Fot. Kazimierz Netka.
Miasto Hel – perłą Cywilizacji Mądrości i Wolności
Hel – miasto marzeń. To znaczy takie, którym każdy chciałby się chwalić, a również je stworzyć, wykreować. I nim zarządzać. To samograj. Popularność wielka, turystów pełno, a ranga Helu, jego uznanie i poważanie na świecie, się powiększa. To początek Polski, na samym krańcu Półwyspu Helskiego, niemal w środku Zatoki Gdańskiej.
Fot. Kazimierz Netka.
Ostatnio ten cypel Półwyspu Helskiego się wydłuża: rośnie nowy, mniejszy skrawek polskiego lądu. Można powiedzieć, że Półwysep Helski wydał na świat potomka. To na cześć Króla Jana III Sobieskiego można go nazwać: Przylądek Królewski Jana III Sobieskiego. Właśnie mija okrągła rocznica (około 350 lat temu) wizyty Króla Jana III Sobieskiego w Helu. I z tej okazji władze Helu, wspólnie z fundacją, przygotowują uroczystość – podobnie upamiętniając owo wydarzenie, jak co roku przypominają tutaj D-day – desant wojsk alianckich w Normandii, w czasie II wojny światowej.
I takie miejsce jest warte odwiedzenia, podejmowania tam ważnych decyzji.
Fot. Kazimierz Netka.
Hel – czyli początek Polski – wybrali też dziennikarze, żeby zastanowić się nad najważniejszymi wydarzeniami w swym środowisku, a także nad całym Bałtykiem. W dniach 21 – 23 maja 2026 toku w Helu trwała sesja Krajowego Klubu Reportażu (KKR) w której uczestniczyli członkowie zarządu nie tylko KKR ale również m.in. Bałtyckiego Klubu Publicystów Morskich (BKPM), reprezentanci Stowarzyszenia Polskich Mediów (SPM), Dziennikarskiego Ogólnopolskiego Klubu Wolontariatu – Dziennikarskich Służb Wolontariackich (DSW). Symboliczną inauguracją tego spotkania była wizyta właśnie na cyplu Króla Jana III Sobieskiego, czyli na początku początka Polski.
Idąc na ów cypel, dostrzegamy tablicę z nazwą: ulica Profesora Kazimierza Demela.
– Kto to był? – pyta koleżanka red. Dorota Frątczak.
Odpowiedź powinna brzmieć: pionier polskich badań morza, hydrobiolog, urodzony na Śląsku. To on był jednym z pracowników Morskiego Laboratorium w Helu, założonego zaraz po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, po zaborach.
Fot. Kazimierz Netka.
Hel jest jednym z ośrodków rozwoju polskiej Cywilizacji Mądrości i Wolności, która zaczęła powstawać nad Zatoką Gdańską po wspomnianych już zaślubinach Polski z Bałtykiem, 10 lutego 1920 roku. Hel jest miastem, w którym ta cywilizacja jest udoskonalana, przez wybitnych ludzi (oraz ich potomków) pochodzących z części Polski położonych na wschód, na południe i na południowy zachód od Gdańska.
Na ilustracji: Kierunki napływu wiedzy, mądrości, kapitału, intelektu, turystów do województwa pomorskiego, od czasów najdawniejszych. Opracowanie: K.N. Źródło mapy podstawowej: PPWK.
Tak jest do dzisiaj i miejmy nadzieję, że jeszcze długo tak pozostanie – że ta cywilizacja będzie się umacniać, dzięki napływowi nowych mądrości, wiedzy, a także ich rozwoju tutaj, nad Zatoką Gdańską.
Na takim nowym cyplu im. Króla Jana III Sobieskiego się znaleźć, to wielka atrakcja. A jeszcze większy prestiż mają pomysły, które w Helu: na początku Polski się rodzą, O takie decyzje tam łatwo, bo to… początek Polski. Może dlatego burmistrz tego miasta podejmuje tak wspaniałe decyzje – zastanawiamy się.
– Decyzje zapadają na ulicy Wiejskiej, ale w Warszawie – odpowiedział Mirosław Wądołowski, burmistrz Helu, podczas spotkania z dziennikarzami, w Urzędzie Miasta Helu, 22 maja 2026 roku, w gmachu mieszczącym się właśnie też przy ulicy Wiejskiej, ale w Helu.
Fot. Kazimierz Netka.
Ulica Wiejska w Helu to wspaniałe, prestiżowe pasmo atrakcji dla miłośników podziwiania architektury, poznawania historii, również kulinarnej. W taki wspaniałym miejscu, przy ul. Wiejskiej, w domkach Nadleśnictwa Wejherowo Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku, zamieszkali w Helu dziennikarze – uczestnicy sesji Krajowego Klubu Reportażu, przy udziale reprezentantów m.in. Bałtyckiego Klubu Publicystów Morskich. I również przy ulicy Wiejskiej w Helu, podjęto ważne dla środowiska mediów, nie tylko polskich, zamierzenia.
Fot. Kazimierz Netka.
Jak się zarządza takim niezwykłym miastem jakim jest Hel? Liczymy na to, że powie nam pan burmistrz, Mirosław Wądołowski, gdy skorzystawszy z Jego zaproszenia udaliśmy się do Urzędu Miasta Helu. W spotkaniu tym uczestniczyli: Mirosław Wądołowski – burmistrz Miasta Helu, Katarzyna Machtyl – sekretarz Miasta Helu, Elżbieta Marchlewska – kreatorka promocji Miasta Helu, a także m.in.: red. Dorota Frątczak, red. Agnieszka Wołk-Łaniewska, red. Hanna Pasek, red. Wojciech Głuch – szef sesji w Helu z ramienia Krajowego Klubu Reportażu, red. Jarosław Nikitiuk, red. prof. Marek Grzybowski – koordynator Bałtyckiego Klubu Publicystów Morskich, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Nautologicznego; prezes Bałtyckiego Klastra Morskiego i Kosmicznego.
Na początek miła chwila; podobnie miła, jak wszystkie następne wydarzenia wspólnej rozmowy. Red. Wojciech Głuch wręczył panu burmistrzowi, Mirosławowi Wądołowskiemu, upominek: Zestaw CHOPIN Piano Cafe VIP.
Fot. Kazimierz Netka.
Prezent ów składa się z metalowej puszki z kawą żołędziową, która była ulubionym napojem Fryderyka Chopina. Częścią tego kompletu jest też ręcznie dekorowany ceramiczny kubek. Całość wykonana jest w znanym w Polsce i na świecie oryginalnym stylu Bolesławiec. W Bolesławcu (d. Bunzlau) bowiem Fryderyk Chopin także był – powiedział red. Wojciech Głuch.
Fot. Kazimierz Netka.
Pytamy, jakie doświadczenia przyniósł pan burmistrz Helu ze swego miejsca urodzenia, z Zambrowa w województwie podlaskim? Chwila zastanowienia. Potem słyszymy, że odwaga, pracowitość, przyjaźń, poszanowanie innych – to cechy charakterystyczne mieszkańców tamtej części Polski. Pan burmistrz opowiada też w jaki sposób dotarł po raz pierwszy do Helu, studiując w Gdańsku. Musiał zarobić na tę wycieczkę. Od Ojca – artysty, otrzymał rzeźby. Sprzedawał je na Jarmarku Dominikańskim, Za jedną taką rzeźbę przedstawiającą panią opalającą się topless, otrzymał tyle pieniędzy, że wystarczyło na wyjazd do Helu.
No a potem, po studiach, już była praca na Półwyspie Helskim i oddanie się na rzecz samorządu i Półwyspu Helskiego. Pan burmistrz poszedł w ślady swych poprzedników: umacnia Cywilizację Mądrości i Wolności nad Zatoką Gdańską. Jakie są tego efekty?
Fot. Kazimierz Netka.
Mirosław Wądołowski, jako burmistrz, uczynił z Helu wspaniałe miasto. A nie było łatwo, bo można powiedzieć, że w czasach jego kadencji Hel dotknęło cos co można nazwać kataklizmem. Liczba mieszkańców miasta znacznie zmalała, bo z Helu wycofano wojsko – najbardziej stabilną np. finansowo, zawodowo część społeczeństwa. Kiedyś mieszkało tu około 6000 osób, teraz około 3000. Mimo to, w sezonie bywa, że i 30 000 gości pojawia się tu jednego dnia, a w całym roku Hel gości od 600 000 do 800 000 turystów.
Fot. Kazimierz Netka.
Mimo więc takiego powojskowego osłabienia ludnościowego Helu, miasto rozwijane jest wspaniale. Roczny budżet Helu wzrósł z około 15 milionów złotych do 30 milionów złotych. Na jednego mieszkańca przypada więc sporo pieniędzy.
W Helu pragnie zamieszkać coraz więcej bogatych ludzi. Żeby jeszcze chcieli tu płacić podatki.
Fot. Kazimierz Netka.
Na razie, infrastruktura Helu jest wystarczająca, jak na obecny stan ludnościowy miasta, również w sezonie turystycznym.
Jest wydajne źródło wody pitnej, funkcjonuje stacja jej uzdatniania, skuteczna jest oczyszczalnia ścieków. System wodociągowo – kanalizacyjny jest wystarczający do obsługi obecnego stanu ludnościowego miasta. Jednak, gdy mieszkańców przybędzie, zajdzie konieczność rozbudowy układu wodociągowo – kanalizacyjnego. Już miasto podjęło starania o wybudowanie zbiorników retencyjnych wody pitnej.
Fot. Kazimierz Netka.
A co tak bardzo przyciąga wczasowiczów? Wszak już teraz ,pod koniec maja, dostać się pociągiem do Helu nie jest tak łatwo. Bywa, że już w Gdyni miejsca do siedzenia są prawie wszystkie zajęte. Mieszkańcom miejscowości znajdujących się na trasie przejazdu pociągów marzą się wygodniejsze codzienne podróże koleją.
– Żeby chociaż jeden wagon więcej doczepili…
Hel to miasto na słońce ale i na niepogodę.
Najbardziej boimy się zachmurzenia. Wtedy turyści przebywający w Karwi, w Jastrzębiej Górze wsiadają w samochody i jadą na zachód – słyszymy z ust pana burmistrza Mirosława Wądołowskiego.
– We „Władku” czyść z nich skręca na południe i jedzie do Trójmiasta. Część zdąża dalej prosto, na Półwysep Helski. Przystanek mają w Jastarni, gdzie trzeba stanąć, gdy zaświeci się czerwone światło regulacji ruchu. Potem wielu z nich zatrzymuje się dopiero w Helu, gdzie już prawie wszystkie miejsca parkingowe są zajęte.
Fot. Kazimierz Netka.
Hel to miasto artystów. Olgierd Łukaszewicz około 20 lat temu założył tam Teatr w Remizie. Przygotowywane są różne atrakcje, żeby przedłużyć sezon turystyczny.
– Na przykład D-day – przypomniał podczas spotkania z panem burmistrzem, red. prof. Marek Grzybowski – szef Bałtyckiego Klubu Publicystów Morskich, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Nautologicznego, prezes Bałtyckiego Klastra Morskiego i Kosmicznego:
Fot. Kazimierz Netka.
Ta inscenizacja lądowania – desantu – wojsk alianckich w Normandii w 1944 roku, to pomysł pana burmistrza Mirosława Wądołowskiego. Jest organizowana już od 20 lat, w sierpniu. Wtedy, gdy inne miasta – letniska nad Bałtykiem i nie tylko już pustoszeją w Helu ciągle jest pełno turystów.
Szykuje się kolejna interesująca, historyczna impreza – opowiadają nasi gospodarze:
Przygotowywana jest inscenizacja pobytu w Helu polskiego króla, Jana III Sobieskiego.
Największe stałe atrakcje Helu to Fokarium Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego i muzea – zespoły militarne – dowiadujemy się podczas pobytu w Urzędzie Miasta Helu. To zapowiedź tego, co nas czeka.
Pod koniec spotkania z panem burmistrzem oraz z paniami z Urzędu Miasta Helu, red. Wojciech Głuch – szef helskiej sesji Krajowego Klubu Reportażu informuje o unikatowej inicjatywie: zrodzonym w Helu, czyli na początku Polski, pomyśle powołania międzynarodowej, Bałtyckiej Federacji Stowarzyszeń, Organizacji Dziennikarskich, istniejących nad morzem w sercu Europy – jak bywa nazywany Bałtyk. Do tego jeszcze droga daleka. Ale działania w tym kierunku już zainicjowano. Na początku Polski, czyli w Helu.
Fot. Kazimierz Netka.
Po zakończeniu spotkania w Urzędzie Miasta Helu, urzeczywistnione jest to, co zapowiedziano: zostajemy zaproszeni do meleksów i tymi elektrycznymi pojazdami dostarczeni do Muzeum Obrony Wybrzeża. Panie i panowie prowadzący meleksy, okazują się wspaniałymi przewodnikami turystycznymi. Podróż mija nam na poznawaniu historii Helu.
Fot. Kazimierz Netka.
Po przybyciu w wybrane miejsce, wita nas Władysław Szarski – dyrektor Muzeum Obrony Wybrzeża, I zastępca dyrektora Helskiego Kompleksu Muzealnego. Tenże Helski Kompleks Militarny stworzyli wolontariusze. Najpierw Urząd Miasta Helu przejął owe tereny i obiekty od Lasów Państwowych, a następnie przekazał je w nieodpłatne użytkowanie Stowarzyszeniu Przyjaciele Helu. Jakie są efekty?
Fot. Kazimierz Netka.
Tego nie da się opowiedzieć w skrócie. To trzeba zobaczyć. Najwspanialsze, państwowe, urzędowe, zawodowe muzea nie mają równie pięknych ekspozycji, wspaniale opracowanej dokumentacji. Tutaj dopiero poznaje się historię militarną Helu, jego znaczenie dla Polski.
Helski Kompleks Muzealny składa się z: Muzeum Helu; Muzeum Obrony Wybrzeża – w tym są: Wieża Kierowania Ogniem, Muzeum Kolei Helskich (MKH), stanowisko baterii (armat) im. Heliodora Laskowskiego.
Założycielami i twórcami Muzeum Obrony Wybrzeża w 2006 roku byli: Ryszard Kretkiewicz – główny inicjator i organizator całego przedsięwzięcia; Wojciech Waśkowski; Romuald Nowak; Władysław Szarski.
Więcej wiadomości znajduje się na stronie: https://www.helmuzeum.pl/muzea/historia/ .
Wracamy, dopiero po zwiedzeniu wieży kierowania ogniem.
Fot. Kazimierz Netka.
Z meleksu zamierzamy przesiąść się do pociągu, by dotrzeć tym środkiem lokomocji do Trójmiasta. Hel to stacja końcowa i jednocześnie początkowa jednotorowej linii nr 213. Tory na Półwyspie Helskim położono zaraz po powrocie Polski nad Bałtyk, po zaborach. Budowę linii kolejowej do Helu ukończono około roku 1922. Jednotorową, z mijankami. Do dzisiaj niewiele się pod tym względem zmieniło. Za to znacznie poprawiły się już w latach 20. i 30, ubiegłego wieku, warunki życia mieszkańców Półwyspu Helskiego: uzyskali dodatkowe źródło dochodów: turystykę. To jeden z efektów pracy przybyszy (oraz ich potomków) z innych stron Polski – twórców Cywilizacji Mądrości i Wolności nad Zatoką Gdańską.
Na peronie czeka tłum ludzi. Dostrzegamy zbliżający się z Gdyni pojazd szynowy. Z megafonu nadają komunikat:
– Nie wsiadać; pociąg będzie wykonywał manewry.
Fot. Kazimierz Netka.
Nic dziwnego, bo Hel to stacja końcowa i jednocześnie początkowa, jak już wspomnieliśmy. Część zestawu wagonów, w której znajduje się napęd, czyli silnik spalinowy (może kiedyś będzie elektryczny, o co zabiega m.in. Mirosław Wądołowski, burmistrz Helu), trzeba przestawić na drugą stronę. To zajmuje nieco czasu. W trakcie tych ruchów nikt z pasażerów nie może przebywać w wagonach. Napięcie w dość dużym tłumie oczekujących wzrasta. Wreszcie przestawianie dobiega końca, drzwi się otwierają. Do wagonów wtłacza się mieszany strumień ludzi, rowerów, wózków z małymi dziećmi. Okazuje się, że nie jest tak źle. W naszym wagpnie miejsc do siedzenia wystarczyło dla wszystkich. Co prawda, niektórym gorące słońce świeci w oczy przez większą część podróży, trwającej około półtorej godziny.
Fot. Kazimierz Netka.
Jakie znaczenia ma Hel dla wolności? Można się dowiedzieć w tamtejszych muzeach. Warto wspomnieć o pewnym incydencie z początku lat 90. ubiegłego wieku. Na szczęście, skończyło się pokojowo. I to pokojowe wyjście z zagrożenia, może być uznane za jeden z pierwszych przypadków neutralizacji napięcia na linii wschód – zachód.
Zdarzenie to zaistniało jeszcze wtedy, gdy Polska była w Układzie Warszawskim i stacjonowały u nas wojska radzieckie. Wtedy to polski kuter rybacki „złowił” radziecką, militarną łódź podwodną, wojenną, oczywiście.
Było to „starcie” dość bulwersujące, choć podobne wypadki były już wcześniej i później notowane. Nie doszło jednak do tragedii. Nikt nie ucierpiał bo obydwie strony wykazały się rozsądkiem. Rosjanie wynurzyli się, ale sieć polskich rybaków została uszkodzona. Bardzo dobrze zachowali się też polscy żołnierze – marynarze z 9. Flotylli Obrony Wybrzeża, stacjonującej w Porcie Wojennym w Helu. Na pomoc polskim rybakom wysłali okręt trałowiec, instruując drogą radiową załogę naszego kutra jak ma postępować: odpalajcie petardy i wrzucajcie je do wody – brzmiała jedna z porad. Wybuch morskich petard jest o wiele głośniejszy niż eksplozje tych lądowych.
Rybacy szczęśliwie wrócili do domów. Wtedy jeszcze nie było telefonów komórkowych, a inna łączność też nie funkcjonowała tak, jak teraz. Rodziny rybaków dowiedziały się z gazety o incydencie – o tym, co przytrafiło się ich bliskim, przyjaciołom, znajomym – kilkadziesiąt kilometrów od brzegu.
Jeszcze jedna uwaga odnośnie podejmowania decyzji. Nie wszystkie one zapadają przy ul. Wiejskiej w Warszawie. W Helu decyzje podejmuje prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, a przynajmniej się nad nimi zastanawia. W Helu znajduje się jedna z rezydencji prezydenta RP.
Kazimierz Netka
Proszę, czytaj również na portalu: netka.gda.pl
