Jesteśmy coraz bliżej epoki wszczepiania ludziom identyfikatorów. Na ochotnika można się wyposażyć w takie urządzenie z informacjami oraz przysługującymi nam uprawnieniami, np. korzystania z urządzeń, do których nie każdy ma dostęp….

Na zdjęciu: Czipy, wszczepiane ludziom są wielkości ziarnka ryżu. Proporcje widać powyżej. Fot. Kazimierz Netka.

Elektroniczne zaskórniaki z przywilejami albo zakazami.

Znakowanie istot, przedmiotów, znane jest od zarania dziejów ludzkości. Zresztą, natura wyposażyła nas w niemal niepowtarzane u innych ludzi znaki rozpoznawcze – układy linii papilarnych na palcach rąk i stóp. Mamy też trudne do podrobienia DNA (skrót nazwy z języka angielskiego: deoxyribonucleic acid – kwas dezoksyrybonukleinowy), zawierający informacje genetyczne na temat organizmów.
Sami oznaczaliśmy siebie i swych bliskich, bliźnich, niewolników, zwierzęta, rzeczy. Po to, by łatwiej było rozeznać czyją co lub kto jest własnością, jaki ma status społeczny. Do jakiej armii należy….
Teraz trwa epoka znakowania przedmiotów, zwierząt i ludzi urządzeniami elektronicznymi. Podobnie jak tatuaże, wypalenia gorącym żelazem – te współczesne są niełatwe do usunięcia, a w dodatku – niewidoczne, a możliwe do rozszyfrowania specjalnymi czytnikami. Również z Kosmosu…

Takie są najnowsze wynalazki. Jednak, zanim naukowcy skonstruowali owe specjalne urządzenia, elektroniczne identyfikatory umieszczali w ciałach bohaterów swych dzieł twórcy powieści science fiction, reżyserzy filmów o tematyce z zakresu naukowej fikcji, filmów grozy, horrorów. Teraz staje się to rzeczywistością…

Na zdjęciu: Centrum Nanotechnologii w Politechnice Gdańskiej. Fot. Kazimierz Netka.

Jednak, jest w tym również nadzieja. W epoce nanotechnologii wkrótce być może będą produkowane urządzenia z silnikami, tak małe, że zmieszczą się w naszym układzie krwionośnym i będą dokonywać w nim, w naszych żyłach, operacji leczniczych, usuwając np. zatory. Centrum Nanotechnologii istnieje w Politechnice Gdańskiej.
Obroże dla więźniów, legitymacje na przejazdy, kody wejściowe do domu, szyfry do kłódek, hasła do komputerów. To przykłady obecnych „obciążeń” – coraz więcej kwitów, cyfr, liter, urządzeń trzeba mieć stale przy sobie albo w pamięci, by móc poruszać się po terenie nawet prywatnym. Żeby wejść do własnego mieszkania, niektórzy muszą stale mieć pęk kluczy. Do tego dochodzi klucz do samochodu, do śmietnika, piwnicy i wiele innych. W kieszeni ciężko i ciągle strach, że ktoś nam klucze ukradnie albo je zgubimy. A nie udałoby się tych różnych dokumentów, szyfrów, kluczy zastąpić jednym urządzeniem?
Dawniej, ukrywane przed np. żoną pieniądze na tzw. czarną godzinę nazywano „zaskórniakami”. Te kwoty, o których nikt nie wiedział, faceci umieszczali np. pod podszewkami marynarek. Dzisiaj, słowo: zaskórniak” może zyskać zupełnie nowe znaczenie. A pierwowzorem tej operacji może być np… esperal, albo rozrusznik serca…

Na zdjęciu: Otwarcie EUROPOLTECH 2017 – Międzynarodowych Targów Techniki i Wyposażenia Służb Policyjnych oraz Formacji Bezpieczeństwa Państwa. Tam, na tych specjalistycznych targach, szukaliśmy czipów dla ludzi. Nie znaleźliśmy. Fot. Kazimierz Netka

Pojawiają się i są stosowane, jako nowoczesne „zaskórniaki” całkiem małe urządzenia, i dla polepszenia naszego zdrowia raczej nie mają znaczenia, ale życie mogą uczynić wygodniejszym, ale też ułatwiać kontrole każdego, kto sobie owo urządzenie pod skórą umieści. Bo na razie, czipy montowane są u tych osób, które wyraźnie tego sobie zażyczą.
Kiedy szczepienie ludzi czipami wejdzie do powszechnego stosowania? Chyba ten czas już jest nam bardzo bliski.
Jak czytamy na stronie internetowej http://www.mintpressnews.com/employees-in-europe-getting-implanted-with-microchips/226517/ , w artykule pt. „Employees In Europe Getting Implanted With Microchips”, sygnowanym przez AB, 3 września 2017 roku, mikroczipy implantowane są wolontariuszom (ochotnikom). Te mikroczipy maja ułatwiać otwieranie drzwi, korzystanie z biurowego wyposażenia. Tak jest m.in. w Epicenter w Szwecji. Problematykę tę przedstawił też Gabriel Paździor na stronie http://www.pulshr.pl/start-upy/wszczepiaja-czipy-od-trzech-miesiecy-pracownicy-sa-zachwyceni-czy-to-mozliwe-w-polsce,42881.html – 6 kwietnia 2017 roku.

Na zdjęciu: Uczestnicy uroczystości zorganizowanej przez Pomorską Izbę Rzemieślniczą Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Fot. Kazimierz Netka.

Na razie, za granicą, na noszenie w swych ciałach mikrourządzeń – identyfikatorów, decydują się ochotnicy. A jakie jest nastawienie do tego w Polsce? Postanowiliśmy zapytać podczas zorganizowanej przez Pomorską Izbę Rzemieślniczą Małych i Średnich Przedsiębiorstw uroczystości wręczenia listów gratulacyjnych Wojewody Pomorskiego i Marszałka Województwa Pomorskiego, 6 kwietnia 2017 r. w Wielkiej Sali Wety Ratusza Głównego Miasta Gdańska.
– Uważam, że to ograniczenie wolności – odpowiedziała Beata Wierzba – dyrektor Pomorskich Szkół Rzemiosł, radna Miasta Gdańska, na pytanie o to, czy warto wszczepiać pracownikom identyfikatory.
– Trudno mi się na ten temat wypowiedzieć; mam pracowników wolontariuszy. Rzecz polega raczej na wzajemnym zaufaniu niż na sprawdzaniu każdego indywidualnie, ale może w wielkich firmach jest to wygodne – powiedział ksiądz kanonik Ludwik Kowalski – proboszcz Parafii Bazyliki pod wezwaniem Św. Brygidy w Gdańsku, kapelan pomorskich rzemieślników. – Może chodzi o kwestie uczciwości, sprawiedliwości w zapłacie za wykonaną pracę w takich, a nie innych godzinach. W małych firmach ma się kontakt z człowiekiem osobisty. Parafia też jest taką wspólnotą pracy. To zupełnie inaczej wygląda w Kościele, a inaczej pewnie w dużych firmach. W takich firmach molochach mogą być ci, którzy troszeczkę są na bakier z uczciwością w takiej sytuacji. W małych firmach, jakie z reguły należą do Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw, to raczej nie. To nie ma żadnego sensu; tu jest niezbędne zaufanie, a poza tym obecność szefa w pobliżu dużo daje.

Na zdjęciu: Przemawia Wiesław Szajda – prezes zarządu Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Gdańsku. Fot. Kazimierz Netka.

– Czipowanie stricte jest niedopuszczalne z mocy prawa – mówi Wiesław Szajda – prezes zarządu Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Gdańsku. – To absolutnie pójście w kierunku utraty tożsamości pracownika. W zgodzie z naszym prawem i z zasadami etyki nie jest. Można dać karty identyfikacyjne, ale nie można czipować ludzi jak zwierzęta bo to do niczego nie prowadzi.
Ja jestem absolutnie przeciwny, u mnie w firmie funkcjonują czipy, ale w formie pastylki przypiętej do kluczy, identyfikatora i pracownik może sobie otwierać różne drzwi. Są strefy zamknięte, ale to są inne metody. Nie trzeba odcisku palca czy czegokolwiek wszczepiać do skórę. To element zakodowany w firmie i on oznacza kto jest w posiadaniu tego i jakie strefy są dla niego dopuszczalne, dostępne.
Wprowadziłem to już chyba 5 lat temu. Chodzi o to, że w niektóre strefy nie każdy może wejść, bo ni musi. Nie trzeba było dozorcy, ustawiać portiera, wartownika. Każdy ma czipa pastylkę albo kartę i tą kartą się posługuje. To jest klucz elektroniczny sprzężony z komputerem i komputer wie od razu kto wchodzi – powiedział Wiesław Szajda – prezes zarządu Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Gdańsku..
Wszczepianie pod skórę znaków rozpoznawczych, znane jest w Polsce w weterynarii. Szerzej – rozpowszechniony został ten obyczaj, w sensacyjnych filmach. Ale, jak widać w Szwecji, już identyfikatory wkładane są ludziom pod skórę. I to nie w państwach totalitarnych, ale w całkiem nowoczesnych, gdzie prawa obywateli są szanowane i gwarantowane różnymi przepisami.
Wszczepiane są nam rozruszniki serca, gwoździe w kości, płytki w głowy. To dlaczego nie czipy? A zona jak mogłaby nas znaleźć. Wspaniały wynalazek!
Poruszalibyśmy się bez pęku kluczy w kieszeni, kart płatniczych, dowodu osobistego, bo w czipie pod nasza skóra byłyby wszelkie wiadomości o nas. Będziemy więc odczytywani jak towar w sklepach. Wszystko zostanie zwarte w kodzie kreskowym…
Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.