego przedsiębiorstwa.

Paweł Korycki powiedział, że w toku swej działalności doradczej, spotyka się także z drugim typem myślenia o firmie: to moje dziecko i pragnę by ktoś je po mnie przejął. Takie osoby poświęcają wszystko, by firmy nie stracić, nawet, jeśli jej funkcjonowanie staje się nieopłacalne. Niestety, to często kończy się tragicznie. Jeśli myślimy, że firma to nasze dziecko, więc własnego dziecka nie sprzedamy, nie zamkniemy, nie oddamy, nie pozbędziemy się w inny sposób. To jest świetne w czasach prosperity, gdy firmy mogą się rozwijać. Nie myśli się wtedy o zarządzaniu kryzysowym, a tu nagle przychodzi… wirus!

Okazuje się, że w wolnej gospodarce na nasze firmy może wpływać wiele czynników. Firma może zostać odgórnie zamknięta.

Strach klientów, może spowodować, że ich stracimy – nawet, jeśli branża nie została zamknięta. Spirala strachu się nakręca, np. wskutek informacji w mediach niektóre rzeczy nie są kupowane.

W kryzysie przetrwają ci, co potrafią sobie poradzić z emocjami i działać.

Trzeci czynnik, który może bardzo negatywnie oddziaływać na firmy to brak dostaw. Kolejny: brak pracowników – kryzys obnaża twarde zachowania, bo do głosu dochodzi instynkt samozachowawczy. Po piąte: klienci przestają płacić. Zatory płatnicze dopiero nadchodzą – mówił prezes Paweł Korycki.

Duże korporacje już w marcu pozwalniały ludzi, przekazując usługi, produkcję na podmioty zewnętrzne. Temu, który wyprodukował płacą na końcu, po otrzymaniu dzieła, czyli wykonawca dostanie zapłatę np. za klika miesięcy – jeśli zamawiający będą mieli płynność finansową. Taki może być efekt dywersyfikacji działalności firmy na podmioty zewnętrzne.

Polskie firmy mają gorzej niż na przykład przedsiębiorstwa w USA, jeśli chodzi o obciążenia. Zatrudnionych można się w Polsce pozbyć dopiero np. po trzech miesiącach jeśli nie zrobili nic złego. Wypowiedzenia wręczone w kwietniu powodują, że rozwiązanie stosunku pracy będzie dopiero pod koniec czerwca. Kosztów firma pozbędzie się dopiero w lipcu. Niestety, nie jest w stanie utrzymać pracowników.

W USA nie ma takich utrudnień z pozbywaniem się kosztów. W ciągu półtora tygodnia pojawiło się około 22 mln ludzi bez pracy.

Zatory płatnicze i brak zapasu pieniędzy w firmie powodują, że nie jesteśmy w stanie spełnić umowy z klientami, bo nie dostajemy pieniędzy. Wartość naszej firmy spada bo nie dostarczyliśmy klientom czegoś umówionego. To jest napędzająca się spirala: kontrahent nie płaci, nie mamy pieniędzy dla pracowników, na materiały do produkcji i wartość naszej firmy jeszcze bardziej maleje. Nasze przedsiębiorstwo zostaje z dużymi obciążeniami i bez przychodów. Nie mamy czym go naprawić, więc wartość naszego „dziecka” jeszcze bardziej się zmniejsza.

Jeśli nasza firma staje się coraz mniej warta, powinniśmy podejmować coraz trudniejsze decyzje, a patrzymy na nasze biznesy z sentymentem. Mamy nadzieję, że będzie lepiej, a jeśli jeszcze firma prosperuje – to dlaczego się jej pozbywać? Sprzedawać kurę znoszącą złote jaja? Jednak, gdy właściciel przegapi odpowiedni moment i swego zakładu nie sprzeda w odpowiednim czasie, może jego przedsiębiorstwo uzyskać wartość ujemną. Gdy tak się stanie, już nie myślimy o zarobkach, ale o tym by pozbyć się kłopotów, czyli… firmy!

Podejmując decyzję w sprawie pozbycia się przedsiębiorstwa, nie możemy przegapić punktu krytycznego.

Pamiętajmy, że w przypadku formuły: własna działalność gospodarcza – to właściciel jest firmą. Długi firmy będą ciągnąć się za nim. Lepiej więc mieć spółkę i majątek osobisty oddzielony od przedsiębiorstwa.

Zastanówmy się, czy sprzedając teraz swe przedsiębiorstwo, możemy jeszcze na nim zarobić. Firmę się sprzedaje wtedy, gdy jeszcze działa dobrze. Pamiętajmy, ze to, co dla niektórych jest śmieciem, dla innych może być czymś bardzo przydatnym, jeśli ma stację recyklingu. Coś co dla nas było kłopotem, np. sprzęt, zespoły fachowców, dla innych mogą być fantastyczną wartością – mówił prezes Paweł Korycki.

Kiedy więc podjąć decyzję o sprzedaży firmy w czasach kryzysu?

Po pierwsze, przeprowadźmy analizę. Spójrzmy chłodno na nasz biznes, jak teraz działa, jakie ma szanse na przetrwanie. Warto do tego zaangażować kogoś „z boku”, np. znajomego biznesmena, najlepiej takiego, który ma za sobą kilka porażek.

Czasami jednak warto kryzys przetrzymać, by potem wystartować jak rakieta, ale powinno być to przygotowane w sposób przemyślany: czy warto firmę ratować, rozwijać, czy stać nas na to by utrzymać majątek i jakim kosztem; czy mój biznes będzie mógł działać, czy ma potencjał i czy będzie go miał po kryzysie. Czy będziemy w stanie zaraz działać”? Czy jest coś, co możemy w związku z tym sprzedać.

Można sprzedać nawet fragment firmy. W kryzysie należy się zmniejszać, optymalizować koszty. Sprzedaż firmy w kryzysie to też święty spokój, brak obawy, że firma upadnie, co może uderzyć w nasze życie jak meteoryt – uzasadniał prezes Paweł Korycki.

Przeprowadźmy analizy szans na rozwój. Zastanówmy się co robić by było lepiej, jak się przygotować na zakończenie kryzysu i na zarabianie pieniędzy. Pamiętajmy przy tym, że światełka w tunelu mogą okazać się światłami pociągu, który pędzi w naszą stronę i nas rozjedzie.

Sprzedaż firmy to możliwość zwiększenia swego majątku – przekonywał prezes Paweł Korycki. To szansa na zwiększenie swego statusu majątkowego, zdobycie pieniędzy na nowe projekty.

Kazimierz Netka

Czytaj również na portalu: netka.gda.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.