Raban o naturę wanitatywną

Minister kultury chwali naukowców z Uniwersytetu Gdańskiego za zdobycie dzieła Philippa Sauerlanda

Memento mori w Muzeum Narodowym

Muzeum Narodowe w Gdańsku odzyskuje arcydzieła malarstwa. Ożywia te gdańskie zbiory także… martwa natura, wanitatywna. Unikatowe takie dzieło, autorstwa Philippa Sauerlanda, artysty żyjącego na przełomie XVII i XVIII wieku, od 11 maja 2015 roku, zostało publicznie włączone do zbiorów tej świątyni sztuki. Pierwszy, publiczny pokaz obrazu odbył się z udziałem prof. Małgorzaty Omilanowskiej – minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Niezwykła jest historia tego zabytku, a także okoliczności w jakich został zdobyty – nabyty. Obraz kupiono bowiem w Domu Aukcyjnym ”Dorotheum” w Pradze (Republika Czeska), 7 marca 2015 roku – informuje Małgorzata Posadzka, rzecznik prasowy Muzeum Narodowego w Gdańsku (MNG). Do Muzeum obraz został przywieziony dzień później, 8 maja 2015 roku.

IMG_1178

Na zdjęciu: Publiczny pokaz obrazu „Martwa natura wanitatywna” Philippa Sauerlanda. Od lewej: Małgorzata Posadzka – kierownik Działu Marketingu MNG; za stołem: prof. Małgorzata Omilanowska – minister kultury i dziedzictwa narodowego; Wojciech Bonisławski – dyrektor MNG;  Magdalena Mielnik – kustosz MNG. W tle, na ścianie: obraz z 1602 roku „Odbudowa  Świątyni” Antona Moellera.

To niezwykłe zdarzenie. Obraz po setkach lat, wrócił do miejsca, w którym powstał. Żeby takie dzieło zauważyć, dowiedzieć się że istnieje, że zostało wystawione na sprzedaż, trzeba mieć niezwykle rozległe rozeznanie na rynku dzieł sztuki. To, że „Martwa natura wanitatywna” znowu jest w Gdańsku, zawdzięczamy Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które wyłożyło pieniądze. Obraz wylicytowano za 29,5 tysiąca euro. Do tego trzeba było dodać 20 procent kosztów manipulacyjnych.

Ktoś jednak najpierw „krzyknął” w środowisku znawców dzieł sztuki gdańskich mistrzów:

– Pojawił się obraz z XVIII wieku! Musimy go mieć!

IMG_1179

Na zdjęciu: Uczestnicy publicznej prezentacji dzieła. Z przodu, od prawej: prof. Marcin Kaleciński z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Gdańskiego; dr Anna Sobecka, też z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Gdańskiego.

To profesor Marcin Kaleciński z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Gdańskiego, na co dzień monitorujący rynek sztuki w Europie i na świecie, odnalazł obraz Sauerlanda na aukcji w czeskim „Dorotheum” – mówiła minister Małgorzata Omilanowska, serdecznie dziękując za to profesorowi. To również zasługa innych osób, do których zwrócił się profesor, mówiąc, jak ważnym elementem gdańskiej muzealnej kolekcji może być ten obraz. Niezmiernie istotne było przygotowanie wszystkich dokumentów dotyczących tego dzieła. Tę pracę wykonała dr Anna Sobecka, też z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Gdańskiego – podkreśliła pani minister.

Taka mobilizacja przyniosła efekty. Trzeba było jednak działać bardzo szybko– wspominał, podczas publicznej prezentacji dzieła, Wojciech Bonisławski, dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku. – Kupno obrazu było dość skomplikowanym zabiegiem. Za błyskawiczne decyzje zmierzające do umożliwienia muzeum wzięcia udziału w aukcji, a podjęte przez Panią Minister Małgorzatę Omilanowską, jesteśmy ogromnie wdzięczni – mówili pracownicy MNG.

Minister Małgorzata Omilanowska zwróciła uwagę na dwa bardzo ważne aspekty tego wydarzenia. Pierwszy dotyczy spraw artystyczno – historycznych. Obraz namalowany w Gdańsku przez działającego tu przed wiekami artystę, wrócił do miasta, w którym powstał. Został włączony do bardzo cennej – także ze względu na dzieła lokalnych artystów – kolekcji malarstwa gdańskiego w zbiorach MNG. Niestety, nie wiadomo dokładnie, co się z tym dokonaniem artystycznym Sauerlanda przez stulecia działo; kto je posiadał. Drugi aspekt to obywatelskie postawy historyków sztuki i pracowników Muzeum Narodowego w Gdańsku. Wszystkie osoby, które zaangażowały  się w stworzenie warunków do zakupu dzieła, zrobiły w sposób spontaniczny, nie szczędząc wysiłku ani czasu. Wszczęły obywatelski raban – podkreśliła pani minister. – Takim ludziom warto pomagać.

Dlatego, mimo że wiadomość o pojawieniu się obrazu Sauerlanda na aukcji dotarła do ministerstwa trzy dni przed licytacją, resort ten postanowił bardzo szybko załatwić wszelkie formalności. Znalezienie pieniędzy na kupno to nie wszystko w takich okolicznościach. W Czechach obowiązują podobne jak w Polsce, przepisy zakazujące zabierania zabytkowych dzieł sztuki za granicę. Dlatego, trzeba było też uzyskać od czeskiej instytucji państwowej, przynajmniej przyrzeczenie, że obraz ten po kupnie Czesi pozwolą wywieźć do Polski, do Gdańska. Obietnicę taką złożyła dyrekcja czeskiej Galerii Narodowej. Słowa dotrzymała.

Philipp Sauerland żył latach 1677 – 1762. Był artystą wywodzący się z gdańskiej rodziny malarzy scen zwierzęcych. Specjalizował się w martwej naturze. W 1714 lub 1715 r. wyjechał do Wrocławia, gdzie zdobył uznanie.

Skąd czerpał natchnienie malując „Martwą naturę wanitatywną”? (sprawy wanitatywne dotyczą rzeczy ostatecznych, przemijania, umierania, pamiętania o życiu wiecznym – memento mori, mniej o doczesnym). Raczej nie chodziło tu o natchnienie – mówiła prof. Małgorzata Omilanowska, minister kultury i dziedzictwa narodowego. – Najprawdopodobniej Sauerland wykonał ten obraz albo na zamówienie, albo ze względu na zapotrzebowanie rynku, na modę; liczył, że łatwo go sprzeda. Wanitatywność, przemijanie na tym dziele symbolizują np. czaszki, bańka mydlana, która błyskawicznie może zniknąć, gasnąca świeca, postrzępiona książka, przekwitająca róża, klepsydra, katafalk.

IMG_1194

Na zdjęciu: prof. Małgorzata Omilanowska, minister kultury i dziedzictwa narodowego oraz Wojciech Bonisławski, dyrektor MNG – przy dziele Philippa Sauerlanda.

„Martwa natura wanitatywna” to obraz wykonany techniką olejną, na płótnie, o wymiarach 38 na 34 cm, czyli niewielki. Jest najprawdopodobniej najwcześniejszym istniejącym do dzisiaj dziełem artysty, a także jedynym, które powstało jeszcze za czasów pobytu twórcy w Gdańsku.

Obraz wzbogacił zbiory MNG, a szczególnie ekspozycję stałą malarstwa gdańskiego – zarówno pod względem merytorycznym, jak i estetycznym, wspaniale harmonizując się ze zbiorami malarstwa holenderskiego. W zbiorach polskich znajdują się tylko trzy gdańskie martwe natury, które powstały w okresie nowożytnym – jedna w kolekcji MNG, druga w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego, trzecia w zbiorach Biblioteki Gdańskiej PAN – podkreślali uczestnicy publicznej prezentacji działa Philippa Sauerlanda. Martwa natura wanitatywna była gatunkiem niezwykle popularnym w Holandii, kilka takich przedstawień znajduje się w kolekcji malarstwa flamandzkiego i holenderskiego w Muzeum Narodowym w Gdańsku.

Szerszej publiczności „Martwa natura wanitatywna” Filipa Sauerlanda zostanie pokazana po raz pierwszy w najbliższy weekend, w Noc Muzeów – mówiła Magdalena Mielnik, kustosz Muzeum Narodowego w Gdańsku, kurator wystaw. Kilka dni później obraz trafi do Galerii Malarstwa Gdańskiego w Oddziale Sztuki Dawnej Muzeum Narodowego w Gdańsku, przy ul. Toruńskiej 1. Warto wiedzieć, że łaciński wyraz: vanitas, po polsku znaczy: marność.

Obraz Filipa Sauerlanda jest w dobrym stanie – mówiła Anna Kriegseisen, kierownik w Dziale Głównego Konserwatora Zbiorów MNG. Ma trochę retuszy, wklejeń. Nadaje się do eksponowania.

Na tym nie koniec wzbogacania ghdańskich zasobów – wynika z informacji, które przekazał Wojciech Bonisławski, dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku. Bardzo możliwe, że niebawem kolejne cenne, atrakcyjne zabytki znajdą się w MNG. Będziemy o tym wiedzieli jeszcze w tym miesiącu.

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.