Zaczęła się epoka zamaskowanej ludzkości. Czy to będzie również czas żniw dla rabusiów?

Jeśli jakiś wróg z głębi Wszechświata zechce Ziemian zniszczyć, zrobi to bez trudu…

Od dzisiaj mamy nową epokę w dziejach ludzkości. Do naszego codziennego ubioru wkroczył nowy element: maska. Rozpoczęła się epoka masowego maskowania. To również inauguracja nowego rozpoznawania się nawzajem. Domyślania się, kto kryje się za zasłoną. Jeszcze do niedawna, w wielu krajach Unii Europejskiej zasłanianie twarzy, np. z powodów religijnych, było niemile widziane, a wręcz zakazywane. Teraz jest to nakazane niemal wszystkim, ze względów niereligijnych. Z sankcjami karnymi dla nieposłusznych. Dzisiaj, 16 kwietnia 2020 roku, obowiązuje nakaz zasłaniania twarzy, nie tylko przez kobiety, ale również przez mężczyzn.

Dotychczas, maski były używane chętnie przez przestępców, albo podczas balów.

Słynne są sztuczne fizjonomie maski noszone przez aktywistów Anonymous.

Zakrywanie twarzy ma jednak długą historię, także militarną. Maski miały chronić żołnierzy, podczas wojen, przed trującymi gazami bojowymi. Pszczelarze nakładają siatkowe osłony, uniemożliwiając pszczołom zadawanie ciosów żądłami. Przy tłumieniu ulicznych i stadionowych zamieszek, policjanci chronią się za przyłbicami. Pseudokibice mieli zakaz zasłaniania twarzy. Teraz maja taki nakaz. Gdy używane są środki gazowe, wtedy też sięgają po maski. Strażacy, gasząc pożar, wkraczają w dym i płomienie również w maskach. Pod ziemią górnicy mają do dyspozycji podobny sprzęt, zwiększający szansę przetrwania w warunkach zagrażających życiu.

Maski przeciw koronawirusowi nie zwalniają nas z obowiązku utrzymywania odpowiednio wielkiego dystansu międzyosobniczego. Nie są skutecznym zabezpieczeniem przed zarazą. Nie wiadomo, czy okażą się na tyle skuteczne, by wreszcie mogła ruszyć produkcja, której brak rujnuje ludzkość w ponad 200 krajach i terytoriach; niemal tak, jak wojna.

Wojnę tę przegrywamy; wojnę biologiczną. Nie potrafiliśmy skutecznie stawić czoła przeciwnikowi pochodzenia naturalnego. A tymczasem, marzą się nam podboje Kosmosu. Teraz nawet na Ziemi nie umiemy dać sobie rady. Stanęły szkolnictwo, nauka, kultura, przemysł. Jesteśmy w takim etapie dziejów ludzkości, którego jeszcze w historii homo sapiens nie było na tak wielką skalę.

Zaczął się ogólnoświatowy, najsmutniejszy „bal” maskowy. To rodzaj globalizacji, którego chyba nikt nie przewidział. Globalizacji walki z zarazą. Wojsko oraz inne formacje mundurowe z osobami duchownymi włącznie, zaangażowały się w obronę ludzkości przed chorobę, która powinna być już dawno ujarzmiona. Widać teraz, jak bardzo jesteśmy słabi. Wróg, niewidzialny gołym okiem, sparaliżował niemal cały świat. Bezsilne stały się wobec niego, tego wroga, nawet najpotężniejsze mocarstwa. Najsilniejsi (Chiny, Rosja, USA, Wielka Brytania i inni) cierpią najbardziej.

Ludzkość przećwiczyła obronę przed zagrożeniem pochodzenia ziemskiego. To dobrze, bo kiedyś mogą się nam te doświadczenia przydać, gdy podobne niebezpieczeństwo, zupełnie nowe, nieznane na Ziemi, nadejdzie z Kosmosu. Zagrożenie, przed którym nie będziemy potrafili inaczej się obronić, inaczej niż poprzez odizolowanie jakiegoś zamieszkanego obszaru i skazania żyjących tam ludzi, na zagładę. Po to, żeby uratować resztę Ziemian.

Koronawirusa, wirusa ziemskiego pochodzenia, nie umiemy zatrzymać. Czekamy, aż sam zniknie. Cała nadzieja między innymi w powszechnym maskowaniu się. Koronawirus i tak nas widzi…

Kazimierz Netka

Czytaj również na portalu: netka.gda.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.