Unikatowy polski wynalazek o światowej randze – znika z pamięci ludzkości – c.d. Dzięki Muzeum Gdańska świat uzyskał niezwykły prototyp: zegar pulsarowy. To urządzenie jest bazą wyjściową do badań, których wyniki mogą wiele zmienić w życiu Ziemian. Niestety, nie ma kto zająć się bliżej pracą polskich konstruktorów, by im pomóc.

Na zdjęciu, od lewej, stoją: Dariusz Samek i Grzegorz Szychliński. W środku – zrekonstruowana postać Jana Heweliusza. Za nimi: urządzenia zegara pulsarowego. Fot. Kazimierz Netka.

Gdański puls czasu.

A może niektórym urzędom wstyd przyznać się do tego światowego osiągnięcia – skonstruowania przez Polaków zegara pulsarowego? Bo jaki to wynalazek, co znajduje się w… kościele, zamiast na przykład w instytucie? Postanowiliśmy to zbadać…

Zafascynował zagranicznych naukowców, a także osoby prywatne z wielu krajów. W Polsce – idzie w zapomnienie. Taki jest zegar pulsarowy, znajdujący się w Kościele Świętej Katarzyny Aleksandryjskiej, w Gdańsku. Myślę, że to błąd twórców – ulokowanie tego zegara w kościele. Po zbudowaniu tego unikatowego urządzenia, powinni je wynieść gdzie indziej, bo świątynie nie wszystkim się podobają, tym bardziej, jeśli powstaje w nich coś nowoczesnego… Może dlatego, nie ma ów czasomierz należytej reklamy w Pomorskim Centrum Informacji Turystycznej (PCIT) w Bramie Wyżynnej w Gdańsku.

Na początek, wyjaśniamy, co to jest ów zegar pulsarowy. Nie chodzi tu o wykorzystywanie pulsu (tętna) w ciele człowieka, a raczej o puls ciał niebieskich. I dlatego, ów prototyp, będący zbiorem unikatowych wynalazków, jest tak cenny. To najdokładniejszy zegar na świecie, wykorzystujący sygnały, wysyłane przez gwiazdy pulsary.

Gwiazdy pulsary zauważono ponad 70 lat temu. Regularność emitowanych przez te gwiazdy fal, była tak wielka, że zadziwiło to badaczy Kosmosu. Tak bardzo, że odkrycie pulsarów postanowiono utajnić, bo spodziewano się, że Ziemianie natrafili na inne istoty żyjące we Wszechświecie i wysyłające sygnały w przestrzeń międzygwiezdną.

Nam też się wydawało, że brak w podległym Urzędowi Marszałkowskiemu PCIT w Bramie Wyżynnej odpowiednio wyeksponowanych wiadomości o istnieniu w Gdańsku zegara pulsarowego jest spowodowany utajnieniem tego odkrycia, mogącego przecież mieć olbrzymie znaczenie dla naszej gospodarki, ale też dla obronności. Okazuje się, że nic z tego. Chodzi raczej o skąpstwo. Na dalsze badania potrzeba bowiem pieniędzy, a na to Muzeum Gdańska nie ma skąd ich wziąć. Ci, którzy powinni pieniądze dać, wolą udawać, że zegar pulsarowy nie istnieje?

Fot. Kazimierz Netka

Muzeum Gdańska, gdy jeszcze nosiło nazwę: Muzeum Historyczne Miasta Gdańska, było miejscem, gdzie ów zegar pulsarowy zaczął funkcjonować – w Muzeum Nauki Gdańskiej (dawniej – Muzeum Zegarów Wieżowych) znajdującym się w wieży Kościoła Świętej Katarzyny w Gdańsku. Kierownikiem zespołu twórców tego wynalazku i prototypu, jest dr inż. Grzegorz Szychliński, a współtwórcami m.in.: Eugeniusz Pazderski – astronom z Centrum Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Dariusz Samek i Mirosław Owczynnik z Gdańska. Współtwórcą jest także zakonnik – ojciec Tadeusz Popiela – przeor klasztoru karmelitów, rektor kościoła św. Katarzyny w Gdańsku. Z początku wsparcia finansowego udzielało wiele organizacji, instytucji, np. Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, Urząd Miejski w Gdańsku i oczywiście Muzeum Gdańska (wówczas, w 2011 roku, gdy zegar pulsarowy zaczynał funkcjonować, mające nazwę: Muzeum Historyczne Miasta Gdańska)

Wspinamy się na wieżę, krętymi, ceglanymi schodami. Takimi, jakie są w wieżach średniowiecznych kościołów. Pod dachem witają nas Grzegorz Szychliński i Dariusz Samek.

Na początek, próbujemy wyjaśnić twórcom, dlaczego nikt nie chce pamiętać o ich dokonaniu: co to za wynalazek, który nie powstał w instytucie? Znajduje się w kościele, a nie na uczelni i to w dodatku w spalonym w 2006 roku kościele (obecnie podniesionym ze zgliszcz). Wstyd się przyznać do umiejscowienia tego urządzenia – sugerujemy, oczywiście żartem, bo taka historia to oczywiście olbrzymi atut dla tego wynalazku i jego współtwórców. No, gdyby chociaż miał swój początek w garażu – tak, jak dzieje się to z narodzinami wynalazków w Ameryce

I tu nasi rozmówcy prostują nasze domysły:

A właśnie, że zegar pulsarowy został poczęty w garażu – dowiadujemy się. Pierwsze próby przeprowadzano w piwnicy – garażu karmelickiego domu!

Na zdjęciu: Dariusz Samek przed garażem, w którym zainicjowano konstruowanie zegara pulsarowego. Fot. Kazimierz Netka

To rzuca zupełnie inne światło na ten wynalazek. Już nie muszą się go wstydzić ci, co stronią od kościołów; ale, żeby do „serca” zegara pulsarowego dotrzeć, trzeba jeszcze przekroczyć próg świątyni. No, niezupełnie świątyni, bo próg schodów na jej wieżę, a to już jest łatwiejsze dla niechętnych religii: chrześcijaństwa, której wyznawcami byli np. najsłynniejszy astronom świata: Mikołaj Kopernik oraz gdański astronom Jan Heweliusz.

Na zdjęciu: Dariusz Samek w byłym garażu – w miejscu, gdzie prowadzono pierwsze badania nad zegarem pulsarowym w Gdańsku. Fot. Kazimierz Netka

Kto w Polsce nie lubi gdańskiego zegara pulsarowego?

Odpowiedzi nie będzie. Chodzi bowiem o to, by nie dzielić ludzi, a łączyć ich wysiłki na rzecz rozwoju tego urządzenia.

Na zdjęciu: Grzegorz Szychliński (z lewej) i Dariusz Samek, a przed nimi – dipol anteny radioteleskopu. Fot. Kazimierz Netka

W jakim kierunku powinny iść badania?

Polski zegar pulsarowy może być czymś kompletnie teoretycznym i służyć do pomiaru czasu – słyszymy z ust naszych rozmówców. Badania mogą być prowadzone nad tym urządzeniem, ale na pewno nie da się ich oddzielić od badań pulsara, z którego odbieramy sygnały. Najsilniejszy, z którego impulsy są pobierane, pojawia się w zenicie niemal prosto nad Gdańskiem, można powiedzieć, że dokładnie nad grobem Jana Heweliusza, spoczywającego w Kościele Świętej Katarzyny. Dokładnie nad tym grobem jest też antena radioteleskopu do odbioru sygnałów z pulsarów, a umiejscowienie tej anteny wyszło z analiz najlepszego dla niej miejsca, by najlepiej odbierała sygnały.

Na zdjęciu, od lewej: Grzegorz Szychliński; Dariusz Samek. Nad nimi: antena radioteleskopu. Fot. Kazimierz Netka

Drugi kierunek badań – to przydatność pulsarowych sygnałów odbieranych w Gdańsku do nawigacji pulsarowej. To by oznaczało nie tyle rezygnację z satelitów nawigacyjnych, co wykorzystywanie pulsarów do precyzyjniejszej lokalizacji obiektów na Ziemi.

Zegar pulsarowy w Gdańsku został uruchomiony w 2011 roku. Z początku były pieniądze, na konserwację tego urządzenia. Teraz już nikt nie daje grosza. Twórcy – konstruktorzy zegara wydali z prywatnych zasobów już po kilka tysięcy złotych.

Na zdjęciu: Zejście z dachu, na którym znajduje się antena radioteleskopu. Fot. Kazimierz Netka

Ile potrzeba na dalsze badania? Dobry serwer może kosztować około 30 000 złotych. Serwer potrzebny jest m.in. po to, by wskazania polskiego zegara pulsarowego – pierwszego takiego w świecie i najdokładniejszego – można eksportować. Ponadto, na badania potrzeba minimum 400 000 złotych rocznie. Jeśli jednak udoskonalanie urządzenia miałoby iść w kierunku nawigacji pulsarowej, to niezbędne jest około 15 milionów złotych na 3 – 4 lata.

Potrzebny jest jeszcze zespół, który zająłby się tymi badaniami, ich koordynowaniem. Taki zespół już istnieje; są to twórcy, konstruktorzy owego pierwszego w świecie zegara pulsarowego. Przypomnijmy ich jeszcze raz: dr inż. Grzegorz Szychliński – pomysłodawca i kierownik zespołu, kierownik Muzeum Nauki Gdańskiej w Muzeum Gdańska; Dariusz Samek – właściciel firmy EKO Elektronik, która uczestniczyła w budowie zegara pulsarowego; Mirosław Owczynnik – pracownik firmy EKO Elektronik, Eugeniusz Pazderski – astronom z Centrum Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dobrze by było, gdyby ta grupa badawcza działała pod auspicjami miasta. Najważniejsze jednak, by były środki na badania. Muzeum Gdańska już wiele zrobiło. Doprowadziło do skonstruowania pierwszego w świecie zegara, wykorzystującego pulsary. To wielka zasługa. Czas, by teraz zespół twórców uzyskał wsparcie finansowe.

Na zdjęciu: Miejsce „serca” zegara pulsarowego, na poddaszu Kościoła Św. Katarzyny w Gdańsku. Fot. Kazimierz Netka

Pomysł zbudowania w Gdańsku zegara wykorzystującego jako podstawę czasu gwiazdę neutronową (pulsar) zrodził się w 2000 roku – czytamy w folderze „Zegar pulsarowy” – informatorze, który przekazał nam Dariusz Samek współtwórca zegara, właściciel firmy EKO Elektronik. W 2009 roku idea przybrała realistyczna formę – inwestorem zostało Muzeum Historyczne Miasta Gdańska, które kultywuje pamięć wielkiego gdańskiego astronoma – Jana Heweliusza (1611 – 1687), a zbudowanie pierwszego na świecie zegara pulsarowego uznało za doskonały sposób upamiętnienia tego uczonego w 400 rocznicę jego urodzin. Muzeum zaprosiło do współpracy dwóch finansowych partnerów: Miasto Gdańsk i Pomorską Specjalna Strefę Ekonomiczna – napisano we wspomnianym folderze.

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.