Szlakiem Green Velo: Opatów – Sandomierz

Tekst, zdjęcia: Włodzimierz Amerski i Wojciech Choina

Na rowerowej trasie z Elbląga do Końskich

Opatów, Zamek Krzyżtopór, Sandomierz

Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo został wyznaczony przez pięć województw: warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie. Główna jego część wraz z bocznymi odgałęzieniami ma łącznie 2070 kilometrów. Jest to najdłuższy oznaczony szlak rowerowy w Polsce, który spełnia wysokie standardy. Dotyczy to zarówno nawierzchni, oznakowania jak i infrastruktury towarzyszącej.
DSC04322

Szlak łączy Elbląg leżący nad Zalewem Wiślanym z Końskimi koło Kielc. Wybór startu i mety zależy oczywiście od uczestników wycieczki. Cała trasa jest do pokonania przez wytrawnych rowerzystów w czasie jednej wyprawy, ale można podzielić ją „na raty”.

Wspólnie za znajomymi wybraliśmy odcinek świętokrzysko – podkarpacki, z Końskich do Łańcuta.

Fot. W+éodzimierz Amerski 282

Po pierwszym etapie i wizytach m.in. w miejscowościach o tak intrygujących nazwach, jak Niebo czy Piekło oraz noclegu w Kielcach, kolejną atrakcją świętokrzyskiego jest Opatów (na powyższym zdjęciu) z Podziemną Trasą Turystyczną pod Starym Rynkiem.

Fot. W+éodzimierz Amerski 272

Wielokondygnacyjny układ kupieckich piwnic wydrążonych w lessowej skale pochodzi z XIV i XV wieku. Tędy przebiegał szlak bursztynowy z Gdańska przez Kraków do krajów basenu Morza Śródziemnego. W XVI i XVII wieku kupcy z Krakowa przywozili m.in. sukno, wyroby metalowe i wino morawskie, a wywozili łój, wosk i skóry.
Fot. W+éodzimierz Amerski 252
Podziemna trasa z 46 komorami, w których obecnie są wystawy obrazujące historię i tradycję regionu, ma blisko 400 metrów długości.
DSC04077
Piwnice są na trzech poziomach do głębokości 15 metrów, panuje tam stała temperatura od 10 do 12 st. C. Znakomicie nadaje się ona do przechowywaniu różnych wyrobów, w tym głównie spożywczych.

Fot. W+éodzimierz Amerski 290

Z Opatowa do miejscowości Ujazd jest tylko 17 kilometrów. Są tam ruiny Zamku Krzyżtopór wybudowanego w latach 1621 – 1644 przez wojewodę sandomierskiego Krzysztofa Ossolińskiego. Nazwa zamku pochodzi od dwóch płaskorzeźb umieszczonych na bramie głównej: krzyża – symbolu wiary i toporu – herbu rodu Ossolińskich.

Fot. W+éodzimierz Amerski 310
Obiekt był połączeniem zamku obronnego z pałacem. Wzniesiony został w oparciu o kalendarz – 4 wieże narożne oznaczają kwartały, 12 sal – miesiące, 52 komnaty – tygodnie i 365 okien – dni roku.

Koniec jego świetności nastąpił podczas potopu szwedzkiego (1655 r.), kiedy zagrabiono przebogate wyposażenie. Trwałą ruiną został w roku 1769, po pożarze powstałym w czasie walk konfederacji barskiej.

Fot. W+éodzimierz Amerski 335
Opuszczamy ruiny Zamku Krzyżtopór ze smutną informacją, że ten zabytkowy obiekt jest na tyle zniszczony, że nie będzie rekonstruowany. Jedynie dzięki środkom unijnym zabezpiecza się go przed ujemnymi skutkami złych warunków atmosferycznych.

DSC04133

Przemieszczając się jednośladami wschodnim szlakiem rowerowym Green Velo docieramy do Konar, gdzie odbywamy kolejną lekcję historii, trochę bliższą czasom współczesnym. W tej okolicy w maju 1915 roku Legioniści pod wodzą Komendanta Józefa Piłsudskiego toczyli krwawe boje z wojskami rosyjskimi. Upamiętnia to pamiątkowy obelisk ustawiony w 2000 roku.

Otóż pięciotysięczna I Brygada Legionów, wprawdzie nie zdobyła nowych pozycji, ale dzięki waleczności utrzymała strategiczną linię rzeki Koprzywianki. Walki pod Konarami zostały również upamiętnione na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, napisem na jednej z tablic, w okresie II RP i po 1990 „KONARY 16-22 V 1915”.
Fot. W+éodzimierz Amerski 346
W Konarach jest stok narciarski mający dwa wyciągi talerzykowe oraz oślą łączkę. Długość trasy zjazdowej wynosi 480 metrów o sporej szerokości: 60 metrów. Stok jest oświetlony oraz posiada darmowy parking dla klientów.

DSC04145
Na wschodnim szlaku Green Velo kolejny, brązowego koloru drogowskaz informuje, że do pobliskiego Klimontowa są tylko 4 km, do Skotników 19 km, a do Sandomierza 31 km.

Fot. W+éodzimierz Amerski 363
Jadąc lokalnymi drogami asfaltowymi i szutrowymi traktami zbliżamy się do Klimontowa. Już z daleka widzimy piękną panoramę wsi, nad którą górują wieże kościoła NMP i św. Jacka oraz kolegiaty św. Józefa. Obie budowle pochodzą z XVII wieku. Barokowa kolegiata została ufundowana przez Kanclerza Jerzego Ossolińskiego w roku 1643. Jego prochy spoczywają w podziemiach świątyni obok infułatów klimontowskich.
Fot. W+éodzimierz Amerski 370
Kolegiata ma dwie wieże i eliptyczną, lekko spłaszczoną kopułą zwieńczoną „latarnią”. Nawę główną otaczają dwie kondygnacje galerii, z których dolna stanowi obejścia, a górna empory.

DSC04177
Jazdę rowerową kontynuujemy drogami prowadzącymi pomiędzy świętokrzyskimi polami i sadami. Korzystając z otrzymanych przewodników, podczas krótkiego postoju, rozważamy gdzie podjechać dalej na obiad?

DSC04191
Wreszcie przyszła pora na posiłek i dłuższy odpoczynek. Przybywamy do leżącego tuż obok szlaku Green Velo „Dworu na Wichrowym Wzgórzu” w Przybysławicach. Tutaj można nie tylko coś zjeść, ale także przenocować. Do dyspozycji gości jest 31 miejsc. Dworek jest bardzo dogodnym miejscem do założenia bazy wypadowej, aby robić rowerowe wycieczki po okolicy.

Fot. W+éodzimierz Amerski 413
Panem na Wichrowym Wzgórzu jest Jarosław Paczkowski, na powitanie częstujący nas własnej produkcji nalewką. Ma on ogromną satysfakcję, że zdewastowany obiekt i posiadłość, którą kupił ponad 10 lat temu, udało mu się odrestaurować i teraz gości turystów. Chętnie opowiada o historii dworu, która sięga roku 1876 i pokazuje zdjęcia sprzed renowacji.

Gospodarz kontynuuje tradycje dawnych dworów polskich jako ośrodków kultury. Organizuje m.in. nastrojowe koncerty, wernisaże i spotkania autorskie. Nie jest to wcale dziwne, bo sam osobiście komponuje i pisze wiersze. Z dumą prezentuje tomik własnej poezji i – co jest ważne – podchodzi do tego z dystansem. W słowie wstępnym napisał m.in. „To co tworzę nie jest może poezją przez duże „P”, ale jest to moje, bardzo osobiste, odreagowanie na ten, tamten oraz następny, zwariowany, zabiegany dzień, w którym tak ciężko jest dogonić nawet własne myśli”.
Fot. W+éodzimierz Amerski 421
Podczas naszej wizyty pan Jarosław Paczkowski nie dał się długo namawiać – sięgnął po gitarę i wykonał kilka swoich ballad. Na koniec naszej wizyty zaprosił nas i innych chętnych na pięciodniową imprezę (11 – 15 listopada) pod nazwą „Ballady i Romanse w Sandomierskiej Toskanii”.
Fot. W+éodzimierz Amerski 422
Jego córka 22-letnia Natalia też ma artystyczną duszę – zajmuje się malarstwem. Jej olejne obrazy są elementami wystroju wnętrz dworu.

Fot. W+éodzimierz Amerski 434
Świętokrzyskie to zagłębie jabłkowe. Podobne do tego z Grójca w woj. mazowieckim. W miejscowości Jachimowice musimy jechać ostrożnie, bo co rusz z okolicznych sadów wyjeżdżają traktory ciągnące za sobą specjalistyczne wąskie przyczepy przystosowane do przewozu jabłek dostarczanych do magazynowych chłodni.

DSC04303
Z Przybysławic, w których spędziliśmy miłe chwile, do kolejnego miasta docelowego Sandomierza (na zdjęciu jego panorama), mamy około 25 kilometrów.

Fot. W+éodzimierz Amerski 446
Dla niektórych z nas po raz pierwszy, wreszcie docieramy do miasta, w którym na zamówienie TVP1 w oparciu o kultowy włoski format „Don Matteo”, kręcony jest polski telewizyjny serial pt. „Ojciec Mateusz”. Akcja serialu rozgrywa się w Sandomierzu i jego okolicach. Każdy z odcinków opowiada odrębną historię.
Fot. W+éodzimierz Amerski 148
Aktor Artur Żmijewski (na powyższym zdjęciu pierwszy z lewej), czyli ksiądz Mateusz Żmigrodzki z „Ojca Mateusza”, został latem 2015 roku na sopockim molo piątym laureatem Diamentowego Klapsa – nagrody przyznawanej podczas największego w Europie wakacyjnego festiwalu filmowego Orange Kino Letnie Sopot – Zakopane.

Fot. W+éodzimierz Amerski 481
Kolację skonsumowaliśmy na Rynku w Restauracji Ciżemka. To w niej polecono nam rodzimej produkcji białe, doskonałe w smaku wino.
Fot. W+éodzimierz Amerski 484
Przy wyjściu z restauracji dostrzegamy duże reklamowe zdjęcie aktorki Kingi Preis, czyli Natalii Borowik z „Ojca Mateusza”. Wyznała ona w wywiadzie dla miesięcznika „Twój Styl”, że namawia swego syna 18-letniego Antoniego, aby został filmowcem. – Chciałabym, żeby moje dziecko mnie posłuchało! – Mówię mu, żeby wybrał zawód związany z filmem. Nie dla pieniędzy, ale dla energii, którą się dostaje od ludzi. Ja co chwilę spotykam nowe, fascynujące, utalentowane osoby, powiedziała aktorka.

Tymczasem Antoni (owoc miłości Kingi Preis i operatora Piotra Borowca) ma zupełnie inny, niż pragnęłaby jego mama, pomysł na życie. Niedawno, podobnie jak wielu młodych Polaków, oznajmił rodzicom, że zamierza na stałe wyjechać z Polski i zamieszkać w Stanach Zjednoczonych lub… Australii!

Fot. W+éodzimierz Amerski 485

Po kolacji i uzyskaniu ciekawych informacji ze światka filmowego, jeszcze przed północą, udaliśmy się na nocleg do Hotelu Sarmata przy ul. Zawichojska 2 w Sandomierzu. Rowerowe zwiedzanie miasta zaplanowaliśmy na następny dzień.

Tekst i zdjęcia: Włodzimierz Amerski i Wojciech Choina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.