Czystka etniczna w Pomorskiem – ciąg dalszy. Proces wymazywania zaczął się ponad pół wieku temu. Dla dobra Polski oraz Unii Europejskiej nie możemy dopuścić do tego, by bogactwo kulturowe i etniczne Pomorza stało się przeszłością, a zauważalne było tylko na cmentarzach…

Na zdjęciu: Najbardziej zagrożone społeczności w Pomorskiem. Opr. (K.N.). Źródło mapy podstawowej: PPWK.

Nazwa: Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie (ZKP) może sugerować, że w Pomorskiem żyją tylko Kaszubi. Takie wrażenie ZKP wywoływało w stanie wojennym, przed nim i tak jest do dzisiaj

Gdy zbliża się dzień Wszystkich Świętych, przywołujemy w pamięci tych, którzy już odeszli. Tak stało się np. ze Słowińcami – mieszkańcami m.in. okolic jeziora Łebsko, Gardno. Już prawie wszyscy Słowińcy wymarli. Dzisiaj, próbuje się z nich zrobić Kaszubów, więc grozi im, nawet w historii, całkowita zagłada jako odrębnej grupy społecznej, etnicznej. Zagrożone są też inne społeczności w Pomorskiem.

Jeszcze przed pandemią, wjeżdżający do Gdańska szosą od strony Żuław, mogli odnieść wrażenie, że opuszczają Polskę i wkraczają do obcego państwa. Dostrzegali bowiem na tablicy napis w niepolskim języku, zawierającym m.in. litery z dwiema kropkami nad nimi, prawie jak po niemiecku. Gdańsk to bardzo bogaty teren. Czy mógłby znaleźć się w obcych rękach?

Na zdjęciu: Deep fake, czyli głęboka dezinformacja na granicach miasta. Powinien być tu napis: Gdańsk miasto odbudowane przez Kresowian – ekspatriantów ze wschodu. Fot. Kazimierz Netka

W niektórych informacjach, promujących województwo pomorskie, a kolportowanych z inicjatywy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, można znaleźć wzmiankę, sugerującą, że Pomorskie zamieszkują tylko Kaszubi. Nie zawsze podawane są wiadomości, że żyją tu również inne społeczności.

Dlaczego tak się dzieje? Czy ktoś próbuje zakłócić harmonijne funkcjonowanie regionu, zaszkodzić Polsce w tym Pomorzu, a także Unii Europejskiej, rozpowszechniając wieść wywołujące fałszywy wizerunek Pomorza? Chce unicestwić dorobek oraz wiedzę o tych, którzy nie są Kaszubami?

Dlaczego Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego (UMWP) w niektórych publikacjach dotyczących województwa pomorskiego akcentuje głównie obecność Kaszubów pomijając przy tym podawanie nazw innych grup etnicznych i społecznych żyjących w Pomorskiem? Dlaczego temu Urzędowi znikają z pola widzenia Kresowianie, Kociewiacy, Słowińcy, Borowiacy, Tatarzy i wielu innych? Jako dowód niech posłuży poniższy fragment informacji, zamieszczony na stronie internetowej jednej z placówek reprezentujących województwo pomorskie za granicą:

Źródło: jedna ze stron internetowych UMWP

Jak doszło do „zapominania” o niekaszubskich społecznościach? Dlaczego tych, którzy nie są Kaszubami pominięto w informacjach zawartych np. w powyższej ilustracji? To może świadczyć o czyichś dążeniach do trwałego usunięcia z pamięci świata istnienia takich społeczności jak np. wspomniani wcześniej Słowińcy, Kociewiacy Kresowianie. Znowu można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z przeprowadzaniem w Pomorskiem czystki etnicznej.

Postanowiliśmy dotrzeć do źródeł. Okazuje się że ten proceder „czyszczenia” Pomorza z niekaszubskich społeczności trwa już ponad pół wieku…

W 1956 roku powstaje Zrzeszenie Kaszubskie.
W 1957 roku powstaje Zrzeszenie Kociewskie.

W 1964 roku, w październiku, czyli około 56 lat temu, Zrzeszenie Kociewskie zostaje włączone do Zrzeszenia Kaszubskiego i powstaje organizacja, która w nazwie nie ma Kociewia. Zaczyna funkcjonować Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie.

Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie działało również stanie wojennym. Mogło oficjalnie używać swej nazwy; nazwy mogącej wywoływać przekonanie, że w Pomorskiem istnieją tylko Kaszubi.

Na sugerowaniu nazwą nie kończy się procedowanie czystki etnicznej w Pomorskiem. Podejmowane są aktywne, przemyślane, „czyszczące” działania – takie można odnieść wrażenie. Środki do tego czyszczenia też są bardzo różne.

Po odzyskaniu suwerenności, w latach 90. ubiegłego wieku, powstały oddziały ZKP. Dokonano zmian granic województw. W Pomorskiem, bardziej niż aspekt gospodarczy, liczyły się właśnie sprawy etniczne. Tak wytyczono granice województwa pomorskiego, by Kaszuby znalazły się w nim w całości. Podzielono Żuławy – region bardzo zwarty i jednoznaczny pod względem fizycznogeograficznym oraz gospodarczym. Granica wojewódzka rozcina region Kociewia. Niektórzy działacze ZKP zaczęli domagać się zmiany nazwy województwa z pomorskiego na kaszubskie, nie bacząc na istnienie w tym regionie innych społeczności. To było kolejne pogardzenie tymi, którzy nie są Kaszubami.

Na zdjęciu: Pomnik pierwszego po I wojnie światowej wojewody pomorskiego. Znajduje się na Kociewiu. Fot. Kazimierz Netka

Można odnieść wrażenie, że oddziały ZKP – te, które znajdują się poza terenem Kaszub – są jak oddziały obcej armii, która rzekomo miała bronić polskiego terytorium. W rzeczywistości oddziały ZKP nie potrafiły lub nie chciały obronić np. Kociewia przed usunięciem nazwy tej krainy z gablot Pomorskiego Centrum Informacji Turystycznej (PCIT). Nie potrafiły, lub nie chciały zadbać o to, by odpowiednio uwypuklić w PCIT dokonania Kresowian – tych, którzy przybyli ze wschodu jako ekspatrianci i odbudowali Gdańsk, uczynili go atrakcyjnym również dla cudzoziemców. Oddziały ZKP nie umiały lub nie zdołały zapobiec poniżeniu Kociewiaków podczas nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Pomorskiego 9 lutego 2020 roku (a może same dążyły do tego, by w oficjalnych wystąpieniach nie padło słowo „Kociewie” na tej sesji?) Oddziały ZKP dbały przede wszystkim o własne interesy; o propagowanie Kaszubów.

Na zdjęciu: Pomnik pierwszego, średniowiecznego wojewody pomorskiego. Znajduje się na Kociewiu. Fot. Kazimierz Netka

Nie byłoby więc nic dziwnego na przykład w tym, gdyby się okazało, że kociewskie powiaty i gminy nie chcą współpracować z oddziałami ZKP. Wszak odnosi się wrażenie, że oddziały Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego raczej działają na szkodę Kociewia, a np. organizowanie Kongresu Kociewskiego na terenie Kociewia, to raczej gra pozorów. Taki kongres miałby znaczenie, gdyby odbył się w Gdańsku; został przygotowany przez prawdziwych Kociewiaków i udzielano na nim głosu autentycznym, oryginalnym Kociewiakom, a nie osobom, które słowo Kociewie niechętnie wypowiadają podczas oficjalnych wydarzeń, np. w trakcie sesji Sejmiku.

Można odnieść wrażenie, że w dokonywanie czystki etnicznej na Pomorzu uwikłano (zapewne przypadkowo):

Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego

Sejmik Województwa Pomorskiego

Państwową publiczną Telewizję Polską S.A.

Państwowe publiczne Radio Gdańsk

Kancelarię Prezydenta RP

Władze Miasta Gdańska

wychodzącą w Gdańsku gazetę niemiecką (polskojęzyczną)

Niektóre przypadki wplątania powyższych podmiotów w proceder czystki etnicznej na Pomorzu już opisywaliśmy. Ten cykl zamierzamy kontynuować.

Do wyjaśnienia pozostają role, jakie w tym „czyszczeniu” Pomorza odgrywają np. Zarząd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, Instytut Kaszubski, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Czy wywierały w tym zakresie jakieś naciski? Czy wysuwały jakieś sugestie? Propozycje? Czy jest im obojętne to, że dochodzi do zubażania wiedzy o różnorodności kulturowej i etnicznej Pomorza?

Na szczęście, nie brakuje pozytywnych akcentów. Ich przykładem było ustanawianie przez Sejmik Województwa Pomorskiego np. Roku Kociewia, Roku Kaszub, Roku Powiśla, Roku Żuław itp.

Kazimierz Netka

Czytaj również na portalu: netka.gda.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.