Wielkie kultury Pomorza. Słowińcy

Spotkał ich niedobry los; niemal taki sam, jaki był niełaskawy dla Kościoła Św. Mikołaja w Łebie

Ktoś chce im odebrać słowińskość?

W Łebie, wokół ocalałego kawałeczka kościoła z XVI wieku, ma powstać amfiteatr. Ocaleje fragment muru świątyni sprzed stuleci. Nie można jednak zapominać o ludziach, którzy jeszcze kilka lat po II wojnie światowej mieszkali parę kilometrów na zachód od tego miejsca – na Mierzei Łebskiej. Trzeba zadbać również o Słowińców, bo mogą oni zniknąć z pamięci Europejczyków i podręczników historii.

Słowińcy, podobnie jak ów kościół, też atakowali byli przez wędrujące góry piachu, wychodzące z Bałtyku. Potem, po II wojnie światowej – wyjechali na zachód. Teraz – ich tożsamość jest rozcieńczana. Nie mogą się bronić, bo po Słowińcach pozostał skansen we wsi Kluki i cmentarz w tym skansenie. Słowińców już pawie nie ma na świecie… Wymarli.

Oni potrzebują ochrony i pomocy. Czy zostaną wymazani z mapy Ziemi? Można bowiem odnieść wrażenie, że nacjonaliści kaszubscy chcą im odebrać słowińską tożsamość… Kościół, po którym został tylko kawałek muru, ma większą szansę na przetrwanie.

IMG_5454

Na zdjęciu: Pozostałości Kościoła Św. Mikołaja w Łebie. Fot. Kazimierz Netka.

Idąc do tego zabytkowego  obiektu ul. Turystyczną, natrafiamy na tablicę informacyjną, zainstalowaną dzięki staraniom LOT Łeba. Na tej tablicy napisano m.in., że w pobliżu znajdują się ruiny Kościoła Św. Mikołaja, opiekuna rybaków i żeglarzy. Świątynię tę zbudowano w XIV wieku, a pozostałość po niej to najstarszy zabytek w Łebie. W pobliżu tego kościoła znajdowała się „stara” Łeba. której prawa miejskie nadał 8 lipca 1357 roku komtur gdańskiego zakonu. Miasto posługuje się od tamtych czasów herbem: rybogryf i krzyż na gotyckiej tarczy. W zgładzonym przez żywioły mieście Łeba, znajdowały się też ratusz, szpital Św. Ducha, młyn wiatraczny, 48 ogrodów, zagrody gospodarskie i niewielka przystań rybacka. Podstawą utrzymania mieszkańców było rybołówstwo oraz handel drewnem. Niestety, los nie był łaskawy dla Łebian. Wylewała się rzeka i podtapiała domy, sztormy też zniszczyły miasto, a największe ataki Bałtyku zdarzyły się m.in. w latach 1558 i 1570. Po osadzie miejskiej pozostało niewiele, ale i to zasypały wędrujące wydmy. Do dzisiaj przetrwał jedynie fragmencik świątyni. Na tablicy umieszczonej na pozostałości jej muru, można przeczytać, że Kościół rozebrano około 1590 roku; czyli 425 lat temu.

IMG_5458

Na zdjęciu: Widok na fragment muru po Kościele Św Mikołaja w Łebie. Teraz teren ów jest  badany przez archeologów. Potem ma powstać tam amfiteatr. Fot. Kazimierz Netka.

Teraz, wokół pozostałości Kościoła Św. Mikołaja, trwają badania archeologiczne. Po sprawdzeniu okolicy przez naukowców, ma rozpocząć się tam budowa amfiteatru – dowiadujemy się od burmistrza Łeby, Andrzeja Strzechmińskiego.

Kościół nie wytrzymał, ale Słowińcy – żyjący na zachód od starej Łeby, przetrwali. Niestety, los ich kilkaset lat później okazał się nielepszy.

Słowiński Park Narodowy oraz pamięć o ludziach, którzy tam mieszkali, są jednymi z najważniejszych dla turystyki obszarów Polski. Unikatem są ruchome wydmy. Zarówno dawna kultura, jak i dawna przyroda, potrzebują jednak pilnego ratunku, wsparcia. Na pomoc temu naturalnemu środowisku śpieszą ludzie i przemysł z różnych krajów Europy. Szczególnej troski wymaga upamiętnianie Słowińców – ludzi, którzy mieszkali m.in. na Mierzei Łebskiej jeszcze krótko po II wojnie światowej, a potem wyjechali, albo wymarli. Dzisiaj próbuje się ze Słowińców zrobić Kaszubów, czyli wymazać Słowińców z mapy i pamięci Europy.

IMG_5312

Na zdjęciu: Tzw. ostaniec na obszarze wędrujących piasków – fragment wydmy, który oparł się wiatrowi. Na zboczu tego piaszczystego wzgórza coś pozostawili ludzie – może Słowińcy? Co to jest – mogą sprawdzić tylko pracownicy SPN. Ostaniec ów znajduje się bowiem poza trasą turystyczną i wchodzić tam nie można. Fot. Kazimierz Netka.

Ocalaniem Słowińców, pokazywaniem ich ziemi, zajęła się między innymi Lokalna Organizacja Turystyczna „Łeba Błękitna Kraina”. Ta organizacja zaprosiła niedawno do siebie przedstawicieli środków masowego przekazu, z różnych stron Polski. Dziennikarze zaproszeni przez Ewę Horanin – prezes zarządu Lokalnej Organizacji Turystycznej (LOT) „Łeba Błękitna Kraina”, goszczeni przez Krystynę Puszcz – prezes zarządu spółki Hotel Wodnik w Łebie, członkinię zarządu tej LOT, mieli okazję poznać warunki, w jakich żyli Słowińcy, a także unikatową przyrodę tej krainy. Teresa Ostrowska – wiceprezes LOT „Łeba Błękitna Kraina”, dba o to, by walory SPN były dostępne dla artystów. Organizuje plenery malarskie. LOT „Łeba Błękitna Kraina”, zadbała też o promocję innych samorządów tworzących tę organizację. Do „Błękitnej Krainy” należy bowiem również Starostwo Powiatowe w Lęborku. Uczestnicy study press zostali też bardzo gościnnie przyjęci przez gminy Wicko i Cewice.

IMG_5285

Na zdjęciu: Wędrująca wydma  na terenie Słowińskiego Parku Narodowego. „Idzie” w kierunku wschodnim, ku Łebie. Fot. Kazimierz Netka.

Głównym punktem uwagi pozostaje Słowiński Park Narodowy – miejsce życia Słowińców. Dostrzega to również PROT – Pomorska Regionalna Organizacja Turystyczna. Powołana przez PROT komisja konkursowa zadecydowała, że produkt turystyczny, zgłoszony do konkursu przez Słowiński Park Narodowy, walczyć będzie w ogólnopolskim głosowaniu internetowym o certyfikat internautów – na najlepszą w kraju ofertę.

Słowińców już nie ma. Ale, ich ziemie, zasypywane wędrującymi górami, wychodzącymi z Bałtyku na brzeg, przychodzi rocznie około 300 000 osób. Z różnych stron świata. Tyle jest sprzedawanych biletów. Najlepiej wszystko tu pięknie widać jesienią i zimą, gdy powietrze jest bardziej wilgotne niż latem. Wtedy też można usłyszeć śpiew tych wydm. Taki dźwięk, śpiewający, wydają, pędzone przez wiatr, ziarenka piasku, ocierające się o siebie.

IMG_5290

Na zdjęciu: Wędrująca wydma, przesuwająca się w kierunku jeziora Łebsko. Fot. Kazimierz Netka.

Wydmy zasypują wszystko: las, jezioro, wioski. Kiedyś tam, gdzie teraz wiedzie szlak turystyczny, była Łączka – taka wioska zamieszkała przez Słowińców. Dzisiaj tylko nazwa po niej pozostała w pamięci. Reszta leży pod piachem. Pewnie za kilkanaście lat Łączka ukaże się naszym oczom, gdy wydma – Góra Łącka – sobie pójdzie. Ale, zaraz za nią sunie następna i już z Łącką się łączy, więc mało prawdopodobne, byśmy pozostałości po wsi Łączka ujrzeli.

Zniknęły też inne miejscowości zbudowane kiedyś przez Słowińców: Czołpińska, Stara Chusta. Na mapie „Atlas wojskowy” arkusz 1a, opracowanej i przygotowanej do druku przez Wojskowe Zakłady Kartograficzne w Warszawie, specjalnie dla „Dziennika Bałtyckiego”, są nazwy niektórych miejscowości, nieistniejących już; np. wydmy ruchome to Madwiny. Pod nimi zapewne znajdują się miejscowości Biała Góra, Łużek, Sucha, Połuże, Boleniec, Dąbie, Sośnik – których nazwy zaznaczono na  wspomnianej mapie Mierzei Łebskiej. Mniej więcej na południe od miejscowości Rąbka – od której Ziemia Słowińska się rozciąga na południe i zachód – znajduje się po drugiej stronie jeziora miejscowość Żarnowska. Ma ona ścisły związek ze Słowińcami.

A wydmy wędrują. Olcha, zasypana przez lata, po odejściu wydmy, wypuszcza zielone pędy. Jednak, jest tak schorowana, ze wkrótce umiera – jest tak zniszczona, że wkrótce pasuje – opowiada Katarzyna Sitkowska, pracownik naukowy Słowińskiego Parku Narodowego, mówiąc też o śpiewającym piasku. – Jestem tu 11 lat. Gdy przyszłam do pracy, w 2004 roku, widziałam fundamenty szkoły szybowców. 4 lata temu znowu zostały zasypane.

Wydmy wędrują czasami nawet z prędkością 20 metrów na rok. Słowińcy ze Starej Chusty musieli przed nimi uciekać. Przeprowadzili się do Żarnowskiej, po drugiej stronie jeziora. Byle dalej od pochłaniających wszystko piaszczystych potworów, wyłażących z morza.

IMG_5377

Na zdjęciu: Wyrzutnia rakiet – ekspozycja – w miejscowości Rąbka na Mierzei Łebskiej. Tu zaczyna się Ziemia Słowińców. Fot. Kazimierz Netka.

Żarnowska to wieś na byłych bagnach. Kazał te bagna osuszyć, zmeliorować w XVIII wieku, Fryderyk Wielki, król Prus. Teraz, tamtejszy kanał przynosi muł do Jeziora Łebskiego.

Jedna z miejscowości nie zagnie; a przynajmniej nazwa po niej jest pielęgnowana. Wieś Boleniec pozostaje nie tylko na mapie. W Łebie powstało Rybackie Centrum Kultury i Formacji „Boleniec”.

W sobotę 16. listopada, o godz. 12:00 odbyło się uroczyste otwarcie Rybackiego Centrum Kultury i Formacji „Boleniec”, które pełnić będzie rolę placówki kulturalnej zajmującej się integracją środowiska rybackiego oraz zachęceniem społeczeństwa do zapoznania się z kulturą i tradycją rybactwa, jak również prezentowaniem lokalnego rzemiosła, sztuki i obyczajów związanymi z tym sektorem na terenie objętym Lokalna Strategią Rozwoju Obszarów Rybackich – napisano na stronie internetowej: http://leba.kolping.org.pl/boleniec-3/otwarcie-rybackiego-centrum-kultury-i-formacji/ . „Boleniec” został założony przez działające w Łebie Stowarzyszenie „Rodzina Kolpinga”, którego prezesem jest ks. Zenon Myszk.

To jednak za mało, by ocalić pamięć o Słowińcach. Turyści odwiedzający Słowiński Park Narodowy, i Skansen w Klukach, słyszą od przewodników, że Słowińcy to byli ludzie pochodzenia kaszubskiego. Oczywiście, najłatwiej byłoby zapytać Słowińców, kim się czują i sprawa zostałaby wyjaśniona. Niestety, Słowińcy już prawie wszyscy powymierali. Nie mogą się bronić…

O tym, że pamięć o Słowińcach może zaniknąć, powiedzieliśmy prof. Małgorzacie Omilanowskiej – minister kultury i dziedzictwa narodowego – podczas ogólnopolskiej inauguracji Europejskich Dni Dziedzictwa, 12 września 2015 roku, w Elblągu.

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.