Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa, czyli polskie SAR ( Search and Rescue – Szukanie i Ratowanie) ma być podporządkowana Urzędom Morskim? Takie są plany. Przeciwko zmianom w podległości polskiego SAR protestują pracownicy tej Służby

Fot. Kazimierz Netka.

Ratownictwo pełnomorskie w Polsce straci swą samodzielność po blisko 70 latach rozwoju?

W związku z projektem zmiany Ustawy o bezpieczeństwie morskim, który bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo osób znajdujących się na polskich obszarach morskich, Morskie Ratownicze Centrum Koordynacyjne w Gdyni oraz Morskie Pomocnicze Centrum Koordynacyjne w Świnoujściu  wyrażają  sprzeciw  wobec planów przejęcia Służby SAR przez administrację morską.

Ustawa o Bezpieczeństwie Morskim przygotowywana jest bez konsultacji z MSPiR – Morską Służbą Poszukiwania i Ratownictwa oraz uderza w sprawnie funkcjonujące Ratownictwo Morskie w Polsce – argumentują pracownicy MSPiR.

Do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy odpowiedzi w jaki sposób Służba SAR miałaby funkcjonować w nowych realiach i na jakich zasadach. Zniesienie jej samodzielności, zgodnie z projektem ustawy, ma nastąpić dnia 01.01.2021 roku – poinformowali nas Pracownicy Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego w Gdyni oraz Morskiego Pomocniczego Centrum Koordynacyjnego w Świnoujściu.

Fot. Kazimierz Netka

Poniżej przedstawiamy Pismo, skierowane do Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej w tej sprawie:

Morskie Ratownicze Centrum Koordynacyjne w Gdyni

ul. Hryniewickiego 10

81-340 Gdynia

Gdynia, 10.07.2020

                                                                                              Pan

                                                                                              Marek Gróbarczyk

                                                                            Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej

Uwagi Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego do projektu ,,Ustawy o zmianie ustawy o bezpieczeństwie morskim oraz niektórych innych ustaw”

Zniesienie Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa i przekazanie obowiązków z zakresu ratowania życia na morzu urzędom morskim, szczególnie w zakresie funkcjonowania Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego, nie spowoduje lepszego wykorzystania zasobów administracji morskiej ani nie poprawi działania służby ratowniczej w polskiej strefie odpowiedzialności.

Realizacja projektu doprowadzi do zaprzepaszczenia lat doświadczeń zdobytych przez polskie ratownictwo morskie w ciągu swojej prawie 70-letniej historii. System ratowniczy kształtowany w oparciu o doświadczenia zdobywane w ciągu tychże lat ulegnie powolnemu rozkładowi.

Do chwili obecnej nie zostały przeprowadzone żadne konsultacje z osobami kompetentnymi i doświadczonymi w Służbie SAR w sprawie reorganizacji czy przeniesienia Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego. Proponowane rozwiązania spowodują olbrzymie zmiany we wzorowo obecnie działającym systemie polskiego ratownictwa morskiego.

Uzasadnienie zmian w Ustawie o bezpieczeństwie morskim zakłada, że ,,włączenie służby SAR w struktury urzędów morskich pozwoli na jeszcze bardziej efektywne wykonywanie zadań”. Takie stwierdzenie nie ma żadnego poparcia logicznymi argumentami.

Istnieje uzasadniona obawa, ze forsowane włączenie przyniesie jedynie same problemy, bez jakichkolwiek korzyści. obecny system ratownictwa sprawdza się w praktyce i nie ma operacyjnej potrzeby jego zmiany. Zadania ratownictwa życia na morzu delegowane

są przez Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej służbie SAR a nie dyrektorom urzędów morskich. Ratownictwo życia nie jest w żaden sposób realizowane przez administrację morską i stąd tęż nie może mieć ona żadnego doświadczenia w operacjach SAR.

Obecnie brak jest informacji dotyczących tego, jak urzędy morskie zamierzają wprowadzić w życie komentowaną ustawę, w szczególności w zakresie funkcjonowania MRCK i współpracy z Polish Rescue Radio, Brak jest też propozycji nowego schematu organizacyjnego funkcjonowania służby SAR, w tym MRCK i jego umiejscowienia po wejściu w skład urzędów morskich.

MRCK w Gdyni wraz Z Pomocniczym Centrum Ratownictwa w Świnoujściu, jako ośrodek odpowiedzialny za prowadzenie i koordynowanie akcji poszukiwawczych i ratowniczych wypełnia swoje zadania w oparciu o zaprojektowaną specjalnie na swe potrzeby i szeroko rozbudowaną infrastrukturę techniczną i teleinformatyczną. Dzięki inwestycjom i stałemu rozwojowi zgodnie z kierunkiem, jaki obserwuje się również w innych krajach. możemy dziś mówić o wyposażeniu MRCK w sprzęt i oprogramowanie specjalistyczne wysokiej klasy porównywalne do tego stosowanego w MRCC innych krajów i niezbędne podczas operacji ratowniczych w polskiej strefie odpowiedzialności. ale także w przypadku współpracy międzynarodowej.

Jeżeli planowane jest przeniesienie MRCK do budynku Urzędu Morskiego w Gdyni, to nowe centrum powinno już być w końcowej fazie realizacji. Prace takie – nawet koncepcyjne – w ogóle nie są prowadzone. Planowanie nowego centrum koordynacyjnego zajmuje przynajmniej kilka lat i najlepszymi przykładami są tu Holandia i Niemcy, które intensywnie pracują nad zaprojektowaniem i zbudowaniem nowych centrów koordynacji – takich, które mogłyby sprostać nowym wyzwaniom i sprawnie działać przez wiele kolejnych lat.

Personel MRCK opiera się przede wszystkim na wysokospecjalistycznej wiedzy w zakresie planowania i koordynowania skomplikowanych akcji SAR. ale należy pamiętać, że zapewnione muszą być warunki pracy operacyjnej w precyzyjnie zaprojektowanych ergonomicznych pomieszczeniach, a wspomniana infrastruktura wymaga specjalnie stworzonej dla tego celu przestrzeni – niewskazane jest bezrefleksyjne przenoszenie z miejsca na miejsce całego ośrodka, czy jakiekolwiek ograniczanie wspomnianej przestrzeni. Bieżąco funkcjonujące centra ratownicze w Gdyni i Świnoujściu to wynik wieloletniej pracy i ciągłej modernizacji i stałego rozwoju w kontakcie z zagranicznymi ośrodkami odpowiedzialnymi za akcje SAR.

Należy przyjrzeć się, jak funkcjonują ośrodki MRCC na świecie (szczególnie w krajach basenu Morza Bałtyckiego) i jak wpisuje się w to działanie Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa w Polsce. Powszechnie realizowanym modelem działania służb SAR na świecie jest wysoce wyspecjalizowana i wyszkolona kadra działająca poprzez sprzęt o wysokiej dzielności morskiej, w każdych warunkach pogodowych. Z założenia, w ekstremalnej sytuacji ratownicy mają ratować innych, a nie siebie. Gdy wszyscy wracają do portów chroniąc się przed sztormami, ratownicy wychodzą by pomóc tym, którzy sami wrócić nie mają już siły.

Projektowane włączenie Służby SAR w strukturę urzędów morskich jest oparte na błędnych przesłankach. Proponowany model nie jest realizowany w żadnym państwie bałtyckim. Przywołane przykłady Irlandii czy Chorwacji mają się nijak do warunków fizycznogeograficznych Bałtyku, który jest najbardziej burzliwym morzem na świecie i jednocześnie bardzo zimnym. Można powiedzieć, że ludzie w Bałtyku nie tyle toną, co zamarzają (hipotermia).

W większości krajów (nie tylko europejskich), Morskie Ratownicze Centra Koordynacyjne funkcjonują obsadzone profesjonalnym, minimalnie dwuosobowym personelem w postaci Koordynatora Misji SAR (SMC) oraz osoby wspomagającej koordynację akcji ratowniczej. Dodatkowo w wielu państwach jak w przypadku Niemiec (MRCC Bremen), Litwy (MRCC Klaipeda) czy Rosji (MRCC Kaliningrad) wypraktykowano, poczynając od lat 80-tych XX wieku – sprawdzony już dziś model współpracy, na jednym poziomie i w tym samym ośrodku, z operatorem tzw. Rescue Radio.

W Finlandii (MRCC Turku) czy Szwecji (JRCC Sweden), a także w wielu innych krajach w zależności od pory roku i okoliczności poszerza się liczebność personelu nawet o kilka osób.

Warunki pracy Służby SAR nie są standardowe i daleko odbiegają od normalnej pracy na morzu. Konieczni są tu specjaliści wyjątkowej klasy, zdobywający doświadczenia latami, pod okiem starszych stażem kolegów. Stąd też tak wysokie wymagania w stosunku do wyposażenia, szkoleń. W ocenie skutków regulacji punkt numer 4 pt. ,,Podmioty, na które oddziałuje projekt” mówi, że MSPiR to 280 zatrudnionych osób. Nigdzie natomiast nie jest wspomniane ani jednym słowem o ratownikach ochotnikach (niezwykle ważnym ogniwie ratownictwa życia, nie tylko w Polsce), którzy współpracują ze służbą SAR. Ratownicy ochotnicy w liczbie 74 pełnoprawnych i zarejestrowanych oraz 44 kandydatów są bardzo silnym wsparciem działań Brzegowych Stacji Ratowniczych ich znaczenie dla prowadzonych akcji ratowniczych nie może być lekceważone ani pomijane. Wyszkolenie ratownika ochotnika Brzegowej Stacji Ratowniczej to okres jednego roku kandydackiego i od trzech do pięciu lat praktycznego szkolenia. W obecnej chwili, z deklaracji ochotników wiadomo, że duża ich liczba nie jest zainteresowana współpracą ze Służbą SAR po chłonięciu MSPiR przez urzędy morskie. Jak Ministerstwo oraz urzędy morskie zamierzają rozwiązać problem możliwej utraty 118 osób – profesjonalnie wyszkolonych, sprawdzonych w działaniach – ratujących życie na morzu, jeśli komentowana ustawa wejdzie w życie? Na pewno nie wolno pozwolić, by ten potencjał ludzki miał się zmarnować.

Istnieje też uzasadniona obawa (vide ,,zagospodarowanie” potencjału osobowego po likwidacji Witowo Radio), że spora część ludzi straci pracę. Ci, którzy rozstaną się ze Służbą SAR jako składowej urzędów morskich przez długi czas będą niezwykle trudni do zastąpienia. Wyszkolenie nowych ratowników będzie długotrwałe, a lata doświadczeń zostaną zmarnowane. Efektem będzie osłabienie ratownictwa morskiego.

Służba SAR zaangażowana jest obecnie w realizację zadań całkowicie obcych administracji morskiej. Przykładem może być organizowanie ratownictwa podwodnego SAR we współpracy ze służbami innych państw bałtyckich. Analizując katastrofę statku wycieczkowego Costa Concordia (13 stycznia 2012, lsola del Giglio, Morze Śródziemne, ofiary śmiertelne: 32 osoby, ranni: 64 osoby) prowadzi się działania mające na celu uprzedzenie katastrofy w polskiej strefie odpowiedzialności przez przygotowanie się do zbliżającego się zdarzenia. W razie włączenia MSPiR do urzędów morskich wszystkie te prace przygotowawcze zostaną zmarnowane.

Proszę pamiętać, że pytanie, które powinni sobie zadać wszyscy zaangażowani w bezpieczeństwo morskie (nie tylko w MSPiR. ale również w urzędach morskich) nie brzmi: „Czy w polskich obszarach morskich dojdzie do kolejnej katastrofy?”, ale „Kiedy do takiej katastrofy dojdzie?”. Włączenie MSPiR do administracji morskiej spowoduje konieczność kształtowania ratownictwa morskiego od podstaw, mimo zapewnień ze strony Ministerstwa. że sposób organizacji służb ratowniczych nie ulegnie zmianie. Grozi nam utrata dorobku ratowników morskich. Wątpliwe jest, by urzędy morskie były w stanie sprostać wyzwaniu, jak katastrofa statku pasażerskiego w polskiej strefie odpowiedzialności.

Proponowany model zmian przyniesie co najmniej podwojenie kosztów administracyjnych obsługi Służby SAR. Po podziale między dwa urzędy morskie powstaną po dwa piony techniczne, kadr i księgowości, które będą musiały pracować w systemie dyżurowym. Obecnie, dział kadr MSPiR działa w systemie, który zapewnia pełne obsady ratowników na wypadek zdarzeń losowych. W razie np. choroby czy tez wypadku ratownika morskiego organizowane jest natychmiastowo jego zastępstwo, tak by statek nie był wyłączany, (lub na maksymalnie krótki czas) z pogotowia. Urzędy morskie pracują w systemie biurowym (poniedziałek – piątek 07.15 – 15.15), a Służba SAR wymaga dyspozycyjności 24-godzinnej, również w soboty, niedziele i święta. Dodatkowo załogi składają się z osób, które mieszkają z dala od Wybrzeża (np. w Małopolsce czy na Śląsku) i istnieje uzasadnione i duże ryzyko, że nie będą oni chcieli pracować w modelu, który zakładać będzie zmieniana Ustawa o bezpieczeństwie morskim. Nadmienić należy, że system zatrudniania załóg na statki ratownicze w urzędach morskich w ogóle nie istnieje.

Wątpliwości budzi też sprawa osłony technicznej sił i środków ratowniczych, a zwłaszcza statków – ulegnie zerwaniu spójność serwisowania sprzętu ratowniczego.

Przykładem może być statek typu SAR 1500: służba SAR dysponuje jednym silnikiem zapasowym na jednostkę tego typu. W razie poważnej niesprawności silnik zamienny jest przewożony z bazy materiałowo-zaopatrzeniowej i wymieniany na jednostce z awarią, tak by nadal port bazowania miał w dyspozycji statek w pogotowiu ratowniczym. Który z urzędów morskich przejmie wzmiankowany silnik? Czy zostanie zakupiona druga jednostka napędowa dla drugiego urzędu morskiego na wypadek konieczności podmiany silnika w razie usterki?

Z chwilą realizacji podległości służby SAR względem dwu urzędów morskich nastąpi rozbicie spójności systemu ćwiczeń (czy modele szkoleń będą wspólne dla administracji morskiej?). W tej chwili całość szkoleń organizuje i nadzoruje dział ratowniczy MSPiR dla całości wybrzeża i polskiej strefy odpowiedzialności za ratownictwo. Spotkania unifikacyjne kapitanów statków i kierowników Brzegowych Stacji Ratowniczych z całego wybrzeża odbywają się od wielu lat: regularnie, kilka razy do roku. Gwarantuje to ciągłość szkolenia t utrzymanie ujednoliconego poziomu wiedzy i umiejętności ratowników morskich.

Nie da się utrzymać takiego systemu unifikacji przy rozbiciu Służby SAR. Nie da się również utrzymać jednakowego standardu wyszkolenia ratowników przy podziale na dwa równe rangą i niezależne od siebie urzędy morskie. Dotyczy to również ujednoliconego standardu wyposażenia w sprzęt ratowniczy i środki łączności. Obecnie ratownik morski może być skierowany na swoją zmianę załogi do dowolnego portu na wybrzeżu i znajdzie tam dobrze znane, zunifikowane środowisko pracy gwarantujące możliwość natychmiastowego wyjścia do akcji ratowniczej, by udzielić pomocy potrzebującym.

Należy też wspomnieć o współpracy międzynarodowej, która powinna być prowadzona z poziomu jednego podmiotu (który urząd morski będzie reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej?). Ta współpraca jest oparta o liczne dwustronne umowy o współpracy i po podziale Służby SAR konieczne będzie stworzenie nowych, osobno dla każdego urzędu morskiego, umów międzynarodowych.

Polska, wypełniając postanowienia międzynarodowej Konwencji SAR, ustanowiła ośrodek koordynacyjny obecnie wchodzący w skład Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. System działa od wielu lat w oparciu o Morskie Ratownicze Centrum Koordynacyjne (MRCK) w Gdyni w obsadzie dwuosobowej i Morskie Pomocnicze Centrum Koordynacyjne (MPCK) w Świnoujściu (obsada jednoosobowa). Stałe, całodobowe dyżury są dobrą praktyką nie tylko w krajach morskich, ale też z powodzeniem sprawdzają się w strażach pożarnych. Model taki wielokrotnie przetestowano, czego dowodem mogą być setki skutecznie koordynowanych akcji SAR oraz brak jakichkolwiek zastrzeżeń podczas wieloletniej współpracy z Komisją Badań Wypadków Morskich.

Fot. Kazimierz Netka

Organizacja MRCK i jakiekolwiek w niej zmiany podyktowana jest zawsze koniecznością efektywnego prowadzenia działań koordynacyjnych w czasie wszelkich akcji ratowniczych. Do wypracowania takiego modelu pełnienia całodobowego dyżuru doprowadziła również analiza wielu akcji ratowniczych, a w szczególności katastrof promów Heweliusz (55 ofiar, 1993 rok) i Estonia (852 ofiary, 1994 rok).

Wnioski wyciągnięte ze wspomnianych tragedii były jednym z podstawowych czynników, które doprowadziły do dzisiejszego wyglądu Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Podobnie jak jedna z najważniejszych obecnie umów międzynarodowych – Konwencja o Bezpieczeństwie Życia na Morzu – była reakcją na zatonięcie ,,Titanica”, tak samo i pracownicy MSPiR dostosowują swoją pracę, procedury oraz wyposażenie aby jak najlepiej służyć wszystkim użytkownikom Bałtyku, gdy zajdzie taka potrzeba.

Centrum Koordynacyjne w Gdyni i Pomocnicze Centrum w Świnoujściu obciążone są pracą optymalnie dzięki dyżurom całodobowym i w obsadzie trzyosobowej. Współpraca z powołanym w roku 2018 ARCC Warszawa, czyli Cywilno-Wojskowym Ośrodkiem Koordynacji Ratownictwa Lotniczego oraz organizacja pracy operacyjnej ARCC w dużej mierze wzorowana na MRCK w Gdyni jest również przykładem funkcjonowania tego drugiego zgodnie z najwyższymi międzynarodowymi standardami.

Również współpraca MRCK z zagranicznymi ośrodkami MRCC państw sąsiadujących nie tylko w czasie rzeczywistych działań poszukiwawczo – ratowniczych, ale wspólnie prowadzonych ćwiczeń na arenie międzynarodowej, gdzie następuje wymiana informacji i prezentacja własnych sił i środków oraz zdolności operacyjnych udowadnia, że aktualnie funkcjonujący model sprawdza się bez zarzutu.

Biorąc pod uwagę stale rosnącą liczbę akcji SAR. planować należy rozwijanie zdolności operacyjnych. a co za tym idzie powiększanie infrastruktury w postaci m.in. symulatorów akcji ratowniczych na wzór ośrodków takich jak MRCC Bremen. Na razie personel MRCK Gdynia i MPCK Świnoujście podnosił swoje kwalifikacje szkoląc się w czasie warsztatów w ośrodku niemieckim. Niedopuszczalne byłoby także jakiekolwiek ograniczenie liczebności personelu, co wpłynęłoby z całą pewnością negatywnie na bezpieczeństwo prowadzenia działań związanych z ratowaniem życia na morzu.

Nadal nie wiadomo jak zostanie zorganizowany podział odpowiedzialności terytorialnej urzędów morskich co do akcji ratowniczych. W czasie jednej akcji może dochodzić do kilkukrotnego zmieniania „przynależności terytorialnej” akcji ratowniczej względem któregoś z urzędów morskich. Tak zostaną podzielone kompetencje? Łańcuch systemu decyzyjnego niebezpiecznie się wydłuża, a ceną jest tu ludzkie życie, do którego ocalenia kluczem jest właśnie czas.

Rozdzielenie pracowników pomiędzy dwa urzędy morskie zgodnie z podziałem administracyjnym wprowadza obawę o płynność działań ratowniczych – na jakiej podstawie osoby zatrudnione w Urzędzie Morskim w Gdyni (MRCK) będą wydawały polecenia osobom zatrudnionym w Urzędzie Morskim w Szczecinie (statki/ Brzegowe Stacje Ratownicze)?

Sposób organizacji Polish Rescue Radio i jego powstanie „na ostatnią chwilę” bez żadnych uprzednich testów systemu wprowadza również obawę, że Służba SAR w urzędach morskich zostanie potraktowana tak samo przedmiotowo, jak obowiązek nasłuchu na morskich częstotliwościach niebezpieczeństwa – służba w MRCK nie może być pełniona przez osoby jednocześnie wykonujące zadania z zakresu służby VTS, kapitanatu portu czy Polish Rescue Radio (tak jak to się dzieje obecnie w przypadku PRR). Niedopuszczalne jest, aby osoby odpowiedzialne przede wszystkim za ratowanie życia, a w następnej kolejności za zwalczanie zagrożeń i zanieczyszczeń na morzu, były dodatkowo obciążane obowiązkami niezwiązanymi z tymi zadaniami. Taki sposób pracy prowadzi ostatecznie do sytuacji, w której koordynujący akcją nie będą mogli podjąć wystarczająco szybko odpowiednich kroków mających na celu niesienie pomocy osobom zagrożonym.

Taka praktyka ,,zadań dodatkowych” nie ma zastosowania w organizacji pracy ratownictwa morskiego w żadnym państwie na świecie.

Problemem – i to powszechnym – na pewno są wynagrodzenia ratowników. Dotyczy to wszystkich służb ratowniczych w Polsce, bez względu na to, czy patrzy się na uposażenia ratowników zawodowych Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, ratowników medycznych czy też ratowników morskich. Rodzi się pytanie o politykę wynagrodzeń dwu różnych urzędów morskich względem pracowników MSPiR po rozbiciu ich na zespoły ,,pomorski” i ,,zachodniopomorski”. Do jakiego województwa (,,podległości służbowej”) trafi marynarz z Krakowa i z jakim uposażeniem? Czy będzie mógł pracować na całej długości polskiego wybrzeża?

Od strony prawnej nie są prowadzone też żadne konsultacje mające określić współpracę urzędów morskich z innymi organizacjami takimi jak Straż Graniczna, Marynarka Wojenna, Policja, pogotowie ratunkowe – podlegającymi przecież innym ministerstwom.

Zmiana struktury ratownictwa morskiego nie będzie też obojętna dla bezpieczeństwa państwa polskiego. Polska leży wszak w części na zewnętrznej granicy Unii Europejskiej, a Służba SAR jest ujmowana jako składnik struktur bezpieczeństwa narodowego.

Funkcjonowanie Służby SAR jest wynikiem wieloletniego procesu inwestycji sprzętowych, szkolenia załóg statków, ratowników i ochotników BSR oraz obsady MRCK i MPCK, doskonalenia współpracy z Marynarką Wojenną, Strażą Graniczną i innymi służbami ratowniczymi, w tym z jednostkami zagranicznymi. Lokalizacja baz ratowniczych, dobór statków, pojazdów i wyposażenia, system łączności i dopracowane procedury zapewniają sprawne i skuteczne działanie. Jakakolwiek ingerencja w obecny system operacyjny Służby SAR – a podkreślmy, że funkcjonuje on prawidłowo, spełniając wymagania umów międzynarodowych, takich jak Konwencja SAR – będzie skutkowało co najmniej pogorszeniem jego działalności. Być może zmiany w strukturze Służby SAR uniemożliwią wręcz wykonywanie działań ratowniczych koordynowanych przez MRCK Gdynia i MPCK Świnoujście. Wszelka próba zmniejszenia obsady MRCK, MPCK, statków ratowniczych czy Brzegowych Stacji Ratowniczych lub zastąpienia tego wykwalifikowanego i specjalistycznego personelu ludźmi nie mającymi związku z działaniami prowadzonymi przez służbę SAR spowoduje ,,zabicie” ratownictwa morskiego. Skoordynowanie pomocy przez MRCK ludziom w potrzebie na morzu stanie się niemożliwe. Nawet taka jednorazowa sytuacja zniesie zaufanie osób korzystających z Morza Bałtyckiego do organów administracji morskiej. Osoby koordynujące działania – ze względu na złamanie kręgosłupa służby SAR – mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności karnej.

                                                           Pracownicy Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego

(K.N.)

Czytaj również na portalu: netka.gda.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.