Pomorskie ostrzega przed otchłanią w sieci. Technologie informacyjno – komunikacyjne to nasza przyszłość. Łatwo jednak utonąć w tej cyberprzestrzeni. Pierwsze pogrążają się dzieci…

Na zdjęciu: Anna Borkowska – kierownik Zespołu Edukacji i Szkoleń w Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej oraz Zygmunt Medowski – profilaktyk oraz specjalista terapii uzależnień, członek Rady Ekspertów ds. Uzależnień Marszałka Województwa Pomorskiego. Fot. Kazimierz Netka.

Zniewolenie w internecie to nie tylko długotrwałe, szkodliwe „przebywanie” w nim. Konsekwencją tego nałogu jest narażanie się na ataki innych osób uwięzionych w sieci. To również zamachy na samego siebie… inspirowane sygnałami, tekstami, obrazami, dźwiękami, słowami z cyberprzestrzeni. Tam może być piekło…

Agresja internetowa, uzależnienia od cyberprzestrzeni rozpowszechniają się nie tylko wśród dzieci i młodzieży. Przenoszone są w wiek dorosłości.

Narkotyki, wódka i inne tego rodzaju substancje, ale także wiele szkodliwych nawyków zagraża nam i naszym bliskim. W uzależnienia od różnych produktów najczęściej popadaliśmy w okresie dorastania, albo jako pełnoletni. Teraz trwa epoka zniewalania ludzi już od pierwszych lat życia. Chodzi o usidlanie człowieka przez systemy cyfrowe. Pułapki są w smartfonach, komputerach; w internecie… Nikt tych potrzasków w technologiach informacyjno – komunikacyjnych nie zastawiał; sami je tworzymy – sobie, dzieciom… Potem źli osobnicy nasze słabości wykorzystują, wyrządzając krzywdę nam i sobie…

W Polsce o problemie przemocy rówieśniczej z użyciem mediów elektronicznych zrobiło się głośno wraz z historią gdańskiej gimnazjalistki, która była ofiarą takiej przemocy i popełniła samobójstwo – czytamy w informacji Najwyższej Izby Kontroli, dotyczącej agresji w internecie. Jednak, nie tylko o dzieci tu chodzi. Postępowanie niektórych dorosłych może wskazywać, że nie wiedzą oni, jak i kiedy z dobrodziejstw internetu korzystać.

Czwartek, 26 października 2017 roku. W kolejce SKM, odjeżdżającej z Gdyni do Gdańska o godz. 11.45, rozmawia dwóch asystentów z uczelni. Wymieniają poglądy na temat zachowań studentów.

– To jeszcze nic – mówi jeden z nich. – Moja żona, opowiadała, że podczas wykładów, studenci siedzą ze słuchawkami na uszach, smartfonami w rękach i grają…

– A gdzie twoja żona pracuje?

– Na medycynie…

Strach pomyśleć, jacy to będą lekarze, którzy zamiast wsłuchiwać się w głos wykładowcy, odizolowują się od niego dźwiękiem i czynnościami, uciekając w cyberprzestrzeń.

– Nie ma strachu, powie później pani Elżbieta. – Wszak, żeby zostać lekarzem, trzeba zdać egzamin. Kiedyś ci gracze z Akademii Medycznej będą musieli się medycyny nauczyć, albo lekarzami nie zostaną…

To oddanie się we władanie smartfonowi w przypadku studentów nie nastąpiło wtedy, gdy dostali się na uczelnie. Stało się to znacznie wcześniej. Ci, którzy zasiedli w na wykładach mieli wiele szczęścia. Ich rówieśnicy już w dzieciństwie, w okresie nauki szkolnej mogli znaleźć się w gorszej sytuacji. Czy przeszli przez jakieś piekło? Chyba tak…

Wniosek tego rodzaju można wysnuć, wsłuchując się w relacje naukowców. A my przekonaliśmy się o tym w Urzędzie Marszałkowskim, podczas wykładu pod tytułem: „Nowe zjawiska w cyberprzestrzeni, czy stare zagrożenia w nowej szacie? – aktualne trendy w zachowaniach online dzieci i młodzieży”. Wykład  na ten temat wygłosiła Anna Borkowska z Akademii NASK; przez wiele lat kierująca Działem Profilaktyki Ośrodka Rozwoju Edukacji Ministerstwa Edukacji Narodowej; międzynarodowy ekspert. Jest autorką i współautorką (m.in. z Martą Witkowską) publikacji profilaktycznych; najnowsza to „Media społecznościowe w szkole”.

 

Fot. Kazimierz Netka

Wykład był elementem seminarium pt. „Nowe substancje psychoaktywne – profilaktyka i wczesna interwencja”. Dyskusję prowadził Zygmunt Medowski – profilaktyk oraz specjalista terapii uzależnień, członek Rady Ekspertów ds. Uzależnień Marszałka Województwa Pomorskiego. Seminarium przygotowało Towarzystwo Profilaktyki Środowiskowej MROWISKO, na zlecenie Gdańskiego Centrum Profilaktyki Uzależnień, przy współpracy z Regionalnym Ośrodkiem Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego – podczas realizacji zadań w ramach Narodowyego Programu Zdrowia.

Przyszło około 130 osób.

Czy sprawa jest aż tak ważna? Czy mamy powody do strachu? Wykładowczyni, pani Anna Borkowska zaczyna od przeprowadzenia quizu wśród uczestników seminarium.

 

Na ilustracji: Slajd z prezentacji, którą przedstawiła Anna Borkowska z NASK.

– Jaki odsetek młodzieży nie zagląda do internetu? 0,7 procent. Wiele razy w domu z internetu korzysta 93,4 procent, a 94,6% nastolatków ma konto w serwisie społecznościowym. To widać, do jak wielkiej części młodych ludzi mogą za pośrednictwem internetu dotrzeć szkodliwe sygnały.

Kilka wyników badań: według raportu NIK 40% młodych użytkowników internetu miała styczność z cyberprzemocą. Młodzież deklaruje w sieci: ich znajomi byli wyzywani – 59% wskazań, poniżani, ośmieszani – 58% wskazań. Oni sami byli wyzywani – to 32% odpowiedzi; poniżani, ośmieszani – 19%. Jak poszkodowani reagują w takich przypadkach? 39% wykazuje bierną postawę, nikomu tego nie zgłasza.

 

Na ilustracji: Slajd z prezentacji, którą przedstawiła Anna Borkowska z NASK.

Znaczący odsetek uczniów przyznaje się do doświadczeń związanych z udziałem w grach losowych. Najpopularniejsze formy hazardu, w których biorą udział uczniowie to loterie i konkursy SMS-owe, zdrapki, automaty do gier z niskimi wygranymi, zakłady bukmacherskie.

Przynajmniej raz w roku w grach na pieniądze bierze udział ponad 70% nastolatków w wieku od 15 do 18 lat. 2,8% młodzieży w wieku 15 – 18 lat regularnie uczestniczy w grach hazardowych i aż 13% młodych ludzi w wieku 18 – 24 lata (źródło: wyniki badań CBOS, 2015).

 

Na ilustracji: Slajd z prezentacji, którą przedstawiła Anna Borkowska z NASK.

Jak więc widać, nie trzeba iść do kasyna, by popaść w hazard. Internet może zaś być świetnym uzależnianiem od hazardu, właśnie od gier w kasynach.

Zaburzenie korzystania z gier internetowych (ang. IGD – internet gaming disorder), to uporczywe i powracające używanie internetu, którego celem jest korzystanie z gier niemających charakteru hazardowego, prowadzące do istotnych szkód lub wyczerpania. Sama długość czasu spędzanego na graniu nie jest wyznacznikiem uzależnienia.

Symptomami uzależnienia są m.in.: niemożność kontroli czasu, obsesyjne myśli na temat gier, granie w celu poprawienia nastroju, zwiększanie czasu na granie, irytacja bądź agresja w sytuacji braku możliwości grania, nieudane próby rezygnacji, konflikty interpersonalne z rodziną i przyjaciółmi, zaniedbywanie rożnych aktywności.

Wyniki badań ukazują rosnący odsetek młodych osób, które problemowo korzystają z internetu oraz telefonów komórkowych. 60% uczniów gimnazjum i ok. 80% uczniów szkół średnich korzysta z internetu kilka razy dziennie, spędzając w nim średnio około 3 godzin. Od 6% do 19% z nich zdradza symptomy uzależnienia bądź zagrożenia uzależnieniem od sieci. Czym to się kończy? Dobrze, jeśli grami bez pieniędzy.

Są jeszcze większe niebezpieczeństwa Jedno z nich to seksting – zjawisko przesyłania treści (zdjęć, filmików) o charakterze erotycznym, głównie swoich nagich lub półnagich zdjęć, za pomocą internetu i telefonu komórkowego, co jest popularne szczególnie wśród nastolatków. Może również przyjmować formę sekskomunikacji na żywo, za pośrednictwem komunikatorów z wykorzystaniem kamerki – relacjonowała Anna Borkowska, swój wykład ubogacając barwną prezentacją.

 

Fot. Kazimierz Netka

Co 10. ankietowany nastolatek przynajmniej raz w życiu wysłał swoje intymne zdjęcie osobie znanej tylko z internetu. 12,3 procent otrzymało propozycję rozebrania się podczas rozmowy. 1,9 procent przyjęło taka propozycję.

To są wiadomości, które dla rodziców mogą być szokujące. Jednak, zagrożeń jest o wiele więcej.

Na przykład, internetowy challenge i niebezpieczne gry nastolatków. Powszechnie znaną zabawą jest cynamon challenge – czyli połykanie sproszkowanego cynamonu. Ale, to jednak „zabawa” dla przedszkolaków. Dla herosów są spontaniczne pomysły internautów, inspiracje filmowe, akcje społeczne, strategie marketingowe, sposób na zarabianie pieniędzy, prowokacje, manipulacje polegające na zamieszczaniu nieprawdziwych informacji (trollowanie). Brzmi to rzeczywiście jak przedsięwzięcia firmy, reklamującej się w internecie.

Celem wspomnianych wyżej zabiegów są dzieci, nastolatki, młodzi dorośli; celebryci, politycy, sportowcy. Cechą charakterystyczną owych „kuszących” propozycji jest ich ogromna popularność i krótki czas trwania. Sposób działania polega na wrzucaniu do sieci filmików przedstawiających osoby, które usiłują sprostać najdziwniejszym zadaniom – w teorii zabawnym, najczęściej niezbyt mądrym, nierzadko groźnym internetowym wyzwaniom. Istotną tej mody jest pokazanie swoich dokonań możliwie jak najszerszemu gronu odbiorców – ostrzega Anna Borkowska.

Organizowane są zawody na przykład w połykaniu paracetamolu. Ale to jeszcze nic – można powiedzieć, przytaczając słowa asystenta z jednej z gdańskich uczelni, wypowiedziane w pociągu. W internecie przeprowadzane są mistrzostwa picia w możliwie jak najkrótszym czasie jak największej ilości alkoholu. Zabawa ta stała się bardzo popularna na Wyspach Brytyjskich. To jeszcze nic… W sieci istnieje też zabawa w duszenie (Chocking game – szokowa gra; igranie ze śmiercią) – ostrzega pani Anna Borkowska.

Czasami rodzice zastanawiają się, dlaczego ich córka chudnie; nie chce jeść. Powinni w takich przypadkach sprawdzić, czy nie jest to sprawka internetu. Według Anny Borkowskiej, stamtąd mogą pochodzić zaburzenia odżywiania się.

Anoreksja w sieci to alternatywny sposób życia, który pozwala na osiągnięcie szczęścia i perfekcji. Liczy się siła, wola, totalna kontrola nad potrzebami, absolutne poświęcenie. Według osób, które wpadną w te sidła, nie ma autodestrukcji, jest tylko dążenie do samokontroli. Młodych ludzi kusi możliwość znalezienia się w elitarnym towarzystwie, które odrzuca konwencjonalne, słabe wartości i wyznacza nowe. Odpowiednia dieta uświęca, a głodzenie się jest oznaką (religijnej) czystości – uzasadniają anorektycy.

 

Fot. Kazimierz Netka

Następstwem jest koncentracja na ciele – prezentowanie osiągnięć. Promowanie restrykcyjnej diety; nacisk na idealny wizerunek; akceptacja tylko dla ciała wychudzonego – smukłego i jednocześnie umięśnionego; promowanie ćwiczeń służących głównie zmianie/poprawie wyglądu. Chodzi o wyidealizowany obraz ciała. Anoreksja to zaburzenie o jednym z najwyższych wskaźników śmiertelności ze wszystkich zaburzeń psychicznych, ze szczególnie wysokim odsetkiem samobójstw – ostrzega Anna Borkowska.

Głodzenie się to jeden z bardzo szkodliwych nawyków związanych z internetem, ale są jeszcze bardziej niebezpieczne. Chodzi o zachowania autodestrukcyjne – samouszkodzenia i samobójstwa. Jednym z takich przypadków autoagresji jest celowe zadawanie bólu lub ran swojemu ciału, pozbawione intencji samobójczej. Osoba dokonująca samookaleczeń najczęściej nie chce się zabić, tylko przerwać ból psychiczny. Dla wielu osób okaleczenia są szkodliwym, ale jedynym znanym sposobem na ukojenie i poradzenie sobie z przytłaczającymi emocjami.

W przypadku myśli i tendencji samobójczych, zakończenie życia – to, że się nic więcej nie czuje – jest celem. W przypadku samouszkadzania się celem jest poczuć się lepiej w swoim życiu. Czasem osoby okaleczające mówią, że robią to, aby powstrzymać myśli lub zachowania samobójcze.

Należy pamiętać, że osoby samookaleczające się mogą mieć myśli samobójcze – są narażone na popełnienie samobójstwa aż 18 razy bardziej niż osoby, które tego nie robią. Co dziwne, większość z uszkadzających się nastolatków nie spełnia pełnych kryteriów diagnostycznych żadnej choroby psychicznej – wynika z prezentacji, którą przedstawiła Anna Borkowska.

Dlaczego uczniowie się okaleczają? Nastolatki robią to, aby poradzić sobie z bolesnymi, przytłaczającymi emocjami. Samouszkodzenia przynoszą im natychmiastową – choć niezdrową – chwilową ulgę, uspokojenie i poczucie kontroli; dają stymulację do życia (pozwalają znów poczuć się żywym) – to rodzaj samopomocy.

 

Na ilustracji: Slajd z prezentacji, którą przedstawiła Anna Borkowska z NASK.

Samookaleczanie się jest zachowaniem sekretnym i powtarzającym się – ulga towarzysząca takim działaniom jest silna, daje odczucie błogostanu, wydzielają się endorfiny (hormony „szczęścia”) – nastolatek może czuć się jak „na haju” i chcieć doświadczyć tego uczucia.

Większość samouszkodzeń NSSI (non-suicidal self injury; niesamobójcze samozranienia) nie jest zgłaszanych. Badania prowadzone w ostatnich latach wskazują na częstotliwość występowania samouszkodzeń wśród młodzieży pomiędzy 13% a 23%. Dotyczy to całej populacji nastolatków; częściej dziewcząt – do 16 roku życia, które dokonują samouszkodzeń czterokrotnie częściej niż chłopcy. W okresie wczesnej dorosłości kobiety okaleczają się dwukrotnie częściej.

Dlaczego młodzież angażuje się w ryzykowne zachowania? Chodzi m.in. o eksperymentowanie, a wpływ ma na to mają: zwiększona skłonność do podejmowania ryzyka w okresie dojrzewania; poszukiwanie nowości; zapotrzebowanie na stymulację; ucieczka od problemów. Jest to również sposób na poradzenie sobie ze stresem i trudnymi emocjami. Niebagatelne znaczenie mają: kreowanie wizerunku; budowanie poczucia własnej wartości poprzez ryzykowne zachowania; potrzeba akceptacji; uleganie presji rówieśników; potrzeba dopasowania się do grupy; naśladowanie; wyzwania i gry podejmowane przez wielu internautów zaczynają być postrzegane jako typowe, „normalne” – mówiła Anna Borkowska.

 

Na ilustracji: Slajd z prezentacji, którą przedstawiła Anna Borkowska z NASK.

Kto jest najbardziej narażony? Do grona łatwo ulegających takim namowom, presjom, nieszczęściom zaliczane są osoby pomiędzy 10. a 15. rokiem życia, przechodzące kryzys tożsamości, wyizolowane, samotne, mające kłopoty z nawiązywaniem relacji z rówieśnikami, niepewne swojej wartości, delikatniejsze i wrażliwsze od rówieśników – ostrzegała Anna Borkowska podczas swego wykładu, bogato ilustrowanego.

Ustalenia NASK – Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej – znajdują potwierdzenie w badaniach ankietowych przeprowadzonych przez NIK w trakcie kontroli wśród 271 nauczycieli, 814 rodziców i 737 uczniów. Wyniki tych badań pokazują, że zjawisko cyberprzemocy jest wśród uczniów poważnym problemem. Z cyberprzemocą zetknęło się aż 39,5% uczniów, 28,8% rodziców i 45,4% ankietowanych nauczycieli. Wykrywalność sprawców jest najwyższa w opinii badanych nauczycieli (96,9%). Pogląd ten na temat wykrywalności podzieliło 58,7% rodziców oraz 49,5% uczniów. Blisko połowa (48,8%) ankietowanych uczniów stwierdziła, że w przypadku doświadczenia cyberprzemocy nie zwróciła się do nikogo o pomoc – czytamy w „Informacji o wynikach kontroli: Zapobieganie i przeciwdziałanie cyberprzemocy wśród dzieci i młodzieży”, przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli w okresie od stycznia do kwietnia 2017 roku..

 

Fot. Kazimierz Netka

Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa podczas badań z grudnia 2016 r. stwierdziła, że 39 proc. badanych uczniów deklaruje, iż nie powiadomiło nikogo o skierowanej wobec nich przemocy w internecie, a jedynie niecałe 3 proc. poinformowało nauczyciela.

Cyberprzemoc to nie tylko problem naszego kraju. Agresją elektroniczną szczególnie zagrożeni są uczniowie w takich krajach jak: Francja, Belgia, Austria, Szwecja, Rumunia czy Bułgaria, ale także dzieci i młodzież naszych południowych sąsiadów – Czechów.

Oto inne ustalenia Najwyższej Izby Kontroli (NIK) dotyczące zjawiska cyberprzemocy: Ministerstwo Edukacji Narodowej, Ministerstwo Cyfryzacji, szkoły oraz Policja nie rozpoznały właściwie i nie określiły skali zagrożenia jaką niesie cyberprzemoc wśród dzieci i młodzieży. MEN nie koordynowało działań w zakresie zapobiegania i przeciwdziałania cyberprzemocy wśród uczniów, nie opracowało też wytycznych dotyczących cyberprzemocy m.in. dla szkół. W efekcie każda spośród kontrolowanych szkół opracowywała odpowiednie zasady postępowania osobno, we własnym zakresie. Policja z kolei przeprowadzała działania profilaktyczne w szkołach, o ile dyrektorzy zgłosili takie zapotrzebowanie. Nie dziwi więc fakt, że większość zdarzeń dotyczących cyberprzemocy nie jest ujawniana, choć uczniowie i nauczyciele przyznają w ankietach, że cyberprzemoc dotyczy ponad 1/3 uczniów. NIK pozytywnie ocenia natomiast działania szkół w reakcji na zgłaszane akty cyberprzemocy.

W Polsce o problemie przemocy rówieśniczej z użyciem mediów elektronicznych zrobiło się głośno wraz z historią gdańskiej gimnazjalistki, która była ofiarą takiej przemocy i popełniła samobójstwo – czytamy we wspomnianej Informacji NIK. – Jedną z przyczyn samobójstwa było nagranie kamerą w telefonie komórkowym aktu krzywdzenia dziewczyny. Domniemywano, że groźba upublicznienia zarejestrowanego filmu przyczyniła się do tragicznego finału tej historii. W ostatnim czasie coraz częściej media przytaczają poważne przypadki cyberprzemocy. 30 listopada 2016 r. media doniosły o dwóch próbach samobójczych w jednym z giżyckich gimnazjów (jednego z uczniów nie udało się uratować) wywołanych najprawdopodobniej atakami nienawiści w sieci. Podobnie jak w innych krajach, tak i w Polsce badania pokazują, że przypadki medialne to jedynie mały wycinek powszechnie występującego zjawiska – informuje Najwyższa Izba Kontroli.

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.