TTIP – nowy pakt północnoatlantycki. Nowe szanse i zagrożenia dla polskiego eksportu

Z Gdańska możemy wysyłać towary w kontenerach w dużych ilościach do Chin. Niewykluczone, że również tak eksportować będziemy nasze produkty za Atlantyk. Wiele zależy od umowy handlowej, jaką Komisja Europejska negocjuje z USA

Bardzo możliwe, że jeszcze w tym, albo w następnym: 2017 roku, zostanie podpisany następny pakt północnoatlantycki: TTIP. Ma to być pakt handlowy. Polska, Pomorze mogą stać się bardzo ważnymi ogniwami w tego rodzaju globalnych porozumieniach. Już teraz nasze położenie, znaczenie gospodarcze jest na świecie dostrzegane i wykorzystywane przez środowiska biznesowe nawet z drugiej strony globu.

150107_ttip_infoŹródło ilustracji: http://ec.europa.eu/polska/news/150107_ttip_dokumenty_pl.htm

A więc: co to jest TTIP, o którym robi się coraz głośniej ale zainteresowanie jak dotychczas jest niewielkie? TTIP to skrót angielskiej nazwy: Transatlantic Trade and Investment Partnership, czyli po polsku: Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji, którego treść jest negocjowana między Komisją Europejska i USA – Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej.

Rozmowy rozpoczęły się w lipcu 2013 roku. Jak napisano na stronie: http://ec.europa.eu/polska/news/150107_ttip_dokumenty_pl.htm , niezależne badania wykazują, że TTIP może zasilić: gospodarkę UE – 120 miliardami euro; gospodarkę USA – 100 miliardami euro; resztę świata – 100 miliardami euro. Tak się może stać, jeśli do zawarcia porozumienia dojdzie. Żeby jednak TTIP zaczęło przynosić korzyści, to od jego podpisania może upłynąć nawet kilka lat. Zmiana władzy w USA (obecnie trwa kampania prezydencka) może te działania spowolnić, a nawet unicestwić.

DSCN5499Na zdjęciu: Telekonferencja  z przebywającym w Brukseli Wojciechem Talko. Z lewej: Bartosz Zadura z Komisji Europejskiej – Przedstawicielstwo w Polsce. Fot. Kazimierz Netka.

O tym, jak negocjacje dotyczące TTIP przebiegają, dowiedzieliśmy się w Komisji Europejskiej – Przedstawicielstwo w Polsce, podczas seminarium, zorganizowanego dla dziennikarzy regionalnych. Wtedy, w trakcie telekonferencji z reprezentantem Komisji Europejskiej, Wojciechem Talko, przebywającym w Brukseli, poznaliśmy szczegóły. Już po tej wideokonferencji, zaszły różne nowe wydarzenia dotyczące TTIP. Nie każdy bowiem widzi dla siebie korzyści z takiego zbliżenia handlowego do USA. Podpisanie tego porozumienia może nastąpić w 2017 roku. Byłoby to w 525. rocznicę odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba.

Od tamtego czasu bliskiej współpracy gospodarczej jeszcze między USA i Europą nie było; za to bardzo ścisła jest współpraca militarna. O wolność USA walczyli także Polacy, ale na szerszą skalę tę wojskową kooperację zainicjowano podczas wojen światowych, a potem utworzono NATO, a całkiem niedawno – zwieńczono wspólnym udziałem Europejczyków, w tym Polaków – w wojnach prowadzonych przez USA w Iraku oraz w Afganistanie.

Teraz pora na poszukanie wspólnych korzyści biznesowych – na podobną skalę.

IMG_3179Na zdjęciu: Plac „Solidarności” w Brukseli – obok Parlamentu Europejskiego. Solidarność jest bardzo potrzebna krajom UE, jeśli pragną więcej znaczyć gospodarczo w świecie. Fot. Kazimierz Netka.

Nie wszyscy chcą mieć z USA unormowane po nowemu kontakty handlowe. Jeśli oni, Amerykanie, pójdą na ustępstwa w przyjmowaniu naszych towarów i usług, będą oczekiwać czegoś podobnego na obszarze Unii Europejskiej. Podczas debat na temat TTIP niechęci zauważane są np. w Austrii, Francji, Niemczech – nawet 60 – 70 procent badanych mówi: nie! Także polscy biznesmeni wskazują na zagrożenia.

W negocjacjach dotyczących TTIP Komisja Europejska reprezentuje wszystkie kraje członkowskie UE.

Dlaczego zależy nam na wzmocnieniu, na ułatwieniu handlu międzynarodowego z udziałem UE? Bo handel to miejsca pracy. Szacuje się, ze w Polsce 2 miliony miejsc pracy zależy od eksportu poza granice Unii Europejskiej, a więc między innymi do Kanady, USA Japonii, Korei, Rosji, Ukrainy. W całej Unii Europejskiej jest to 31 milionów miejsc pracy, a jeszcze 10 lat temu było takich stanowisk zależnych do handlu z zagranicą o wiele mniej, bo 16 milionów.

Każdy miliard euro wartości eksportu to dodatkowo15 tysięcy miejsc pracy. Niekoniecznie chodzi tu o eksport gotowych wyrobów. Polskie firmy, wykonujące podzespoły dla przedsiębiorstw niemieckich, uczestnicząc w takim łańcuchu handlowym – eksportowym, dają pracę 300 – 400 tysiącom osób. Eksport ma więc kolosalne znaczenie.

IMG_3119Na zdjęciu: Plansza, przedstawiająca cele strategiczne UE do 2020 roku. Korzystne układy handlowe mogą sprzyjać ich osiągnięciu. Fot. Kazimierz Netka.

W Europie, w polityce handlowej liczą się nie tylko USA. Dobre, a nawet bardzo dobre szanse eksportowe upatrywane są w Azji, więc o tamte rynki też trwa walka. Azja szybko „rośnie”, nawet o kilka procent rocznie. U nas, w strefie euro, gdy wzrost wynosi pół procenta, to już Komisja Europejska jest zadowolona. W Polsce wzrost jest wyższy, ale to nic w porównaniu z azjatyckimi osiągnięciami, na przykład chińskimi. W najbliższym czasie 90 procent światowego wzrostu gospodarczego będzie w Azji i już zaczyna się wyścig o dostęp do rynków azjatyckich. Także USA są zainteresowane tamtejszymi rynkami zbytu. Zakończyły negocjacje w sprawie porozumienia TPP (Trans-Pacific Partnership Agreement), obejmującego 12 następujących państw: Australia, Kanada, Meksyk, USA, Chile, Peru, Japonia, Singapur, Wietnam, Malezja, Brunei, Nowa Zelandia i to jest sukces prezydenta Baracka Obamy; powrót Obamy do Azji. Chodzi o to, by Amerykanie nie „wyprowadzili” się z handlem wyłącznie do Azji, ale zostali również w Europie. Komisja Europejska też jest aktywna na azjatyckim rynku, negocjując sprawy handlowe z Japonią, Koreą Południową.

IMG_3185Na zdjęciu: Gmach Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Europosłowie też będą zajmowali się TTIP. Fot. Kazimierz Netka.

Umowę handlową TTIP tworzą trzy filary.

Pierwszy to taryfy celne. Na kosmetyki, ceramikę sięgają 20 procent i to są znaczące bariery w eksporcie. Chodzi tez o chronienie niektórych sektorów w Europie, na przykład rolnictwa, które może być wystawione na dotkliwa konkurencję ze strony rolnictwa USA. Dla Polski ważne jest zadbanie o interesy przemysłu chemicznego.

Drugi filar TTIP to współpraca regulacyjna, a właściwie chodzi o zluzowanie tych uregulowań, wymagań, by w eksporcie np. aut nie przeszkadzały na przykład rozmiar lusterka, barwa kierunkowskazów. Uregulowania mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa użytkownikom, ale te regulacje były tworzone w USA i w UE w izolacji od siebie, a mają do spełnienia ten sam cel. Ktoś policzył, że między samochodami USA i UE jest 150 różnic do zharmonizowania. Dotyczy ten problem także kosmetyków. Duża część korzyści z umowy TTIP ma pochodzić właśnie z usunięcia podwójnych standardów, podwójnych regulacji.

Trzeci flar dotyczy światowych zasad handlu, a celem Unii Europejskiej jest nadanie światowemu handlowi europejskich ram, standardów, np. w zakresie ochrony pracowników, środowiska. Gdy coś uzgodnimy z USA, to o wiele łatwiej będzie nam to negocjować przy porozumieniach z Japonią, Chinami. We dwoje: USA i UE stanowią 40 procent światowego handlu.

IMG_3270Na zdjęciu: Gmach Komisji Europejskiej w Brukseli. Tu uzgadniane jest ostateczne stanowisko Unii Europejskiej w negocjacjach z USA w sprawie TTIP. Fot. Kazimierz Netka.

TTIP ma jednak przeciwników, także po drugiej stronie Atlantyku. Zwłaszcza teraz w kampanii przed wyborami prezydenta USA, niektórzy Amerykanie mówią, że handel zabiera pracę, że handel eksploatuje nadmiernie kraje biedniejsze.

Bardzo istotny jest dla nas dostęp do amerykańskich zamówień publicznych. Amerykanie pragną zaś, by europejski rynek bardziej otworzył się na GMO – produkty genetycznie zmodyfikowane, ale nie żądają, byśmy zrezygnowali w tym zakresie z przepisów obowiązujących w poszczególnych krajach.

Ważne jest uregulowanie sprawy surowców energetycznych. To jeden z naszych głównych interesów w TTIP. Pragniemy, by w tej umowie był osobny rozdział poświęcony energii. Chodzi tu również o stabilniejsze przepisy amerykańskie, by można było inwestować bez obaw, że rząd zabierze licencję. Dla Polski to porozumienie energetyczne jest ważne ze względu na bezpieczeństwo, ale też z uwagi na ceny.

IMG_3283Na zdjęciu: Wejście go gmachu Unii Europejskiej w Brukseli. Fot. Kazimierz Netka.

Możliwość podpisania porozumienia TTIP między Unią Europejską i USA wywołuje duże zaciekawienie na świecie. Z tego między innymi względu, bardzo interesują się nami inne, nawet dość odległe kraje. Dowodem może być nadzieja właścicieli rozbudowującego się w Gdańsku DCT – Deepwater Container Terminal. Głównym akcjonariuszem DCT Gdańsk SA są emeryckie fundusze inwestycyjne zarządzane przez Macquarie Infrastructure and Real Assets z siedzibą w Australii. Przyszłością DCT interesują się reprezentanci australijskiego rządu, czego dowodem może być wizyta tutaj Paula Wojciechowskiego – ambasadora Australii w Polsce.

DSCN7392Na zdjęciu, od lewej: Ryszard Świlski – wicemarszałek województwa pomorskiego i Paul Wojciechowski – ambasador Australii w Polsce – podczas spotkania w DCT w Gdańsku. Fot. Kazimierz Netka.

Powiększający się DCT będzie potrzebował nowych dostaw kontenerów.

– Oddanie drugiego nabrzeża do użytku podwoi nasze moce przeładunkowe do 3 mln TEU rocznie – mówił Maciek Kwiatkowski – prezes DCT Gdańsk SA, podczas wizyty pana ambasadora. – Dalszy rozwój DCT Gdańsk będzie trwale zmieniał oblicze gospodarki polskiej w tej części świata.

DSCN7387Na zdjęciu, od lewej: Maciek Kwiatkowski – prezes DCT Gdańsk SA oraz Monika Niemiec-Butryn – zastępca dyrektora Departamentu w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej – podczas spotkania w DCT Gdańsk.Obydwoje podkreślają że większy terminal to większe możliwości eksportu polskich towarów. Fot. Kazimierz Netka.

Pan prezes Maciek Kwiatkowski podkreślił też, że jednym z najważniejszych zadań DCT będzie teraz zabieganie o towary, o kontenery. Jednak, bardzo dogodne warunki, sprawna obsługa i niższe stawki od stosowanych w innych portach, będą sprzyjać napływowi ładunków do DCT Gdańsk. Zapewne także z USA. Tym bardziej, że coraz więcej towarów jest przesyłanych w kontenerach. Teraz jedne z największych statków świata dostarczają je aż z Chin do Gdańska. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, by kontenery przywożono do DCT w Gdańsku także z USA – zza Atlantyku. Umowa TTIP może wiele tu pomóc. Udowodniliśmy bowiem, że Polska, Pomorze, jest w stanie przyjmować oceaniczne statki – mówiła, podczas obecności ambasadora Australii, Paula Wojciechowskiego, w gdańskim porcie, 06 maja 2016 roku, Monika Niemiec-Butryn – zastępca dyrektora Departamentu w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

DSCN7435Na zdjęciu: ten statek, przycumowany do nabrzeża w DCT Gdańsk, zabierze z Gdańska towary i zawiezie je na wschodnie wybrzeże Azji – nad Pacyfikiem. Po zawarciu umowy TTIP, podobne statki oceaniczne wykorzystamy do eksportu polskich towarów na wschodnie wybrzeże USA – nad Atlantykiem. Fot. Kazimierz Netka.

Trzeba mieć na uwadze także to, że USA nie tylko z Unią Europejską negocjują sprawy handlu. Jak już wspomnieliśmy, istnieje Partnerstwo Transpacyficzne (TPP) z udziałem Stanów Zjednoczonych, Japonii i dziesięciu innych krajów położonych nad Oceanem Spokojnym – Pacyfikiem. W sumie odpowiadają one za około 40% światowego PKB. Chęć dołączenia do TPP wyrażają kolejne kraje – Kolumbia, Korea Południowa, Tajwan, a nawet Chiny.

Można więc dojść do przekonania, że to USA rozdają handlowe karty na świecie; umiejętnie rozgrywając negocjacje na swą korzyść. Karta z napisem: UE jest jedną z wielu w tej talii, trzymanej w rękach USA. Związane z Polską, z Pomorzem, inicjatywy Australii czy Chin, są więc dla nas bardzo ważne.

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.