Szanse Gdańska według fDi Magazine i Courtney Fingar

Możliwości Trójmiasta i całej Polski w rywalizacji o zagranicznych inwestorów.

Courtney Fingar pokazała, gdzie jesteśmy, obudziła nasze myślenie…

Trzeba wykorzystać wszelkie atuty, a nawet słabe strony, w konkurowaniu na światowych rynkach. Nie powinniśmy oglądać się wyłącznie na możliwości sąsiadów, lecz porównywać się z najlepszymi na świecie. Warto oprzeć się na polskim dziedzictwie kulturowym, narodowym, na diasporze, wykorzystać możliwości tych naszych atutów za granicą. Tak doradzała pomorskim biznesmenom i samorządowcom Courtney Fingar – redaktor naczelna fDi Magazine (Foreign Direct Investment) z siedzibą w Londynie, podczas spotkania w Olivia Sky Club. Redaktor Courtney Fingar jest jednym z najbardziej cenionych autorytetów jeśli chodzi o inwestowanie w centra BPO – obsługi biznesu (BPO – Business Process Outsourcing, czyli outsourcing – zewnętrzna obsługa procesów biznesowych przez zewnętrzne przedsiębiorstwa na zlecenie różnych, najczęściej globalnych koncernów). W czasie spotkania w Gdańsku Courtney Fingar mówiła m.in. o czynnikach sukcesu takich aglomeracji jak Trójmiasto na rynku BPO, o odpowiedzialności Gdańska i Trójmiasta za to, aby w regionie pojawiały się kolejne inwestycje zagraniczne. Courtney Fingar przybyła do Gdańska na zaproszenie Olivia Business Centre i tam zorganizowano spotkanie.

Zaproszenie Courtney Fingar

Na ilustracji: Zaproszenie na spotkanie z Courtney Fingar. Źródło: Olivia Business Centre.

Jak wynika z wiadomości przekazanych przez redaktor Courtney Fingare podczas spotkania w Olivia Business Centre, jeśli chodzi o greenfield investing, czyli inwestycje (zagraniczne) bezpośrednie (na „zielonym” polu; tworzenie przedsiębiorstwa od podstaw) w nowe obiekty, to obszar nasz (Europy środkowowschodniej) został mocno „uderzony” przez globalny, finansowy kryzys i recesję w Europie. Ciągły trend ku dołowi jest jeszcze obniżany przez Rosję. Globalnie, podstawowy pierwotny wskaźnik FDI (zagranicznych bezpośrednich inwestycji) miał spadek w 2008 roku. Teraz, powoli rośnie, jak nigdy dotąd. Niestety, Europa jest spóźniona – w porównaniu z globalnym wzrostem.

We wschodniej i centralnej Europie szczyt liczby greenfieldowych projektów, zatrudnienia i wydatków inwestycyjnych typu FDI przypadł na 2008 rok. Potem, wskaźniki sygnalizowały spadek. Obecnie są jednymi z najniższych; jedynie zatrudnienie minimalnie wzrosło w porównaniu z najniższym w ostatnim okresie, odnotowanym w 2013 roku.

DSCN3045Na zdjęciu: Biurowce Olivia Business Centre. Tu osiedlają się najważniejsze, strategiczne i globalne firmy. Fot. Kazimierz Netka.

Te same wskaźniki w Polsce układają się nieco inaczej. Znacznie obniżyło się zatrudnienie w porównaniu ze stanem w 2006 roku. Zmniejszają się też wydatki na inwestycje.

Mimo tego, Polska jest bardziej odporna na globalne wydarzenia. Dobrze walczy; nawet z przeciwnikami o większej wadze. Jest na 8 miejscu pod względem nowych „mobilnych” projektów.

W Trójmieście najniższe wskaźniki w zakresie projektów, zatrudnienia i wydatków inwestycyjnych były m.in. w 2009 roku. Potem nastąpił znaczący wzrost wydatków, utrzymujący się – z drobnymi wahaniami – do dzisiaj. Zatrudnienie i projekty mają wzloty i upadki i od 2013 roku są dość nisko, ale zatrudnienie w ramach FDI, nieco wzrasta; od 2014 roku.

Gdańsk jest na 6 miejscu w Polsce pod względem tendencji w wydatkach inwestycyjnych zagranicznych typu greenfields (na „zielonym” polu). W skali Trójmiasta w latach 2005 – 2105 zagraniczni inwestorzy najwięcej lokowali w oprogramowanie oraz usługi informatyczno – telekomunikacyjne. Na drugiej pozycji zaznacza się transport, potem obsługa biznesu, nieruchomości, domy składowe i magazyny.

Redakcja fDi sporządziła ranking polskich miast dla przyszłości. Pod uwagę wzięto 50 miast, dzieląc je na kategorie: ogólnie (wszystkie razem), duże, średniej wielkości oraz małe.

SDC11133Na zdjęciu: Wykład Courtney Fingar w Olivia Business Centre. Fot. Kazimierz Netka.

W pierwszej dziesiątce w kategorii: wszystkie kryteria, Gdańsk jest na 6 miejscu – po Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Łodzi. Zajmuje zaś 9 pozycję pod względem ekonomicznego potencjału, 10 w ocenie powiązań (5 pod tym względem wśród miast dużych, 7 w przyjaźni dla biznesu, 4 w zakresie strategicznego przygotowania do przyszłości.

Gdynia jest na na 9 miejscu, a Sopot nie mieści się w tej pierwszej dziesiątce. Gdynia zajmuje pierwszą pozycję ogólnie w rankingu miast średnich i pierwsze w tej kategorii pod względem potencjału ekonomicznego. Gdynia w swej grupie zajmuje 2 pozycję w przyjacielskości dla biznesu, trzecie lokaty w kapitale ludzkim i powiązaniach.

W skali Europy w gronie 25 miast najlepszych, Trójmiasta (ani Gdańska, Gdyni, czy Sopotu) nie ma.

Jak poprawić możemy rangę Trójmiasta? Redaktor Courtney Fingar podaje „klucze” do sukcesu – do efektywniejszego przyciągania bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI). Po pierwsze, musimy podejmować wyprzedzające i bardziej zdecydowane działania. Powinniśmy skuteczniej informować świat, sięgając częściej po możliwości mediów, także portali społecznościowych. Wchodząc na rynki zagraniczne, powinniśmy wykorzystywać pomoc Polonii, czyli Polaków rozproszonych po świecie; diasporę polską. Istotne jest też opieranie się na naszym dziedzictwie historycznym i kulturowym. Powinniśmy przymierzać się nie tylko do możliwości naszych sąsiadów, ale do najlepszych na świecie. Mocniej walczmy o rynki azjatyckie i inne, bardziej wymagające. Powinniśmy unikać lokalnych wojen o wpływy, walk podjazdowych, a także zaściankowości – radziła redaktor naczelna Courtney Fingar.

IMG_6455Na zdjęciu: Biurowce Olivia Business Centre. Tu osiedlają się najważniejsze, strategiczne i globalne firmy. Widok m.in. na Olivia Six. Fot. Kazimierz Netka.

Było to spojrzenie na Polskę z zachodu. Potwierdza ono wcześniejsze spostrzeżenia; wskazuje kierunki (znane już wcześniej), w których powinna iść nasza ekspansja i promocja – zarówno w zakresie eksportu, jak i przyciągania zagranicznego kapitału do Polski, na Pomorze. do Trójmiasta.

Spotkanie z Courtney Fingar było bardzo inspirujące, wywołujące wiele refleksji, skłaniające do przemyśleń, wskazujące na potrzebę ponownego przeanalizowania naszych dążeń, priorytetów, zamiarów, także strategicznych, a może przede wszystkim tych strategicznych – po to, by nie brnąć w ślepą uliczkę.

Gdańsk kojarzy się światu ze starą epoką, z martyrologią. Zagranicznym inwestorom może się wydawać, że jeszcze ciągle, przynajmniej myślami, tkwimy w latach 80 i ciągle rozgrywamy, toczymy boje z radzieckością, że dla nas ważniejsze od nowej gospodarki jest załatwianie zaległych spraw historycznych. Czas poświęcamy rozpatrywaniu kto był agentem a kto nie, na to przeznaczamy więcej miejsca i czasu niż na rozwiązywanie problemów gospodarczych. Osiągnięcia martyrologiczne możemy zaoferować turystom, na krotko. Wycieczkowicze zostawią trochę grosza w ciągu dwóch najcieplejszych miesięcy, a potem turystów przybywa niewielu. Nam potrzebni są biznesmeni, inwestorzy, którzy będą rozwijać, wzbogacać nasz region codziennie, przez wszystkie pory roku, a nie tylko latem, w sezonie wycieczkowym. Tacy przedsiębiorcy powinni być u nas mile widziani, którzy tworzą stałe miejsca pracy, a nie tylko na wakacje, na turystyczny sezon urlopowy. Polska, Pomorze nie mogą pozostać skansenem. Skoncentrujmy się na rozwijaniu przemysłów, działających przez wszystkie pory roku, a nie tylko latem.

SDC11176Na zdjęciu: Wykład Courtney Fingar w Olivia Business Centre. Fot. Kazimierz Netka.

Nie skupiajmy się zanadto na przemyśle czasu wolnego, czynnym zaledwie przez niecałe dwa miesiące, głównie w wakacje letnie. Musimy mieć zajęcie na cały rok.

Turystyka może być narzędziem marketingowym dla innych rodzajów przemysłu, ale na przeżycie przez cały rok wszystkim nam nie wystarczy, a jedynie tym, co mają ośrodki wczasowe w strefach atrakcyjnych turystycznie i latem. Idziemy w niewłaściwym kierunku, dążąc do uczynienia z turystyki głównej gałęzi gospodarki regionu. Dobra turystyka może nam zaś pomóc w promowaniu innych branż i tej okazji nie powinniśmy zmarnować.

Czy powinniśmy skupiać się na deliberowaniu jak z Wisły zrobić szlak komunikacyjny? Przewozy wodami śródlądowymi to dość sztywny i ograniczony w zasięgu system transportu. Koncentrowanie uwagi na tym rozwiązaniu, wymagającym olbrzymich nakładów, może sprawić, że z pola widzenia umkną nam inne ważne szanse.

Chodzi o rozwój transportu szynowego. Tory można doprowadzić do różnych miast czy wiosek. A miejsce na układanie szyn mamy. Także w Trójmieście, o czym mało kto wie. Jeśli skupimy się na słabo mobilnym transporcie wodnym, to o korzyściach z pociągów zapomnimy. A szkoda… Ale o tym innym razem…

I jeszcze jedna myśl się nasuwa: Courtney Fingar namawia do tego, byśmy znaleźli coś, co nas wyróżni w świecie, coś, czego nikt nie posiada.

IMG_2500Na zdjęciu: Europejskie Centrum Solidarności. Niestety, w wyobrażeniu wielu obywateli świata, historia nowej Europy zaczyna się w Berlinie, a nie w Gdańsku, choć bez wydarzeń w Gdańsku nikt nie odważyłby się obalić Muru Berlińskiego… Fot. Kazimierz Netka.

Przecież mamy coś takiego. To nasze Europejskie Centrum Solidarności i jego zawartość. Tak czegoś nikt na świecie nie ma! Czy Courtney Fingar tego nie widzi? Owszem, widzi. Ale, czy ECS jest naszym przebojem? Nie jest! Mogło być, ale przegraliśmy konkurencję z Murem Berlińskim. To tam, w Niemczech, w Berlinie zaczęła się – jak mniema cały świat – historia nowej Europy, a nie tam, gdzie pobudowaliśmy ECS. Przegraliśmy swą szansę tysiąclecia. A wystarczyło choćby zmienić nazwę na: Centrum Solidarności Europy. Taką nazwę wymyślił, już około 10 lat temu, były prezydent RP, Lech Wałęsa. Nikt tematu nie podjął. A szkoda. Szkoda na skalę globu. Zmarnowaliśmy sporą część z dorobku Sierpnia 1980 roku. W znaczeniu historycznym, ale też gospodarczym. Na szczęście, nie wszystko przepadło. O tym, co możemy wykorzystać – napiszemy innym razem. A Courtney Fingar bardzo dziękujemy za wiedzę, za inspiracje; dziękujemy także pracownikom Olivia Business Centre i panu prezesowi Maciejowi Grabskiemu – za zaproszenie Pani Redaktor do Gdańska i zorganizowanie spotkania z Nią.

Courtney Fingar, redaktor naczelna „fDi Magazine”, spotkała się też m.in. ze studentami Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego.

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *