Za około cztery lata w Gdańsku zacznie funkcjonować duża spalarnia odpadów. Niektóre gminy nie chcą z niej korzystać. Nawet w Trójmieście są rozbieżności. W tej metropolii znowu mamy do czynienia z antymuszkieterami. Trójmiejscy prezydenci nie pragną być razem. Nie przestrzegają zasady: wszyscy za jednego, jeden za wszystkich. Wniosek o dofinansowanie został bardzo pozytywnie oceniony przez instytucję opiniującą: NFOŚiGW.

Na zdjęciu: Uczestnicy konferencji w sprawie budowy spalarni w Gdańsku. Fot. Kazimierz Netka.

Spalarnia odpadów w Pomorskiem wreszcie bliska budowy. Ma powstać w Gdańsku Szadółkach. Nie wszystkie gminy chcą z niej korzystać.

Coraz bliżej jest ostateczny werdykt, odnośnie tego, kto w Gdańsku wybuduje zakład termicznego przetwarzania odpadów (ZTPOK). Najpierw, wybrano (sposród kilkunastu firm zainteresowanych wykonaniem zadania) pięć podmiotów do dalszego badania.

Teraz już rozpatrywane są tylko dwie oferty, które wpłynęły od podmiotów reprezentujących niemiecki koncern EEW oraz konsorcjum włosko – francuskich firm: Astaldi, Tiru i Termomeccanica Ecologia. Obie oferty mieszczą się w planowanym budżecie. O szczegółach poinformowali podczas konferencji prasowej Aleksandra Dulkiewicz, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki gospodarczej; Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki komunalnej; Sławomir Kiszkurno, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku; Michał Dzioba – prezes Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku.

 

Fot. Kazimierz Netka

– Osiągnęliśmy kamień milowy w procesie realizacji tej inwestycji – powiedziała Aleksandra Dulkiewicz, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki gospodarczej. – Wpłynęły do nas 2 oferty, bardzo uznanych koncernów w branży termicznej utylizacji odpadów. Dzięki temu mamy pewność, że niezależnie od tego, którą ofertę wybierzemy będzie to rozwiązanie najwyższej jakości, a przede wszystkim sprawdzone i bezpieczne dla mieszkańców i środowiska.

Spośród kilkunastu podmiotów, które ubiegały się o możliwość udziału w postępowaniu na tzw. krótką listę zostało wybranych pięć: Veolia (Francja), Suez/Sita (Francja), EEW (Niemcy), Astaldi wspólnie z TIRU i Termomeccanica Ecologia (Włochy i Francja), Remondis wspólnie z POSCO (Niemcy, Korea Południowa). Przez ostatnie kilkanaście miesięcy uczestniczyli w dialogu konkurencyjnym, którego celem były konsultacje związane z zakresem inwestycji, technologią, ochroną środowiska, finansowaniem, szczegółami umowy. Chodziło o to, by oferty wykonawców były jak najlepiej dostosowane do realiów i założeń gdańskiego projektu. Termin składania ofert upłynął 30 czerwca 2017 r. Ostatecznie wybrano: Konsorcjum firm w składzie: ASTALDI S.p.A., TM.E. S.p.A. Termomeccanica Ecologia, TIRU S.A. Oraz ITPOK Gdańsk Sp. z o.o. sp. k. z siedzibą w Warszawie – spółka celowa powołana przez niemiecki koncern EEW– informuje Monika Łapińska-Kopiejć Specjalista ds. Promocji Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku.

Ceny zaproponowane przez obu oferentów są zbliżone. EEW zaoferowało 426 300 000 zł za zaprojektowanie i wybudowanie spalarni. Cena włosko – francuskiego konsorcjum jest o 37,5 mln zł wyższa. Uśrednione, roczne koszty eksploatacji instalacji wahają się od 29,2 mln zł (konsorcjum włosko – francuskie)) do 31,5 mln zł (niemieckie EEW). Warto przypomnieć, że ok. 50 proc. kosztów budowy stanowią rozwiązania związane z oczyszczaniem spalin oraz bezpieczeństwem środowiskowym.

– Wspólnie z Radą Interesariuszy Zakładu Utylizacyjnego, w tym przedstawicielami mieszkańców, doszliśmy do wniosku, że normy środowiskowe dla spalarni musimy zaostrzyć w stosunku do tych narzuconych przepisami. Mimo, że są i tak bardzo restrykcyjne. I dlatego nasze wymagania dotyczące norm narzucone oferentom są o 100% wyższe od obowiązujących, szczególnie w kwestiach tlenków azotu, dioksym i furanów – mówi Sławomir Kiszkurno – dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Teraz przed Zakładem Utylizacyjnym w Gdańsku, spółką miejską prowadzącą postępowanie, ocena złożonych ofert oraz wybór wykonawcy.

– Następne kroki jakie przed nami to podpisanie umowy z operatorem, projektowanie, budowa i rok 2021 powinien być tym, w którym uruchomimy instalację. Wszystko pod warunkiem, że otrzymamy dotację unijną. Wniosek o dofinansowanie został bardzo pozytywnie oceniony przez instytucję opiniującą – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Liczymy, że w tym roku podpiszemy umowę na dofinansowanie – tłumaczy Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki komunalnej.

 

Fot. Kazimierz Netka

Odpady do spalarni w Gdańsku, która ma stanąć na terenie Zakładu Utylizacyjnego, będą dostarczać zakłady zagospodarowania odpadów z trzech regionów: gdańskiego, tczewskiego, kwidzyńskiego.

Planowane moce przerobowe instalacji to 160 000 ton rocznie. Będzie to średnia spalarnia w skali kraju, a niewielka porównując do tych zachodnioeuropejskich. Prezes gdańskiego ZU. Michał Dzioba, podkreśla, że ostatnie kilkanaście miesięcy pracy, w tym dialogu konkurencyjnego z koncernami, nie zostały zmarnowane.

– Zbliżone ceny poszczególnych ofert pokazują, że wielomiesięczna, wspólna praca nad opracowaniem dokumentacji przyniosła efekty. Wydaje się, że oferenci dobrze zrozumieli nasze oczekiwania i potrzeby. Przed nami wnikliwa ocena merytoryczna ofert – mówi Michał Dzioba – prezes Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku.

Wedle założeń, do końca bieżącego roku powinna zostać podpisana umowa z Wykonawcą – informuje Monika Łapińska-Kopiejć – specjalista ds. Promocji Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku.

Jak widać, spalarnia odpadów w Gdańsku nie będzie utylizowała odpadów, jakie gromadzi spółka EkoDolina, obsługująca m.in. Sopot i Gdynię. Miastom nie udało się dojść do porozumienia. Nie działają oni jak Muszkieterowie. Raczej są antymuszkieterami.

 

Fot. Kazimierz Netka

Niewykluczone, że coś się zmieni. Jak zapewnia wiceprezydent Piotr Grzelak, nie zabraknie odpadów do wykorzystania mocy przerobowych spalarni.

Przypomnijmy, że ostatnie widowiskowe wspólne przedsięwzięcie trójmiejskich prezydentów i m.in. marszałka województwa pomorskiego, to ciągnięcie samolotu OLT Jetair na gdańskim lotnisku. Było to w grudniu 2011 roku. Potem wszystko zaczęło się psuć. Okazało się, że nie potrafią stworzyć obszaru metropolitalnego. Marszałek oraz prezydenci Gdańska i Sopotu przestali popierać prezydenta Gdyni w sprawie budowy lotniska Gdynia Kosakowo. Teraz nie ma porozumienia odnośnie utylizowania śmieci.

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.